W fińskim Vuokatti nasza trzyosobowa reprezentacja przygotowuje się do jutrzejszych sprintów. Przed Katarzyną Rogowiec, Arletą Dudziak i Kamilem Rośkiem jeszcze drugi trening, a od jutra rana – walka z zawodnikami z całego świata.

Do Finlandii przyjechało znacznie więcej sportowców niż do Stanów Zjednoczonych, gdzie odbywały się poprzednie zawody Pucharu Świata - w końcu to finałowe biegi tego sezonu. Od ich wyników zależy bowiem, czy cokolwiek zmieni się na liście rankingowej i kto ostatecznie otrzyma Kryształową Kulę. Warunki atmosferyczne są dobre, jednak jest coś, co martwi naszą czołową zawodniczkę.

– Spokojnie i wolno ślizgamy się w przededniu biegów sprinterskich. Pogoda marzenie: -10 stopni, błękitne niebo, słońce w całej zimowej krasie - relacjonuje Rogowiec. – I plan na nadchodzące dni. Długo nie znaliśmy ostatecznego planu startów. Niespodzianką jest fakt, że bieg w niedzielę na 30 km jest stylem klasycznym i że zostanie wliczony do punktacji Pucharu Świata – dodaje.
Dla osób biegających w grupie Rogowiec, czyli bez użycia kijów, to ogromnie trudne wyzwanie. Do tego jeszcze dochodzi fakt, że trzeba będzie pobiec na dystansie, do którego nasza reprezentacja nie przygotowywała się podczas treningów.

– Ale zanim 30 km, to znacznie wcześniej – już jutro – sprinty. Niestety dla mnie, też techniką klasyczną – martwi się Rogowiec. – Nie pozostaje nic innego, niż stanąć na starcie i walczyć.

Znacznie lepiej kreśli się perspektywa biegu na 5 km techniką łyżwową. Przed Katarzyną Rogowiec w sumie jeszcze sześć startów – trzy biegi i trzy biegi biathlonowe. W biegowym Pucharze Świata Rogowiec jest liderką, a w biathlonowym traci 25 punktów do Finki Maiiji Jarveli.

– O starciach w biathlonie jeszcze nie myślę – przyznaje zawodniczka – bo one w następnym tygodniu. Trzeba skupić się na biegach.

Z kolei Kamil Rosiek znajduje się na 6. pozycji rankingowej w biegowym Pucharze Świata (10. miejsce w biathlonowym). Kto wie, jeśli pobiegnie na maksimum swoich możliwości, przy szczęśliwym układzie gwiazd być może zobaczymy go na podium.