Przyjemny budynek otoczony zielenią. Cisza, balkony, plac zabaw pod blokiem. Na miejscu pokój do zabawy, lekarz, pielęgniarka, wychowawca i psycholog.

Marek mieszka tu nieco ponad 2 lata, czyli od urodzenia. Z uśmiechem wita swoje rozliczne ciocie i wujków w mundurach, lubi psy, które widuje podczas spaceru. Odtwarza to, co widzi. Jego samochodziki nie naśladują dźwięku silnika. To pojazdy uprzywilejowane, z syreną. To jej dźwięk wydaje ustami. Zabawek mu nie brakuje. Na miejscu ma wszystko, czego potrzebuje. Ubrania i zabawki są w salce mieszkalnej, pokoju zabaw i paczkach otrzymywanych z zewnątrz. Marek zostanie tu jeszcze kilka miesięcy. Zakład Karny nr 1 w Grudziądzu opuści jako 3-latek. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, zrobi to razem z mamą, jeśli wyjdzie sam, zamieszka z babcią. Nie popełnił przestępstwa, nie odbywa kary. Urodził się tu. Teraz towarzyszy mamie. To ona odsiaduje wyrok.

Małgorzata nie przyjmuje do wiadomości, że sama doczeka końca wyroku w więzieniu. Robi wszystko, co może, by uzyskać wcześniejsze zwolnienie. Ma ambitny plan.

Przede wszystkim chcę iść do pracy. Wiem, że u nas potrzebują do sprzątania w szpitalu. Czekam na mieszkanie gminne. Odzyskam swoje orzeczenie o niepełnosprawności, bo już minęła jego ważność – mówi Małgorzata.

Do tego celu dąży z determinacją. W trakcie pobytu w izolacji więziennej ukończyła terapię uzależnienia, teraz przepustki wykorzystuje m.in. na spotkania z terapeutą w celu utrzymania i wzmocnienia procesu trzeźwienia, by po wyjściu na wolność kontynuować pracę nad swoimi uzależnieniami i mieć wsparcie, gdy na jej drodze pojawią się problemy. Z synem jest 24 godziny na dobę.

Rozstaliśmy się tylko raz, gdy po cesarce wróciłam do więzienia, a on jeszcze został w szpitalu. Czekałam na niego 4 dni – opowiada Małgorzata.

Od tamtej pory się nie rozstają. Chodzą na spacery i przepustki. W pokoju mieszkają z innymi dziećmi i mamami. Różne rytmy odpoczynku i snu, różny wiek, różne potrzeby na małej powierzchni. Marek się przyzwyczaił. Płacz dziecka w łóżeczku obok go nie budzi. Małgorzata próbuje nauczyć go świata na wolności.

Marek już poznał rodzinę, która na niego czeka. Jego babcia mieszka 400 km od zakładu karnego, ale go odwiedza. Nigdy nie poznał swojego taty.

Byliśmy razem 16 lat. Powiedział, że do Grudziądza jest za dużo kilometrów, żeby mnie odwiedzać. Wysłałam mu zdjęcie syna. Nie odpowiedział. Zadzwoniłam. Powiedział, że ma już nową kobietę. Przyjęłam to do wiadomości – mówi bez złości Małgorzata.

Marek ma też brata. Jeszcze nie zdążyli nawiązać silnej więzi. Wiele ich różni. Nastolatek mieszka u mamy byłego już partnera Małgorzaty. Ma własne życie i do przepracowania fakt, że on jest bez mamy, a Marek z mamą się nie rozstaje. Rośnie w nim frustracja i poczucie żalu, ale nie unika kontaktu. Odwiedził mamę w Grudziądzu, odwiedza podczas jej przepustek. Małgorzata jest świadoma narastającego problemu, ale się nie poddaje.

