Prezentujemy fragmenty książki Poli Redlin „Przygody Tymka Mapa Niemożliwych Miejsc".
Tomek otworzył drzwi prowadzące na wąskie schody.
Z góry od razu napłynął ku nim suchy zapach drewna, kartonów i kurzu.
Tymek włączył latarkę.
— Jest światło — przypomniał tata.
— Wiem.
— To po co latarka?
— Na wszelki wypadek.
Tomek westchnął.
— Oczywiście.
Schody skrzypiały.
Tymek policzył stopnie.
Jedenaście.
Po jedenastym postawił nogę już na podłodze strychu.
Przestrzeń była większa niż pamiętał. Pod skosami dachu stały kartony, dwie stare walizki, drewniane krzesło bez oparcia, lampka z zielonym abażurem, trzy słoiki pełne śrubek i wielki zwinięty dywan.
W małym oknie pod dachem tańczyły drobinki kurzu.
Tymek patrzył na nie przez chwilę.
— Nie licz — powiedział tata.
— Nie zamierzałem.
— Kłamiesz.
— Trochę.
Tomek podszedł do kilku pudeł stojących przy ścianie.
— Dobra. Szukamy czegoś z historią. Ale żadnego przewracania całego strychu do góry nogami.
— A skąd będziemy wiedzieć, co ma historię?
— Najlepiej pytaj.
Tymek podszedł do pierwszego kartonu.
Na boku ktoś napisał czarnym markerem: „KUCHNIA”.
— To ma historię?
— Głównie kubki i stary czajnik.
— A tamto?
— Dekoracje świąteczne.
— A tamto?
— Rzeczy Michaliny z dzieciństwa.
Tymek od razu ruszył w tamtą stronę.
— Nie.
— Tato!
— Przedmiot dla szkoły, nie materiał do szantażowania siostry zdjęciami z przedszkola.
Tymek zatrzymał się.
— Są zdjęcia?
— Idziemy dalej.
Tymek zapisał sobie w pamięci dokładne położenie kartonu.
Na później.
◆ ◆ ◆
Przez następne dziesięć minut znalazł trzy rzeczy, które mogły nadawać się do szkoły.
Starą metalową latarkę taty.
Porcelanową filiżankę należącą kiedyś do prababci.
I pudełko pełne pocztówek.
Każda miała historię.
Ale żadna nie wydawała się Tymkowi właściwa.
Nie umiał powiedzieć, dlaczego.
Po prostu miał wrażenie, że gdzieś na strychu znajduje się coś jeszcze.
Coś, czego jeszcze nie zauważył.
Obszedł stary dywan.
Za nim stała niewielka drewniana skrzynia.
Nie była zamknięta.
Na wieku leżała gruba warstwa kurzu.
— Tato?
Tomek spojrzał w jego stronę.
— Co znalazłeś?
— Skrzynię.
Tata przez chwilę milczał.
Potem podszedł bliżej.
— O. Myślałem, że jej już tutaj nie ma.
— Czyja jest?
Tomek przesunął dłonią po wieku.
— Była dziadka.
Tymek znieruchomiał.
— Mojego dziadka?
— Tak.
— Tego, który podróżował?
— Tego samego.
Tymek wiedział o dziadku niewiele.
Wiedział, że dużo podróżował.
Wiedział, że lubił las.
Wiedział, że mama czasami robiła się smutna, kiedy ktoś o nim wspominał.
I wiedział, że zaginął dawno temu.
Na tyle dawno, że Tymek właściwie go nie pamiętał.
Widział go tylko na zdjęciach.
— Mogę otworzyć?
Tomek spojrzał na niego, a potem na skrzynię.
— Możesz.
Tymek położył dłonie na wieku.
Drewno było chłodne.
Uniósł je powoli.
Zawiasy skrzypnęły.
W środku leżało kilka książek, stary kompas, skórzany pasek, dwie mapy zwinięte w rulon i ciemny płaszcz.
Tymek od razu sięgnął po kompas.
— Działa?
— Pewnie tak.
Igła drgnęła, obróciła się i zatrzymała.
Tymek poruszył kompasem.
Igła znowu wróciła na swoje miejsce.
— Fajny.
— Dziadek zawsze go nosił.
— Mogę wziąć do szkoły?
— Możesz, ale najpierw zapytamy mamę.
Tymek przytaknął.
Powinien był być zadowolony.
