W czwartek (24.04) pod budynkiem Ministerstwa Finansów odbył się protest osób z niepełnosprawnościami zorganizowany przez inicjatywę Wykluczeni - Razem. Protestujący mieli dość tego, że rząd zapomina o ich potrzebach. Dość marginalizacji oraz strachu o to, czy uda im się uzyskać świadczenia niezbędne do tego, by móc żyć niezależnie.
Grupa protestujących była niewielka, ale jak podkreśla jedna z organizatorek protestu Iwona Bujak, zawsze od czegoś się zaczyna. Zebrali się najpierw pod Ministerstwem Finansów, niestety żaden minister nie wyszedł do protestujących. Nie nawiązano żadnego dialogu, chociaż protest był zapowiadany już od jakiegoś czasu.
Następnie protestujący przenieśli się pod Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, gdzie udało się nawiązać rozmowę z pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych Łukaszem Krasoniem. Zapoznał się z postulatami protestujących oraz zapewnił ich o swoim wsparciu.
Ostatnim przystankiem był sejm. Część członków protestu otrzymała specjalne przepustki do sejmu, dzięki czemu udało im się porozmawiać z kilkoma posłami, m.in. Jarosławem Kaczyńskim. Protestujący wręczyli im projekt swojej ustawy dotyczącej dodatku dopełniającego.
Postulaty
- Postulatów jest kilka – mówi Iwona Bujak - Dotyczą one m.in. zasiłku stałego, zamienności orzeczeń i praw nabytych oraz zasiłku stałego.
Polski system orzecznictwa oraz przyznawania świadczeń to gąszcz w którym trudno połapać się nawet tym, którzy zajmują się tematyką niepełnosprawności od bardzo dawna. Postulaty protestujących mogą wydawać się więc trudne do zrozumienia dla osób, które nie miały kontaktu z tą terminologią.
Zawarty w nich przekaz jest jednak jasny – protestujący chcą być traktowani sprawiedliwie, tak by każda osoba z niepełnosprawnością mogła żyć godnie, a nie walczyć o przetrwanie za kwotę 215 zł. miesięcznie. A zaledwie tyle wynosi zasiłek pielęgnacyjny przyznawany każdej osobie niezdolnej do samodzielnej egzystencji.
Zasiłek stały
Zasiłek stały przyznawany jest w Polsce osobom pełnoletnim, całkowicie niezdolnym do pracy lub niezdolnym do pracy z powodu wieku, które prowadzą jednoosobowe gospodarstwo domowe lub pozostają w rodzinie. Jednak w przypadku osób pozostających w rodzinie sytuacja jest bardziej skomplikowana – dochód osoby pozostającej w rodzinie oraz dochód na jednego członka rodziny nie może przekraczać kryterium dochodowego na osobę w rodzinie. Iwona Bujak podkreśla, że kwestia zasiłku stałego jest dla protestujących bardzo istotna.
- Zasiłek stały w kwocie 1230 zł jest to jedyny dochód który osoba niepełnosprawna nie mająca renty, a podobno tych osób wcale nie jest mało, bo około pół miliona. A przecież teraz tyle pieniędzy nie wystarczy nawet na najbardziej podstawowe potrzeby. Dodatkowo od zasiłku stałego odlicza się zasiłek pielęgnacyjny. Jeżeli ktoś otrzymuje dodatek mieszkaniowy lub zasiłek pielęgnacyjny, to ta kwota jest odejmowana od zasiłku stałego, przez co otrzymuje się nie 1230 zł, tylko np. 800 zł. Jednym z naszych postulatów jest to, by nie odliczać tych zasiłków od kwoty zasiłku stałego – tłumaczy Iwona Bujak.
Dążmy do równości
- W tej chwili pojawiają się znaczące różnice między wysokością rent – mówi Iwona Bujak –Niektóre osoby otrzymują rentę socjalną, rodzinną, dodatek dopełniający, a czasem również świadczenie wspierające, mogą otrzymywać miesięcznie nawet 8000 zł. Za to ci, którzy, że tak powiem, nie wstrzelili się w „widełki systemowe”, czyli nie spełniali pewnych wymogów, często otrzymują zaledwie 215 zł zasiłku pielęgnacyjnego.
W obydwu przypadkach Iwona Bujak mówi o osobach, które mają orzeczoną niezdolność do samodzielnej egzystencji lub orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności. Przypomnijmy jeszcze – orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności traktowane jest na równi z orzeczeniem orzecznika ZUS-u o całkowitej niezdolności do pracy.