Chcę odzyskać starszego syna. Moja władza rodzicielska została zawieszona na czas odbywania kary. Wiem, że on nie chciał mamy w więzieniu, nie czekał na rodzeństwo. Będzie potrzebował czasu. Wszyscy będziemy go potrzebować, żeby wszystko poukładać – zapewnia Małgorzata.

Jej życie to nie jest historia dla wrażliwych. O upadaniu i podnoszeniu się wie wszystko. Przemoc w rodzinie to jej codzienność. Nie wie, co to miłość ojcowska. W swoim dorosłym życiu wypełnionym pracą i związkiem, który niepokojąco zaczynał przypominać jej dom rodzinny, popełniła wiele błędów. Ma na koncie kradzieże, włamania, posiadanie narkotyków i jazdę pod wpływem. Przeżyła wypadek, zmagała się z bólami kręgosłupa.

W wyniku tego wypadku pękł mi kręgosłup. Sięgnęłam po narkotyki. Miało być na chwilę...

Gotowa jest zaczynać od zera tyle razy, ile będzie trzeba.

Obudziłam się. Otrząsnęłam. Chcę zacząć wszystko od nowa. Z moimi dziećmi – zapewnia Małgorzata.

Do więzienia dla córki

W pokoju dziecięcym z ogonem krokodyla, kawałkiem słonia i żyrafy na ścianie, z zabawkami na półkach, matka podrzuca do góry swoje niemowlę

Lila przygląda się światu uważnie. Jest ciekawa swojego otoczenia. Nie zdaje sobie sprawy, gdzie jest. Ma dopiero rok. Urodziła się na wolności. Dołączyła do mamy w październiku 2025 r.

Z jednej strony bałam się, jak to będzie, ale bardziej się jednak cieszyłam z takiej możliwości. Nie mam rodziny, która mogłaby się nią zająć i najbardziej się bałam, że jak trafi do rodziny zastępczej, to już jej nie odzyskam. Moja mama pracuje za granicą – tłumaczy Grażyna.

Lila nie zna swojego taty, ale babcię już spotkała. Grażyna jest zadowolona z warunków w Domu Matki i Dziecka. Nie oczekiwała, że będzie dobrze. Chciała tylko być z córką.

Podoba mi się, że mamy tutaj dużo zajęć. Przychodzą fizjoterapeutki. Udzielają rad. To ciekawe.

Lila mieszka z dwojgiem innych dzieci.

Ciężko się zgrać. Jedno dziecko akurat je, inne ma drzemkę. O różnych godzinach chodzą spać. Czasami to wszystko ze sobą koliduje, ale staramy się dogadywać, żeby nie było między nami zgrzytów. Dla każdej z nas najważniejsze jest dziecko, dlatego nie jesteśmy wcale zainteresowane kłótniami czy wdawaniem się w bójki – zapewnia Grażyna.

Lila jest oczkiem w głowie mamy, która dba o codzienny wygląd córki, zapewniając jej ubrania i akcesoria. Dla nich każdy dzień razem jest wyjątkowy i wart celebrowania.

Możemy kupować na zewnątrz i dostawać paczki, ale możemy też korzystać na miejscu z magazynu. Są ubrania, pościel, ręczniki. Wszystko dla dzieci.

Na wolność wyjdą razem. Wyrok Grażyny kończy się w 2027 r. Nie ma wątpliwości, że poradzi sobie z każdym wyzwaniem na wolności. Chociaż nie zawsze podejmowała dobre i legalne decyzje, trudno odmówić jej skuteczności. Stworzyła rynek zbytu w handlu narkotykami. Po wyroku przez kilka lat skutecznie ukrywała się przed policją. Przyzwyczaiła się do ciągłego oglądania się za siebie. Robiłaby to dłużej, gdyby nie zaszła w ciążę. To właśnie troska o przyszłość Lili przerwała jej ucieczkę. Grażyna do zakładu karnego zgłosiła się sama.

