Przejście z systemu resocjalizacji do dorosłego życia nie powinno oznaczać nagłego zerwania wsparcia ani skoku w nieznane. Tymczasem dla wielu młodych ludzi – szczególnie tych z niepełnosprawnościami – właśnie tak wygląda rzeczywistość po opuszczeniu placówki.
Podczas konferencji „Ku dorosłości. Między resocjalizacją a samodzielnością”, zorganizowanej przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, wielokrotnie podkreślano, że obecny system nie zapewnia ciągłości wsparcia i nie odpowiada na realne potrzeby młodych osób wchodzących w dorosłość.
- Start w dorosłość nie jest równy dla wszystkich. Dla młodego człowieka z niepełnosprawnością to walka o życie w świecie, który chce go wyręczać lub ignorować. Chcemy stworzyć system, który towarzyszy nieletniemu – system, w którym neuroróżnorodność lub niepełnosprawność nie burzy możliwości życia w normalnej przyszłości – mówił Jan Gawroński, Społeczny Zastępca Rzecznika Praw Dziecka.
Nierówności zapisane w systemie
Osoby z niepełnosprawnościami już na starcie mierzą się z barierami utrudniającymi korzystanie z podstawowych praw. Problem ten szczególnie wyraźnie widać w procedurach prawnych.
- Nieletni z niepełnosprawnością intelektualną ma problem nawet z podpisem. Często rodzic – ze względu na nieporadność – nie jest w stanie reprezentować jego interesów. Dochodzi do tego problem niepełnego informowania o przysługujących prawach. Mimo istnienia relacji procesowych nie zawsze ustanawiany jest obrońca z urzędu – zwróciła uwagę adwokat Anna Barszczewska.
W praktyce oznacza to, że formalne gwarancje nie przekładają się na rzeczywistą ochronę. Młodzi ludzie, którzy najbardziej potrzebują wsparcia, często pozostają poza jego realnym zasięgiem.
Braki systemowe i kryzys zdrowia psychicznego
Jednym z najpoważniejszych wyzwań jest niedostateczny dostęp do opieki psychiatrycznej i psychologicznej. Problem dotyka całego systemu, ale szczególnie uderza w osoby z dodatkowymi potrzebami.
- Umieszczenie nieletniego w szpitalu psychiatrycznym jest często konieczne, ale liczba miejsc jest niewystarczająca. Procedury istnieją, trzeba sporządzić opinie, jednak to wymaga działań systemowych – przede wszystkim zwiększenia liczby miejsc – mówiła sędzia Sądu Rejonowego w Chorzowie Joanna Gwizdak.
Zwróciła ona również uwagę na brak wyspecjalizowanych placówek dla osób z uzależnieniami: - Nie ma specjalnych miejsc dla uzależnionych, a przecież mamy całą gamę uzależnień. Wiele placówek prowadzą organizacje pozarządowe, a nie państwo.
Na te niedobory nakłada się pogłębiający się kryzys zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, widoczny m.in. w rosnącej liczbie prób samobójczych oraz ograniczonym dostępie do specjalistycznej pomocy.
Resocjalizacja czy izolacja?
Podczas konferencji podkreślano, że obecny model resocjalizacji wymaga gruntownej rewizji.
- Nie ma pomiaru postępów w resocjalizacji. Tak jak w leczeniu mamy konkretne wskaźniki, tak tutaj nie mamy żadnych. Dopóki nie stworzymy systemu mierzenia postępów, trudno mówić o skuteczności – wskazał prof. Marek Konopczyński, pełnomocnik Ministra Sprawiedliwości ds. nieletnich.
Profesor zwrócił również uwagę na strukturalny charakter problemu: - Placówki resocjalizacyjne są ośrodkami zamkniętymi, wręcz aspołecznymi. Ustawa tworzy system zbliżony do penitencjarnego – z kratami, śluzami, drutem kolczastym. Bywa, że w placówce jest 19 wychowawców i 37 pracowników ochrony. Czy to ma być resocjalizacja?
Dla młodych osób z niepełnosprawnościami oznacza to dodatkowe wykluczenie – zamiast przygotowania do życia w społeczeństwie doświadczają izolacji.
System niedostosowany do różnorodności
Kolejnym problemem jest brak indywidualnego podejścia i niedostosowanie placówek do zróżnicowanych potrzeb wychowanków.
- Dzieci ze spektrum autyzmu, które powinny być objęte terapią, trafiają razem z dziećmi uzależnionymi i z zaburzeniami psychicznymi. Do tego 13-latkowie przebywają w jednej placówce z 19-latkami – a to zupełnie inne potrzeby rozwojowe – mówił Ireneusz Stawiński z Okręgowego Ośrodka Wychowawczego w Warszawie-Falenicy.
Ekspert odniósł się także do kwestii mierzenia efektów: - Co to jest sukces w resocjalizacji? To już jedna uratowana osoba. A jeśli ta osoba zakłada rodzinę, to nagle mamy kilka osób, które funkcjonują prawidłowo w społeczeństwie”.
Rozwiązaniem powinna być większa specjalizacja placówek oraz lepsze dopasowanie form wsparcia do konkretnych potrzeb – terapeutycznych, społecznych i rozwojowych.
Za późna pomoc
Z perspektywy psychiatrii dzieci i młodzieży kluczowym problemem pozostaje brak profilaktyki i zbyt późna reakcja systemu.
- Wiele dzieci nie trafiałoby do tego systemu, gdyby zostały wcześniej zdiagnozowane. Obecnie środek leczniczy jest często ostatnim ogniwem – trafiają do nas dzieci z doświadczeniem przemocy: w rodzinie, wśród rówieśników, w placówkach – mówiła konsultantka krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży dr n. med. Aleksandra Lewandowska.
Zwróciła ona także uwagę na problem izolowania dzieci od środowiska rodzinnego: - Dzieci trafiają do placówek oddalonych o setki kilometrów od domu, co utrudnia ich rozwój i proces zdrowienia.
Uczestnicy konferencji podkreślali również znaczenie działań zapobiegawczych. Edukacja seksualna i obywatelska mogłaby ograniczyć liczbę zachowań ryzykownych i konfliktów z prawem, a mediacja rówieśnicza – rozwiązywać część sporów bez konieczności angażowania sądu.
W stronę zmiany systemowej
Wnioski płynące z konferencji są jednoznaczne: obecny system nie przygotowuje młodych ludzi – zwłaszcza tych z niepełnosprawnościami – do samodzielnego życia. Zamiast wspierać ich w budowaniu niezależności, często pogłębia ich zależność i wykluczenie.
Jeśli przejście do dorosłości ma przestać być momentem kryzysowym, konieczna jest zmiana podejścia – od systemu opartego na kontroli i izolacji do modelu, który stawia na wsparcie, podmiotowość i realne włączenie społeczne. Szczególnie w przypadku osób z niepełnosprawnościami oznacza to potrzebę tworzenia rozwiązań, które nie tylko chronią, ale przede wszystkim umożliwiają samodzielne i godne życie.





