Wyszukiwarka
Wyniki wyszukiwania: Michał Cichy
W salonie bywam rzadko, na ogół po to, żeby wyjąć z półki jakieś książki, które są mi potrzebne do pracy. Pracuję w kuchni przy okrągłym stole, przy którym także jem
Na ścianie wisi obraz. Na obrazie widnieje całopostaciowy portret. Otyły mężczyzna w stroju, jaki noszono w połowie XVII wieku. Stoi bokiem. Nie stara się ukryć swojej tuszy. Wygląda wręcz, jakby się nią chwalił. Uważa się, że to florentyński generał Alessandro dal Borro. (W felietonie nie mamy możności reprodukować obrazów, ale jest on dostępny w sieci po szybkim googlowaniu).
Język nie jest przezroczysty. Język ma znaczenie. A stosunek do języka zmienia się w ciągu ostatnich 20–30 lat. Język staje się inkluzywny, niestygmatyzujący. A więc nie „Murzyn”, tylko „czarnoskóry”; nie „pedał” albo „pederasta”, tylko „gej”; nie „Cygan”, tylko „Rom”; nie „prostytutka” albo „dziwka”, tylko „seksworkerka”; nie „wariat” ani „świr”, tylko „osoba w kryzysie psychicznym”; nie „autystyk”, tylko „osoba w spektrum”.
Drodzy Przyjaciele! Tym razem zapraszam Was do lektury wielu materiałów o czymś oczywistym, ale ciągle odkrywanym na nowo – o tym, jacy jesteśmy różni – bez względu na sprawność czy niesprawność. Jak inaczej się rozwijamy, odbieramy świat i w nim funkcjonujemy. Jakie mamy różne atuty i ograniczenia, jakie słabości i jaki potencjał.
Odwaga nie polega na tym, że człowiek się nie boi. Odwaga polega na tym, że człowiek się boi, ale i tak robi to, co należy. Umie przyjąć do siebie swój strach i świadomie go przekroczyć.
Mój kolega w trakcie pandemii bardzo ciężko przeszedł covid. Przez kilka miesięcy był w śpiączce farmakologicznej na sztucznym płucosercu, czyli był w jeszcze większym zagrożeniu niż chorzy podłączeni do respiratora. Respirator przeżywało 5–10 proc. pacjentów covidowych. To, że Piotr przeżył płucoserce, było statystycznym cudem. Jednak w trakcie terapii doszło do powikłań nerwów w stopach i odtąd Piotr porusza się na wózku.
Przez 16 lat uczyłem się. Przez 12 lat pracowałem. Przez 12 lat niszczyła mi życie choroba dwubiegunowa. Od 12 lat jestem stabilny.
Przed Wami, Drodzy Czytelnicy i Przyjaciele, numer „Integracji” o tym... czego nie chcemy, choć mamy to z tyłu głowy, śledząc wiadomości z kraju i ze świata. Nie da się mimo największej przezorności przygotować na wszystkie zagrożenia, katastrofy i żywioły... bo żywiołem jest też życie każdego z nas i codziennie trzeba sobie z nim radzić.
W późnej podstawówce i w liceum chciałem być biochemikiem. Dopiero miesiąc przed maturą zdecydowałem się iść na historię, ale stare zainteresowania nigdy mnie nie opuściły.
Naukowcy, badacze, innowatorzy
Odwiedzałem ostatnio w szpitalu mojego kolegę Franka, starszego, ale nie znów aż tak bardzo. Obliczyłem, ile ma lat, i zdziwiło mnie, że aż 65. W czasach przedantybiotykowych w tym wieku umierało się po prostu ze starości. W wieku 65 lat zmarli poeta John Milton, Jan Sebastian Bach i filozof David Hume. Uważano, że dożyli starości.
W 1994 roku miałem 27 lat. Zarabiałem 50 mln zł miesięcznie jako szef działu kultury „Gazety Wyborczej”. Kupiłem sobie pierwszą komórkę marki Ericsson i pierwszy samochód: czarnego fiata cinquecento. Zachwyciłem się Pulp Fiction Quentina Tarantino i kochałem się w Andie MacDowell z Czterech wesel i pogrzebu Mike’a Newella.
Jarosław Pałka – doktor historii, pracuje w Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią i Ośrodka KARTA w Warszawie, koordynuje projekty związane z historią mówioną, nagrywa wywiady biograficzne współautor serwisu Relacjebiograficzne.pl. Ponadto zajmuje się historią Ludowego Wojska Polskiego. Autor i współautor książek Generał Stefan Mossor (1896–1957). Biografia wojskowa (2009, Nagroda im. Prof. Tomasza Strzembosza), Polskie wojska operacyjne w Układzie Warszawskim (2022), Żołnierze generała Maczka. Doświadczenie i pamięć wojny (2013), Michał Żymierski 1890–1989 (2015, Nagroda Klio) oraz Żołnierze Ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione (2018).
Najbardziej lubię podróżować pod koniec czerwca. Dni są wtedy tak rozkosznie długie. Patrzę na zegarek w telefonie i dziwię się, że jeszcze ciągle jest jasno. A lodziarnia na Słupeckiej w Warszawie zamyka się przed zmierzchem.
20 lat temu za skorzystanie z toalety w restauracji w stolicy dużego kraju, który właśnie wszedł do Unii Europejskiej, kasowali od człowieka 2 złote. Potem nauczyli się, że konieczność fizjologiczna to konieczność fizjologiczna i że człowiek potraktowany życzliwie – czyli wpuszczony za darmo – być może wróci jako klient z pieniędzmi.
Ograniczenia są wpisane w nasze życie. Na przykład niedostatek pieniędzy jest wpisany w ich definicję – pieniądze to jest coś, czego zawsze jest za mało. Do obiadu pijam bordeaux z Carrefoura za 50 złotych bez grosza i nie dolega mi to, że mnie nie stać na droższe wina od Mielżyńskiego po dwie stówy. A przecież są pewno tacy, co pijają takie wina regularnie. Są też tacy, których w ogóle na francuskie wino nie stać.
Ograniczenia i wykluczenia
Geny. Są jak losowanie w totolotku, który tym różni się od zwykłej loterii, że zamiast nagrody można – chociaż prawdopodobieństwo jest małe – wylosować cierpienie. Czy to sprawiedliwe? Nie. Czy można się z tym pogodzić? Próba, którą życie stawia przed nami, przed nami wszystkimi, obojętne jak wylosowaliśmy w genetycznej loterii, polega na tym, że z życiem winniśmy żyć w pogodzeniu. Wtedy po prostu mniej się cierpi.
Od jakiegoś czasu przestałem się zgadzać z Buddą. Budda powiedział, że źródłem cierpienia jest ignorancja, a ja doszedłem do wniosku, że źródłem cierpienia są więzi. Więzi, bez których nie bylibyśmy ludźmi. Nie możemy się ich po prostu wyzbyć, nawet poszedłszy do tybetańskiego klasztoru, pozostalibyśmy dziećmi swoich rodziców. Może nawet jest tak, że więzi zerwane wiążą najsilniej. Pewnie tak właśnie jest. Nie możemy się wyzuć z więzi, ale możemy je uzdrowić.

Agnieszka Sprycha