30 marca obchodzimy Światowy Dzień Walki ze Szpiczakiem Plazmocytowym,  choroby nowotworowej  wywodzącej  się z nieprawidłowej komórki układu odpornościowego – plazmocytu. Jest to schorzenie stosunkowo rzadkie. Na szpiczaka najczęściej chorują osoby starsze. Objawy są podstępne i mało charakterystyczne – może to być m.in. zmęczenie (nie zawsze związane z niedokrwistością), częste infekcje, bóle kostne czy patologiczne złamania. – Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że pacjent ma około 70 lat, łatwo przypisać te objawy innym schorzeniom typowym dla tego wieku – podkreśla prof. Giannopoulos wyjaśnia prof. Krzysztof Giannopoulos, Prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego.

Panie Profesorze, prawie każdy z nas słyszał o szpiczaku plazmocytowym, ale tak naprawdę niewielu wie, co to za choroba.

Jeśli wiele osób o niej słyszało, to znaczy, że akcje takie jak Miesiąc Świadomości rzeczywiście są skuteczne. Trzeba jednak pamiętać, że choroba jest stosunkowo rzadka — w Polsce żyje nieco ponad 10 tysięcy pacjentów. Rzadkość nie oznacza jednak, że problem nie istnieje. Bardzo często okazuje się, że w rodzinie lub wśród znajomych znajduje się osoba z takim rozpoznaniem.

Szpiczak plazmocytowy to choroba nowotworowa, która wywodzi się z nieprawidłowej komórki układu odpornościowego, czyli z plazmocytu. Niestety, podobnie jak w większości chorób nowotworowych, nie wiemy, skąd ona się bierze. Natomiast wiemy, jakie konsekwencje niesie za sobą rozwój nieprawidłowej liczby plazmocytów, które w większości przypadków wydzielają nieprawidłowe białko.

Czy ten nowotwór krwi jest warunkowany genetycznie?

Nie obserwujemy wrodzonych postaci szpiczaka. W wieku dziecięcym również nie. W ostatnich latach coraz częściej jednak zwracamy uwagę, że jeśli choroba nowotworowa występuje w rodzinie, to dla konkretnej osoby ryzyko, że wystąpi u niej określony nowotwór, jest większe.

Jakie są grupy największego ryzyka?

Grup ryzyka jednoznacznie nie da się określić. Zwykle mężczyźni częściej chorująna szpiczaka, choć wyjątkiem jest populacja polska. Dzieje się tak dlatego, że mamy więcej kobiet,co wynika z dużej różnicy w oczekiwanej długości życia między kobietami a mężczyznami.

Jest to choroba typowa dla wieku starszego — im większy odsetek osób w populacji seniorów, tym częściej się pojawia. Jej częstość występowania wynosi około 4,5–5 przypadków na 100 tysięcy mieszkańców, więc należy do schorzeń rzadkich.

Objawy szpiczaka plazmocytowego są, niestety, podstępne, niecharakterystyczne, więc należy być czujnym.

Jakie to symptomy?

Zmęczenie, często, choć nie zawsze związane z niedokrwistością. Jako że choroba wywodzi się z układu odpornościowego, zdarzają się częstsze infekcje. Występują dolegliwości bólowe kości i patologiczne złamania. U około jednej trzeciej pacjentów stwierdza się obniżone przesączanie kłębuszkowe. W skrajnych przypadkach dochodzi do niewydolności nerek wymagającej leczenia dializami.

Pacjenci często długo czekają na diagnozę. Dlaczego tak się dzieje?

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że pacjent ma zwykle około 70 lat, łatwo przypisać te objawy innym schorzeniom typowym dla tego wieku. W efekcie szpiczak bywa, niestety, przez wiele miesięcy, a nawet lat błędnie diagnozowany.

Kluczowym badaniem jest oznaczenie obecności białka monoklonalnego. Jeśli OB jest podwyższone, co może sugerować nieprawidłowości w składzie białek osocza, badanie to powinno zostać wykonane. Szczególnie istotne jest to w sytuacji, gdy CRP — wskaźnik swoisty dla stanu zapalnego — pozostaje niskie. W takim przypadku zdecydowanie należy rozważyć diagnostykę w kierunku szpiczaka.

Dodatkowo istnieją obszary diagnostyczne związane z ortopedią, reumatologią i nefrologią. Na pewnym etapie jednak lekarz — a czasem nawet sam pacjent — powinien rozważyć, czy nie należy rozpocząć diagnostyki w kierunku szpiczaka.

Jeszcze kilka lat temu diagnoza szpiczaka była dla chorego wyrokiem. Jak jest dziś?

Oczywiście jako lekarze podchodzimy do takiego „wyroku” z dużą ostrożnością, jednak rzeczywiście kilkanaście lat temu rokowanie było niekorzystne. Mediana przeżycia wynosiła wtedy zaledwie dwa–trzy lata. Trzeba jednak pamiętać, że mediana i matematyka nie oddają w pełni sytuacji pojedynczego pacjenta — już w tamtym okresie osoby po przeszczepieniu mogły żyć wiele, nawet kilkanaście lat. Obecnie sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej. U pacjentów diagnozowanych w ostatnich latach mediana przeżycia przekracza 10 lat, co — biorąc pod uwagę średni wiekzachorowania wynoszący70–71 lat — zbliża się do długości życia osób bez szpiczaka.

To jednak wciąż statystyka. Indywidualne przypadki są bardzo zróżnicowane, a wśród nich znajdują się również takie, które rokują wyjątkowo dobrze i charakteryzują się długotrwałym przeżyciem. Ostrożnie zaczyna się mówić o tzw. funkcjonalnym wyleczeniu, czyli bardzo długich okresach remisji bez nawrotu choroby. Dotyczy to kilkunastu procent chorych.

