Błażej Bieńko wraz z przewodnikiem Michałem Lańdą zajęli siódme miejsce w parabiathlonowym biegu indywidualnym na 12,5 km w grupie zawodników z niepełnosprawnością wzroku podczas XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich w Mediolanie-Cortinie. Nasz reprezentant tylko raz pomylił się na strzelnicy! Drugi z naszych, Paweł Gil, oddał niestety aż sześć niecelnych strzałów i z przewodnikiem Radosławem Koszykiem zakończył rywalizację na dwunastym miejscu.
Bieńko z Lańdą ukończyli bieg z czasem 36.57,6, wyprzedzając m.in. dwóch Niemców i Francuza. Przed nimi byli tylko zwycięzca, Chińczyk Dang Hesong, oraz piątka niezwykle silnych w parabiathlonie Ukraińców. Gil z Koszykiem uzyskali czas 42.29,8.
- Cieszę się z tego siódmego miejsca, ale mam też poczucie, że choć miałem tylko jedno pudło, to na strzelnicy mogło być jeszcze lepiej – mówił po starcie Błażej Bieńko. – Bieg też wyszedł mi równo, choć na końcu trochę mi zabrakło.
Michał Lańda dodał, że pogoda nie sprzyjała rywalizacji, bo w Dolomitach panuje wiosna, temperatura podczas biegów wynosiła 15 stopni na plusie.
- Dlatego tym bardziej musimy pochwalić nasz team serwisowy z trenerem Wieśkiem Cempą, Kubą Twardowskim i Adamem Cieślarem, którzy świetnie przygotowali nam narty i smar, widać było, że na tle innych reprezentacji wypadamy pod tym względem naprawdę dobrze – mówił Lańda.
- Ta trasa jest wymagająca, jest tam jeden podbieg, gdzie trzeba się zmusić i dołożyć sił na płaskim, potem kolejny. Tym bardziej cieszę się, że rozegraliśmy to dobrze taktycznie. A narty faktycznie nam świetnie jechały, czy robiliśmy tunel aerodynamiczny, czy jechaliśmy „za kija”. Osiągaliśmy dobre szybkości na zjazdach – dodał Bieńko.
Pośpiech złym doradcą
Paweł Gil stwierdził, że ciężko jest być zadowolonym z dwunastego miejsca, gdy oddaje się aż sześć niecelnych strzałów.
- Przyjeżdżałem tu jako dobrze strzelający, gorzej biegający, a okazało się, że było odwrotnie. Biegowo czułem się w porządku i jak na swój poziom pobiegłem bardzo dobrze. Do tego organizatorzy świetnie przygotowali trasę – zjazdy są równe, twarde i dobrze się zjeżdża. Więc tym bardziej szkoda, bo gdyby przy takim biegu dopisało strzelanie, na pewno byłaby czołowa dziesiątka – mówił.
Skąd ten brak dokładności na strzelnicy? Czy to efekt presji z okazji startu na igrzyskach?
- Świadomość, że igrzyska to jedyna taka impreza, raz na cztery lata, jakoś tak bardzo mnie nie przytłoczyła, nie czułem presji – przyznał Gil. – Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to pośpiech. Dużo czasu straciłem wczoraj na strzelnicy [podczas sprintu – przyp. red.], chciałem dziś być o wiele szybszy, ale – jak się okazało – pośpiech nie był dobrym doradcą.
Zapraszamy do śledzenia bieżących relacji z igrzysk w Mediolanie-Cortinie na stronie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, a także w mediach społecznościowych PKPar, w tym na profilu na Facebooku oraz kanale na Instagramie. Na stronie Komitetu jest też dostępny plan startów Polaków.
Polski Komitet Paralimpijski (PKPar) jest związkiem stowarzyszeń istniejącym od 1998 r. Jego celem jest propagowanie i rozwijanie sportu osób z niepełnosprawnościami oraz upowszechnianie idei paralimpizmu. Jest organem odpowiedzialnym za całokształt spraw związanych z przygotowywaniem oraz ustalaniem Narodowej Reprezentacji Paralimpijskiej na igrzyska letnie i zimowe. Do zadań Komitetu należy także propagowanie wartości sportu paralimpijskiego: odwagi, determinacji i równości.





