- Chce też, by edukacja włączająca osób w spektrum autyzmu, ADHD, ADD, płodowym zespołem alkoholowym FAS, Zespołem Tourette’a i innych grup szczególnie narażonych na wykluczenie - nie była fikcją – mówi w wywiadzie Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak.

Mateusz Różański: Słowo neuroróżnorodność odmienia się dziś przez wszystkie przypadki. Czy jednak przekłada się to na rzeczywistość? Czy Pani zdaniem potrzeby osób nauroatypowych są faktycznie dostrzegane?

Monika Horna-Cieślak: Faktycznie, słowo „neuroróżnorodność” pojawia się coraz częściej. Jednak ogrom spraw kierowanych do Biura RPD jest potwierdzeniem, że wciąż potrzeba poprawy w reagowaniu i działaniach dorosłych pracujących z dziećmi. Potrzeby osób neuroatypowych nie są należycie zaspokajane, zarówno w systemie orzecznictwa, systemie edukacji, jak i aktywizacji zawodowej. Osoby te wciąż napotykają wiele wyzwań. Moim zdaniem, obecny obraz systemu edukacji w przestrzeniach neuroróżnorodności jest wynikiem procesu edukacyjnego na wcześniejszych etapach. Dostosowanie do potrzeb psychofizycznych wszystkich uczniów oraz indywidualizacja kształcenia to fundamentalna podstawa, by można było mówić o tworzeniu inkluzyjnej edukacji.

Temat neuroróżnorodności jest jednym z flagowych dla Pani biura. Jaki jest Wasz sposób na zamianę pięknych haseł o otwartości w konkretne działania?

 Od początku kadencji moim celem jest uwzględnienie postulatów podnoszonych przez młode osoby, organizacje młodzieżowe, organizacje pozarządowe czy inicjatywy obywatelskie i wpisanie ich w realne rozwiązania systemowe. W tym zakresie Biuro RPD podjęło szereg działań, jak chociażby interwencja do Prezesa NFZ w sprawie Zarządzenia nr 181/2003/DSOZ, na skutek którego mogło dojść do ograniczenia dostępu do terapii i konsultacji dla dzieci, młodzieży i dorosłych w spektrum autyzmu - co bezpośrednio wpłynęłoby na tok zajęć w poradniach, a nawet groziło przerwaniem terapii indywidualnych. Inne to: wystąpienie generalne do Ministerstwa Zdrowia oraz Głównego Inspektora Farmaceutycznego w sprawie ograniczonego dostępu do preparatu „CONCERTA” stosowanego w terapii ADHD, co mogło generować problemy z zachowaniem ciągłości leczenia dzieci i młodzieży oraz wystąpienie generalne do MEN w sprawie trudnej sytuacji dzieci i młodzieży z ADHD w obszarze objęcia ich prawem do kształcenia specjalnego i zabezpieczenia w tym zakresie środków finansowych.

Kolejne działania to szeroko rozumiana partycypacja, obywatelskość i samostanowienie w działaniach organizacyjnych oraz konsultacyjnych osób młodych w Biurze RPD.

Pracujemy nad tym, by sprawom kierowanym do Biura nadać właściwy kierunek. Jeśli chodzi np. o kwestie żłobków, przedszkoli i szkół współpracujemy z każdym z Kuratorów Oświaty, a także z organami prowadzącymi. W ten sposób organ nadzoru pedagogicznego uzyskuje wiedzę o danym wyzwaniu, który pojawia się w jego właściwości i podejmuje działania w ramach przyznanych mu ustawowych kompetencji. To także punkt wyjścia do oddziaływania na system, na jego poprawę sprawności.

Co zatem zrobić, aby neuroprzyjazne podejście stało się standardem? Jak dbając o neuroróżnorodność, uniknąć zjawiska tzw. „neurościemy”?

