W nagraniu poruszono temat ważnych inicjatyw społecznych oraz planów związanych z rozwojem sportu paralimpijskiego w Polsce. Prezes Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, Łukasz Szeliga, zwraca uwagę na kluczową rolę aktywności fizycznej w rehabilitacji oraz budowaniu samodzielności i pewności siebie u młodego pokolenia . W rozmowie przedstawiono również konkretne pomysły na poprawę obecnych statystyk dotyczących aktywności sportowej osób z niepełnosprawnościami.
Transkrypcja
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Witam Państwa bardzo serdecznie na nagraniu Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji. Nazywam się Justyna Smoleń-Starowieyska i mam dzisiaj przyjemność rozmawiać z prezesem Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, a także prezesem Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych, panem Łukaszem Szeligą.
Łukasz Szeliga
- Dzień dobry.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Dzień dobry Panu. Zacznę od tego, że miesiąc temu miałam przyjemność również uczestniczyć w gali Nagrody Korczaka, na której Pan otrzymał nagrodę główną. Bardzo ta nagroda ucieszyła nas również jako Integrację. I tę nagrodę zadedykował Pan całemu ruchowi paralimpijskiemu. Chciałabym zapytać w związku z tym, jakie konkretne inicjatywy tego ruchu uważa Pan za szczególnie ważne, jeżeli chodzi o młodzież, młodych dorosłych i dzieci.
Łukasz Szeliga
- Szanowni Państwo, to rzeczywiście jest absolutnie nagroda dla ruchu paralimpijskiego, nie dla mnie osobiście. I traktuję ją w ten sposób, bo liczy się tak naprawdę każda jednostka treningowa, która gdzieś tam w Polsce ma miejsce, i ten czas trenera bezpośrednio spędzany z uczestnikiem takich zajęć, z zawodnikiem, sportowcem. Natomiast, no, trochę jesteśmy zakłopotani tą nagrodą. Ja osobiście też, bo wydaje mi się, że są organizacje, które robią jeszcze więcej na rzecz dzieci. Natomiast to bardzo dobrze się stało, że kapituła wskazała na sport paralimpijski, przywołując go w ten sposób do tablicy, ponieważ mamy statystyki, które wymagają dużych zmian. W Polsce aktywnych jest tylko zaledwie około 1% osób z niepełnosprawnościami, jeśli chodzi o uprawianie sportu. W przypadku dzieci i młodzieży jest podobnie słabo. To jest wyzwanie, które stoi przed nami. Natomiast my na co dzień realizujemy różne akcje związane z usprawnianiem i szeroko pojętą rehabilitacją poprzez sport dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnościami. Również organizujemy obozy sportowe, zajęcia sportowe, te codzienne, jak i cały szereg różnego rodzaju zawodów sportowych, od różnego rodzaju imprez integracyjnych po na przykład mistrzostwa Polski juniorów i młodzieży w pływaniu czy lekkiej atletyce, bo w tych sportach mamy najwięcej dzieci. To jest bardzo dobry przykład na to, jak można poprzez sport znajdować swoją lepszą drogę czy nową drogę w życiu. Nasze dzieci, które przechodzą przez ten proces, na pewno nie mają problemu z akceptacją samego siebie. Na pewno dzięki temu stają się pewniejsze, bardziej wierzą w siebie i przywożą medale z różnych zawodów sportowych. Stają się też czasami w swoich szkołach postaciami takimi znaczącymi dzięki tym swoim sportowym osiągnięciom.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Cieszę się, że poruszył Pan te wątki. Za chwilę do nich w rozmowie wrócimy, aby też poszerzyć tę tematykę. Chciałabym tylko tutaj nawiązać do tego, o czym Pan powiedział, jeżeli chodzi o procent osób z niepełnosprawnościami, które uczestniczą w sporcie, zwłaszcza dzieci. Ostatnio coraz więcej mamy zwolnień, których rodzice dokonują w tym sensie, że zwalniają rodzice swoje dzieci z niepełnosprawnościami z lekcji WF-u, obawiając się po prostu o te dzieci, o kontuzje czy jeszcze pogorszenie stanu zdrowia, ale także o opinie na przykład rówieśników. I czy tutaj mają Państwo, czy Pan osobiście jakieś argumenty, które mogłyby środowisko rodziców na przykład przekonać do takiego raczej zachęcania dzieci i młodzież, niż chronienia w taki sposób właśnie poprzez zwalnianie z lekcji WF-u?
