Ostra białaczka szpikowa to jeden z najbardziej agresywnych nowotworów krwi u dorosłych. Choć występuje stosunkowo rzadko – około pięciu przypadków na 100 tys. osób rocznie – odpowiada aż za 80 proc. ostrych białaczek w tej grupie. Bez leczenia może doprowadzić do śmierci nawet w ciągu dwóch–trzech miesięcy.

Lekarze nie mają wątpliwości: kluczowe dla przeżycia jest szybkie rozpoznanie. Problem w tym, że pierwsze objawy choroby łatwo pomylić z przemęczeniem lub infekcją.

Objawy jak przy grypie – i dlatego bywają lekceważone

– To objawy ogólne: zmęczenie, osłabienie, bóle kostno-stawowe, gorączka czy zlewne poty – wyjaśnia Michał Sutkowski. – Do tego dochodzą zawroty głowy, omdlenia oraz częste infekcje, wynikające z obniżonej odporności.

Pacjenci często tłumaczą takie sygnały stresem, przepracowaniem albo sezonowym przeziębieniem. Tymczasem ich nagromadzenie powinno wzbudzić czujność – zarówno chorego, jak i lekarza rodzinnego.

Szczególnie niepokojące są objawy skazy krwotocznej, takie jak drobne czerwone plamy na skórze i błonach śluzowych. Mogą pojawić się także powiększone węzły chłonne, a rzadziej wątroba i śledziona. W części przypadków dochodzi do zaburzeń widzenia, szumów usznych czy problemów neurologicznych.

Choroba rozwija się szybko i bez ostrzeżenia

Jak podkreśla Piotr Rzepecki, mediana wieku zachorowania wynosi około 60 lat, a częściej chorują mężczyźni. Przebieg AML jest gwałtowny, a odsetek pięcioletnich przeżyć wynosi zaledwie około 25 proc.

– O powodzeniu leczenia w dużej mierze decyduje moment jego rozpoczęcia – zaznaczają specjaliści.

Dlatego tak ważna jest szybka diagnostyka. Podstawowym badaniem jest morfologia krwi z rozmazem, którą można wykonać w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

Rola lekarza rodzinnego i czujności pacjenta

Eksperci podkreślają, że to właśnie lekarz POZ często jako pierwszy ma szansę wychwycić chorobę.

– Najtrudniejsze jest dziś to, żeby pacjent został odpowiednio wcześnie zdiagnozowany – mówi Katarzyna Lisowska. – Objawy są niespecyficzne i łatwo je zbagatelizować.

Zdarza się, że sygnały ostrzegawcze pojawiają się w różnych momentach – np. dentysta zauważa stan zapalny w jamie ustnej, a pacjent jednocześnie skarży się na nocne poty czy osłabienie.

Genetyka kluczem do leczenia

Współczesna diagnostyka AML opiera się również na badaniach genetycznych. Wykryto już kilkadziesiąt mutacji wpływających na przebieg choroby i dobór terapii.

Jedną z najczęstszych jest mutacja FLT3, występująca u około 30 proc. pacjentów. Jej obecność wiąże się z gorszym rokowaniem i większym ryzykiem nawrotu, dlatego wymaga intensywniejszego leczenia, często z wykorzystaniem terapii celowanych.

Leczenie: coraz więcej możliwości, ale nadal wyzwania

Podstawą terapii pozostaje chemioterapia, jednak coraz większą rolę odgrywają nowoczesne leki ukierunkowane molekularnie. W Polsce część z nich jest już refundowana w ramach programów lekowych.

W wybranych przypadkach stosuje się także przeszczep szpiku kostnego. Dzięki niemu ryzyko nawrotu choroby spada z 70–80 proc. do około 30–40 proc., choć nadal pozostaje istotnym problemem.

Eksperci zwracają uwagę na potrzebę szerszego dostępu do nowoczesnych terapii, zwłaszcza u pacjentów po transplantacji, u których choroba powraca.

Kluczowe są szybka reakcja i świadomość

AML to choroba, która nie daje dużo czasu. Dlatego tak ważne jest, by nie ignorować sygnałów wysyłanych przez organizm.

Dla pacjentów szybka diagnoza może oznaczać nie tylko skuteczne leczenie, ale także powrót do normalnego życia. Z kolei dla systemu ochrony zdrowia wyzwaniem pozostaje stworzenie jasnych ścieżek diagnostycznych i terapeutycznych.

..