Neuroprzyjazne podejście to nie trend - to zobowiązanie. Potrzeba m.in.: włączenia głosu uczniów i rodzin w proces decyzyjny (partycypację), rozwijania kompetencji nauczycieli i diagnostów oraz realnego wspierania ich w codziennej pracy. Warto też podkreślić, jak istotne jest zapobieganie stygmatyzacji, także m.in. przez ustalane oceny zachowania dzieciom neuroróżnorodnym.

Działania przyjazne dla neuroróżnorodności powinny być prowadzone jednocześnie w kilku obszarach, przede wszystkim edukacyjnym, ale także kulturowym, instytucjonalnym i praktycznym. Będzie to możliwe, jeśli obalimy jedną z najpotężniejszych barier w dostępności, a mianowicie barierę mentalną. Ważne jest indywidualne podejście do każdego człowieka, bez wyjątku. Jeśli będziemy poświęcać więcej czasu na zidentyfikowanie realnych potrzeb młodych osób, będziemy tworzyć środowisko przyjazne dla neuroróżnorodności. Faktem jest, co podnoszą same młode osoby samorzecznicze, że nie „cierpią” z powodu innego modelu rozwojowego, lecz z powodu niedostosowanego otoczenia. Nie naprawiajmy osób rozwijających się w spektrum autyzmu, a skuteczniej dostosujmy środowisko do różnorodnych profili sensorycznych, poznawczych i społecznych. Istotnym wyzwaniem w codziennym funkcjonowaniu osób neuroatypowych jest przeciążenie sensoryczne. Środowisko apeluje, wspierając rozmaite kampanie społeczne i inne przedsięwzięcia, fundacji i stowarzyszeń oraz inicjatyw obywatelskich o ciche godziny w sklepach i urzędach, o możliwość regulacji światła i poziomu dźwięku i tworzenie „stref wyciszeń”. Osoby neuroatypowych potrzebują uznania różnych dróg komunikacji. Podkreślają, że nie każdy reaguje tak samo szybko na zadane pytanie czy też utrzymuje kontakt wzrokowy. W standardach komunikacji potrzeba jasnego i dosłownego języka oraz alternatywnych form komunikacji. Jeśli chodzi o edukację potrzebne są zmiany, ponieważ szkoła to wciąż jedno z najmniej przyjaznych środowisk dla osób neuroatypowych. Potrzeba wyciszyć polską szkołę, obniżyć presję społeczną i zwiększyć możliwości pracy indywidualnej. Dla nauczycielek i nauczycieli niezbędna jest możliwość szkoleń i superwizji. Biuro Rzeczniczki Praw Dziecka we współpracy z organizacjami młodzieżowymi przygotowało w tej sprawie projekt ustawy o wspieraniu uczniów i nauczycieli. Wspólnie z Janem Gawrońskim, ekspertem – społecznym zastępca RPD apelowaliśmy do MEN o zmiany w zakresie stosowania punktowej oceny zachowania.

Porozmawiajmy o szkole. Przyznam, że liczba skarg rodziców dzieci neuroatypowych na polski system szkolnictwa jest tak duża, że jako dziennikarz mógłbym pisać tylko o tym. Niestety od lat pytania pozostają te same, a odpowiedzią instytucji odpowiedzialnych za oświatę często jest wymowne milczenie?

Słyszę te skargi. Milczenie jest niedopuszczalne. Biuro RPD również interweniuje. Tych spraw jest naprawdę dużo, mimo wzrostu świadomości. Ale też i wzrost świadomości powoduje, że dorośli zaczynają reagować. Stąd jawi się potrzeba, aby na bieżąco wychwytywać ewentualne trudności, analizować, formułować wnioski i podejmować działania je eliminujące. Bez otwartego dialogu i wdrożenia rozwiązań systemowych, uczniowie neuroróżnorodni pozostają bez realnej ochrony. W temacie podnoszenia świadomości o szkole przyjaznej dla neuroróżnorodności Biuro współpracuje ze stroną społeczną. Organizujemy webinary ze specjalistami i ekspertami, ale również mocno procedujemy zmiany legislacyjne - aktywnie uczestnicząc w konsultacjach społecznych i przekazując uwagi do ministerstw. Jesteśmy w stałej współpracy z MEN i kuratorami w całej Polsce.

