Dostępność przestrzeni publicznych coraz częściej staje się tematem dyskusji. Mimo obowiązujących standardów i rosnącej świadomości społecznej, codzienność osób z niepełnosprawnościami wciąż pokazuje, że wiele rozwiązań pozostaje jedynie pozornie dostępnych. Przekonała się o tym Anna Tomanek, która podzieliła się swoją relacją z wizyty w kinie.
13 lipca Anna wybrała się do kina Helios w Kędzierzynie-Koźlu. Jak podkreśla, obiekt oferuje udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami – dostępny parking (wspólny dla całej galerii handlowej), wejście bez barier, miejsca dla osób poruszających się na wózkach oraz przystosowane toalety.
Była to jej pierwsza wizyta w tym kinie. Kupując bilet, zapytała pracowników, gdzie znajduje się miejsce przeznaczone dla osoby na wózku. Liczyła, że – podobnie jak w innych kinach, które wcześniej odwiedzała – będzie ono zlokalizowane w górnej części sali. Tymczasem okazało się, że wyznaczone miejsce znajduje się w pierwszym rzędzie, tuż pod ekranem.
– Chciałam sama przekonać się, jak to wygląda. Pozwolono mi wjechać na salę. Zatrzymałam się w wyznaczonym miejscu dosłownie na chwilę i od razu wiedziałam, że nie jestem w stanie obejrzeć tam filmu. Bo jaka to przyjemność przez dwie godziny siedzieć z głową i szyją cały czas zadartą do góry? – wspomina.
W efekcie Anna zrezygnowała z seansu. Razem z nią z oglądania filmu zrezygnowały także osoby, które jej towarzyszyły.
Jak zaznacza, problem nie sprowadza się jedynie do lokalizacji miejsca. Osoba siedząca na wózku nie ma możliwości zmiany pozycji czy odchylenia oparcia, tak jak mogą to zrobić osoby korzystające z kinowych foteli. To sprawia, że oglądanie filmu z pierwszego rzędu staje się nie tylko niewygodne, ale wręcz niemożliwe.
Anna podkreśla również, że nie jest to odosobniony przypadek. Podobne rozwiązania można spotkać w wielu sieciowych kinach, co pokazuje, że dostępność bywa projektowana bez uwzględnienia rzeczywistych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
– Wciąż, mimo że tak wiele mówi się o dostępności, jej braki są odczuwalne na każdym kroku. Zastanawiam się, kto projektuje takie rozwiązania i kto je akceptuje. Gdzie jest wyobraźnia? – pyta.
Przypomina również, że zgodnie z Konwencją ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami każdy ma prawo do uczestnictwa w życiu kulturalnym na równych zasadach z innymi. Oznacza to nie tylko możliwość wejścia do budynku, ale także realną możliwość komfortowego i godnego korzystania z oferowanych usług.
Na zakończenie apeluje, by zwracać uwagę na bariery i otwarcie o nich mówić.
– Mamy do tego prawo. Tylko zgłaszając takie sytuacje możemy sprawić, że dostępność przestanie być jedynie hasłem, a stanie się rzeczywistością.
Po tym doświadczeniu Anna postanowiła wrócić do kina, które już wcześniej sprawdziła i w którym rozwiązania są lepiej dostosowane do potrzeb osób poruszających się na wózkach.
Anna Tomanek jest absolwentką Uniwersytetu Opolskiego, gdzie ukończyła studia I i II stopnia na kierunku socjologia. Pracuje w Kędzierzyńsko-Kozielskim Parku Przemysłowym. Jest wolontariuszką Fundacji PARK oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji. Ze względu na mózgowe porażenie dziecięce pracuje przy komputerze, pisząc na klawiaturze nosem. Jest autorką książki „Moje życie z porażeniem 4K”, w której przełamuje stereotypy dotyczące życia osób z niepełnosprawnościami i pokazuje codzienność z własnej perspektywy.





