Ruszyły zapisy na Invictus Games. Do 17 sierpnia weterani ranni w czasie służby  mogą wypełnić formularz zgłoszeniowy. Czy warto poświęcić temu czas?  O niepowtarzalną atmosferę  tych zawodów  zapytaliśmy wyróżnionego w Konkursie Człowiek Bez Barier 2025 Rafała Korzeniewskiego,  weterana rannego w Afganistanie, potrójnego medalistę Invictus Games, wiceprezesa Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach poza Granicami Kraju.

Ilona Berezowska: Invictus Games to duża rzecz, ale jednocześnie dużo pracy i wyrzeczeń. Jakie znaczenie ma udział w tych zawodach dla weteranów?

Rafał Korzeniewski: Dla nas weteranów Invictus to nie są po prostu zawody sportowe. To coś znacznie ważniejszego. Udział w takich zawodach jest formą rehabilitacji ciała i umysłu. Weterani poszkodowani na misjach odnieśli rany na ciele, ale także w swojej psychice i nie mam na myśli PTSD. Przed tym, co nam się przytrafiło, byliśmy sprawni, młodzi i piękni, a chwilę później zostaliśmy osobami niepełnosprawnymi. W tej nowej rzeczywistości trzeba się odnaleźć. Musimy odbudować swoją sprawność i odzyskać wiarę w siebie. Pomaga w tym wyznaczenie sobie celu, do którego się dąży.

Tym celem może być rywalizacja sportowa?

Każdy z nas lubi rywalizować. Ja lubię to bardzo. Jednak na Invictusie wcale nie rywalizujemy z innymi zawodnikami. Rywalizujemy z samym sobą, ze swoimi ograniczeniami, słabościami i chwilami zwątpienia. Powołanie do kadry wiele znaczy. Każdy trening na zgrupowaniach, każdy pokonany dystans na ergometrze, rowerze czy biegowy pokazuje, że jesteśmy w stanie przesuwać swoje granice. Siedzieliśmy w domu na kanapie, w myślach zastanawialiśmy się, jak dalej żyć bez nogi, czy ręki, a może z PTSD. Na zgrupowaniach to znika. Czujemy się częścią zespołu, mamy nowe cele, coś nas motywuje, zaczynamy odczuwać mobilizację do działania. Okazuje się, że w sporcie też możemy odnosić sukcesy.  „Nie liczą się medale”- takie hasło Invictusa powtarzamy, ale  każdy o tych medalach myśli. Po to trenujemy przez rok i jeździmy na zgrupowania. Po to mamy znowu orzełka na piersi.

Co to znaczy, że znowu macie orzełka na piersi?

To coś bardzo ważnego. W wojsku, w armii mamy orzełka i z dumą go nosimy. Jako reprezentanci Polski znowu mamy orzełka na piersi i z dumą robimy coś dla kraju. Takie mamy o tym myślenie. 

Jak wygląda nabór do reprezentacji Polski na Invictus Games?

Na zawodach Invictus Games można wystąpić tylko dwa razy, żeby każdy miał swoją szansę. Najpierw wypełniamy formularz, wysyłamy zgłoszenie, a w drugim etapie jedziemy na rozmowę. Nie znamy kryteriów. Różne czynniki  są brane pod uwagę. Jeśli sprostamy oczekiwaniom, dostajemy oficjalne powołanie do kadry i  średnio co dwa miesiące wyjeżdżamy na dwutygodniowe zgrupowania. Przed zimowymi igrzyskami w Kanadzie wyjeżdżaliśmy m.in. do Zakopanego i do Mrągowa. Podczas zgrupowań pod okiem trenerów trwają przygotowania. Przed moim startem sam wybierałem dla siebie dyscyplinę. W tej edycji to komisja, w oparciu o nasze predyspozycje, talenty, możliwości i chęci uczestników zaproponuje dyscypliny. 

Nowości będzie więcej. W programie zawodów znalazły się trzy nowe dyscypliny.

Tak. E-sport, pickleball i laser run. Podejrzewam, że najwięcej chętnych będzie chciało wystartować w tej ostatniej.

Co to jest laser run?

Bieg ze strzelaniem. W tamtym roku na „Wyzwaniu Weterana” mieliśmy okazję tego spróbować. Biegnie się do miejsca, gdzie stoją stoły z pistoletami laserowi i strzela się do tarczy. Coś jak biathlon, tylko bez nart.  Byli żołnierze potrafią, lubią i chcą strzelać. Większym problemem będzie bieg, bo nie każdy rodzaj niepełnosprawności na to pozwala.

Mija rok przygotowań i co się dzieje dalej?

Jedziemy na Invictus Games. Każdy zawodnik ma możliwość zabrania ze sobą dwóch osób. Najczęściej są to osoby najbliższe i to ma wyjątkowe znaczenie. Jadąc na misję przez rok zaniedbujesz rodzinę. Poligon, szkolenia, ćwiczenia i sama misja to czas wyjęty z życia rodzinnego.  Dla mnie wspólne chwile z rodziną na Invictusie to jak zwracanie straconego czasu. No i rodzina to nasze własne grono kibiców. To jest coś pięknego.

Kibiców przywozicie własnych, a przyjaciół zdobywacie na zawodach?