Głupia już byłam. Po wyjściu chcę zacząć normalne życie. Mamy gdzie zamieszkać. Chcę pójść do pracy. Będę się łapała tego, co się da. To mój pierwszy raz w więzieniu i zrobię wszystko, żeby był ostatni. Choćbym miała żyć skromnie, już się nie dam skusić żadnym łatwym pieniądzom – obiecuje Grażyna.

Na wolności czeka na nią syn. Mieszka z mamą swojego taty. Przyjeżdża też 500 km na widzenia z mamą i siostrą. Dobrze się uczy, uprawia sport, rozwija swoje pasje. Grażyna ma z nim dobry kontakt i jest z niego dumna.

Osadzone są różne

Małgorzacie i Grażynie nie brakuje determinacji i wiary w sukces, ale życie na wolności niesie ze sobą wyzwania. W zakładzie karnym mają do dyspozycji ludzi, którzy gotowi są je wspierać, na wolności czeka je inny świat, inne zasady. Trafią tam, gdzie wszystko się zaczęło, gdzie postawiły pierwsze kroki na przestępczej drodze. Czy będą miały siłę, by trzymać się od niej z daleka? Wszystkie osadzone współpracują z wychowawczynią i psycholożką. To one piszą opinie i wnioski. One przeprowadzają proces resocjalizacji, ale przede wszystkim rozmawiają z osadzonymi matkami.

Rozmowy na oddziale dla matki i dziecka są bardzo ważne. Mam porównanie z innymi oddziałami i wydaje mi się, że mamy mają większą motywację do zmiany, do poprawnego zachowania, do przepracowania deficytów, ukończenia programów. Mając dziecko, zaczynają się bardziej starać – mówi mł. chor. Karolina Buczkowska, wychowawczyni.

Pracuje z osadzonymi, nie z ich dziećmi, bo te w zakładzie karnym nie odbywają kary, nie przechodzą procesu resocjalizacji i nie pracują nad socjalizacją. Pozostają zwykłymi dziećmi w niezwykłych warunkach. Mł. chor. Buczkowska nie patrzy na osadzone przez różowe okulary. Wie, że na oddziale może zdarzyć się wszystko, że nie każda mama ma kompetencje wychowawcze, że nie zawsze uda im się wyjść na prostą, nie zawsze to miłość macierzyńska była powodem zajścia w ciążę, ale jednocześnie chce wierzyć, że sobie poradzą.

Osadzone są różne. Z różnych przyczyn zostały mamami, ale nie brakuje takich, które chcą coś zmienić na lepsze. Osadzona Małgorzata się stara. Nie miała łatwego życia, ale ma wsparcie swojej rodziny i podejmuje kroki, by się zmienić. To dobry znak – zapewnia wychowawczyni.

Wśród mam zdarzają się osoby, które na ciążę zdecydowały się, by odbywać karę w nieco łatwiejszych warunkach niż na oddziałach ogólnych. Personel zapewnia, że to znikomy procent kobiet. Zakład Karny nr 1 w Grudziądzu to jedyny zakład karny z własnym wewnętrznym oddziałem ginekologiczno-położniczym. Kobiety odbywające karę chwalą sobie to rozwiązanie. Część mam dopiero w warunkach penitencjarnych odkrywa swoje kompetencje wychowawcze. W zakładzie karnym są wolne od przemocowych partnerów i od czynników, które utrudniały im kontakt z dzieckiem w codziennym życiu.

Są takie panie, które dopiero tutaj, pod naszym opiekuńczo-wychowawczym nadzorem, odnalazły się w roli mamy i chcą też odbudować więź ze swoimi starszymi dziećmi, które zostały na wolności. Niestety nie wiemy, co się dzieje dalej, ponieważ tracimy z nimi kontakt, gdy wychodzą na wolność. Trzeba też wiedzieć, że mamy są oceniane pod kątem kompetencji rodzicielskich, i często okazuje się, że je mają, i to na zadowalającym poziomie – wyjaśnia mł. chor. Anna Tynkiewicz -Hinz, psycholog w więziennym Domu Matki i Dziecka. Jest pełna zrozumienia dla historii, które w niejednym słuchaczu obudziłyby sprzeciw. Słucha i rozmawia z każdą kobietą, która tego potrzebuje. Nie ma dla niej tematów tabu. Jej celem jest ustabilizowanie sytuacji osadzonych, przepracowanie schematów i sposobu myślenia tak, żeby nie powróciły do destrukcyjnego środowiska, przemocowego partnera i ryzykownych zachowań.

