Boisz się? Zimowe noce nie pieszczą. Poluzowane płyty chodnikowe toną w kałużach. A wciąż jeszcze pada. Tyle się mówi o dostępności. A tu nie da się dojść do klatki schodowej. o dojechaniu wózkiem też nie ma mowy. Jak tu się nie bać? Stopniowo znikają obszary spokoju i bezpieczeństwa: drożeje żywność i prąd, i wciąż nierozwiązana sprawa z asystentem osobistym. dodatkowo kolejne oszustwo cwaniaków z sąsiedztwa. wydawało się, że będzie lepiej. Pomału zaczynała nawet powracać odwaga. w zimie zawsze trzeba jej więcej, bo długie i zimne wieczory! Tak niewiele jednak wystarczy, by się spłoszyła. Pewnie też potrzebuje… dostępności. Może chodnik, którym ma przejść, zalało? A może z racji, że wszystko zdaje się obracać przeciw niej, zaczyna się bać? I nie mogąc dotrzeć tam, gdzie jest potrzebna, chowa się, tuli na dnie serca albo bezdrożach świadomości…
Płyt chodnikowych już nie widać. Przed blokiem jedna duża kałuża. Nakłuwają ją spadające kropelki deszczu. Za moment – także szpilki eleganckiej sąsiadki. Nie dojedzie swoją toyotą pod same schody. aż dziw, że mieszka jeszcze w tak kiepsko dostępnym bloku. Wraca z gali. Żal szpilek na tę kałużę. oby się nie poślizgnęła na rozchybotanej płycie chodnikowej. Chyba nie. Jest bardzo sprawna. Chodzi regularnie na siłownię. Masz kasę, to siłownia jest dla ciebie dostępna. Ta niedaleko jest całkiem niezła. Bywalcy mówią, że regularne ćwiczenie wyrabia odwagę. Kiedyś gość z drugiego bloku, na wózku aktywnym, chciał się zapisać. mówił, że potrzebuje wzmocnić ręce, bo wszystko nimi robi. Nie zmieścił się w przejściu. mają taki nowoczesny budynek. Niedużo w sumie tam miejsca, ale musi być superwykorzystane. Jak widać, dostępność to nie tylko sprawa pieniędzy. Nie to co sala na gali! Zawsze pomieści tylu wózkowiczów, ilu przyjedzie! i nie potrzeba tam ćwiczeń, aby nabrać odwagi! wystarczy popatrzeć na te dzielne osoby. Może w przestronnej, suchej i ciepłej sali odwadze jest raźniej? Pewnie tak. Zasadniczo potrzebuje ona ludzi. im ich więcej, tym jej raźniej. i tym bardziej jest skuteczna. Wszak gala to, wychodząc od sensu tego słowa, to uroczystość, święto, radość, zabawa. Bycie razem, wspólne świętowanie, radowanie się jako jeden z najlepszych lekarstw na smutek grudniowych wieczorów, stąpający po zalanych deszczem, ruchomych płytach chodnikowych mających coraz mniej odwagi wystawać z powiększających się kałuż. Dziwne, że elegancka pani w szpilkach nie zmieniła ich przed wyjściem na deszcz, co najmniej na jakieś kozaczki. Może nie myślała, że będzie aż tak padać. a może chciała pozostać jeszcze w radosnym nastroju z gali? Przynajmniej deszcz jest dostępny dla wszystkich. Jak mówi Biblia, „pada jednako na sprawiedliwych i grzesznych”. dostępność winna być więc jak deszcz? mieć jego wytrwałość i odwagę? No tak – deszcz i powietrze są dostępne dla wszystkich. i słońce, gdy nie ma chmur i nie pada. Gorzej z zasobami naturalnymi, z żywnością. i natura domaga się odwagi, by z nią godnie współ- pracować. a bariery architektoniczne? To tylko dowód braku odwagi do konsekwentnej współpracy z naturą. wielowiekowe zaległości mówią same za siebie, ale św. mikołaj miał dostęp do wszystkich. Znajdywał go, choć pewnie w jego czasach w Bari, gdzie mieszkał, nie było chodników. ale deszcze padały. w grudniu z pewnością. on zresztą nie chodził chyba w szpilkach (jak dzisiaj często widywane w galeriach handlowych asystentki Mikołaja). Nie bał się docierać do wszystkich, zwłaszcza najbardziej potrzebujących. I nie czynił tego komercyjnie. Ostatecznie najbardziej liczy się chęć. ona jest taką asystentką – może nawet społeczną – odwagi. Gdy się razem zorganizują, mogą przynieść tylko radość – nawet w środku grudniowej, rozmazanej na oknach deszczem nocy:
Święty Mikołaj nocą wędruje.
W okna zagląda i nasłuchuje (...)
Co za radość będzie
Gdy do nas przybędzie!





