Myślę, że mało jest instytucji i organizacji, które dla poprawy dobrostanu osób starszych zrobiłyby tak wiele, ile robi to niemal masowy już w tej chwili ruch Uniwersytetów Trzeciego Wieku (UTW). Pierwszy UTW powstał w 1973 r. w Tuluzie we Francji i został założony przez Pierre’a Vellasa, który w centrum uwagi postawił pomoc ludziom starszym. Niewiele później, bo w roku 1975, założono pierwszy polski Uniwersytet Trzeciego Wieku w Warszawie. Inicjatorką była Halina Szwarc, profesor medycyny, gerontolog, prorektor Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Niedawno ruch UTW obchodził piękny jubileusz półwiecza.

WYŻ SZTURMUJE I PODNOSI KOMPETENCJE

Liczba ta z pewnością nie zaspokaja wszystkich potrzeb. Z tego, co wiem, w niektórych miejscowościach są nawet trudności ze zdobyciem miejsca na UTW. Trochę to przypomina czasy, gdy to samo pokolenie wyżu demograficznego w latach 70. ubiegłego wieku starało się o dostanie się na pierwsze swoje studia. Także pod tym względem można więc – w pewnym żartobliwym nieco sensie – wrócić do swoich studenckich czasów.

Trudnym okresem w rozwoju ruchu UTW był czas pandemii, kiedy ograniczono możliwość spotkań, a zajęć nie dało się – tak jak nauki w szkołach czy na uczelniach – organizować online, choć dziś pewnie poziom kompetencji cyfrowych seniorów już by na to pozwalał. Olbrzymią rolę odegrały w tym właśnie UTW, szkoląc – nawet jeśli nie bezpośrednio, to przez wymianę doświadczeń i organizowanie informatycznych grup samokształceniowych – coraz liczniejsze roczniki seniorów. Tyle że w UTW nie tyle chodzi o studiowanie w pełnym tego słowa znaczeniu, ile o samą aktywizację osób starszych, wyciągnięcie ich z domów, umożliwienie kontaktów towarzyskich z rówieśnikami.

Bazując na coraz lepszych kompetencjach cyfrowych seniorów, wiele UTW prowadzi strony internetowe, profile w mediach społecznościowych, wysyła mailingi przypominające o zajęciach i ich konspekty.

JEST CZAS NA AKTYWNOŚĆ I WOLA DZIAŁANIA

Dla wielu osób, po latach wychowywania dzieci i współuczestnictwie w wychowywaniu wnuków, a niekiedy utracie współmałżonka i części znajomych, nadmiar czasu może być szkodliwy. W takim przypadku nowa pasja staje się balsamem dla zbolałej duszy, pozwala ponownie otworzyć się na świat i zaakceptować go takim, jakim stał się w danej chwili.

Znów, tak jak w czasach studiów w młodości, uczestnicy UTW mają okazję do zawierania lub odświeżania znajomości, do poznawania od innej strony ludzi, z którymi dotąd mijali się na ulicach anonimowo. To jest skutek szczególnie widoczny w mniejszych ośrodkach. Także w wielkich miastach grupy koleżeńskie przybywają na zajęcia razem, rezerwują dla siebie miejsca, przesyłają sobie informacje z wykładów itp. A po zajęciach idą grupkami do pobliskiej kawiarni, by jeszcze ze sobą pobyć. Wielokrotnie miałem okazję takie sytuacje obserwować.

Celem działalności uczelni jest także wykorzystanie potencjału osób starszych na rynku pracy – wiedzy, umiejętności i doświadczenia życiowego. Skoro można studiować, to można też pracować – myśli niejedna z nich.

Są na UTW ludzie – co też wiem z rozmów z nimi – którzy z takich czy innych względów wybrali w młodości kierunek kształcenia, a później w konsekwencji zawód, i nie byli tym zachwyceni. Ludzie ci szukają dla seniorów uczelni oferujących zupełnie inny profil niż ten, który zdominował ich całe życie zawodowe. Studia na UTW są wtedy z jednej strony czymś w rodzaju hobby, a z drugiej – chęcią uzupełnienia wiedzy w obszarze, który „od zawsze” ich interesował, a nie został należycie wypełniony.

AMBITNA OFERTA

Niektóre UTW są ściśle związane – nawet w nazwie – z ośrodkami akademickimi, cechuje je wysoki poziom działalności dydaktycznej i naukowo-badawczej, są zróżnicowane pod względem form organizacyjnych (co oznacza pełną integrację lub ścisłą współpracę z uczelnią, bądź też niezależność od niej).