Chcę też, żeby mamy nauczyły się nie tylko opieki nad dzieckiem, ale też tego, że dziecko się wychowuje. Nie wystarczy je nakarmić, przewinąć itd., ale trzeba też wychować. W połączeniu z posiadanymi kompetencjami rodzicielskimi to dobrze rokuje na życie na wolności – mówi psycholog.

Większość pracy do wykonania leży po stronie osadzonych. Personel zapewnia wsparcie i narzędzia do zmiany. Odbywają się nie tylko rozmowy, ale i praktyczna nauka codziennego życia.

– Wychodzę z mamami i ich dziećmi do miasta. To spacery edukacyjne. Chodzimy do instytucji, pokazujemy, co i gdzie się załatwia. Ostatnio byłyśmy w przychodni, by poznać proces rejestracji i szczepień dzieci – opowiada Karolina Buczkowska.

Nie ma dobrych rozwiązań dla dzieci, których życie zaczyna się w zakładzie karnym. Mogą pozostać z mamą tylko do 3. roku życia. Gdy wyrok mamy jest długi, nastąpi rozstanie, nowe środowisko, nowi ludzie, zasady. Taka zmiana nie jest łatwa dla dorosłego, dla 3-latka to ogromne wyzwanie. Dzieci mogą również od razu trafić do adopcji.

To wyjątkowo smutne przypadki. Gdy mama zostanie z nami długo, od początku pracujemy nad procesem rozstania z dzieckiem. Gdy dziecko ma trafić do rodziny, wtedy powoli adaptuje się do nowych ludzi w swoim życiu. Rodzina przyjeżdża tutaj, dziecko wyjeżdża na chwilę do rodziny, potem na dłużej, i jeszcze dłużej. Któregoś razu już tu nie wraca. Oczywiście w tle odbywa się cała machina decyzyjna. Postanowienia sądu, dokumenty itd. – mówi Anna Tynkiewicz -Hinz.

Dzieci pojawiają się w zakładzie karnym także podczas widzeń. Jednak przebieg tych wizyt jest daleki od tego, co można zobaczyć w amerykańskich filmach.

Nie, nie mamy tutaj rozmów przez telefon i krzyczącego strażnika. Sala widzeń jest dostosowana do dzieci. Ludzie siedzą, jedzą, rozmawiają. Dzieci biegają między stolikami, bawią się. Patrząc z boku, można pomyśleć, że to restauracja z kącikiem zabaw. To są typowe spotkania rodzinne – opisuje Karolina Buczkowska.

Niepełnosprawność za murami

Pomieszczenie z pufami i wiszącym hamakiem do siedzenia

Marek ma atopowe zapalenie skóry i problemy z sercem. Gdyby jednak jego choroby wymagały specjalistycznej pomocy, nie mógłby mieszkać w zakładzie karnym.

Liczy się przede wszystkim dobro dziecka. Za każdym razem o pobycie dziecka z mamą decyduje sąd i bierze pod uwagę potrzeby dzieci. Na pewno w przypadku głębokiej niepełnosprawności Dom Matki i Dziecka w zakładzie karnym nie byłby optymalnym rozwiązaniem – mówi kpt. Karolina Sławińska, rzecznik prasowy Zakładu Karnego nr 1 w Grudziądzu.

