Wolontariat i filantropia w Polsce coraz rzadziej kojarzą się wyłącznie z jednorazową pomocą czy okazjonalną zbiórką. Coraz częściej stają się elementem szerszego podejścia do odpowiedzialności społecznej, współpracy i budowania relacji między biznesem, organizacjami społecznymi i obywatelami. O tym, jak wygląda dziś kultura pomagania w Polsce, co zmienia się w podejściu do wolontariatu i jakie wyzwania stoją przed sektorem, rozmawiamy z Pawłem Łukasiakiem, prezesem Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce – ekspertem i praktykiem, który od lat obserwuje i współtworzy zmiany w obszarze zaangażowania społecznego. 

Beata Poprawa: Jak dziś zmienia się rozumienie filantropii i wolontariatu w Polsce? Czy filantropią jest działanie takie jak głośna zbiórka Łatwoganga, która rozbudziła serca Polaków przed kilkoma dniami? Czy o to chodzi?

Paweł Łukasiak: Zacznijmy może od działań wolontariackich. Taka aktywność ma w Polsce bardzo wiele form – od zaangażowania opartego na kompetencjach po inicjatywy związane z konkretnymi akcjami czy wyzwaniami. W tym szerokim zakresie mieści się też wiele sposobów podejścia do pomagania – może ono przyjmować formę rodzinnego, zespołowego albo indywidualnego zaangażowania. Widać wyraźnie, że ten obszar jest niezwykle różnorodny i odpowiada na wiele różnych motywacji. W największym skrócie można powiedzieć, że zarówno wolontariat, jak i filantropia są dziś bardzo różnorodne. A jeśli chodzi o akcje takie jak zorganizowana przez Łatwoganga zbiórka – jak najbardziej można je uznać za filantropię. Filantropia w ogóle ma bardzo ciekawe korzenie. Już w mitologii greckiej Prometeusz był uznawany za pierwszego filantropa – nie tylko dał ludziom ogień, ale też wiedzę, jak z niego korzystać. I to jest kluczowe: nie chodzi tylko o dar, ale o zmianę. Podobnie w takich akcjach – nie chodzi wyłącznie o zebranie pieniędzy, ale o wzbudzenie empatii, emocji i społecznej mobilizacji.

Co w praktyce oznacza dziś bycie zaangażowanym społecznie? Czy to nadal głównie kwestia wsparcia finansowego, czy coraz częściej także czasu, kompetencji i codziennej aktywności wolontariackiej?

Najczęściej to połączenie wszystkich tych elementów. I dobrze, kiedy nie ogranicza się tylko do jednego wymiaru, np. przelewu pieniędzy. Dziś coraz ważniejsze jest budowanie postaw – empatii, zaangażowania, relacji. Widzimy, że klasyczne myślenie projektowe trochę ustępuje miejsca działaniom, które bezpośrednio oddziałują na emocje i mobilizują ludzi do działania, nawet jeśli jest ono krótkotrwałe. 

W książce Pana i Pańskiej żony, „Wszyscy jesteśmy po tej samej stronie. Rozmowy o filantropii", sporo miejsca poświęcają Państwo roli biznesu. Jaką odgrywa on rolę? Czy firmy w Polsce traktują wolontariat pracowniczy i filantropię jako element długofalowej strategii, czy raczej jako działania wizerunkowe?

W tym obszarze obserwujemy ogromną zmianę. Kiedyś dominowało podejście: przekazujemy pieniądze i nie interesujemy się, co dalej. Dziś coraz częściej mamy do czynienia z podejściem inwestycyjnym – firmy inwestują w zmianę społeczną. Pojawia się tzw. venture philanthropy, czyli wspieranie organizacji nie tylko finansowo, ale też w ich rozwoju – aż do momentu, gdy stają się samodzielne. Są też inne modele – jedni angażują się w duże akcje społeczne, inni wspierają lokalne inicjatywy. Najważniejsze jest dopasowanie formy zaangażowania do własnych możliwości i wartości.

Być może dzieje się też tak, ponieważ następuje zmiana pokoleniowa. Czy młodsze pokolenia zmieniają podejście do filantropii? 

