Na ścianie wisi obraz. Na obrazie widnieje całopostaciowy portret. Otyły mężczyzna w stroju, jaki noszono w połowie XVII wieku. Stoi bokiem. Nie stara się ukryć swojej tuszy. Wygląda wręcz, jakby się nią chwalił. Uważa się, że to florentyński generał Alessandro dal Borro. (W felietonie nie mamy możności reprodukować obrazów, ale jest on dostępny w sieci po szybkim googlowaniu).
Stałem przed tym obrazem w berlińskiej Gemäldegalerie i myślałem, jak to się wszystko zmieniło w ciągu tych niecałych 400 lat. W tamtym czasie tusza była znakiem wysokiego statusu. Tylko szlachtę było stać na te wszystkie pieczone ortolany, kapłony i bobrowe ogony. Teraz otyłość jest oznaką niskiego statusu. Ludzie biedni jedzą dużo śmieciowego jedzenia, nie stać ich na siłownię, są za grubi, żeby biegać. Siedzą na kanapie przed telewizorem i jedzą mrożoną pizzę podgrzaną w mikrofali.
Modne stało się pojęcie ciałopozytywności. Rzeczywiście, nie należy osób z otyłością zawstydzać, wyszydzać. Uzależnienie od jedzenia jest chorobą, podobnie jak uzależnienie od tytoniu, alkoholu, narkotyków czy hazardu. Istnieje ruch Anonimowych Jedzenio[1]holików, będący kalką AA. Byłem kilka razy na spotkaniach AJ, bo jestem uzależniony od słodyczy. Brzuch mam o wiele mniejszy niż generał dal Borro, ale kiedy staję bokiem przed lustrem, tak jak generał przed malarzem, widzę, ile chciałbym stracić.
Lustro jest archetypem wizerunku. Jest bezstronne i obiektywne. Pokazuje nam nie to, co chcielibyśmy mieć, tylko to, co mamy. Pracuje w ciszy i bezpiecznej samotności. A potem wychodzimy do ludzi.
Chcemy być akceptowani i lubiani. Kiedy jesteśmy pisarzami, jak ja, chcemy uznania – to jest nasza choroba zawodowa. Zabiegi o cudze opinie są właśnie troską o wizerunek. Chcemy wydawać się innym atrakcyjni. Kiedy któraś z moich koleżanek z Facebooka zmieni zdjęcie profilowe, od razu pojawiają się pod nim komentarze innych kobiet. To jest stale to samo słowo: „piękna”.
Boże, ile miliardów euro idzie w to jedno słowo! Kremy przeciwzmarszczkowe, maskary, kolageny, maseczki, przyciemnianie brwi, blond pasemka na włosach. Walka o męskie uznanie, o męskie oko, o wizerunek w tym oku. Walka z czasem, który i tak na koniec zawsze wygrywa. Ale można z nim zawrzeć tymczasowy rozejm: utrzymać przy sobie mężczyznę, aż on stanie się za stary, żeby zdobyć inną kobietę, młodszą.
Wizerunek to kompletna zewnątrzsterowność. Zależymy od innych, od ich reakcji na nas. Jeśli dadzą nam lajka (w prawdziwym życiu jak najbardziej też), czujemy się przez chwilę lepiej. A potem staramy się powtórzyć to osiągnięcie. Zewnątrzsterowność to nieopłacalna strategia. Jest uzależniająca tak samo jak narkotyki, czekolada i inne dostarczycielki chwilowej satysfakcji. Ale na dłuższą metę zawsze kończy się frustracją. Zawsze jest nam za mało.
Dlatego warto ćwiczyć w sobie wewnątrzsterowność. Uniezależnienie od cudzych oczu, opinii i wymagań. Wolność od wizerunku powinna przyjść na początek. Potem możemy uniezależniać się od wymagań, które stawiamy sami sobie. Wolność od (własnych) opinii i (własnych) ocen. Kiedy przestajemy wytwarzać wizerunek – nie tylko własny, lecz w ogóle przekonanie na dowolny temat – stajemy się wewnątrzsterowni.
Budda miał kiedyś dociekliwego ucznia imieniem Vacchagotta. Vacchagotta zadręczał Buddę metafizycznymi pytaniami, typu „Czy wszechświat jest wieczny?” („Nie”, odpowie[1]dział Budda), „Czy wszechświat nie jest wieczny?” („Nie”, odpowiedział Budda). Vacchagotta zadał Buddzie dziesięć pytań i na wszystkie dostał tę samą odpowiedź. Wreszcie zrozpaczony zapytał: „Czy mistrz Gautama ma w ogóle jakiś punkt widzenia?”. Na co Budda odpowiedział: „Punkt widzenia to coś, z czym Budda skończył”. Przestańmy stawiać światu i sobie oczekiwania i wymogi, a nagroda będzie lepsza niż tabliczka szwajcarskiej czekolady.
Michał Cichy (ur. 1967) jest pisarzem, autorem książek Zawsze jest dzisiaj, Pozwól rzece płynąć i Do syta, laureatem Nagrody Literackiej GDYNIA. Pisze piosenki. Prowadzi – na żywo i na Zoomie – grupę Medytacja Dnia Codziennego. Mieszka na Ochocie w Warszawie.
Artykuł pochodzi z numeru 2/2026 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