Zakład jest otwarty na potrzeby osób z niepełnosprawnością. Z myślą o osobach neuroróżnorodnych powstał tu pokój wyciszeń, a kadra uczy się, jak skutecznie komunikować się z osobami z zaburzeniami sensorycznymi. Funkcjonariusze uczą się także języka migowego i sposobu funkcjonowania osób Głuchych. Niwelowane są bariery na każdym poziomie. Łatwość poruszania się na wózku po zakładzie zapewniają szerokie ciągi, windy, poręcze. Istnieje także możliwość odbywania kary w warunkach terapeutycznych. Resocjalizacja poprzez sztukę i inne formy rehabilitacji to tylko kilka elementów nowego podejścia do niepełnosprawnych osadzonych.

Dalekie od stereotypów i wyobrażeń o więzieniach jest również podejście do seniorów. Wirtualne przepustki i nowe technologie pozwalają poznawać świat bez opuszczania zakładu. Seniorzy i osoby z długimi wyrokami korzystają z treningu pamięci, zdolności kognitywnych i koordynacji ruchowej. Choć pozostają w zamknięciu, to podróżują wirtualnie po świecie, zwiedzają wystawy, uczestniczą w koncertach. Osadzeni pełnosprawni jeszcze w czasie odbywania kary mają szansę zdobyć zawód opiekuna osób z niepełnosprawnością i cel zawodowy do realizowania już na wolności.

Więzienie to miejsce dla osób z wyrokami, ale samo w sobie nie jest wyrokiem. Osadzone otrzymują narzędzia, wiedzę, kompetencje, by zrealizować swoje cele, marzenia i zapewnić swoim dzieciom kochającą, wspierającą mamę. Dostają to, co konieczne, by przerwać ciąg przyczyn, które zaprowadziły je do zakładu karnego. Na nich może się zakończyć rodzinna historia traum i złych wzorców, z korzyścią dla nich i ich dzieci.

Wszystko jest w rękach mamy. I nie brakuje nam tu wcale optymistycznych przykładów sukcesu – zapewnia mł. chor. Anna Tynkiewicz -Hinz, psycholog więziennych mam.

 

Tekst łatwy do czytania ETR

Tekst opowiada o dzieciach, które mieszkają z mamami w więzieniu.

Dzieci nie odbywają kary, bo nie zrobiły nic złego.

Są zwykłymi dziećmi, ale żyją w nietypowym miejscu.

W Zakładzie Karnym w Grudziądzu działa Dom Matki i Dziecka.Są tam pokoje, plac zabaw, lekarz, opiekunka i psycholog.

Marek urodził się w więzieniu i mieszka tam z mamą.

Małgorzata odbywa karę, ale chce zmienić życie.

 Ukończyła terapię i chce pracować i wychowywać dzieci.

Marek może być z mamą tylko do trzeciego roku życia. Potem wyjdzie z mamą lub zamieszka z babcią.

W więzieniu mieszka też mała Lila ze swoją mamą.

Grażyna zgłosiła się do więzienia, bo chciała zadbać o córkę.

Chce po wyjściu żyć uczciwie i nie wracać do przestępstw.

Mamy w więzieniu uczą się opieki nad dziećmi.

Rozmawiają z wychowawczynią i psycholożką o problemach.

Uczą się wizyt u lekarza, spraw urzędowych i obowiązków.

Pracownicy więzienia mówią, że dzieci są najważniejsze.

Gdy dziecko potrzebuje specjalnej opieki, sąd szuka rozwiązania.

W więzieniu są udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami.

Są windy, poręcze, pokój wyciszeń i nauka języka migowego.

Osadzone matki mają szansę na zmianę i nowe umiejętności.

Nie każdej osobie uda się zmienić życie od razu.

Najwięcej zależy od decyzji i pracy samej mamy.

Tekst pokazuje, że wsparcie może pomóc mamie i dziecku zacząć lepsze życie.

 

Artykuł pochodzi z numeru 3/2026 magazynu „Integracja”. 

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.