Łukasz Szeliga
- To ja zacznę od takiego grubego przykładu, żeby strzelić na dzień dobry tutaj w tym temacie w dziesiątkę. Jeśli uczymy jakichś ludzi pływać po to, żeby też ta umiejętność była umiejętnością, która może uratować życie przez przypadkowe wpadnięcie do wody, etc., no to takie pytanie: czy dziecko z niepełnosprawnością, jak wpadnie do wody i nie będzie umiało pływać, to utonie, czy nie? Więc myślę, że to jest przykład, który, jakby może zamknąć dyskusję. I jeśli ktoś ma wątpliwości, czy jego dziecko powinno umieć pływać, to niech się zastanowi, co się stanie, jeśli rzeczywiście zdarzyłby się taki przypadek. Poza tym rehabilitacja w wodzie to jest genialna rzecz. To jest coś, co może przydawać się też w całej drodze sportowej. To jest regeneracja, to jest taki element aktywnego odpoczynku w wodzie, gdzie to jest wskazane dla wszystkich. I proces jest złożony, jeśli chodzi o te zwolnienia z WF-u, bo oczywiście ja zachęcam rodziców, żeby tą drogą nie podążać. Natomiast musimy mieć gotowe zaplecze dydaktyczne. To przede wszystkim nie może być barier kompetencyjnych. Nauczyciele wychowania fizycznego powinni być przygotowani do prowadzenia tego typu zajęć sportowych. Oni w zasadzie są gotowi, tylko trzeba im otworzyć tę perspektywę, pokazać bezpieczne prowadzenie zajęć w obszarze różnych niepełnosprawności. I takie szkolenia my też zamierzamy w przyszłości realizować, wykonywać. Mało tego, przy aktualnie powstającej Strategii Rozwoju Sportu w Polsce do 2040, 2044, bo Warszawa chce organizować Igrzyska Olimpijskie i Paralimpijskie, to jest na pewno niezwykła szansa dla nas, ale też wyzwanie, żeby zmienić pewnego rodzaju standardy i nawyki, bo statystyki są straszne. A tylko dieta i ruch może zagwarantować tak naprawdę standard zdrowego życia. I to dotyczy absolutnie również ludzi z niepełnosprawnościami. Niczym się tutaj osoby z niepełnosprawnościami nie różnią. Potrzebują tak samo zdrowego jedzenia i ruchu jak osoby w pełni sprawne. Czasami nawet bardziej, no bo jeśli ktoś prowadzi siedzący tryb życia, poruszając się na wózku, do tego wszystkiego, to trzeba znaleźć takie aktywności, żeby to poprawić. Te standardy dotyczące w ogóle dzieci w Polsce, po ostatnich badaniach Akademii Wychowania Fizycznego w ramach akcji WF za WF, okazuje się, że 6% dzieci pełnosprawnych potrafi wykonać podstawowe ćwiczenia, które przewidziane są na takim poziomie, powiedzmy, uniwersalnej sprawności ruchowej. W przypadku dzieci z niepełnosprawnościami prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej, bo przez siłę statystyki, jeśli tylko 1% deklaruje aktywność fizyczną, no to nie możemy często wskazywać tych przypadków gdzieś, czy nie możemy ich oglądać. No i to będziemy chcieli zmienić, bo ten sport powinien być wręcz dawany na receptę. Takie osoby po wypadkach, po urazach, po chorobach, które stają się, nabywają jakąś niepełnosprawność, uważam, że obowiązkowo powinny przechodzić taki obóz sportowo-rehabilitacyjny, bo rehabilitacja ma prowadzić do samodzielności. I niestety wielu ludzi gdzieś w tym całym procesie zapomina o podstawowej zasadzie i celu, do którego proces rehabilitacji powinien dążyć. I poprzez sport uzyskujemy te efekty, no, w sposób atrakcyjny. I jakby nikt nikomu nie tłumaczy, że grając, nie wiem, w drużynie rugby na wózkach, czy startując w zawodach lekkoatletycznych, czy pływackich, oczywiste jest to, że ten człowiek musi też być samodzielny.