Posłanka Polski 2050 Maja Nowak została 11 grudnia br. nową Pełnomocnik Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Do polityki Maja Nowak szła, aby działać na rzecz osób wykluczanych. Przez lata pracowała jako tłumacz-przewodnik osób głuchoniewidomych.
Mateusz Różański: Zostaje Pani pełnomocnikiem w połowie kadencji, na niecałe dwa lata przed następnymi wyborami. Co chce Pani przez ten czas osiągnąć?
Minister Maja Nowak: Na razie jest za wcześnie na konkretne deklaracje. Na początku chciałabym przeprowadzić wewnętrzny audyt. Muszę sprawdzić, na jakim etapie jest realizacja różnych działań – tych, które wymagają intensyfikacji, które są na finiszu, które musimy dopiero rozpocząć. Dla mnie wyznacznikiem będzie Strategia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami. Będziemy ją analizować punkt po punkcie i wdrażać te elementy, które jesteśmy w stanie zrealizować do końca kadencji oraz zaplanować działania długofalowe.
Sprawami osób z niepełnosprawnością zajmowała się Pani w parlamencie, m.in. jako przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Osób z Niepełnosprawnościami i Podkomisji ds. Osób z Niepełnosprawnościami i Włączenia Społecznego. Jakie wnioski i obserwacje wyniosła Pani z tych prac?
Przede wszystkim zobaczyłam, jak bardzo środowisko jest podzielone i jak różnorodne ma potrzeby. Moim najważniejszym wnioskiem jest to, że trzeba rozmawiać z każdym, że nie wolno odrzucać żadnego głosu i punktu widzenia. Nie zawsze da się natychmiast wdrożyć wszystkie postulaty, ale dzięki dialogowi i słuchaniu tych najmniej słyszanych, można wypracowywać rozwiązania, które krok po kroku przybliżają nas do wspólnych celów.
Porozmawiajmy o Pani działalności przed polityką. Pracowała Pani m.in. z osobami głuchoniewidomymi. To chyba najmniej znana społeczeństwu grupa osób z niepełnosprawnościami.
Pracę z osobami głuchoniewidomymi zaczęłam ponad 20 lat temu. Zobaczyłam ogłoszenie o szkoleniu dla tłumaczy-przewodników. Bardzo mnie to zaciekawiło, bo – podobnie jak większość społeczeństwa w tamtych czasach – myliłam słowo „głuchoniewidome” z „głuchonieme”.
Zostałam tłumaczem-przewodnikiem i pracowałam przez następne 10 lat, jeżdżąc na warsztaty i szkolenia. Zostałam też instruktorem i egzaminatorem, przygotowując nowych ludzi do tej pracy. Jest to bardzo ważna, choć niestety często pomijana grupa osób.
Magazyn „Integracja” i portal Niepelnosprawni.pl dużo pisali o tej grupie, a pan Grzegorz Kozłowski, założyciel Towarzystwa Pomocy Głuchoniewidomym, zawsze był dla nas autorytetem. Jednak wciąż bardzo niewiele osób spoza środowiska wie o jej istnieniu i potrzebach. Co dała Pani ta praca? Jak wpłynęła na Pani życie?
Niepełnosprawność była mi w jakimś stopniu znana, bo mój dziadek był niewidomy, a w rodzinnym Bytomiu Odrzańskim działała spółdzielnia niewidomych. Sama praca nauczyła mnie mądrego pomagania, takiego nie na siłę. Zrozumiałam, że wsparcie musi wynikać z realnej potrzeby danej osoby, a nie z naszych wyobrażeń o tym, czego powinna potrzebować.
Podobnie jak w historii wózkowicza, którego uczynny współpasażer wyprowadził z autobusu, nawet nie zapytawszy, czy to jego przystanek.
Dokładnie. Podobnie jest z osobami niewidomymi, które uczynni ludzie potrafią łapać, szarpać i ciągnąć za ręce, nie pytając, czy i jakiej pomocy potrzebują. Dlatego tak bardzo potrzebujemy edukować społeczeństwo o potrzebach osób z niepełnosprawnościami i ich prawach.
Co robi Integracja od 31 lat… Jak swoje doświadczenie zawodowe chce Pani przełożyć na politykę?
Przede wszystkim potrzebujemy podkreślenia podmiotowości osób z niepełnosprawnością. Niestety w polityce takie podejście nie jest jeszcze powszechne, a osoby z niepełnosprawnościami nadal zbyt rzadko są traktowane jako pełnoprawna grupa obywateli, której głos musi być słyszalny w polityce. To podejście chcę zmieniać.
Od lat działam w Stowarzyszeniu Przystań w Bytomiu Odrzańskim. To mała miejscowość. U nas nie ma oddzielnej organizacji dla osób głuchych, niewidomych czy na wózkach – wszyscy spotykają się razem. Tam nauczyłam się, że osoby o bardzo różnych potrzebach i perspektywach mogą ze sobą współpracować i działać na rzecz dobra wspólnego. Potrzeba tylko chęci i dobrej woli.
