Podczas posiedzenia Podkomisji Nadzwyczajnej rozpatrzono trzy projekty ustawy o asystencji osobistej: rządowy, poselski oraz prezydencki. „Uważam, że powinniśmy wszyscy, wspólnie, bez podziałów, spokojnie wypracować jak najlepsze rozwiązanie, które jak najszybciej zacznie wspierać osoby z niepełnosprawnościami” – podkreśliła ministra Maja Nowak, nowa Pełnomocniczka Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
Na posiedzeniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny jako projekt wiodący ustawy przyjęto projekt rządowy. W posiedzeniu Podkomisji Nadzwyczajnej wzięła udział również strona społeczna, czyli przedstawiciele organizacji pozarządowych oraz niezrzeszone osoby z niepełnosprawnościami. Organizacje pozarządowe, takie jak m.in. Polskie Forum Osób z Niepełnosprawnościami (PFON), Polski Związek Niewidomych czy Polski Związek Głuchych, nie kryją jednak obaw co do tego, jaki kształt ostatecznie przyjmie rządowy projekt ustawy o asystencji osobistej.
Wiodący projekt rządowy
Rządowy projekt ustawy o asystencji osobistej ma przekształcić dziś rozproszony, konkursowy program asystencji osobistej finansowany z Funduszu Solidarnościowego w stałe, ustawowe prawo do usługi asystenta.
-Asystencja osobista to najważniejsza usługa wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami – mówi ministra Maja Nowak. – Dzięki asystencji osoby z niepełnosprawnościami, szczególnie te, które wymagają bardzo intensywnego wsparcia, mają szansę na niezależne życie. Asystent osobisty wspiera osobę z niepełnosprawnością w codziennych czynnościach, których nie może ona wykonać samodzielnie.
Prawo do asystencji osobistej będą miały osoby z niepełnosprawnością, które znajdują się w przedziale wiekowym 18–65 lat, posiadają orzeczenie o stopniu niepełnosprawności oraz uzyskały 80 punktów w skali poziomu oceny potrzeby wsparcia.
-Mam nadzieję, że już w styczniu uda się nam zakończyć prace nad ustawą, tak by trafiła w jak najlepszym kształcie do Senatu, a następnie zaczęła być wdrażana – podkreśla ministra Maja Nowak.
Konieczne zmiany
Przedstawiciele strony społecznej podkreślają, że niezbędne jest wprowadzenie kilku kluczowych zmian do projektu ustawy o asystencji osobistej, tak by mógł on realnie pomóc osobom z niepełnosprawnościami w codziennym funkcjonowaniu.
-Mamy bardzo przykre doświadczenie, jeśli chodzi o ocenę niesamodzielności w przypadku świadczenia wspierającego, gdzie również używana jest skala punktowa. Dlatego niepokoi mnie to 80 punktów w skali poziomu oceny potrzeby wsparcia w przypadku ustawy o asystencji osobistej. Ocena punktowa jest często rażąco niesprawiedliwa. Apelujemy, by w projekcie rządowym, jeśli będzie on procedowany, sposób oceny poziomu niesamodzielności był jak najprecyzyjniej określony. Osoba oceniana musi mieć również prawo do wniesienia odwołania od decyzji oraz do otrzymania od organu oceniającego rzetelnej odpowiedzi tłumaczącej decyzję dotyczącą otrzymanych punktów – podkreśla Jerzy Pułkarz, przedstawiciel Krajowego Sztabu Ratownictwa Społecznej Sieci Ratunkowej.
Kilku przedstawicieli strony społecznej wyraziło zaniepokojenie sposobem przydzielania punktów w skali oceny poziomu wsparcia. Szczególnie zwrócono uwagę na to, że osoby głuche i słabosłyszące oraz osoby niewidome i słabowidzące zostały całkowicie wykluczone z ustawy o asystencji osobistej.
-Osoba całkowicie niewidoma, bez dodatkowych trudności zdrowotnych, może uzyskać maksymalnie 76 punktów. Wsparcie asystenta osobistego otrzymuje się od 80 punktów, co oznacza, że osoby niewidome nie kwalifikują się do tej ustawy. Co z osobą, która całkowicie nie widzi, jedzie do innego miasta, np. szuka nowej pracy, zmienia mieszkanie, nie zna danego miasta i potrzebuje wsparcia asystenta? – pyta Andrzej Brzeziński, przedstawiciel Polskiego Związku Niewidomych.
Krzysztof Kotyniewicz z Polskiego Związku Głuchych zwraca uwagę na to, że osoby G/głuche oraz słabosłyszące również są wykluczone z ustawy o asystencji osobistej.
-Brakuje w tych projektach konkretnych rozwiązań dla środowiska osób G/głuchych i słabosłyszących. W projektach rządowym i poselskim znalazła się możliwość składania formularzy w PJM, natomiast brakuje tego w projekcie prezydenckim. Na każdym etapie trzeba pamiętać o komunikacji w PJM, który jest naturalnym językiem osób Głuchych. Nie wszystkie osoby, które będą potrzebowały wsparcia, będą w stanie wypełnić formularze w języku polskim – zwraca uwagę Kotyniewicz.