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Wyprzedził Pan trochę moje pytanie, bo często w Pana wypowiedziach pojawia się to hasło „sport na receptę”, „rehabilitacja na receptę”. I tutaj, jakie Pan szanse widzi wprowadzenia tego jak najszybciej w Polsce i wprowadzenia też tych warsztatów, o których Pan wspomniał, dla nauczycieli WF-u, żeby ich jeszcze lepiej usprawnić w takiej aktywizacji właśnie sportowej młodzieży?
Łukasz Szeliga
- Chcemy to robić jak najszybciej. Aktualnie z Fundacją Orlen przygotowujemy projekt, który ma być takim trochę pilotażem, ale już działaniem na skalę, przy której będziemy mogli sprawdzić, czy rzeczywiście te lekcje się sprawdzają, działają, czy one przynoszą oczekiwane rezultaty. I od września tego roku startujemy. My jesteśmy gotowi już na tego typu certyfikacje, bo w Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji mamy przygotowane takie standardy kompetencyjne do uzyskania przez nauczycieli. No i zobaczymy. Oczywiście to będzie proces, bo po pierwsze trzeba przekonać rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, bo oni są tutaj kluczowi, że ta rehabilitacja powinna być na receptę i to w takim wydaniu dwojakim, bym powiedział. I pływanie, bo idąc na basen, rozbierając się, no to na pewno potwierdzamy to, że akceptujemy samego siebie i potrafimy wyjść do ludzi, co jest, myślę, bardzo ważne w tym procesie powrotu do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. A z drugiej strony narciarstwo alpejskie, no bo jeśli ktoś sobie poradzi zimą na nartach, w zasadzie nie ma ograniczeń tutaj specjalnie, jeśli chodzi o niepełnosprawności, bo jeżdżą ludzie na siedząco, którzy na co dzień poruszają się na wózkach, nie są w stanie chodzić. Jeżdżą osoby niedowidzące, niewidome przy współpracy z takim przewodnikiem, który prowadzi taką osobę. No i całe spektrum osób poruszających się na stojąco, przeróżne niepełnosprawności. Na przykładzie igrzysk paralimpijskich, widzimy, że to można robić. A jak ktoś w praktyce potrafi taką drogę przejść, to na pewno na co dzień, poradzi sobie z jakimiś drobnymi barierami architektonicznymi, które, tak czy inaczej gdzieś tam się będą w coraz mniejszym stopniu, ale pewnie ciągle pojawiać.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- A czy program Polskiego Komitetu Paralimpijskiego „WF z Paralimpijczykiem”, już od paru lat prowadzony przez Państwa, i rozumiem, kontynuowany też w tym roku, pomaga chyba, w taki sposób, że młodzież ma większy kontakt właśnie z paralimpijczykami, ze sportowcami, którzy osiągają sukcesy, a mamy sporo jednak sukcesów w naszej kadrze paralimpijskiej? Czy to jest właśnie taki impuls, który pozwala młodym ludziom, dzieciom, zobaczyć, że warto tą drogą podążać?