Przejdźmy do konkretnego tematu: edukacji włączającej. Spory o nią stały się już niemal elementem polskiego folkloru politycznego. Czy te rytualne kłótnie nie przysłaniają sedna sprawy, czyli dobra dzieci?

Wszelkie spory odsłaniają tylko to, że niekiedy wciąż brakuje zrozumienia co do istoty – chodzi o dobro każdego dziecka. Każdym działaniem staram się, by przesunąć debatę na grunt praktycznych rozwiązań, a nie symbolicznych sporów. Biuro RPD stara się organizować działania w taki sposób, aby po pierwsze podnosić świadomość na temat edukacji włączającej. Chce też, by edukacja włączająca osób w spektrum autyzmu, ADHD, ADD, płodowym zespołem alkoholowym FAS, Zespołem Tourette’a i innych grup szczególnie narażonych na wykluczenie - nie była fikcją.

Zapytam wprost – jak Pani rozumie ideę edukacji włączającej i jak powinna ona wyglądać w praktyce? Proszę nakreślić może nie idealny, ale najbardziej optymalny jej model.

 Edukacja włączająca to szkoła dostępna (realnie, nie tylko w deklaracjach) i rozumiejąca dziecko, wzmacniająca też jego mocne strony. W każdym dziecku są zasoby, a my, jako dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za to, by je dostrzegać i wzmacniać. To też szkoła udzielająca wsparcia psychologiczno‑pedagogicznego i doskonaląca nauczycieli i specjalistów szkolnych, umożliwiająca uczniom udział w podejmowaniu decyzji. Edukacja włączająca przynosi korzyści wszystkim uczniom, poprawiając nie tylko ich wyniki w nauce, ale także rozwój osobisty, emocjonalny i społeczny. Istotne jest pokazywanie dziecku, że może, że potrafi, że ten świat jest dla niego i że w tym świecie każdy jest tak samo ważny.

Pamiętajmy też, że edukacja włączająca dotyczy całej społeczności szkolnej - uczniów, rodziców, nauczycieli i pracowników niepedagogicznych. Każda z tych grup powinna być zaopiekowania przez szeroko rozumiany system. Edukacja włączająca stawia sobie za cel usuwanie wszystkich przeszkód i barier i ważne, by ta zmiana szkół następowała w taki sposób, aby podejście do każdego dziecka było uszyte na miarę jego potrzeb i możliwości.

 Podejmujemy między innymi aktywnie działania w obszarze zniesienia obowiązkowego egzaminu maturalnego z matematyki w kontekście osób z dyskalkulią, osób rozwijających się w spektrum autyzmu oraz aktywnie uczestniczymy w tym zakresie w posiedzeniach Komisji Sejmowych.

Przejdźmy do kolejnej kwestii budzącej emocje wśród naszych czytelników – orzecznictwa. Pani biuro wielokrotnie zajmowało się tą sprawą. Dlaczego jest to dla Was aż tak ważny temat?

Stanowisko Biura Rzeczniczki Praw Dziecka w sprawie orzecznictwa było wielokrotnie przedstawiane poprzez wystąpienia generalne kierowane do Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych. Chodziło o problemy z procedurą orzekania o niepełnosprawności w różnych obszarach, w tym też osób rozwijających się w spektrum autyzmu i innymi stanami neuroróżnorodności. Wystąpienia dotyczyły odbierania punktów 7 i 8 osobom rozwijającym się w spektrum autyzmu i chorobami współwystępującymi oraz związane z tym zastrzeżenia w obszarze przebiegu udziału małoletnich w posiedzeniach komisji do spraw orzekania o niepełnosprawności. Biuro RPD kierowało też inne, liczne wystąpienia na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

 Trzeba zauważyć, że miarą poziomu rozwoju państwa jest stosunek do osób z niepełnosprawnościami. Te osoby, w szczególności dzieci, to grupa wyraźnie potrzebująca wsparcia ukierunkowanego na poprawę jakości życia we wszystkich obszarach - wsparcia skutecznego, działającego w sposób kompleksowy i systemowy.

