- Wyobraźmy sobie sytuację: mamy w klasie dziecko, które ma rozpoznanie zaburzeń ze spektrum autyzmu. Nie rozumie kontekstu społecznych sytuacji, przez co bywa, że uważane jest za niegrzeczne. Zdarza się, że nauczyciele z uwagi na pojawiające się trudne zachowania obniżają mu w efekcie ocenę z zachowania, a uczniowie go unikają, boją się, wyśmiewają lub wręcz wykazują wobec takiej osoby zachowania przemocowe. Postrzegane jest jako łobuz, który celowo sprawia innym przykrość. Teraz wyobraźmy sobie taką osobę, tylko że dorosłą, przebywającą w zakładzie karnym. Każde niezrozumienie komunikatu i wynikające z tego niewypełnienie polecenia postrzegane jest w sposób naturalny jako niesubordynacja lub nieprzestrzeganie zasad – mówi Ewa Kaniewska-Mackiewicz, pedagożka i terapeutka osób w spektrum autyzmu, autorka innowacji społecznej „Za Murem Zrozumienia” skierowanej do osób w spektrum autyzmu, osadzonych w zakładach karnych w Polsce.
Brakuje dostosowań w zakresie dostępności dla osób osadzonych z zaburzeniami ze spektrum autyzmu oraz zaburzeniami sensorycznymi. Wielu z nich nie ma także diagnozy ASD, pomimo cech takiego zaburzenia. To sprawia, że trafiają w machinę przepisów, procedur, które przede wszystkim biorą pod uwagę charakter przestępstwa, nie zaś ewentualne potrzeby indywidualne wynikające z niepełnosprawności, jaką jest ASD.
– W zakładach karnych znajdują się m.in. oddziały terapeutyczne przeznaczone dla osób osadzonych z niepełnosprawnością intelektualną, zaburzeniami psychicznymi, z uzależnieniem. Dzięki takim oddziałom osoby osadzone mają wsparcie w zakresie swoich potrzeb. Jednak nie ma procedur, dostosowań dotyczących osób z zaburzeniami spektrum autyzmu czy też zaburzeniami sensorycznymi. To powoduje, że traktowane są jak pozostali więźniowie, co z kolei naraża ich na sytuacje trudne, w tym wikłanie się w konflikty ze współwięźniami czy funkcjonariuszami. Brakuje procedur, w jaki sposób traktować osoby osadzone z zaburzeniami ASD/SI – opowiada Ewa Kaniewska-Mackiewicz.
Zniknąć za kratami
Ewa Kaniewska-Mackiewicz, pedagożka i terapeutka, działa na rzecz osób w spektrum autyzmu osadzonych w polskich zakładach karnych. Jest autorką innowacji społecznej „Za Murem Zrozumienia”, której celem jest wdrożenie modelu asystentury oraz dostosowań zwiększających dostępność zakładów penitencjarnych w kontekście potrzeb osób w spektrum autyzmu oraz z zaburzeniami sensorycznymi.
Kiedy pytam Ewę Kaniewską-Mackiewicz, ile w polskich zakładach karnych może być osób w spektrum autyzmu, rozkłada ręce. Na ten moment nie ma dostępnych żadnych konkretnych danych. Można jedynie przepuszczać.
– Myślę, że może być ich całkiem sporo. Jeżeli ktoś jest w spektrum autyzmu i pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, najprawdopodobniej nie otrzymał odpowiedniego wsparcia. Często nie ma postawionej diagnozy, nie mógł liczyć na terapię. To zaś może prowadzić później do poważnych trudności – mówi Ewa Kaniewska-Mackiewicz, dodając: – Ponadto w ubiegłych latach brakowało narzędzi do diagnozowania osób w spektrum autyzmu, które funkcjonowały dość wysoko, co sprawia, że dziś wielu takich dorosłych zwyczajnie diagnozy nie posiada. To też jest jednym z moich celów – stworzenie przesiewowego kwestionariusza, będącego wsparciem dla psychologów w zakładach karnych, pomocnym we wstępnym wskazaniu, które zachowania danej osoby mogą wskazywać na cechy zaburzeń ASD/SI, co przyczynić się może do ich dalszej specjalistycznej diagnostyki i otrzymania właściwego do potrzeb tej osoby wsparcia. Niezależnie od popełnionego przestępstwa, za które dana osoba powinna ponieść karę, uważam, że każdy człowiek, także z niepełnosprawnością, zasługuje na godne traktowanie i respektowanie jego potrzeb wynikających z niepełnosprawności – stwierdza.
