Jako nauczyciel wychowania fizycznego i terapeuta integracji sensorycznej od lat pracuje z dziećmi w spektrum autyzmu. W rozmowie wyjaśnia, dlaczego ruch jest jednym z najważniejszych narzędzi terapeutycznych i jakie efekty można osiągnąć dzięki odpowiednio dobranym ćwiczeniom.

Jest Pan nauczycielem wychowania fizycznego i terapeutą integracji sensorycznej. Jak te dwie role się uzupełniają?

W szkole moim zadaniem jest przekonywanie młodzieży, że ruch jest ważny dla zdrowia i rozwoju.

W terapii integracji sensorycznej wygląda to inaczej. Tutaj ruch jest narzędziem terapeutycznym. Nie chodzi o wyniki sportowe, ale o wspieranie rozwoju układu nerwowego i wyrównywanie różnych deficytów.

Jakie trudności najczęściej obserwuje Pan u dzieci w spektrum?

To bardzo różne problemy. Mówimy o nadwrażliwościach lub podwrażliwościach sensorycznych, trudnościach z równowagą, koordynacją ruchową, napięciem mięśniowym czy odbieraniem bodźców. Każde dziecko wymaga indywidualnego podejścia. Dlatego terapia jest procesem długotrwałym i bardzo precyzyjnie zaplanowanym. Wielu rodziców słyszy o terapii SI, ale nie do końca rozumie, na czym ona polega.

To normalne, bo z zewnątrz wiele ćwiczeń wygląda jak zwykła zabawa. Dziecko może huśtać się na podwieszonej platformie albo wykonywać pozornie proste zadania ruchowe. Tymczasem każdy ruch ma określony cel terapeutyczny. Liczy się jego rodzaj, kierunek, czas trwania czy intensywność. Wszystko wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego.

Dużo mówi się o znaczeniu raczkowania. Dlaczego jest ono tak ważne?

Ponieważ ruchy naprzemienne odgrywają ogromną rolę w rozwoju mózgu. Raczkowanie wspiera tworzenie połączeń nerwowych i integrację pracy obu półkul mózgowych. Tymczasem wiele dzieci w spektrum pomija ten etap rozwoju.

Rodzice często cieszą się, że dziecko szybko zaczęło chodzić. Tymczasem brak raczkowania może później skutkować różnymi trudnościami rozwojowymi.

Jakie efekty terapii obserwuje Pan u swoich podopiecznych?

Bardzo różne, ale często spektakularne. Zdarza się, że trafiają do nas dzieci, które nie mówią, nie utrzymują kontaktu wzrokowego, mają ogromne trudności z dotykiem czy wykonywaniem prostych czynności.

Po kilku latach terapii są nie do poznania.

W jaki sposób?

Lepiej funkcjonują społecznie, reagują na polecenia, łatwiej się komunikują.

Wiele problemów związanych z nadwrażliwościami zostaje ograniczonych. Dzieci stają się spokojniejsze, bardziej samodzielne i chętniej podejmują aktywność.

To ogromna zmiana nie tylko dla nich, ale również dla całych rodzin.

Czy sama terapia SI wystarczy?

Nie. Najlepsze efekty daje współpraca różnych specjalistów. Bardzo często równolegle prowadzona jest logopedia, terapia psychologiczna, biofeedback czy inne formy wsparcia. Rozwój dziecka jest efektem działania całego zespołu.

Jak zachęcać dzieci w spektrum do aktywności?

To bywa wyzwaniem. Wiele dzieci ma lęk przed nowymi aktywnościami albo po prostu nie odczuwa naturalnej potrzeby ruchu. Dlatego warto szukać takich form aktywności, które sprawiają im przyjemność.

Nie chodzi o sport wyczynowy. Najważniejsze jest znalezienie ruchu, który będzie dla dziecka dostępny i atrakcyjny.

Czy dzieci w spektrum mogą czerpać korzyści z jazdy na rowerze?

Jak najbardziej. To jedna z aktywności, które często polecam rodzicom. Oczywiście trzeba ją dostosować do możliwości dziecka i stopniowo oswajać z nowymi wyzwaniami.

Im wcześniej dziecko zacznie się poruszać i zdobywać pozytywne doświadczenia związane z aktywnością, tym większa szansa, że będzie chciało ją kontynuować w przyszłości.

Coraz częściej mówi się o spektrum autyzmu zamiast o zespole Aspergera. Czy dostrzega Pan różnice między tymi grupami?

Choć dziś wszystkie te diagnozy mieszczą się w spektrum autyzmu, nadal można zauważyć pewne różnice w funkcjonowaniu dzieci.

Osoby dawniej diagnozowane jako mające zespół Aspergera często szybciej rozwijają mowę i są bardziej świadome społecznie. Jednocześnie mogą mieć trudności ruchowe czy problemy w relacjach z rówieśnikami.

Kiedy najlepiej rozpocząć terapię?

Jak najwcześniej. Jeżeli dziecko trafia do specjalistów w wieku dwóch lub trzech lat, możliwości wsparcia są bardzo duże. Oczywiście każde dziecko rozwija się inaczej, ale wczesna diagnoza daje ogromną przewagę.

Dlatego zawsze zachęcam rodziców, żeby nie ignorowali swoich obserwacji. Jeśli coś ich niepokoi, warto skonsultować się ze specjalistą. Bo im wcześniej zaczniemy działać, tym większe szanse na poprawę funkcjonowania dziecka.


Krzysztof Lorenc - nauczyciel wychowania fizycznego w liceum ogólnokształcącym w Płocku, terapeuta zajęciowy integracji sensorycznej w Stowarzyszeniu „Odzyskać Więzi‟, ojciec 33-letniego Michała oraz 26-letniego Filipa w spektrum autyzmu.