Zapraszam na spotkanie z przedstawicielką młodego pokolenia poetek, Dominiką Filipowicz, która debiutowała tomikiem wierszy zatytułowanym Gap. Uświadomiła mi, osobie wychowanej na wielkich romantykach i postromantycznych poetach, że można pisać zupełnie inaczej, ale także w sposób zaangażowany i z głębokim rozumieniem używanych słów, którym nadaje się nowe wielowymiarowe znaczenia. Jest to ciekawe i inspirujące wyzwanie dla czytelnika.
Dominika Filipowicz inspiruje się głównie twórczością współczesnych poetek: Joanny Mueller (która redagowała jej tomik), Agaty Puwalskiej (zwłaszcza jej tomem haka!) oraz Marleny Niemiec. Duży wpływ na jej pisanie mają również wiersze Marcina Podlaskiego, który ostatnio wydał tomik poetycki ze słowami pozbawionymi polskich znaków diakrytycznych.
– W ten sposób ze słów wydobywa kilka różnych znaczeń, co jest bardzo ciekawe – wyznaje poetka, a cytowane poniżej fragmenty pochodzą ze wspomnianego tomiku Gap):
cztery ściany nade mną cztery ściany pode mną
splątane odnóża każą się wygrzebać
wybieram postać chrząszcza bo ładnie się mieni
45 minut
Pierwszy wiersz napisała w szkole podstawowej.
– O ile dobrze pamiętam, było to na lekcji WF. Często nie ćwiczyłam, więc miałam 45 minut całkiem dla siebie. Siedziałam na ławce, nudziłam się... i kiedyś napisałam wiersz. Nie było to nic dobrego. Z tego, co pamiętam, był dość smutny, ale nie wiem już, czego dotyczył, bo to było jednak wiele lat temu – wspomina.
nie tak głośno kiedy wpadasz do pracy twoje sylaby są pomnożone
oni tutaj postawili za twój język wytarmosili moje ucho
mówię ci misiu wyrzucą mnie za kratkę jeśli dalej będziesz
Bez jednoznaczności...
Dominika zapytana o metodę tworzenia, odpowiada, że „zwykle początkową wersję tekstu zapisuje pod wpływem emocji, ale potem długo jeszcze nad nim pracuje”. Skraca, ucina, wybrakowuje – tak żeby wydobyć jego syntezę...
Pisze głównie wtedy, kiedy ma czas i może się na tym porządnie skupić. Nie lubi pisać w biegu, w przerwie między jedną aktywnością a drugą. Chce mieć czas na to, żeby posiedzieć ze swoim tekstem.
– Zależy mi na tym, by wiersze nie były jednoznaczne. Równie istotny co ich wymiar treściowy – dotykający doświadczenia niepełnosprawności, stygmatyzacji, medycznego spojrzenia lekarzy oraz przytłaczającego spojrzenia gapiów – jest ich wymiar lingwistyczny, ujawniający się w wybrakowanej, niejednoznacznej strukturze tekstu, np. w braku tytułów – dopowiada.
W ten sposób pokazuje, że brak zawarty w wierszach – te luki, wyrwy, po angielsku „gap’y”, mogą również tworzyć nowe poetyckie przestrzenie do interpretacji. Czytający otrzymują materiał do własnych dopowiedzeń.
rysował serduszko jak dziecko
suchymi dłońmi trzymał palce
skóra była dotkniesz leci krew znika
...i bez przyjemności
Wyznam, że po przeczytaniu wierszy Dominiki nieco bardziej rozbudowanych, które znalazłam w internecie, byłam zdezorientowana i poruszona. Dopiero po paru dniach, kiedy emocje się we mnie ustały, poczułam przymus szukania znaczeń głębiej niż moje czytelnicze nawykowe i utrwalone oczekiwania wobec poezji. Dopiero wtedy doznaje się przyjemności intelektualnej, co wcale nie wyklucza emocji.
– Z pewnością nie są to teksty przyjemne i też nie mają takie być – informuje Autorka. – Chcę budzić dyskomfort w czytelniku, pozostawiać go z uczuciem niepokoju, niepewności. To nie mają być łatwe teksty. Używam pojęć i wyrażeń, które mają pozostawić czytelnika z wrażeniem dyskomfortu. Tak, żeby trochę „zmusić” do spojrzenia na to, wobec czego zwykle odwraca się wzrok. Chcę, by czytelnicy musieli sobie znaleźć chwilę, podczas lektury moich wierszy, posiedzieć z tym dyskomfortem.