Jest wiele, bardzo zróżnicowanych form aktywności w ramach uniwersytetów. Podstawą są, co zrozumiałe, wykłady. Ta forma pozwala uczestnikom na stosunkowo mało angażującą aktywność – przeważająca większość studentów zjawia się, by wysłuchać tego, co ma do powiedzenia wykładowca, ewentualnie zadać jakieś pytanie. Można na tym poprzestać. Można też jednak – i wielu słuchaczy tak robi – poszukiwać zajęć bardziej aktywizujących. Są to różnego rodzaju seminaria, konwersatoria, lektoraty języków obcych, koła zainteresowań, warsztaty artystyczne, zajęcia ruchowe, rekreacyjne, rehabilitacyjne, w tym arteterapia. Popularnością cieszą się imprezy kulturalne, turystyczne i okolicznościowe, a także kursy, szkolenia i poradnictwo.

UTW przyczyniają się także do rozwoju wolontariatu, angażując słuchaczy w pomoc mieszkańcom domów seniora, domów dziecka i innych placówek opiekuńczych.

Nie bez znaczenia są także sekcje samopomocowe w ramach poszczególnych uniwersytetów.

W niektórych UTW organizowane są zajęcia wakacyjne – wyjazdy i wczasy grupowe, a nawet zajęcia terenowe w ogrodach działkowych.

WŁASNE DOŚWIADCZENIA

Znane mi są cztery UTW. Nie jest to w pełni reprezentatywne dla całego ruchu, niemniej jednak daje wyobrażenie o ich działalności. Te cztery UTW zróżnicowane są pod wieloma względami, choć równie wiele spraw je łączy.

Przede wszystkim feministyczny charakter. Na wszystkich znanych mi UTW najwięcej słuchaczy stanowią kobiety. Nie chcę odnosić się do jakichś statystyk, ale po rzucie oka na sale wykładowe widać, że kobiety stanowią ponad 90 proc. słuchaczy. I to bez znaczenia, jak tematycznie ukierunkowany jest uniwersytet.

Należy podkreślić, że niektóre z uniwersytetów są wręcz oczkiem w głowie kierownictw instytucji czy jednostek samorządowych, które są ich organizatorami lub opiekunami. Jako wzorcowy pod tym względem przykład mogę podać LAS, czyli Literacką Akademię Seniora działającą przy Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Pomijając już nawet bardzo wysoką merytoryczną wartość zajęć, ukierunkowaną – jak sugeruje nazwa – na zagadnienia związane z historią i teraźniejszością literatury, na każdym kroku widzi się troskę instytucji o słuchaczy, widoczną chociażby w tym, że została powołana instytucja rektora, a poszczególne zajęcia są często inaugurowane przez dyrekcję Muzeum. Zajęcia są bezpłatne, a słuchacze, którzy wykażą się odpowiednią frekwencją, mogą liczyć nawet na specjalne bonusy w postaci ciekawych wydawnictw.

Na tym zdjęciu widać salę prelekcyjną z ekranem wyświetlającym grafikę złotej płyty oraz banerem z napisem „Literacka Akademia Seniora”.

Podobnie jest w UTW prowadzonym przez Muzeum Narodowe w Warszawie. Tutaj zajęcia przyjęły nazwę „Czas na sztukę!” i dotyczą malarstwa, rzeźby i architektury na przestrzeni dziejów. Odnoszę wrażenie, że dla uczestników są po prostu arteterapią. Wykładowcami są wysoko kwalifikowani edukatorzy z Muzeum.

Zajęcia cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, czego dowodem jest fakt, że często trudno nawet zdobyć miejsce. Dodatkowym atutem oferty jest to, że w dni, kiedy odbywają się spotkania, wstęp do galerii stałych Muzeum jest bezpłatny, dzięki czemu słuchacze mogą na miejscu i niemal natychmiast skonfrontować podaną wiedzę z konkretnymi eksponatami. Sądząc po zadawanych pytaniach, na te wykłady uczęszczają w dużej części absolwenci kierunków historycznych i artystycznych, którzy chcą być dalej w swojej specjalności mimo upływających lat. Z tego, co zdążyłem zauważyć, udział w wykładach z serii „Czas na sztukę!” przekłada się na inne formy aktywności słuchaczy, w tym na przykład na zajęcia międzypokoleniowe („Sztuka dla wnuka”), na muzykoterapię, warsztaty ruchowe czy związane z rysunkiem i malarstwem.