Łukasz Szeliga
- „WF z Paralimpijczykiem” jest ważnym projektem, bo w zasadzie my trochę poprzez ten projekt sygnalizujemy, że będziemy starali się ten WF wprowadzać do szkół, a dzięki tej akcji uczniowie szkół mają okazję spotkać się z wybitnymi sportowcami paralimpijskimi, medalistami igrzysk, na pewno też bardzo ciekawymi postaciami, bo ludzie sportu to też często ludzie z pasją, nie tylko do samego sportu, ale czasami do innych wymiarów, które też są ciekawe. „WF z Paralimpijczykiem” ma pokazać dzieciom w szkole bezpośrednio, że osoba z niepełnosprawnością może też prowadzić takie zajęcia, że może im przybliżyć też swoją dyscyplinę sportu, opowiedzieć o swojej historii. To na pewno jest motywacyjne. Chcemy jako Komitet Paralimpijski inspirować ludzi tym, co robią nasi zawodnicy, bo na pewno te aktywności zasługują na to, żeby pokazywać częściej w tej przestrzeni społecznej ludzi, którzy, mimo jakichś tam trudności, sięgają po aktywność, sięgają po sport, bo na pewno mając różnego rodzaju wymówki, nie siedzą w domu i nie wchodzą w ten taki nurt, który dzisiaj staje się standardowy. Łatwo jest w tym zwirtualizowanym świecie wyłączyć się z aktywności, bo ten świat, który oferuje dzisiaj digitalizacja, jest szalenie ciekawy i atrakcyjny. Więc mamy wyzwanie, że tak powiem, w rywalizacji o tych ludzi, żeby zostali w nurcie aktywności, ale myślę, że właśnie ta strategia, która będzie w odniesieniu do sportu w Polsce realizowana, pozwoli, żeby nie tylko osoby z niepełnosprawnościami, ale w ogóle społeczeństwo mocniej się ruszyło. Mam przykład do porównania: Holandia, tam aktywność osób w pełni sprawnych wynosi 75%, a aktywność ruchowa w Polsce 32%. A jeśli chodzi o osoby z niepełnosprawnościami w Polsce, 1%, bardzo słaba statystyka w porównaniu do 60% prawie w Holandii, bo 59% ludzi z niepełnosprawnościami w ten sposób też się rehabilituje i na pewno łatwiej funkcjonuje na co dzień, bo żeby pójść do pracy, takie często założenia stawiane są w tych projektach PFRON-owskich, no to ten człowiek, zanim dojdzie do etapu samodzielnego pójścia do pracy, to musi w ogóle samodzielnie wyjść z domu, pójść do szkoły na zajęcia i jakby, skompensować swoją niepełnosprawność tak, jak można to zrobić. A w zasadzie większość niepełnosprawności, nawet wydawałoby się bardzo takich olbrzymich, które trudno jest skompensować, jest to osiągalne. Sport paralimpijski pokazuje, można powiedzieć, gotowe przepisy na to, jak sobie poradzić z jakąś trudnością.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Też chyba widać tę tendencję, że coraz więcej osób, nie tylko z niepełnosprawnościami, ale osób sprawnych, włącza się na przykład w bieg Orlenu Paralympic Run, który już po raz szósty w tym roku będzie w Warszawie na Kępie Potockiej, bo to zainteresowanie rośnie i jest chyba rekordowe w tym roku. Jak z Pana perspektywy to wygląda?