 W sprawach prowadzonych w Biurze Rzecznika Praw Dziecka nadal dostrzegane są liczne problemy rodzin, w których wychowuje się jedno lub więcej dziecko z niepełnosprawnością. W kierowanych zgłoszeniach wnioskodawcy wskazują często na trudności związane z sytuacją materialno-bytową. Konieczność przerwania lub ograniczenia pracy zawodowej przez jedno lub oboje z rodziców, w związku z opieką nad dzieckiem z niepełnosprawnością często powoduje w konsekwencji obniżenie statusu materialnego rodziny. Jednocześnie wydatki związane z leczeniem, rehabilitacją i zaspokojeniem potrzeb dziecka z niepełnosprawnością nie są niskie.

 

W zgłoszeniach wnioskodawcy wskazują, iż obecne kwoty świadczeń na rzecz dzieci z niepełnosprawnościami nadal są niewystarczające oraz nie zapewniają rodzinom niezbędnego wsparcia ekonomicznego. Rodzice dzieci rezygnujący z zatrudnienia lub z innej pracy zarobkowej i pobierający świadczenie pielęgnacyjne największy problem upatrywali w konieczności podjęcia drogi odwoławczej po uzyskaniu orzeczenia bez wskazań do pkt 7 (tj. konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji). Sytuacja ta powoduje, że pozostają bez niezbędnych środków utrzymania koniecznych do leczenia i rehabilitacji małoletnich dzieci.

W Polskim systemie orzeczenie o niepełnosprawności dziecka jest dokumentem, na podstawie którego dziecku (i jego opiekunom prawnym) przysługuje w określonych zakresach uprawnienie do uzyskania szeregu świadczeń, ulg i uprawnień, m.in.: świadczenie pielęgnacyjne, zasiłek pielęgnacyjny oraz inne świadczenia rodzinne (na przykład zasiłek rodzinny wraz z dodatkami), ulgi w podatkach, zniżki na komunikację czy zwolnienie z opłat radiowo-telewizyjnych.

 Mając na uwadze mnogość wsparcia, jakie niesie za sobą formalne orzeczenie o niepełnosprawności dziecka, trzeba podkreślić, jak istotne jest ono dla zapewniania opieki i pomocy zarówno dziecku, jak i jego opiekunom.

 Do nas również nieustannie trafiają historie rodzin zmagających się z systemem orzeczniczym. Dotyczą one przede wszystkim decyzji orzeczników. Choćby takich, że skoro dziecko potrafi się przedstawić, to oznacza, że jest ono samodzielne…

 W Biurze RPD istotną liczbą zgłoszeń w sprawach dzieci z niepełnosprawnością są kwestie związane z orzekaniem o niepełnosprawności dziecka, w szczególności w zakresie dotyczącym uznania lub nieuznania dziecka za osobę z niepełnosprawnością, jak też w zakresie nieprzyznania pkt 7 i lub pkt 8 w orzeczeniu.

 Jak wiadomo, punkty 7 i 8 w orzeczeniach o niepełnosprawności są kluczowe dla uzyskania świadczeń pielęgnacyjnych, ponieważ potwierdzają konieczność stałej opieki oraz współudziału opiekuna w procesie leczenia i rehabilitacji.

Poza działaniami w sprawach dotyczących orzekania o niepełnosprawności dzieci, w których RPD dostrzega zasadność, RPD przystępuje do postępowań prowadzonych przed sądami powszechnymi w przedmiocie orzekania o niepełnosprawności dziecka.

Na horyzoncie znów pojawia się wizja reformy orzecznictwa. Gdyby miała Pani przedstawić kilka swoich postulatów dotyczących jej kształtu, co by się wśród nich znalazło?