Bo naprawdę wartościowe rzeczy można robić również poza wielkimi miastami…
Warto je robić także poza dużymi miastami, bo w mniejszych miejscowościach dostęp do usług i wsparcia bywa ograniczony i wymaga naszej szczególnej uwagi.
Wiele osób jest dalej zamkniętych w domach. Nie mają dostępu choćby do warsztatów terapii zajęciowej (WTZ), środowiskowych domów samopomocy (ŚDS) czy jakichkolwiek innych form wsparcia. Tego w małych miejscowościach bardzo brakuje i to chcę zmienić.
Mamy sporo Czytelników, którzy marzą, by w ich gminie powstał choćby jeden WTZ lub ŚDS.
To się powoli zmienia na lepsze – choćby w moim regionie – ale ciągle ogrom pracy przed nami. Mieszkańcy dużych miast często nie zdają sobie sprawy, jaki dystans oddziela ich od tzw. Polski powiatowej, gdzie nie tyle nie ma wyboru, z jakich usług czy zajęć korzystać, ile po prostu nie ma czego wybierać.
Rozumiem, że chce Pani być w rządzie głosem tych mniejszych miejscowości.
Zdecydowanie tak, bo ich sytuacja jest najtrudniejsza.
Choćby gdy chodzi o dostępność...
Zwłaszcza komunikacji publicznej. Tu nawet nie ma czego porównywać.
A to przekłada się m.in. na rynek pracy. Praca może czekać w mieście powiatowym, ale jak nie ma dostosowanego autobusu czy pociągu, to się do niej nie dojedzie.
Albo tego autobusu czy pociągu nie ma wcale…
Na zakończenie: z jakim pomysłem na zmianę rzeczywistości przyszła Pani do polityki? Jaki ślad chce Pani po sobie zostawić?
Startowałam do sejmu, by działać m.in. na rzecz asystencji osobistej. Cieszę się, że projekt Ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami jest już w Sejmie, ale przed nami jeszcze wiele pracy. Chcę, aby ustawa, nad którą pracujemy, realnie odpowiadała na potrzeby osób z niepełnosprawnościami i była stabilnym fundamentem systemu asystencji.
W trakcie naszej rozmowy na portalu Niepelnosprawni. pl ukazał się artykuł, w którym ojciec mężczyzny z autyzmem i niepełnosprawnością intelektualną mówi: „Z utęsknieniem czekamy na ustawę o asystencji osobistej, choć nie wiem, czy nasz syn jej doczeka”.
Ile jego syn ma lat?
Jest po dwudziestce.
Na pewno mogę obiecać, że dołożę wszelkich starań, aby ustawa została przyjęta i zaczęła działać jak najszybciej.
Dziękuję za rozmowę i trzymam Panią za słowo.
ETR
Maja Nowak z partii politycznej Polska 2050 jest nową Pełnomocniczką Rządu do spraw Osób Niepełnosprawnych.
Zaczęła pracę 11 grudnia.
Chce pomagać ludziom z niepełnosprawnościami.
Chce pomagać tym, którzy mieszkają w małych miejscowościach.
Najpierw sprawdzi, jakie rzeczy dobrze działają w Polsce dla osób z niepełnosprawnościami.
Później będzie wykonywać plan, czyli Strategię na Rzecz Osób z Niepełnosprawnościami.
Maja Nowak rozmawia z każdym i słucha potrzeb różnych grup osób.
Maja Nowak pracowała 20 lat, czyli długo, jako osoba pomagająca, czyli tłumacz-przewodnik dla osób głuchoniewidomych.
Maja Nowak w Sejmie prowadziła Zespół do spraw Osób z Niepełnosprawnościami.
Widziała, że osoby z niepełnosprawnościami są podzielone, czyli mają różne zdanie na ten sam temat.
Maja Nowak pyta, czego ktoś naprawdę potrzebuje pomocy.
W małych miejscowościach nie ma pomocy.
Nie ma warsztatów terapii zajęciowej – WTZ ani domów samopomocy ŚDS.
W małych miejscowościach trudno jest dojechać do pracy.
Maja Nowak chce to zmienić.
Chce działać na rzecz małych miejscowości.
Maja Nowak ma syna z niepełnosprawnością.
Zna problemy rodzin osób z niepełnosprawnością.
Obiecuje szybką pomoc.
Maja Nowak jest absolwentką pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Głogowie. Ukończyła studia magisterskie pedagogiczne ze specjalnością aktywizacja i rozwój wspólnot lokalnych oraz studia podyplomowe z zakresu przedsiębiorczości i doradztwa zawodowego. Jest mamą syna z niepełnosprawnością, co wzmacnia jej wrażliwość na sytuację rodzin opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami i pomaga lepiej rozumieć bariery w codziennym funkcjonowaniu. W Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej będzie odpowiadała za sprawy związane z osobami z niepełnosprawnościami, nadzorując tworzenie odpowiedniego systemu wsparcia. Będzie realizowała zadania związane z gospodarowaniem środkami Funduszu Solidarnościowego, a podlegać jej będzie Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych (BON).
Artykuł pochodzi z numeru 6/2025 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