Łukasz Szeliga
- Z roku na rok, można powiedzieć, ten rekord jest pobijany i dołącza do nas coraz większa grupa ludzi. To jest taki bieg, powiedziałbym, inicjacyjny, bo kilometr jest do pokonania przez praktycznie większość osób. Jest drugi dystans 5 km, ale celowo nie robimy tutaj jakiegoś dużego wyścigu, jeśli chodzi o dystans tych zawodów, bo bardziej nam zależy na tym, żeby się wspólnie spotkać, spędzić czas na tej rozgrzewce, przebiec, spotkać się chociażby z Robertem Korzeniowskim, który jest naszym ambasadorem i bardzo często w ramach tych lekkoatletycznych aktywności jest z nami. Można się też spotkać ze sportowcami, z trenerami, bo przy okazji tego biegu oczywiście jest tam swoisty piknik taki paralimpijski, gdzie można spróbować różnych aktywności. Jest przestrzeń dla dzieci, dla najmłodszych, żeby też mogły się tam dobrze poczuć wśród ludzi, którzy uprawiają ten sport, bo nasi partnerzy, Luxmed, który też przywozi ciekawy zestaw właśnie nakłaniający najmłodszych do tego, żeby spróbować tej aktywności. Więc nie ma mowy o tym, żeby ktoś tam się nudził. Dobra muzyka, no i w zasadzie przepis gotowy na to, żeby już po raz szósty realizować tę imprezę z powodzeniem.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Zarazem dobra zabawa też przy tym i takie podczas zabawy zobaczenie korzyści ze sportu jako tego czynnika, który rehabilituje, też w jakiś sposób pewnie relaksuje, oswaja z własnym ciałem, prawda?
Łukasz Szeliga
- Dokładnie tak. To jest atrakcyjny sposób uruchamiania tych nowych ścieżek neuronowych w głowie. Sport jest formą zabawy i absolutnie powinno się nauczać przez zabawę. To jest najlepszy sposób, bo nie chodzi zawsze o to, żeby szukać jakichś bardzo restrykcyjnych sposobów na to, żeby ten sport uprawiać do bólu zgodnie ze sztuką jakąś, ale właśnie chodzi o to, żeby się też tą aktywnością trochę pobawić i mieć z tego przyjemność. Zresztą wśród trenerów, wśród cech trenerów, które są istotne u zawodników, poczucie humoru się pojawia w różnych ankietach, więc zabawa jest potrzebna, oczywiście.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- To już mnie Pan zachęcił, ja się nie mogę doczekać w takim razie na kolejny piknik też paralimpijski.
Łukasz Szeliga
- Zapraszamy serdecznie.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Wiem, że tych pikników jest dosyć dużo w tym roku. Najbliższy w Zamościu, bodajże?
Łukasz Szeliga
- Najbliższy w Zamościu przy okazji 54. Paralekkoatletycznych Mistrzostw Polski w lekkiej atletyce. Zamość, odległa, piękna lokalizacja, do tego, żeby też wzmacniać te kluby sportowe, które tam działają. Promowanie naszego sportu poprzez właśnie realizację takiej imprezy w jakimś miejscu jest ważne, bo towarzyszy temu piknik. Ludzie mogą również przyjść, podobnie jak nawet, nie wiem, czy nie będzie to większa strefa niż w czasie biegu. Można przyjść, dotknąć różnych rzeczy sportowych, porozmawiać, wziąć kontakt, zapisać się do klubu, sprawdzić też jakieś parametry zdrowotne, bo Luxmed, który nam towarzyszy, też próbuje zachęcać w ten sposób ludzi do tego, żeby jakoś tam tę świadomość diagnostyczną trochę budować.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Kompleksowo.
Łukasz Szeliga
- Jeśli możemy połączyć przyjemne z pożytecznym, no to należy to robić i tu się udaje. Przy okazji tych pikników przychodzi mnóstwo dzieci z niepełnosprawnościami, również ich rodzice, i to jest taki moment czasami pierwszego kontaktu, przełamania się i jakby moment, w którym łamiemy stereotyp.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Rozmawiamy u Pana w biurze w Warszawie, to dopytam może jeszcze tak szczegółowo, a na Mazowszu, czy właśnie w stolicy, czy jeszcze poza biegiem, który będzie we wrześniu, poza piknikami paralimpijskimi, czy w najbliższych miesiącach Państwo coś organizujecie, zapraszacie tutaj Mazowszan i Warszawiaków szczególnie?
