Zimowe dokarmianie żubrów trwa zwykle od listopada do marca, czasem nawet do kwietnia, w zależności od pogody. W tym okresie leśnicy wykładają tony owsa, buraków pastewnych, bel siana, kiszonki i sianokiszonki, a także lizawki solne. Dla wielu osób to zagadka: skoro ostatnie zimy są łagodne, dlaczego te potężne zwierzęta nie mogą same poradzić sobie z poszukiwaniem pokarmu?

Dlaczego dokarmiamy żubry?

Głównym celem jest rozproszenie populacji i poprawa warunków bytowania. Żubry, największe lądowe ssaki Europy, mają ogromne potrzeby żywieniowe – dorosły osobnik zjada dziennie nawet 40–50 kilogramów świeżej roślinności. Ich żwacz mieści ponad 100 litrów i musi być codziennie napełniany. W lesie zimową porą nie ma dobrego pokarmu dla żubra, są tylko gałązki czy kora a żubr woli trawę i zioła. Przygotowuje się dla niego siano lub sianokiszonki i dostarcza do lasu, żeby nie musiał szukać tego co lubi na polach. Na polach rosną soczyste zielone oziminy, ale żubr nie jest tam mile widziany bo wyrządza szkody w uprawach.

Regularne dokarmianie dostarcza żubrom najbardziej wartościowego w zimie pokarmu i ogranicza ich wędrówki na pola uprawne. Dzięki temu zmniejsza się liczba szkód rolniczych i ryzyko niebezpiecznych spotkań z ludźmi.

Mniej konfliktów z ludźmi

Żubry, to jeden z pięciu gatunków, względem których Państwo wypłaca odszkodowania za szkody w uprawach. Rolnicy mają zatem prawo do odszkodowań, ale rekompensata nie zawsze w pełni pokrywa straty. Oprócz tego, że żubry zjadają uprawy ozime, to kilkadziesiąt tak dużych zwierząt na polu potrafi zadeptać pozostałą nie zjedzoną roślinność.

Badania prowadzone w SGGW pokazują, że prawie połowa mieszkańców terenów, gdzie żyją żubry, nie chce ich w sąsiedztwie z obawy o szkody lub bezpieczeństwo. Dochodzi też ryzyko wypadków drogowych – zderzenie samochodu z kilkusetkilogramowym zwierzęciem bywa tragiczne w skutkach.

Ochrona zdrowia

Leśne „stołówki” to nie tylko jedzenie. Zimowe dokarmianie pozwala na obserwację i ocenę zdrowia całych stad, a także na inwentaryzację – wiosną, gdy żubry rozpraszają się po lasach, dokładne ich policzenie jest praktycznie niemożliwe.

To również sposób na ochronę żubrów przed pestycydami. Badania polskich uczelni wykazały, że żubry żerujące na intensywnie opryskiwanych polach zjadają niebezpieczne dla zdrowia środki ochrony roślin, które odkładają się m.in. w ich wątrobie.

Zimowe dokarmianie jest więc elementem czynnej ochrony żubra – gatunku, który jeszcze sto lat temu był na skraju wyginięcia.

Czy można przerwać dokarmianie?

Całkowite zaprzestanie dokarmiania oznaczałoby poważne ryzyko: wzrost śmiertelności, choroby, konflikty z rolnikami i większą liczbę wypadków drogowych. Żubry, przyzwyczajone do zimowych stołówek, zaczęłyby intensywniej wędrować w poszukiwaniu pożywienia, co oznacza nie tylko straty w uprawach, ale też zagrożenie dla ludzi i samych zwierząt.

Zimowe dokarmianie to przemyślana strategia. Nie tylko chroni żubry przed głodem i chorobami, ale przede wszystkim  minimalizuje konflikty między ludźmi a tym wyjątkowym symbolem polskiej przyrody. Jest to metoda działająca bardzo dobrze gdy populacja żubra latem bytuje w lesie, ale gdy żubrów jest za dużo to nawet latem penetrują pola uprawne i metoda przestaje zdawać egzamin. 


Katedra Genetyki i Ochrony Zwierząt Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego realizuje projekt „Pod parasolem żubra”, współfinansowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jego celem jest popularyzacja wiedzy o roli żubra w przyrodzie.

Chcesz dowiedzieć się więcej o żubrze? Odwiedź stronę projektu Pod parasolem żubra.