Problem tkwi również w braku szerszej edukacji na temat spektrum autyzmu wśród służb mundurowych. Dotyczy to zarówno funkcjonariuszy służby więziennej, jak i policjantów oraz funkcjonariuszy aresztów śledczych. Brakuje edukacji „szytej na miarę”, która nie tylko przybliża temat w formie wykładów, ale poprzez zastosowanie różnego rodzaju ćwiczeń pobudza do refleksji, ukazuje codzienne problemy przed jakimi stają osoby z zaburzeniami ASD/SI.
– Podczas wcześniejszej współpracy z zakładami karnymi miałam okazję powadzić warsztaty dla osób osadzonych. To doświadczenie ukazało mi m.in., jak bardzo brakuje systemowych rozwiązań dla osób z zaburzeniami ASD/SI, osadzonych w zakładach karnych – opowiada Ewa Kaniewska-Mackiewicz.
– Nawet jeśli pojawiają się krótkie szkolenia dotyczące niepełnosprawności, to nadal trudno jest zrozumieć sposób funkcjonowania i potrzeby osoby, której niepełnosprawności nie widać, a tym samym wskazać na możliwe dostosowania. I to jest coś, co moim zdaniem wymaga zmiany systemowej: połączenia szkoleń kadry funkcjonariuszy oraz samych osób osadzonych. Należy również stworzyć infrastrukturę dostosowaną nie tylko do warunków zakładu karnego, ale także do potrzeb wynikających z niepełnosprawności osób osadzonych z zaburzeniami ASD/SI. Jest to bardzo trudne, wymaga otwartości oraz współpracy ze strony dyrekcji zakładów karnych i funkcjonariuszy.
- Podejmując współpracę projektową z dwoma wybranymi zakładami karnymi, spotkałam się z ogromną życzliwością, serdecznością i otwartością na wspólne poszukiwanie możliwości zmian w niniejszym temacie – kontynuuje. - Mam nadzieję, że ta współpraca zaowocuje zmianami na tyle systemowymi, że weźmie je także pod uwagę Ministerstwo Sprawiedliwości, być może wprowadzając odgórnie przepisy zwiększające dostępność dla osób osadzonych z zaburzeniami ASD/SI. Te zmiany dotyczą także procedur, liczby osób osadzonych w jednej celi (kiedy jest wśród nich osoba z zaburzeniami ASD/SI) czy też dostosowań do potrzeb sensorycznych, ale także innych, wynikających z zaburzeń tak często wszak współwystępujących z ASD.
Niektóre zachowania powiązane ze spektrum autyzmu, takie jak np. trudności w kontaktach z ludźmi, unikanie wzroku, czasem nadpobudliwość (zwłaszcza w przypadku ADHD), uważane są często za dziwaczne czy wręcz niebezpieczne. Osoba w spektrum może być postrzegana jako niebezpieczna tylko dlatego, że zachowuje się inaczej. Łatwiej wtedy o zbyt pochopne aresztowanie czy ponoszenie dodatkowych kar w zakładzie karnym.
– Rozmawiałam z dwiema kobietami osadzonymi w zakładzie karnym. Jedna z nich ma diagnozę spektrum autyzmu, a u drugiej psycholożki wychwyciły dużo zachowań ze spektrum autyzmu, chociaż nie ma oficjalnie postawionej diagnozy. Po tych wywiadach wyszłam głęboko poruszona. Jestem przekonana, że gdyby nie pewne specyficzne cechy ich funkcjonowania (rozpoznanie spektrum autyzmu i wynikające z tego trudne zachowania), kobiety te być może nigdy nie trafiłyby do zakładu karnego – mówi ze smutkiem Ewa Kaniewska - Mackiewicz. – Być może ich losy potoczyłyby się zupełnie inaczej.
Dziesięciu więźniów w jednej celi
– Formalnie w polskich jednostkach penitencjarnych przeludnienia nie ma. Aktualnie zapełnienie zakładów karnych i aresztów śledczych wynosi niecałe 85 proc. – mówi Zuzanna Ganczewska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Aby zapewnić 4 mkw. na jedną osobę pozbawioną wolności – które jest rekomendowane – niezbędne jest dalsze dążenie do zmniejszenia populacji więziennej.
- Wciąż mamy najwyższy wskaźnik prizonizacji, czyli liczby więźniów w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców – dopowiada Wojciech Brzozowski, zastępca rzecznika Praw Obywatelskich.
Według polskich standardów w jednej celi znajdować się może maksymalnie do dziesięciu więźniów. Wyobraźmy sobie, że jedna, a może nawet dwie lub trzy osoby z dziesięciu są w spektrum autyzmu. Jest głośno. Osoba w spektrum łatwo się przebodźcowuje, ale nie ma zapewnionej przestrzeni, w której mogłaby się wyciszyć.