Zdecydowanie tak, choć jesteśmy w trakcie tego procesu. Z jednej strony działania muszą być emocjonalne, żeby przyciągnąć uwagę. Z drugiej – darczyńcy coraz częściej chcą widzieć realne efekty. lubimy wspierać tzw. dobra wspólne, czyli takie, które służą szerokiej grupie ludzi, a nie tylko jednostkom. Ale oczekujemy też jasnej informacji: komu i jak pomogliśmy. Czy kryzysy, z którymi mierzymy się jako społeczeństwo – ekonomiczne, społeczne czy klimatyczne – wpływają na większą solidarność i gotowość do działania, czy raczej wzmacniają indywidualizm? one przede wszystkim budują odporność społeczną – a to dziś kluczowe pojęcie. chodzi o zdolność radzenia sobie z kryzysami – od katastrof naturalnych po dezinformację czy konflikty. Tę odporność budujemy przez empatię, doświadczenie działania i gotowość dzielenia się zasobami. 

Czy przekazanie 1,5 procenta swojego podatku można traktować jako działanie filantropijne? Jak Pan ocenia sytuację w Polsce, gdzie dominują przekazy 1,5 procenta na subkonta, a nie dla organizacji pożytku publicznego, które takich subkont nie prowadzą, ale od wielu lat realizują wiele programów i projektów, które służą dobru wspólnemu?

Tak, ale ten mechanizm bardzo się zmienił. Początkowo miał wspierać organizacje społeczne jako całość. Dziś duża część środków trafia na subkonta konkretnych osób. To zmienia charakter tego narzędzia. Nie oznacza jednak, że jest ono złe – raczej wymaga przemyślenia i ewentualnych korekt. 

Jak rozwijają się w Polsce fundusze wieczyste, wśród których jest i ten dotyczący pamięci Piotra Pawłowskiego, twórcy Integracji, fundusz, z którego finansowane jest coroczne stypendium w wysokości 10 tys. zł netto?

To bardzo ważny instrument. Mamy w Polsce długą tradycję ich tworzenia – jeszcze przed wojną powstawały setki takich funduszy rocznie. Fundusz wieczysty to kapitał, który pracuje, a jego zyski finansują działania społeczne. Daje to stabilność. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak równowaga – część środków przeznaczać na bieżące działania, a część na budowanie takiego kapitału. 

Czy w Polsce nadal istnieją bariery mentalne lub systemowe, które sprawiają, że część osób nie angażuje się w wolontariat?

Barier jest sporo. Są grupy społeczne, które najpierw potrzebują relacji i zaufania. Są też instytucje, które nie są wystarczająco otwarte na wolontariat. Problemem jest również brak doświadczenia – wolontariatu nie da się nauczyć teoretycznie. Dlatego tak ważne są działania w szkołach i współpraca z organizacjami społecznymi. 

Co powiedziałby Pan osobie, która uważa, że jej pojedyncze działanie nie ma realnego znaczenia?

Każda pomoc ma znaczenie. To trochę jak sztafeta – je den gest uruchamia kolejne. Każdy z nas w pewnym momencie życia potrzebuje wsparcia drugiej osoby. Jeśli nie będziemy budować takich postaw, stworzymy świat, w którym nikt nikomu nie pomaga. A to byłby bardzo niebezpieczny kierunek. Dziękuję za rozmowę i zapraszam na podcast z Panem Prezesem na Niepelnosprawni.pl. 


Paweł Łukasiak - Prezes Zarządu Akademia rozwoju Filantropii w Polsce https://www.filantropia.org.pl/

Beata Poprawa – dziennikarka i filmoznawczyni, redaktorka prowadząca portalu Niepelnosprawni.pl. Przez lata pracowała jako dziennikarka kulturalna związana m.in. z „Magazynem Filmowym SFP” oraz portalami Ha!Art i ArtPapier.


Artykuł pochodzi z numeru 1/2026 magazynu „Integracja”. 

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja. 


Materiał powstał w ramach projektu współfinansowanego ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.