W większości przypadków przebieg jest nawrotowy, ale skuteczne leczenie kolejnych nawrotów przedłuża przeżycie pacjentów.

Dlaczego choroba wraca? Czy nawrót jest nieuchronny?

Dla większości pacjentów nawrót choroby jest, niestety, nieuchronny, choć bardzo nowoczesne schematy leczenia stosowane obecnie w pierwszej linii pokazują — na podstawie modeli matematycznych — że część chorych może przez wiele lat pozostawać na jednym, ciągłym leczeniu. Mediany czasu do progresji wynoszą około 8 lat u starszych pacjentów, a w niektórych przypadkach nawet kilkanaście lat. Może się więc okazać, że pacjent będzie leczony tylko raz, choć w sposób ciągły. Jednak u większości chorych nawroty choroby pojawiają się w różnym czasie.

Jak pacjenci reagują na informację o nawrocie?

To zawsze trudna sytuacja. Pierwszym dramatycznym momentem jest samo rozpoznanie, choć dla części pacjentów bywa ono również pewną ulgą — wreszcie udaje się ustalić przyczynę dolegliwości. Jedni reagują dużą motywacją, inni odbierają diagnozę jako wyjątkowo obciążającą.

Po okresie przejściowym reakcje są różne; niektórzy próbują chorobę wypierać. Z czasem jednak zwykle pojawia się akceptacja i zrozumienie, że nie ma tu miejsca na obwinianie się — to choroba niezawiniona.

Pacjenci przyzwyczajają się do poczucia kontroli nad chorobą, dlatego moment, w którym ta kontrola zaczyna się wymykać, może być bardzo przytłaczający. Ogromną rolę odgrywają nie tylko lekarze i dostęp do leczenia, lecz także wsparcie rodziny oraz organizacji pacjenckich.

Spotykamy się czasami z określeniem sekwencjonowanie leczenia.

Sekwencjonowanie oznacza stosowanie kolejnych terapii w odpowiedniej kolejności. Powinno być optymalne, co oznacza konieczność dostępu do różnych opcji terapeutycznych, aby móc zmieniać leczenie w zależności od potrzeb. W szpiczaku rzadko stosuje się pojedyncze leki — najczęściej są to schematy trzy- lub czterolekowe. W praktyce oznacza to próbę zastosowania nowego „koktajlu”, który z innej strony pozwoli zahamować rozwój choroby.

Czy pacjenci w Polsce mają dostęp do nowoczesnych terapii?

Jeszcze w ubiegłym roku można było powiedzieć, że dostęp był dosyć dobry. Postęp jednak jest ogromny, standardy się zmieniają, pojawiają się nowe kombinacje leków.

Mamy teraz sytuację, że w zasadzie wszystko jest do zmiany, od pierwszej linii leczenia począwszy. Są dwa nowe schematy w trakcie refundacji. Jest też technologia CAR-T.W pięcioletnich obserwacjach połowa pacjentów żyje, a jedna trzecia nie ma progresji po pojedynczym leczeniu. To terapia niewątpliwie przełomowa.

Wspomina się o lekach działających bardzo selektywnie — jaką rolę odgrywają w leczeniu?

To bardzo obiecująca metoda leczenia. Belantamabmafodotin — tzw. „sterowany pocisk” — to przeciwciało monoklonalne połączone z toksyną: przeciwciało rozpoznaje komórkę szpiczakową, a toksyna ją niszczy. Lek został zarejestrowany w dwóch schematach od drugiej linii leczenia. To terapia gotowa do zastosowania, którą można wdrożyć od razu. W Polsce mogłoby ją prowadzić około 50 ośrodków hematologicznych

Jakie są rokowania przy tej terapii?

Leczenie jest bardzo skuteczne. W badaniach klinicznych wykazano dwukrotne wydłużenie czasu do progresji, a w innym badaniu nawet trzykrotne wydłużenie czasu do progresji i dwukrotne wydłużenie całkowitego przeżycia. To spektakularne wyniki, które można przenieść również do polskiej populacji pacjentów od drugiej linii leczenia.

Dlaczego ważne jest stosowanie najskuteczniejszych terapii jak najwcześniej?

Na początku leczenia pacjent jest zazwyczaj w lepszym stanie ogólnym, co pozwala uzyskać lepszy efekt terapeutyczny. Niestety, między kolejnymi liniami leczenia tracimy kilkanaście, a nawet ponad 20 proc. chorych, głównie z powodu powikłań infekcyjnych. Dlatego strategia terapeutyczna opiera się na optymalizacji każdej kolejnej linii leczenia.

Czego pacjenci z nawrotem choroby najbardziej potrzebują?

Przede wszystkim leczenia blisko miejsca zamieszkania. Ważna jest też jakość życia i zapobieganie powikłaniom infekcyjnym. Zalecane są szczepienia, choć są one mniej skuteczne niż w populacji ogólnej.

Istotna jest również ochrona pacjenta przez otoczenie – rodzinę i środowisko społeczne.

Raport organizacji pacjentów wskazuje na poczucie braku kontroli jako największe obciążenie emocjonalne.

Niestety, w gabinecie lekarskim nie zawsze ma się wystarczająco dużo czasu, by zająć się aspektem emocjonalnym choroby. Dlatego ogromną rolę odgrywają organizacje pacjenckie, rozmowy z innymi chorymi oraz rzetelna informacja o nowych możliwościach terapeutycznych. To ważne wyzwanie dla kompleksowej opieki nad pacjentem ze szpiczakiem, wykraczające poza samo leczenie przeciwszpiczakowe i terapię powikłań.

Bardzo dziękujemy.