Oczywiście poznajemy nowych ludzi, ale co ważniejsze, spotykamy ludzi z całego świata, z którymi służyliśmy na misji, z którymi byliśmy na akcji, z którymi wiele nas łączy. Widzę tego człowieka sprzed 5, 10, 15 lat. Poznaję go, a on mnie. Nasze kontakty się rozluźniły, czas zrobił swoje, ale tu się znowu spotykamy i wszystko wraca. On był ranny, ja byłem ranny. Możemy to sobie opowiedzieć, od nowa nawiązać przyjaźń.  Gdy wracamy z misji  poturbowani przez życie, mamy na sobie łatkę żołnierza poszkodowanego. Tylko to się przebija, odczuwałem to. Invictus to zmienia. Już nie ten biedny, ranny i poszkodowany. Tylko  sportowiec. Ma cele, zadania, osiągnięcia.

Dyscyplina, harmonogram przygotowań i jasny cel. Czy to przypomina wojsko?

Nie będę ukrywał, że miałem w wojsku uporządkowane życie, rozkazy i jasność zadań. Po odejściu do cywila  brakuje mi codziennej rutyny. I tak właśnie jest, że szykując się do Invictusa, znowu czuję się jak w wojsku. Mam jasny cel i zadania.

Po powrocie z zawodów cel znika. Przypomina mi to syndrom kosmonauty, który szykował się do podboju kosmosu, a po wylądowaniu na Ziemi nie ma już przed sobą celu.

Nie, nie. Sport może być początkiem. Wielu z nas po powrocie z Invictusa nadal rozwija się w swojej dyscyplinie. Poznałem ergometr, wioślarstwo halowe dzięki przygotowaniom. Gdybym nie był rannym weteranem, nie wiedziałbym że taki sport istnieje, a nadal go uprawiam. Nigdy bym nie pomyślał, że zdobędę w tym medale, że pobiję rekord Polski i dostanę się do kadry. I nie jestem jedyny. Darek Cegiełka na przykład. Ten uczestnik Invictusa zakochał się w siatkówce na siedząco i z powodzeniem nadal uprawia tę dyscyplinę.

Trenując, mam nie tylko cel, ale i  rehabilitację. Wiem, że nie wrócę do pełnej sprawności fizycznej ani psychicznej, ale np. chodzę sprawniej.  Zyskałem też lepszy kontakt z rodziną. Łatwiej mi się otworzyć na innych i na życie.

Można  powiedzieć, że warto wziąć udział w Invictus Games?

To zbyt delikatne stwierdzenie. Każdy weteran ranny na służbie powinien tego spróbować. To zmienia życia. Większość z nas ma PTSD, epizody depresji i inne rzeczy, a to pozwala cieszyć się życiem. Wcześniej byłem zamknięty w swoim świecie. Myślałem, czemu ja, czemu mi się to stało, a teraz wróciłem między żywych. To samo obserwuję wśród kolegów na zgrupowaniach.

A co, jeśli nie dość, że mam depresję, PTSD i niepełnosprawność, to jeszcze mimo wysiłku i wypełniania tych formularzy, się nie dostanę?

Ja też się za pierwszym razem nie dostałem. Wiadomo, że to nic przyjemnego i różne myśli się pojawiają. Warto pamiętać, że za dwa lata znowu możesz spróbować. Mnie do tego zachęciły opowieści kolegów, którzy nawet bez medali wracali zadowoleni, uśmiechnięci i odmienieni. Też chciałem poczuć się drużyną i to nie tylko z naszą ekipą, ale w ogóle z uczestnikami. Czasami łatwiej porozmawiać z Amerykaninem, Anglikiem czy jeszcze kimś innym o misji, o tym, co się stało niż z własną żoną. Cywile tego nie rozumieją, a tam wszyscy zawodnicy doskonale wiedzą, o czym jest mowa. Chciałem tego doświadczyć, dlatego nie odpuściłem i spróbowałem drugi raz. To, że się nie dostanę tym razem, wcale nie znaczy, że jestem słaby. Po prostu dostał się ktoś inny, a ja spróbuję przy następnej okazji.

Wyślesz swoje zgłoszenie?

Oczywiście 

Rafał Korzeniewski. Uśmiechnięty, z brodą.

Informacje praktyczne

To musisz wiedzieć, jeśli jesteś weteranem i planujesz zgłosić swoją chęć udziału w Invictus Games:

Zawody odbędą się w 2027 r. w Birmingham

Zgłoszenia przyjmowane są do 17 sierpnia 2026 r.

Program Invictus Games Birmingham 2027 to  12 dyscyplin sportowych.

 Lekkoatletyka, kolarstwo, wioślarstwo halowe,  siatkówka na siedząco, pływanie, koszykówka na wózkach, łucznictwo, rugby na wózkach, trójbój siłowy, e-sport, laser run, pickleball.

Proces rekrutacji  składa z dwóch etapów:

I etap – Formularz zgłoszeniowy , który należy wysłać na adres Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa, ul.Puławska 6a, 00-909 Warszawa lub jego skan na adres weterani@ron.mil.pl

II etap – Udział w rozmowie rekrutacyjnej przed Komisją Kwalifikacyjną

Rozmowy rekrutacyjne odbędą się  27 sierpnia 2026, 2 września 2026, 3 września 2026.

Termin wybiera się na etapie wypełniania formularza. Wyniki rekrutacji będą znane we wrześniu 2026 r.