Na tym zdjęciu widać widownię zgromadzoną w sali wykładowej podczas prezentacji na temat martwej natury w malarstwie niderlandzkim, wyświetlanej na dużym ekranie.

Wiem, że podobnych – czyli związanych ściśle z konkretnymi instytucjami – uniwersytetów jest więcej i we wszystkich z nich wykorzystywany jest potencjał intelektualny tych instytucji. Często jedynym ograniczeniem jest pojemność sal oddanych do dyspozycji seniorom.

Wiele uniwersytetów funkcjonuje w mniejszych ośrodkach. Trzeba tam – w trosce o właściwy poziom zajęć – korzystać ze wsparcia kadry z większych ośrodków akademickich. Nie oznacza to, że zajęcia są na niższym poziomie, ale charakteryzują się zróżnicowaną tematyką.

Oprócz historii, relacji z egzotycznych podróży czy prezentacji znanych postaci zajęcia są często poświęcone szeroko rozumianej profilaktyce zdrowotnej i podstawowym problemom prawnym, jak na przykład kwestii spadków, testamentów, dziedziczenia itp. Nawet jeśli przynależność do UTW wymaga wnoszenia opłat, są to kwoty raczej niewygórowane, a samorządy partycypują w kosztach funkcjonowania inicjatywy, chociażby przez udostępnianie odpowiednich sal. Zainteresowanie uczestnictwem nawet w tych uniwersytetach, które wymagają wnoszenia opłat, jest tak duże, że często zajęcia odbywają się rotacyjnie w co najmniej dwóch grupach.

SAMOORGANIZOWANIE SIĘ

Jest jeszcze jedno zjawisko, które jest efektem działania UTW. To różnego rodzaju grupy tematyczne i zajęcia organizowane przez uczestników. Często prowadzącymi zajęcia są wolontariusze, którzy potrafią skupić wokół siebie grupę osób o podobnych zainteresowaniach, chcących spotykać się poza zajęciami „obowiązkowymi”, by rozwijać swoje zainteresowania czy doskonalić umiejętności. Oto w podwarszawskim Piasecznie działa kilkudziesięcioosobowa grupa ćwicząca na „Siłowni pamięci”, czyli rozwiązująca różnego rodzaju quizy, zadania logiczne, zagadki itp. Tu również częstą barierą uczestnictwa bywa pojemność sali udostępnianej na tego typu spotkania. Nie trzeba nikogo przekonywać o tym, jak ważne dla utrzymywania dobrego stanu umysłu jest jego nieustanne ćwiczenie. Ponieważ zadania realizowane są publicznie, dochodzi do tego jeszcze element rywalizacji, co dodatkowo motywuje uczestników – każdy chce przecież wypaść przed koleżeństwem jak najlepiej.

Nie bez znaczenia są również ciekawe formy współpracy pomiędzy uniwersytetami. Niektóre imprezy, jak na przykład Wielka Warszawska na Służewcu, przyciągają do Warszawy rzesze pań w pięknych kapeluszach, by stanąć w szranki konkursu na najefektowniejsze nakrycie głowy. Są również wyjazdy studentów – wymiany między uniwersytetami, kiedy to oprócz walorów czysto krajoznawczych można podpatrzyć ciekawe rozwiązanie i przenieść je na swój grunt. Wielką rolę odgrywają aktywności sportowe uniwersytetów: wszelkiego rodzaju spartakiady, sztafety, nordic walking itd. Wszystkie one mają na celu podtrzymywanie aktywności fizycznej i umysłowej uczestników w atmosferze zabawy i współzawodnictwa.

KORZYŚCI DLA INNYCH

Należy wyrazić podziękowanie wszystkim instytucjom, które zaangażowały się w rozwój ruchu UTW, zapewniając wysoki poziom merytoryczny zajęć, ale również należyte warunki techniczne. Zajęcia na UTW muszą – ze względów oczywistych – odbywać się w salach łatwo dostępnych, z czego korzystają także inne osoby odwiedzające te instytucje z konieczności lub w celach komercyjnych.

Można stwierdzić, że w wielu samorządach Uniwersytety Trzeciego Wieku stały się częścią lokalnej polityki senioralnej. To dobrze, że coraz częściej stowarzyszenia i inne organizacje je prowadzące mogą sięgać po granty z rozmaitych funduszy pomocowych. Są to z pewnością bardzo mądrze wydawane pieniądze.