 Postulaty RPD zostały m.in. sformułowane w wystąpieniach generalnych do Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych. Wskazałam w nich m.in. na brak konkretnych testów i kwestionariuszy, które pomagają sprawdzić, jak dziecko uczy się i radzi sobie z codziennymi zadaniami - co też następnie zostało uwzględnione na etapie projektowania zmian rozporządzenia w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności. Postulowałam też, by okres, na jaki wydawane są dokumenty był nie krótszy niż 5 lat. W odpowiedzi Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej poinformowało o minimalnym 3-letnim okresie. Jest to wynikiem analizy zarówno uwag płynących ze strony społecznej, jak i zespołów orzeczniczych, które wniosły o skrócenie tego okresu, nawet w niektórych przypadkach do 1 roku.

Apelowałam również w sprawie corocznej weryfikacji listy rzadkich chorób genetycznych, w sprawie reprezentacji dziecka przed zespołem do spraw orzekania o niepełnosprawności oraz obecności małoletnich na komisjach orzeczniczych, w których lekarze orzecznicy rozmawiają z rodzicami na ich temat. 

Skoro jesteśmy przy reformach, to warto wspomnieć o reformie psychiatrii dzieci i młodzieży. Nie jest to najłatwiejszy temat i naprawdę coraz trudniej o optymizm, gdy o niej mówimy. 

 Założenia reformy psychiatrii dzieci i młodzieży są realizowane. Placówek I i II stopnia przybywa. W Polsce działa już ponad 500 ośrodków środowiskowej opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży, a liczba placówek rośnie. Obecnie ośrodki funkcjonują praktycznie w każdym powiecie.

 Trzeba pamiętać, że wszystkie systemy ochrony zdrowia w krajach europejskich borykają się z problemami. Należą do nich m.in. narastająca rozpiętość między ich możliwościami finansowymi a coraz wyższymi kosztami terapii i leczenia oraz wyzwania związane z demografią i stylem życia obywateli UE. Dlatego też należy szczególnie zadbać o dobrostan zdrowotny dzieci między innymi poprzez profilaktykę i edukację zdrowotną – i tu w Polsce wciąż jest wiele do zrobienia.

 Obecnie stoimy przed licznymi wyzwaniami. Konflikty zbrojne, kryzys migracyjny, zmiany klimatu, złe warunki środowiskowe, a także transformacja cyfrowa wpływają na zdrowie dzieci - w tym ich zdrowie psychiczne. Nie widzimy pozytywnych efektów reformy, gdyż kryzys zdrowia psychicznego dzieci narasta. Nasilają się przy tym zjawiska takie, jak rozpad lub rozluźnienie więzi społecznych i rodzinnych, nowe zagrożenia cyfrowe niosące za sobą doświadczenie cyberprzemocy i uzależnienia behawioralne. Z danych WHO wynika, że z kryzysem psychicznym mierzy się już co piąte dziecko lub nastolatek.

 Działania w obszarze zdrowia psychicznego dzieci powinny być więc międzyresortowe i międzysektorowe. Istotne potrzeby do zaopiekowania, które wsparłyby lepsze funkcjonowanie systemu psychiatrycznej opieki zdrowotnej dla dzieci i młodzieży to: skuteczna profilaktyka zaburzeń psychicznych, współpraca między resortami zdrowia, edukacji, rodziny, cyfryzacji i sprawiedliwości, koordynacja działań w tym obszarze.

 Istnieje konieczność podjęcia zmian legislacyjnych i systemowych w zakresie przedłużających się hospitalizacji młodych pacjentów, przeciągających się w czasie spraw w sądach związane m.in. z opieką nad dzieckiem, lub z ustawą o wspieraniu resocjalizacji nieletnich. O zmiany apelowaliśmy w licznych wystąpieniach generalnych. Apele dotyczyły też finansowania oddziałów dziennych psychiatrycznych dla dzieci czy też wsparcia dla dzieci z terenów powodzi. Jako Biuro podjęliśmy też szereg działań dotyczących wprowadzenia w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta umożliwienia młodzieży od 13. roku życia samodzielnego korzystania z konsultacji psychologicznej.

