Intrygująca jest ta historia z początku biblijnej 1. Księgi Królewskiej. Opisuje ona, jak starego już króla Dawida, odczuwającego zimno, „ogrzewała” piękna młoda Szunamitka. Nazywała się Abiszag. Żeby nie było jednak niedomówień, natchniony autor wyjaśnia, że nie było między nimi nic więcej. A jednak to sytuacja znamienna. Trochę niedzisiejsza, ale i aktualna: modelowa kontekstualizacja młodości. Młodość istnieje w kontekście starości, starość odkrywa swój pełny wymiar w kontekście młodości. Nieustannie wchodzą w interakcję, nieraz bardzo złożoną i zazwyczaj mocno asymetryczną.
Ale młodość jest kobietą. Wystarczy popatrzeć na młode dziewczyny idące ulicą. Upojny zapach akacji otula prężne, delikatne ciała – nogi, brzuchy (z obowiązkowym piercingiem), coraz śmielej odsłaniane plecy, kreatywne dekolty... Młodzieńcy jacyś tacy przytłamszeni, zagubieni, niezadbani. Chociaż nie dotyczy to reklam i billboardów. Bo młodość świetnie (się) sprzedaje. Także staruszkom i niepełnosprawnym. Bo młodość też... przysłania niepełnosprawność. Niepełnosprawnym modelkom – oczywiście atrakcyjnie młodym – nie brakuje wdzięku. A może i mają go w nadmiarze. Jest on głębszy, sprawdzony.
Czy Abiszag nie zasługiwała na młodego, przystojnego młodzieńca, z którym mogłaby „w pełni dzielić łoże”, a nie tylko go „ogrzewać”? Dzisiaj mamy jednak wiele, niestety smutnych, przykładów innej „łóżkowej” wymiany między młodością i starością. Dlatego opisywana tu sytuacja jest wzruszająca. Dawid, będąc królem, mógł sobie pozwolić na wszystko. Jednak tak się nie stało.
Wzajemny szacunek? No właśnie.
Młodość, ze swoim impetem i wdziękiem, budzi emocje. Zasadniczo u ludzi już niemłodych. Jest jakimś kompleksem, wyrzutem sumienia. Powoduje lęk, pogardę, ale i zazdrość, chęć zawłaszczenia, użycia, wykorzystania. Może przypomina niewykorzystane okazje? Może denerwuje idealizmem, odwagą, szczerością? Wobec frustracji i niespełnień starszych może więc budzić agresję. Także przez wrażenie, że kiedyś młodym było trudniej, a dzisiaj mają wszystko. Trudno to starszym przyjąć. Ale czy naprawdę młodym jest lepiej? Może zewnętrznie... Jednak perspektywy, zagęszczająca się atmosfera społeczna, polityczna i ekonomiczna mówią co innego. Poza tym młodych jest coraz mniej. Oczekiwania wobec dzisiejszej młodości stają się przytłaczające.
Abiszag musiała czuć się zaszczycona posługą, o którą ją proszono. Dawid był wrażliwy na kobiece piękno. Zasadniczo był też uczciwy i szlachetny. Dziś wiele pięknych, tryskających młodością dziewcząt powierza swe życie starszym partnerom – i to nie na poziomie wymiany ekonomiczno-erotycznej. Tak jak młodość dobrze robi starości, tak też jej potrzebuje. I nawzajem. I to jest może jej największe wyzwanie: jak być najlepiej przeżytą, tzn. jak nie zostać zmarnowaną. Niestety, na frontach wojen czy z powodu ubóstwa wciąż giną młodzi, wartościowi, utalentowani ludzie. A czy młodość sama w sobie jest potencjałem? Dlatego potrzebuje wsparcia – doświadczenia, mądrości, kasy. To mogą dostarczyć raczej tylko starsi.
I jakże to jest ważne na polu niepełnosprawności! Mimo że od kilku pokoleń niepełnosprawnym jest zdecydowanie lepiej (przynajmniej w Polsce), wciąż jednak pozostaje sporo barier do przełamania. Jedną jest zataczające coraz szersze kręgi wykluczenie technologiczne starszych. Podczas gdy młodzi śmigają po internecie (oczywiście narażając się na czyhające tam niebezpieczeństwa), starcy są coraz bardziej na marginesie. To samo dotyczy gąszczu możliwości administracyjnych i prawnych, dostępnych coraz częściej, wymagających jednak fachowej pomocy i kompetencji w ich realizacji.
Starsi potrzebują czegoś więcej niż ogrzania. A młodzi? Gdyby nie król Dawid, nie poznalibyśmy pięknej Szunamitki Abiszag. Zostałaby pewnie wydana za rówieśnika, urodziłaby mu dzieci i prowadziła dom, znikając potem ze sceny historii. Starość oferuje punkt odniesienia. Umożliwia zakorzenienie. Także owocny rozwój przez wytyczanie nowych szlaków – bez potrzeby odkrywania tego, co już istnieje, i powtarzania „popełnionych już błędów”.
O. Bernard (Łukasz Sawicki) jest zakonnikiem w Opactwie oo. Benedyktynów w Tyńcu, a także absolwentem warszawskiej Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina (teoria muzyki; fortepian, klasa prof. Barbary Muszyńskiej). Studiował teologię w Papieskiej Akademii Teologicznej Jana Pawła II w Krakowie i w Papieskim Ateneum św. Anzelma w Rzymie.
Artykuł pochodzi z numeru 3/2026 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