- W naszym systemie jest bardzo dużo niejasności i wykluczeń. Dlatego jednym z naszych głównych postulatów jest zrównanie – tak by osoby, które otrzymały orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy otrzymywały takie same pieniądze. A nie tak jak jest teraz – że o finansowaniu decydują często arbitralne wymogi, przez co tylko niektórzy otrzymują godziwe pieniądze, a inni praktycznie nic – kończy.
Zrównanie zasiłku pielęgnacyjnego z dodatkiem pielęgnacyjnym
Jednym z ważniejszych postulatów protestu jest zrównanie zasiłku pielęgnacyjnego z dodatkiem pielęgnacyjnym. By dobrze zrozumieć ten postulat, trzeba najpierw wytłumaczyć czym jest dodatek pielęgnacyjny oraz zasiłek pielęgnacyjny i jakie są między nimi różnice.
O dodatek pielęgnacyjny może się ubiegać osoba, która pobiera rentę lub emeryturę i jednocześnie posiada orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy i prowadzenia samodzielnej egzystencji wydane przez lekarza orzecznika ZUS. W momencie przekroczenia 75 roku życia dodatek pielęgnacyjny otrzymuje się automatycznie. Wynosi on 330,07 zł.
Zasiłek pielęgnacyjny otrzymuje się w celu pokrycia wydatków na leczenie i opiekę, gdy ma się przyznany znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności i potrzebuje się stałej, lub długotrwałej pomocy innej osoby w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych. Zasiłek pielęgnacyjny jest niewiele mniejszy od dodatku – wynosi 215, 84 zł.
- Dla nas ważne jest to, by zasiłek pielęgnacyjny był wydawany na takich samych zasadach co dodatek pielęgnacyjny, czyli co rocznie – mówi Iwona Bujak.
Chociaż, jak wspomina Iwona Bujak, są to świadczenia w dużej mierze tożsame, zasiłek pielęgnacyjny wynosi mniej. Różnica może wydawać się niewielka, ale jest to suma która jednak ma znaczenie. Protestującym zależy więc na zrównaniu obydwu zasiłków.
Zachowanie praw nabytych
Iwona Bujak w rozmowie ze mną podkreśla, jak istotne jest zachowanie stałych orzeczeń nawet w momencie w którym radykalnie zmienia się proces orzeczniczy.
- Rząd nie ma prawa kazać osobom ze stałym orzeczeniem stawić się jeszcze raz na komisji, tak by zostać ocenionym według nowych wytycznych. Jeśli to się stanie, to wiadomo jak to będzie wyglądało. Wiele osób nie uzyska takich orzeczeń – mówi.
Chociaż na razie nic nie wskazuje na to, że osoby ze stałymi orzeczeniami o niepełnosprawności będą musiały jeszcze raz przychodzić na komisje orzecznicza, protestujący podkreślają że na taką sytuację nigdy się nie zgodzą.
- Nie ma zgody środowiska osób z niepełnosprawnościami na to żeby cofać jakiekolwiek orzeczenia na stałe. Jeśli otrzymało się orzeczenie na stałe, to wierzymy, że takie ono zostanie. To kwestia zaufania do państwa.
Walka o godność
Nie chodzi jednak wyłącznie o kwestię orzeczeń oraz świadczeń. Ważna jest po prostu możliwość godnego życia, na które wiele osób z niepełnosprawnościami w Polsce nie ma szans.
- U nas każdy się boi o to czy będzie miał rentę – mówi Radosław Ignasiak, jeden z protestujących - Jeśli masz walczyć o rentę jak o życie, to jak możesz chcieć cokolwiek więcej od życia? To bezsensu.
Radosław Ignasiak podkreśla również, jak istotna jest dla wszystkich transparentność.
- Musimy zacząć od zrobienia dokładnych badań na temat osób z niepełnosprawnościami – ile jest w Polsce osób niepełnosprawnych, ile z nich pracuje, ile osób dostaje zasiłki. W Polsce nie zbiera się za bardzo konkretnych danych dotyczących osób z niepełnosprawnościami, rzadko robi się podsumowania ich sytuacji. A takie jasno rozpisane podsumowania są istotne.
W Polsce wciąż trudno zorientować się w gąszczu świadczeń, utrudniony jest również dostęp do danych dotyczących tego na co dokładnie przeznaczane są pieniądze na pomoc osobom z niepełnosprawnościami.
- Jednym z naszych postulatów jest to, by każda gmina pokazywała na co dokładnie kierowane są pieniądze – kończy.

Dominika Filipowicz



