W wielu przypadkach odpowiedź na pytanie o brak dostępności brzmi podobnie: obiekt jest zabytkowy, dlatego wszelkie trwałe zmiany wpływające na jego wygląd zewnętrzny wymagają zgody konserwatora zabytków. A takiej zgody na montaż poręczy czy pochwytów nie udało się uzyskać. Problem jednak pozostaje, bo przecież chodzi o to, by z dóbr kultury mogli korzystać wszyscy.
- Niektóre teatry nie są dostępne dla osób z niepełnosprawnościami – takie stwierdzenia często słyszę podczas rozmów ze znajomymi. Podobne opinie pojawiają się również w mediach społecznościowych. Czy są uzasadnione? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie na podstawie własnych doświadczeń.
Kiedy rozpoczynałem aplikację adwokacką, praktycy przekazujący nam wiedzę powtarzali, że pierwsza i stosunkowo bezpieczna odpowiedź na niemal każde pytanie klienta brzmi: „to zależy”. Tak jest również w tym przypadku.
Teatr z aspiracjami
Pewnego dnia, opiekując się kotem i nieco znudzony tym zajęciem, postanowiłem wybrać się sam do Teatru Capitol. Zwykle przy takich wyjściach ktoś mi towarzyszy, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Na miejsce dotarłem w ostatniej chwili. Wiedziałem, że jeśli chcę zdążyć na spektakl, muszę się spieszyć. Ruszyłem więc – jak na moje możliwości – dość szybkim krokiem w stronę małej sceny, do której wejście znajduje się od ul. Przechodniej. Minąłem paczkomat, szedłem nierównym chodnikiem, którego popękane płyty uginały się pod ciężarem kul. Otworzyłem dość ciężkie drzwi. Ktoś od środka pomógł mi wejść. Opierając się o ścianę, zdjąłem przez głowę jasnobrązową wiatrówkę, którą chwyciłem w pośpiechu, wychodząc z domu. Ludzie ustępowali mi miejsca w drodze do szatni. Trzeba przyznać, że widzowie nie pozostają obojętni na słowo „przepraszam”. Niektórzy sami robią miejsce, widząc osobę poruszającą się o kulach. Oddałem kurtkę pracownikowi szatni i podszedłem do osób kontrolujących bilety. Jedna z pracownic zeskanowała wejściówkę wyświetloną na moim telefonie. Po chwili usłyszałem pytanie:
– Czy w czymś pomóc?
– Czy mógłbym prosić o potrzymanie jednej z kul? – odpowiedziałem.
Przed nami była najtrudniejsza z barier architektonicznych tego obiektu – schody. Opierając się na jednej kuli i trzymając drugą ręką poręczy, zszedłem do sali. Było już po drugim dzwonku. I tu dochodzimy do sedna problemu. Aby uczestniczyć w wydarzeniu na którejkolwiek ze scen teatru, trzeba pokonać schody – w górę lub w dół. A jest ich naprawdę sporo.
Konserwator mówi „nie”
Schody są wspólnym problemem wielu warszawskich teatrów.
Przy placu Defilad znajduje się kilka scen. Jedną z nich jest Teatr Dramatyczny. Aby wejść do budynku, trzeba pokonać trzy stopnie, przy których nie ma poręczy. Oczywiście zamontowanie poręczy nie rozwiązałoby wszystkich problemów z dostępnością, ale dla części osób mogłoby znacząco ułatwić wejście do budynku.
Po przekroczeniu progu czeka jednak kolejna przeszkoda: następne trzy lub cztery stopnie prowadzące do szatni. Nie ma oczywiście obowiązku zostawiania tam ubrania, ale w chłodniejsze dni trudno sobie wyobrazić siedzenie przez cały spektakl z kurtką na kolanach.