Łukasz Szeliga
- W tym roku oczywiście będą jeszcze imprezy sportowe różne, natomiast z takich ciekawych, nowych rzeczy, które będziemy realizować, to jest Lato w Mieście dla dzieci. W formie integracyjnej chcemy zrobić takie półkolonie i ta akcja w sierpniu będzie realizowana. Więcej informacji na stronach, mediach społecznościowych Polskiego Komitetu Paralimpijskiego. Chcemy, żeby w ten sposób właśnie poprzez te półkolonie pokazać dzieciom różne sporty, pokazać im tę aktywność w takim zorganizowanym wydaniu. Oczywiście to będzie przeplatane zabawą, posiłkami, tak żeby wypełnić po prostu ten dzień na sportowo, natomiast też nie może to być przeładowane, żeby dzieci nie poczuły się zbyt zmęczone tymi aktywnościami, ale to nad tym będą czuwać prowadzący, doświadczeni trenerzy, instruktorzy, więc zapraszamy. Poza tym jest cały szereg zawodów, czy to koszykówki na wózkach, czy rugby na wózkach, gdzie drużyny z Warszawy i okolic biorą udział w rozgrywkach krajowych. Mieliśmy zawody lekkoatletyczne, również Grand Prix Polski, mieliśmy mistrzostwa Polski juniorów młodszych w tym roku w Warszawie, więc jeśli ktoś chce tutaj znaleźć możliwość kontaktu z nami, to na pewno można na nas trafić.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Widzę, że wachlarz bardzo szeroki i chyba też szermierka, prawda?
Łukasz Szeliga
- Rzeczywiście szermierka, można powiedzieć, jest najmocniejszym punktem Warszawy, bo zarówno Iks-Awf, Start Warszawa, jak i Start Wołomin plus Legia, no to trzy kluby, które w zasadzie, tworzą tę najlepszą szermierkę w Polsce i to ich zawodnicy reprezentują potem Polskę na arenie paralimpijskiej.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- I wracając jeszcze do tego, o czym mówił Pan na samym początku, czyli o paralimpiadzie, chciałabym zapytać, bo jest Pan w komitecie roboczym do spraw zorganizowania właśnie w Warszawie, w Polsce paralimpiady. Jak Pan się zapatruje na to, jakie są nadzieje, szanse, że rzeczywiście uda nam się to zrobić?
Łukasz Szeliga
- Przede wszystkim to jest olbrzymia szansa dla rozwoju w ogóle sportu, nie tylko paralimpijskiego. Oczywiście on dla mnie jest jakby ten najbliższy, ale chodzi o to, że dzięki tej inicjatywie zamysł rządu jest taki, żeby zmienić standardy, zmienić nawyki, żeby poprawić te statystyki, odnosząc się do państw, które mogą być dla nas referencyjne, czyli do, nie wiem, Holandii, Włoch, Francji. Podglądamy też dzięki temu, tych lepszych od nas, jak jeszcze to lepiej zorganizować i skonstruować w kraju. To jest zarazem też wyzwanie, bo gospodarz takiej imprezy chce być, w pierwszej dziesiątce medalowej. To przyświeca praktycznie każdemu, kto sięga po organizację igrzysk paralimpijskich. I też obserwując to na przykładzie różnych państw, udawało się to realizować w większości organizatorów tych najważniejszych zawodów sportowych. W związku z tym liczę na to, że dzięki temu tam też wskoczymy i wrócimy do bycia w pierwszej dziesiątce, jeśli chodzi o wyniki medalowe z igrzysk paralimpijskich.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Czego i ja serdecznie Panu życzę. Moim i Państwa gościem był dzisiaj prezes Polskiego Komitetu Paralimpijskiego, pan Łukasz Szeliga. Bardzo dziękuję Panu za rozmowę.
Łukasz Szeliga
- Dziękuję bardzo.
Justyna Smoleń-Starowieyska
- Dziękuję. Do widzenia.
Zadanie publiczne współfinansowane ze środków: Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Samorządu Województwa Mazowieckiego.