– Jedna z kobiet, z którymi rozmawiałam, podkreślała, że ciężko jest jej przebywać w celi: jest za głośno, zbyt dużo się dzieje. Moja druga rozmówczyni oprócz spektrum autyzmu ma również ADHD. Mówiła, że brakuje jej ruchu, pomimo dostępnych obecnie możliwości, i okazuje się to niewystarczające w kontekście jej potrzeb. Jej nietypowe zachowania dodatkowo „ściągają” na nią uwagę współwięźniów, co może być przyczyną konfliktów. Wiele takich sytuacji kończy się przemocą werbalną lub fizyczną. Często ci pozostali „lokatorzy celi” zaczynają prześladować osobę z zaburzeniami ASD/SI – tłumaczy Ewa Kaniewska-Mackiewicz.
Problemem może być również przemoc seksualna.
– Sytuacje wykorzystania seksualnego mogą mieć miejsce w więzieniach, a osoby z niepełnosprawnościami – również te w spektrum – są na nie znacznie bardziej narażone – dodaje.
W zakładzie karnym przemoc jest bardzo skomplikowanym tematem. Popularna jest tam tzw. kultura grypsujących, która wiąże się z klasyfikacją współwięźniów na silnych i słabych. Osoba z niepełno[1]sprawnością automatycznie może zostać uznana za słabszą.
„Za Murem Zrozumienia”
Ewa Kaniewska-Mackiewicz jest autorką innowacji „Za Murem Zrozumienia”,którą tworzy dzięki współpracy z inkubatorem Wielkich Jutra. Głównym celem projektu jest wsparcie osób w spektrum autyzmu, osadzonych w zakładach penitencjarnych.
– Mój projekt zaczął się niedawno – opowiada. – Podjęłam współpracę z dwoma zakładami karnymi – dla mężczyzn i dla kobiet. Głównym rezultatem projektu będzie utworzenie tzw. Narzędziownika. – Jego centralny element stanowi poradnik – swoiste kompendium wiedzy dotyczącej funkcjonowania osób w spektrum autyzmu w warunkach izolacji penitencjarnej – tłumaczy badaczka.
– Poradnik skierowany jest zarówno do funkcjonariuszy służby więziennej, w tym psychologów i dyrekcji zakładów karnych, jak i osób osadzonych. Część treści zawartych w poradniku skierowana będzie do obydwu grup. Jednak niektóre rozdziały wyłącznie do funkcjonariuszy lub osób osadzonych.
Część treści zawartych w poradniku skierowana będzie do obydwu grup. Jednak niektóre rozdziały wyłącznie do funkcjonariuszy lub osobów osadzonych. Część poradnika będą stanowiły załączniki zawierające m.in. scenariusze warsztatów, wytyczne w zakresie dostosowań infrastruktury, wyposażenia, sposobu, w jaki komunikują się osoby z aSD/Si, a także dokładnie opisany model asystentury.
Projekt zakłada też stworzenie prostych pomocy sensorycznych wraz z instrukcjami – do samodzielnego wykonania przez osoby osadzone. Projekt tworzony jest w ścisłej współpracy z personelem zakładów karnych i osobami osadzonymi, w myśl zasady „nic o nas bez nas”.
– Chcę wspólnie przeanalizować kluczowe momenty, które mogą być szczególnie trudne dla osób w spektrum autyzmu, i opracować zalecenia dotyczące np. sposobu komunikacji, planowania dnia, dostosowania przestrzeni celi czy też przeszukania w momencie trafienia do zakładu karnego – co może wiązać się z przekro[1]czeniem granic cielesnych osoby aresztowanej. Osoba z ASD nie tylko może tych procedur nie rozumieć, ale także głęboko przeżyć sytuację przekroczenia granic cielesnych, choćby w związku z nadwrażliwością sensoryczną, tak często współwystępującą u osób z ASD – wyjaśnia badaczka.
Wzajemne wsparcie
Cały dzień w izolacji. Mała cela, a w niej kilkoro więźniów. Głośno, łatwo się przebodźcować. Dołóżmy do tego problemy z uzależnieniami, depresję, zaburzenia lękowe, poczucie winy, przemoc. Czasem PTSD. To bardzo trudna mieszanka.