W budynku znajduje się winda, którą można dostać się na poszczególne piętra. Zwykle podczas przejazdu towarzyszy osobie z niepełnosprawnością pracownik teatru. Dźwig nie należy jednak do najnowszych. Mam również wątpliwości, czy bez problemu zmieściłby się w nim większy wózek elektryczny. Do tego zdarzają się awarie. Sam byłem świadkiem jednej z nich tego lata. Po spektaklu nie mogłem opuścić budynku, ponieważ winda przestała działać. Musiałem czekać, aż konserwator usunie usterkę. Trwało to kilkadziesiąt minut.
Publiczność zdążyła już wyjść. Została jedynie obsługa techniczna, aktorzy i ich bliscy. Dobrze, że istnieją telefony komórkowe – inaczej naprawdę nie wiedziałbym, czym zająć się podczas oczekiwania. W końcu pojawił się konserwator.
– Winda działa – oznajmił.
Bezpiecznie zjechaliśmy na parter. Opuściłem budynek z pewną dozą rezygnacji.
Tylne wejście zamiast głównego
W Pałacu Kultury i Nauki mieści się również Teatr 6. piętro. Do „daru narodu radzieckiego dla narodu polskiego” prowadzą liczne schody, także pozbawione poręczy. Trzeba jednak być wytrwałym i pytać. Okazuje się bowiem, że istnieje tylne wejście, którym można dostać się do windy, a następnie na szóste piętro. Zgodnie ze wskazówkami kieruję się właśnie tam. Winda ponownie okazuje się dość wąska i po raz kolejny zastanawiam się, czy zmieściłby się w niej większy wózek elektryczny. Obecnie w centrum Warszawy trwa duży remont. Na placu Defilad od dłuższego czasu można zobaczyć informacje: „Przepraszamy za utrudnienia”.
Zmęczony sytuacją napisałem do Zarządu Pałacu Kultury i Nauki sp. z o.o., odpowiedzialnego za przestrzeń wokół budynku. W odpowiedzi poinformowano mnie, że PKiN jest zabytkiem, dlatego wszelkie trwałe zmiany wpływające na jego wygląd zewnętrzny wymagają zgody konserwatora zabytków. Jak zaznaczono w piśmie: „Odnosząc się do kwestii poręczy przy schodach prowadzących do PKiN czy do Teatru Dramatycznego, informuję, że budynek PKiN jest budynkiem zabytkowym, w związku z tym wszelkie trwałe zmiany wpływające na jego wygląd zewnętrzny muszą uzyskać zgodę Konserwatora Zabytków. Takiej zgody na montaż pochwytów do tej pory nie uzyskaliśmy”. Jednocześnie Zarząd PKiN wskazał, że zgodę wydano na zewnętrzne urządzenia dźwigowe, które mają umożliwiać osobom z ograniczoną mobilnością pokonanie różnicy poziomów między chodnikiem a wejściami do poszczególnych części Pałacu.
Takie urządzenia znajdują się m.in. przy wejściu głównym do PKiN od strony ul. Marszałkowskiej, przy wejściu do Teatru Dramatycznego od strony Placu Centralnego oraz przy Teatrze Studio. Jak podkreślono w odpowiedzi, urządzenia są regularnie konserwowane, choć całkowite wyeliminowanie awarii nie jest możliwe. Zarząd zaznaczył również, że kwestie dostępności przestrzeni widowiskowej Teatru Dramatycznego oraz infrastruktury znajdującej się wewnątrz teatru, w tym windy obsługującej Małą Scenę, pozostają już w zakresie odpowiedzialności samego teatru. Pozostawię tę odpowiedź bez komentarza.
Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie teatry są niedostępne. Są również obiekty, w których osoby z różnymi potrzebami mogą poruszać się znacznie swobodniej. Być może warto poświęcić im kolejny tekst. Bo w dyskusji o dostępności nie chodzi wyłącznie o to, czy formalnie istnieje winda, podjazd albo osobne wejście. Chodzi przede wszystkim o to, czy osoba z niepełnosprawnością może przyjść do teatru tak samo jak inni widzowie – bez zastanawiania się, którędy wejdzie, czy urządzenie będzie działać i czy po zakończeniu spektaklu będzie mogła bezpiecznie opuścić budynek.