Znalazł przecież idealny przedmiot.
Stary kompas należący do dziadka podróżnika.
Pani Irenka na pewno uznałaby go za ciekawy.
A jednak Tymek patrzył na płaszcz.
Był długi, ciemnobrązowy i trochę wytarty na rękawach. Miał szeroki kołnierz i duże kieszenie.
Jedna z nich była dziwnie wypchana.
— Tato.
— Hmm?
— Co jest w kieszeni?
— Nie wiem.
Tymek wyciągnął rękę.
— Mogę?
— Jasne.
Wsadził dłoń do kieszeni.
Poczuł coś miękkiego.
Cofnął rękę tak szybko, że prawie przewrócił się na skrzynię.
— Co?! — Tomek od razu się wyprostował.
— Coś tam jest.
— Co?
— Miękkie.
Tata zajrzał do kieszeni.
— Pewnie rękawiczki.
Tymek patrzył na niego podejrzliwie.
— Rękawiczki nie ruszają się.
Tomek znieruchomiał.
— Ruszało się?
— Chyba.
Przez chwilę obaj patrzyli na kieszeń.
Nic się nie wydarzyło.
Tomek wsunął do niej rękę.
Wyjął starą, wełnianą rękawiczkę.
Potem drugą.
— Tajemnica rozwiązana — powiedział.
Tymek nie odpowiedział.
Był pewien, że poczuł ruch.
Tomek odłożył rękawiczki na skrzynię.
— Weź kompas. Płaszcz zostawmy. Mama może chcieć go jeszcze obejrzeć.
Tymek skinął głową.
Ale kiedy tata odwrócił się, żeby zamknąć jedno z pudeł, chłopiec znów spojrzał na kieszeń.
Materiał poruszył się.
Tylko odrobinę.
Tymek wstrzymał oddech.
— Tato.
— Co?
— Nic.
Podszedł bliżej.
Kieszeń była nieruchoma.
Tymek wyciągnął palec.
Dotknął materiału.
Nic.
Dotknął drugi raz.
W środku coś kichnęło.
Tymek odskoczył.
— A psik!
Tym razem nie było żadnych wątpliwości.
Tomek odwrócił się gwałtownie.
— Co to było?
— Nie ja.
— Ja też nie.
Obaj popatrzyli na płaszcz.
Kieszeń poruszyła się jeszcze raz.
A potem z jej wnętrza dobiegł cichy, bardzo niezadowolony głos:
— Jakby tu ktoś od czasu do czasu sprzątał, to może człowiek… to znaczy… ktoś… nie dusiłby się kurzem.
Tymek otworzył usta.
Tomek stał zupełnie nieruchomo.
Z kieszeni wysunęły się najpierw dwa małe, brązowe uszy.
Potem para ogromnych oczu.
Na końcu pojawił się okrągły nos.
Stworzenie spojrzało na Tymka.
Tymek spojrzał na stworzenie.
Przez trzy długie sekundy żaden z nich się nie odezwał.
Potem mały kudłaty stworek zmarszczył brwi.
— O nie — powiedział.
— Co „o nie”? — wyszeptał Tymek.
Stworek wychylił się jeszcze trochę z kieszeni, przyjrzał mu się uważnie i jęknął.
— Ty naprawdę masz już osiem lat.
Tymek poczuł, jak wszystkie pytania świata próbują jednocześnie wydostać mu się z ust.
Ale jedno było szybsze od pozostałych.
— Skąd ty wiesz, ile mam lat?
Stworek westchnął tak ciężko, jakby właśnie wydarzyło się dokładnie to, czego od bardzo dawna się obawiał.
— No to się zaczęło.
Nazywam się Pola Redlin. Na co dzień pracuję jako kierownik pociągu, a równolegle piszę książki dla dzieci i dorosłych. Nie zamykam się w jednym gatunku: jestem autorką powieści fantasy „Córka szronu i popiołu. Zaćmienie północy”, kryminału „Pod lodem”, powieści obyczajowej „Dziewczynka, która nosiła drewno” oraz serii „Przygody Tymka. Mapa Niemożliwych Miejsc”.
Lubię tworzyć bohaterów, którzy stają przed czymś nieznanym i szukają własnej drogi. W historiach dla dorosłych przybiera to czasem postać mrocznej tajemnicy; w przygodach Tymka — ciekawości, przyjaźni i drzwi, których wczoraj jeszcze nie było.