-Dodatkowo, przy obecnym systemie punktacji, osoby G/głuche zostały całkowicie wykluczone z ustawy o asystencji osobistej. Osoba G/głucha, bez schorzeń dodatkowych, otrzymuje punktację na poziomie 50–65 punktów. Chciałbym zaapelować o zastanowienie się, czy należy obniżyć progi punktowe, czy raczej poszukać innego systemu, który pozwoli lepiej dobrać i dopasować wsparcie do potrzeb różnych osób. Jeśli globalnie obniżymy punktację, mam świadomość, że koszty ustawy dramatycznie wzrosną.
Część dobrych rozwiązań… wyparowała
Krzysztof Kurowski zwraca uwagę na to, że rządowy projekt ustawy o asystencji osobistej przeszedł wiele niekoniecznie pozytywnych przemian. Część z problemów, które zostały zaadresowane podczas posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej, w poprzednim projekcie ustawy była odpowiednio rozwiązana.
-W konsultacjach społecznych do rządowego projektu ustawy były przepisy dotyczące tzw. asystencji niegwarantowanej, czyli kontynuacji programów z Funduszu Solidarnościowego, przeznaczonych dla osób, które nie osiągną 80 punktów w ocenie, a potrzebują wsparcia w konkretnych sytuacjach życiowych. To był dobry kompromis, ale niestety na ostatnim etapie wyparował.
Kurowski podkreśla również, że dla osób wymagających największego wsparcia maksymalny limit godzin powinien docelowo wzrosnąć do 360 godzin miesięcznie, nawet jeśli rozwiązanie to miałoby zostać wprowadzone stopniowo, w dłuższej perspektywie czasu. Zwraca także uwagę na konieczność waloryzacji wynagrodzeń asystentów osobistych. Brak takiego rozwiązania grozi „zamrożeniem” stawek i stopniowym spadkiem atrakcyjności tej pracy.
-Wyparowała również – co jest bardzo groźne – waloryzacja wynagrodzeń asystentów. Osoba, która będzie chciała zostać asystentem osobistym, z roku na rok będzie zarabiała coraz mniej. Nie ma nawet w tym projekcie ustawy mechanizmu zwiększania wynagrodzenia za pomocą rozporządzenia. Zwiększenie będzie wynikało wyłącznie ze zmiany ustawy, co jest rozwiązaniem absurdalnym. Rozumiem sytuację finansową, ale może jakiś kompromis byłby możliwy, polegający np. na rozpoczęciu waloryzacji wynagrodzenia asystentów od 2029 roku.
Granica wieku
Kolejnym problemem jest granica wieku. Dorota Dutkiewicz z fundacji Tacy Sami oceniła, że „projekt rządowy oraz poselski jest mocno wykluczający wobec wielu grup osób z niepełnosprawnościami. Osoby po 65. roku życia się nie kwalifikują, nawet jeśli mają orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności”.
Do tej kwestii nawiązał także Łukasz Wielgosz z fundacji Avalon:
-Chciałbym zwrócić uwagę na konieczność umożliwienia kontynuowania korzystania z asystencji niektórym osobom po 65. roku życia. Nie powinniśmy osobie, która nabyła to prawo wsparcia asystenta osobistego, odbierać go tylko dlatego, że przekracza określony wiek. Powinno ono być kontynuowane z limitem godzin zgodnym z tym, który przyznano w dniu ukończenia 65 lat, tak aby osoba mogła dalej funkcjonować samodzielnie.
Marcin Jurzycki z inicjatywy „Dziś dla jutra” zwrócił uwagę na bariery cyfrowe:
-Co z osobami wykluczonymi cyfrowo? Rozumiem, że system ten będzie koordynowany przez aplikację mObywatel. Ale czy osoba w podeszłym wieku będzie umiała sobie z tym poradzić? Czy będzie możliwość złożenia wniosku papierowego?
Pytania te pokazują, że nawet najlepsze założenia mogą w praktyce nie objąć grup najbardziej narażonych na wykluczenie, jeśli proces będzie zbyt silnie oparty na technologiach cyfrowych.
Spór o szczegóły, zgoda co do celu
Mimo licznych zastrzeżeń, zarówno przedstawiciele organizacji społecznych, jak i minister Maja Nowak są zgodni co do jednego: asystencja osobista jest niezbędnym elementem systemu wsparcia. Różnice dotyczą kształtu rozwiązań – progów punktowych, wieku, sposobu finansowania i organizacji usług. Od tego, na ile te postulaty zostaną uwzględnione w dalszych pracach, zależy, czy ustawa rzeczywiście stanie się narzędziem realnego włączania w życie społeczne, czy raczej kolejną barierą dla tych, którzy już dziś doświadczają wielowymiarowego wykluczenia.

Dominika Filipowicz



