Rzeczniczka Praw Dziecka zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia o zapewnienie rzeczywistej dostępności komunikacyjnej podczas udzielania świadczeń zdrowotnych dzieciom z niepełnosprawnością słuchu. Chodzi m.in. o dostęp do profesjonalnych tłumaczy języka migowego.
Monika Horna-Cieślak w piśmie skierowanym 13 września do Ministerstwa Zdrowia zwróciła uwagę na bariery, z jakimi w placówkach medycznych mierzą się dzieci z niepełnosprawnością słuchu, a także niesłyszący rodzice i opiekunowie.
Problem może pojawić się już na etapie przeprowadzania wywiadu medycznego, przekazywania informacji o stanie zdrowia, wynikach badań czy proponowanym leczeniu. Zdaniem RPD dziecko powinno mieć możliwość zrozumienia informacji dotyczących swojego zdrowia, zadawania pytań i – stosownie do wieku oraz stopnia dojrzałości – wyrażania własnego zdania w sprawach dotyczących leczenia.
Pacjent nie powinien sam organizować tłumacza
Rzeczniczka wskazała również na problemy występujące wtedy, gdy rodzic lub przedstawiciel ustawowy dziecka jest osobą z niepełnosprawnością słuchu. W takich przypadkach powinien mieć zapewnioną możliwość uzyskania pełnej informacji o diagnozie, metodach leczenia, rokowaniu oraz możliwych konsekwencjach podejmowanych decyzji.
Według RPD w praktyce zdarzają się sytuacje, gdy od rodzica oczekuje się samodzielnego znalezienia tłumacza. Problem jest szczególnie istotny w przypadku nagłych wizyt, gdy placówka nie dysponuje możliwością szybkiego połączenia z tłumaczem zdalnym. Rzeczniczka podkreśliła również, że rolą tłumacza nie powinno być obciążane dziecko.
Potrzebne rozwiązanie systemowe
RPD zaapelowała do Ministerstwa Zdrowia o przeanalizowanie możliwości stworzenia jednolitego systemu finansowania usług tłumaczy PJM, SJM i SKOGN w placówkach medycznych.
Rozwiązania miałyby obejmować również świadczenia udzielane nagle i poza wcześniej umówionym terminem. Koszt i organizacja pomocy tłumacza nie powinny – zdaniem Rzeczniczki – być przerzucane na pacjenta ani rodzica dziecka.