Jestem żywym przykładem tego, że u mnie dyskomfort zrobił swoje.
czy wiesz oko muchy składa się z czterech tysięcy oczek
słyszałam odpowiadali ci głośno skrzypiały podłogi
Trudne spojrzenie
– Słowo gap ma mieć kilka znaczeń – doprecyzowuje autorka. – Po pierwsze to osoba gapiąca się, ten gap (ukradkowy albo nie), który nie potrafi odwrócić wzroku od czegoś lub kogoś, kto go interesuje. To opowieść o tym, jak spojrzenie może być trudne, jak może ustawiać innych. Ale z drugiej strony to też historia o wyzwoleniu spod władzy spojrzenia.
I gap to także szczelina, luka. Takie też są utwory Dominiki Filipowicz. Wiersze są pełne szczelin: brak im tytułów, ale też mają pourywane wersy, brak im interpunkcji, są dziwnymi zlepkami wyrazowymi...
– Chcę pokazać, że właśnie brak – luka – może mieć w sobie pierwiastek twórczy. To nie jest historia tylko mojego indywidualnego doświadczenia niepełnosprawności – dopowiada.
wyrywały nogi ze stawów plastikowe majtki oklejające biodra
gałązki sznureczki stosowano jako karę zastępczą za
Tworzyć w grupie
Zapytana, co radziłabyś osobom z niepełnosprawnościami, które czują potrzebę pisania, odpowiada, że radzi po pierwsze pisać. Po drugie wysyłać do magazynów literackich i to nie tych, które są skierowane wyłącznie do osób z niepełnosprawnościami. Próbować wysłać w różne miejsca.
– Najlepiej, moim zdaniem, tworzyć w grupie. Wymieniać się myślami, rozmawiać. Dlatego warto znaleźć sobie jakąś wspólnotę. Ja polecam (zwłaszcza piszącym kobietom z niepełnosprawnościami) grupę Multifrenie, która je zrzesza. Rozmawiamy tam o sztuce i kulturze w kontekście niepełnosprawności.
Można je znaleźć na Facebooku oraz Instagramie pod nazwą Multifrenie.
Wiersze
………………………………………
mam pod skórą próchnicę trzy stopnie i poziom morza
rozprzestrzeniam stopą dotykam podłogi
wkręcam lekko w odpad pode mną
robi się miękko
tu nikt nie zejdzie
cztery ściany nade mną cztery ściany pode mną
splątane odnóża każą się wygrzebać
wybieram postać chrząszcza bo ładnie się mieni
………………………………………
pamiętajcie dostaje się jedną babcię
ze sprzedanej polany dzieci wykopały dołek usypały piasek
jedna babcia wyłania się z zapalonych zapałek
ma chodzik i chodzi chociaż miała nie palić
światła w skurczonych tętnicach
po raz pierwszy nauczyłam się dotykać cząsteczek
były tłuste i pachniały karpiem
………………………………………
wślizgana do góry po żuchwach po naszych żuwaczkach
drabino pani z sąsiedniego łóżka dotkniesz paluszkiem
przekroczysz zaświaty
patrzysz wyrywał łyżki śmiał się sam był nieco spoza
wtykał między wargi ząb jest kometą pacjent to łóżko
rysował serduszko jak dziecko
suchymi dłońmi trzymał palce
skóra była dotkniesz leci krew znika
………………………………………
niewielkie zmiany wytwórcze w lewym biodrze usuwa się
łopatką
chodaki równo rozplanowane zmiany w poskręcanych
płytkach zniekształcaj zarysy kości miednicy z obecnością
wyrośli ponad zmiany są tylko zwyrodnieniowe
zmiany są tylko na zasadzie świetlówki
Dominika Filipowicz (ur. 1997) – w październiku 2025 r. nakładem wydawnictwa Wspólny Pokój ukazał się jej debiutancki tom poetycki Gap. Jest redaktorką młodoliterackiego pisma „Trytytka”. Była nominowana w XXX edycji Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina. Jest finalistką Połowu Poetyckiego 2022 r. Publikowała m.in. w „8. Arkuszu Odry”, „Kontencie”, „Stronie Czynnej”, „Tlenie Literackim”. Na polu akademickim zajmuje się studiami o niepełnosprawności (ang. disability studies). Jest członkinią nieformalnej grupy kobiet z niepełnosprawnościami Multifrenie. Mieszka w Warszawie. Pracuje jako redaktorka portalu Niepelnosprawni.pl i dziennikarka magazynu „Integracja”.
Artykuł pochodzi z numeru 6/2025 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