 Poza powyższym, dużym obszarem do poprawy w zakresie oddziaływań profilaktycznych, zapobiegawczych jest to, do kogo je kierujemy. Mam wrażenie, że sporo programów obejmuje tylko dzieci i młodzież - co jest potrzebne, ale rzecz w tym, że te oddziaływania nie będą skuteczne, jeśli nie zaopiekujemy się również rodzicami, opiekunami (w tym z rodzin zastępczych). Jeśli dziecko będzie wiedziało, jak nazwać swoje emocje i potrzeby, ale w domu nikt nie będzie okazywał mu zrozumienia, ta praca traci sens. Drugą kwestią jest pomijanie środowisk narażonych na wykluczenie (rodziny w których wystąpiła przemoc, młodzież uzależniona, dzieci z pieczy zastępczej). Tu oddziaływania powinny być jeszcze intensywniejsze.

 Dodatkowo, jeśli chodzi o samą reformę przydałaby się jasna komunikacja. Docierają do mnie sygnały, że wciąż wielu rodziców, dzieci, specjalistów nie wie, że system opieki psychiatrycznej dla młodych osób funkcjonuje na poziomie trzech poziomów referencyjnych. Że psycholog to nie to samo co psychiatra i odwrotnie. Bardzo często rodzice, którzy zgłaszają się do Biura i skarżą na długą kolejkę do psychiatry nie wiedzą, że mogą udać się najpierw do psychologa, psychoterapeuty, czyli w ramach I poziomu. Nie każda sytuacja wymaga wsparcia farmakologicznego.

Mam wrażenie, że zdrowie psychiczne najmłodszych niestety przestało być gorącym tematem dla opinii publicznej i co za tym idzie, priorytetem dla polityków. 

 Absolutnie nie mam wrażenia, by temat stracił na temperaturze. Jednak wydaje mi się, że sposób debaty, mówienia o nim się zmienił. Część osób może odczuwać bezradność wobec obecnego stanu rzeczy. Jest to związane z przeciążeniem oraz natłokiem niepokojących sygnałów płynących ze świata.

Porozmawiajmy o przyszłości. Co chciałaby Pani osiągnąć do końca kadencji? Jakie zmiany zainicjować, jakie procesy rozpocząć? Jak chce Pani zostać zapamiętana i jaki ślad po sobie zostawić?

 Moim celem jest przede wszystkim realne wzmocnienie ochrony dzieci w Polsce. Chciałabym, aby każde dziecko niezależnie od miejsca zamieszkania, sytuacji rodzinnej czy zdrowotnej mogło liczyć na szybkie, mądre i skuteczne wsparcie dorosłych oraz instytucji. Chodzi o standard. Uważam, że jednym z najważniejszych obszarów jest przeciwdziałanie przemocy wobec dzieci. Od lat zajmuję się tym tematem i wiem, jak wiele jeszcze musimy zrobić, aby system reagował szybko, a nie gdy jest już za późno. Chcę usprawnić współpracę między instytucjami tak, aby dziecko nie ginęło w procedurach, z pola widzenia instytucji tworzących system.

Chcę też wzmacniać prawo dziecka do bycia wysłuchanym. Dzieci mają swoje zdanie, potrzeby, emocje i prawo, by je wyrażać. Chcę, aby ich głos był obecny w decyzjach, które ich dotyczą, zarówno w instytucjach, jak i w debacie publicznej. Dlatego też rozpoczęłam ogólnopolską kampanię społeczną „Głos dziecka w roli głównej”, której celem jest wzmacnianie podmiotowości dzieci i pokazanie, że mają prawo być zawsze wysłuchane.

 Ogromnym wyzwaniem jest także zdrowie psychiczne młodych ludzi. Chcę wspierać rozwój dostępnej, dobrej jakości pomocy psychologicznej i psychiatrycznej. To nie może być luksus. To fundament bezpieczeństwa i rozwoju.

