O emocjach napisano i narysowano już bardzo wiele książek. Są opowieści o złości, smutku, strachu, wstydzie, zazdrości czy radości. Każda z tych emocji może mieć swój kolor, kształt, bohatera i własną historię. A jednak jest coś, czemu literatura dla dzieci i dorosłych rzadko poświęca osobne miejsce - pustka.
Marianna Sztyma w książce „Pustka” robi coś niezwykle prostego, a jednocześnie bardzo trudnego: nadaje pustce konkretny kształt. Jej Pustka nie jest abstrakcyjnym pojęciem ani trudną do wyjaśnienia metaforą. Ma swoje miejsce, charakter i przede wszystkim - swoją historię. Pojawia się po śmierci kota bohaterki. Jest więc pustką po kimś, kogo zabrakło.
To bardzo trafny sposób opowiedzenia o żałobie. Kiedy ktoś umiera, nie pojawia się przecież wyłącznie smutek. Pojawia się także brak - puste miejsce w domu, brak odgłosu kroków, brak codziennych rytuałów, brak kogoś, kto jeszcze niedawno po prostu był. Sztyma pokazuje ten brak jako bohaterkę samą w sobie.
Co więcej, Pustka wcale nie jest przedstawiona jako coś wyłącznie złego i niepotrzebnego. Przeciwnie — okazuje się, że Pustka jest do czegoś potrzebna. Potrafi na przykład zbierać łzy. Ten prosty obraz ma w sobie ogromną siłę, bo pozwala spojrzeć na pustkę inaczej. Nie trzeba jej natychmiast wypełniać, zagłuszać ani się jej pozbywać. Można pozwolić jej być. Można w niej przeżyć stratę.
I właśnie dlatego książka może być interesująca nie tylko w kontekście żałoby. Pustka jest doświadczeniem, które trudno opisać słowami — szczególnie dziecku. Ale jest też pojęciem trudnym dla dorosłych. Pustka może być przecież jednocześnie uczuciem, stanem i doświadczeniem braku. Można ją odczuwać nawet wtedy, gdy wokół nas pozornie wszystko jest na swoim miejscu.
To doświadczenie ma również bardzo konkretne znaczenie w psychologii. Chroniczne poczucie pustki jest jednym z charakterystycznych i szczególnie trudnych do zrozumienia doświadczeń związanych m.in. z zaburzeniem osobowości borderline. Dla osoby, która go nie doświadcza, może być ono niemal niepojęte: jak można czuć pustkę, kiedy przecież „niczego nie brakuje”? A jednak pustka może być niezwykle realna i bolesna. Nie zawsze ma widoczną przyczynę i nie zawsze można ją łatwo czymś „zapełnić”.
„Pustka” Marianny Sztymy pozwala więc myśleć o tym pojęciu szerzej. Pokazuje, że niewidzialne nie oznacza nierealne. To, czego nie możemy dotknąć ani zobaczyć, może mieć ogromny wpływ na nasze życie. Pustka po ukochanym kocie staje się czymś, co można sobie wyobrazić, nazwać i — być może — dzięki temu łatwiej zrozumieć.
Najciekawsze jest chyba właśnie to, że autorka nie próbuje pustki za wszelką cenę pokonać. Nie mówi: „wypełnij ją”, „zapomnij”, „idź dalej”. Zamiast tego daje jej miejsce. A przecież czasami właśnie tego potrzebujemy najbardziej - zgody na to, że po stracie przez jakiś czas może zostać puste miejsce.
To książka o żałobie, ale także o tym, że nie wszystkie trudne doświadczenia muszą zostać natychmiast naprawione. Niektóre trzeba najpierw zauważyć i zaakceptować. Marianna Sztyma pokazuje pustkę w sposób delikatny, konkretny i zaskakująco czuły. I być może właśnie dlatego po przeczytaniu tej książki zaczynamy patrzeć na własne pustki trochę inaczej.
Książka wydana nakładem wydawnictwa Kropka.
Mamy dla Czytelników - ufundowane przez kilka wydawnictw - książki, prezentowane na portalu i w magazynie „Integracja”. Chcecie którąś otrzymać? Napiszcie na adres: janka.graban.integracja.org