– Przepisy przewidują zatrudnienie jednego psychologa w jednostce penitencjarnej przypadającego na grupę do 200 więźniów – tłumaczy Zuzanna Ganczewska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – W naszej ocenie już na tym poziomie to niski standard, utrudniający prowadzenie efektywnych oddziaływań – tym bardziej, że więźniowie to bardzo zróżnicowana grupa, mogąca potrzebować różnych form wsparcia psychologicznego. W praktyce bywa nawet gorzej – dodaje.
– Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur informował o przypadku jednostki, w której jeden psycholog miał pod opieką 1200 osób. Trudno w takich sytuacjach mówić o wsparciu psychologicznym wykraczającym poza interwencje w przypadkach kryzysowych.
To psycholodzy prowadzą grupy dla osób uzależnionych na oddziałach terapeutycznych, interwencję kryzysową w przypadku prób samobójczych, zapewniają ogólne wsparcie. Jest ich jednak zbyt mało.
Zdaniem Ewy Kaniewskiej-Mackiewicz wsparcie nie musi pochodzić wyłącznie ze strony psychologów. W Narzędziowniku pisze o koncepcji asystenta osoby w spektrum autyzmu. uważa, że roli tej mogą się podjąć sami więźniowie, oczywiście po ich wyborze (czy posiadają zasoby własne do takiej roli?) i po właściwym przeszkoleniu.
– W ramach działań resocjalizacyjnych psychologowie wyłanialiby osoby, które ze względu na swoją dojrzałość czy predyspozycje osobowościowe mogłyby pełnić funkcję asystenta wobec kolegi lub koleżanki z celi. Dzięki poradnikowi oraz scenariuszom warsztatów osoby te mogłyby się doszkalać, a psycholog mógłby pełnić funkcję mentora i wspierać je w tej roli. To realna szansa, by osadzeni mogli zacząć pomagać sobie nawzajem w bardziej świadomy i usystematyzowany sposób – tłumaczy.
Takie rozwiązanie może wydawać się kontrowersyjne. Resocjalizacja nie dzieje się przecież jak za dotknięciem magicznej różdżki. To długi i trudny proces, pełen meandrów, załamań, wzlotów i ciężkich upadków.
– Dziś, z perspektywy wielu lat pracy, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie ma tu cudownych rozwiązań – mówi badaczka. – Ale jeśli chociaż kilka osób zyska dzięki temu projektowi realne wsparcie, będzie to dla mnie ogromny sukces.
Inkubator Wielkich Jutra
Projekt Ewy Kaniewskiej-Mackiewicz powstał dzięki współpracy z Inkubatorem Wielkich Jutra.
– Inkubator Wielkich Jutra prowadzony jest od 2016 roku. Był to pierwotnie pilotażowy program ministerialny dotyczący usług opiekuńczych dla osób zależnych, czyli temat trochę „obok” dostępności – opowiada Łukasz Klimek, ekspert ds. akceleracji i inkubacji w inkubatorze Wielkich Jutra.
– Od roku 2019 zajmujemy się dostępnością w ramach programu rządowego Dostępność Plus, finansowanego z Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego. Inkubator zajmuje się innowacjami społecznymi w temacie dostępności. Innowacje mają poprawiać jakość usług świadczonych dla osób z niepełnosprawnościami, zwiększać dostępność w przestrzeni publicznej czy też po prostu wpływać pozytywnie na codzienność osób z niepełnosprawnościami – tłumaczy.
Do Inkubatora Wielkich Jutra może się zgłaszać zarówno organizacja pozarządowa, jak i osoby prywatne lub grupa osób, która chciałaby wspólnie zrealizować projekt.
– Ważne jest to, by innowacja dotyczyła rozwiązywania problemów osób o szeroko rozumianych szczególnych potrzebach. I by robiła to w nowy, innowacyjny, inny niż do tej pory sposób. By usprawniała stare rozwiązania, poprawiała nieścisłości lub wiązała się z szukaniem zupełnie nowych dróg.
Wsparcie grantowe wynosi do 100 tys. złotych. Specjaliści działający w ramach inkubatora Wielkich Jutra pomagają później zaplanować projekt, podzielić go na kolejne części, wyznaczyć kamienie milowe. Tak, aby powstało rozwiązanie, które zostało przetestowane i działa bez zarzutu.
Dzięki temu mogą powstawać takie innowacje, jak projekt „Za Murem Zrozumienia” Ewy Kaniewskiej - Mackiewicz, dotyczący sytuacji osób najbardziej wykluczonych.
Artykuł pochodzi z numeru 2/2025 magazynu „Integracja”, który pojawi się w dystrybucji już 11 lipca. Jego głównym tematem jest zdrowie psychiczne. Na jednej z okładek magazynu jest autorka tekstu.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.

Dominika Filipowicz Źródło: 