 Ważnym obszarem jest również szkoła - miejsce, w którym dzieci spędzają większość dnia. Chcę, aby była przestrzenią bezpieczną, wspierającą i wolną od przemocy rówieśniczej.

 Moim marzeniem jest Ratyfikacja III Protokołu do Konwencji o prawach dziecka, skuteczna walka z hejtem i ciemną stroną AI oraz cykliczna organizacja kongresu Dzieci i Młodzi.

Na zakończenie poproszę o osobistą refleksję – czego nauczyła Panią praca z osobami neuroatypowymi? Co zmieniła ona w Pani życiu i postrzeganiu świata?

Będąc z osobami nauroatypowymi nauczyłam się jeszcze większej wrażliwości na ich potrzeby. Kontakt z dziećmi neuroatypowymi obala wiele wcześniejszych wyobrażeń. Uczy otwartości, pokazuje kierunki działania i motywuje do intensywniejszej pracy na rzecz tych wspaniałych osób.


Monika Horna-Cieślak – adwokatka, działaczka społeczna, badaczka. Urząd Rzeczniczki Praw Dziecka objęła 20 grudnia 2023 roku. Ochrona praw dzieci to pasja, którą Monika Horna-Cieślak odkryła w sobie w wieku 19 lat. Od tego czasu nieustannie poszerza swoje kompetencje, by móc jak najskuteczniej zmieniać świat najmłodszych na lepsze. W 2013 roku ukończyła z wyróżnieniem studia stacjonarne na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, zdobywając tytuł magistra prawa i będąc jedną z najlepszych absolwentek wydziału. Monika Horna-Cieślak była Członkinią Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, przewodniczącą Sekcji Praw Dziecka oraz członkinią Komisji ds. współpracy z sądami przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Jest także tutorką programu HELP Rady Europy. Osiągnięcia Moniki Horny-Cieślak w zakresie dbania o prawa dzieci zostały wielokrotnie docenione – w 2019 roku otrzymała I wyróżnienie w konkursie „Prawnik Pro Bono 2019”. W tym samym roku została zwyciężczynią konkursu dla prawników „Rising Stars – Liderzy Jutra 2019”. W 2023 r. znalazła się w gronie „25 najlepszych prawniczek w biznesie” magazynu Forbes Women. Jest również absolwentką Szkoły Liderów Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Jej pierwszą decyzję po zaprzysiężeniu było  powołanie Jana Gawrońskiego, samorzecnzika w spektrum autyzmu na funkcję eksperta – społecznego zastępcy RPD.


Tekst łatwy do czytania

Monika Horna-Cieślak to Rzeczniczka Praw Dziecka.
Rzecznik to ktoś, kto dba o dobro innych.
Jej zadaniem jest dbanie o to, aby każde dziecko w Polsce było
bezpieczne i szczęśliwe.
Rzeczniczka bardzo dba o dzieci neuroatypowe.
Są to dzieci, których mózgi pracują inaczej.
Szkoła musi być przyjazna dla wszystkich.
Nauczyciele powinni rozumieć, że każdy uczeń uczy się w inny sposób.
W szkole powinno być ciszej, aby dzieci nie czuły się zmęczone hałasem.
Dokumenty o niepełnosprawności powinny być wydawane na dłużej.
Rodzice nie powinni co chwila udowadniać, że ich dziecko potrzebuje pomocy.
Każde dziecko, które czuje smutek lub lęk, musi mieć blisko lekarza lub terapeutę.
Dzieci mają prawo mówić o swoich potrzebach.
Dorośli muszą ich słuchać.
to, co mówią dzieci, jest ważne.
Rzeczniczka mówi, że bycie innym nie jest gorsze.
Chce pomagać rodzinom, które mają mniej pieniędzy na leczenie dzieci.


Artykuł pochodzi z numeru 1/2026 magazynu „Integracja”. 

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.

Okładki 1 numeru magazynu Integracja w 2026. Na jednej jest Barbara Tukendorf a na drugiej uczestnicy programu Autentyczni.