Rzadko kiedy czytająca publiczność była tak zgodna: Nagroda Nike dla Elizy Kąckiej za książkę Wczoraj byłaś zła na zielono o życiu matki zwanej Pingwinem i córki w spektrum autyzmu, zwanej Rudą, ucieszyła wszystkich.
„Dwa razy miałem tak, że przeczytałem książkę i powiedziałem: to będzie Nike – skomentował pisarz Jacek Dehnel. – Pierwszy był Wicha, druga jest Kącka. Jestem szczęśliwy”. (Wicha, pisarz fenomenalny, przedwcześnie zmarły w tym roku na raka, dostał Nike w 2018 roku za Rzeczy, których nie wyrzuciłem). „Kącka robi rzecz zupełnie niesłychaną (bezprecedensową chyba w polszczyźnie, a może w ogóle bezprecedensową): odbija spektrum jako całościowe doświadczenie w osobnej formie literackiej. I znajduje dla niego zupełnie inny język, który oczywiście jest polszczyzną, ale też polszczyzną nie jest, jest jakimś językiem pośrednim, pidżynem ukształtowanym pomiędzy różnymi wrażliwościami. Wymyka się naszym gramatycznym przyzwyczajeniom (czego przykładem jest sam tytuł), zastałym układom, żeby opowiedzieć o sytuacji radykalnie innego oglądu świata”. Pisarz Piotr Paziński napisał: „Eliza Kącka z nagrodą Nike. Ależ się cieszę! (...) Słowa, wyzwolone z okowów, wybite z utartych szlaków, zawirowały. (...) Rzecz o niezwykłej intensywności. Emocjonalnej, intelektualnej i literackiej. (...) Pochłonąłem książkę w jeden wieczór, nie mogąc się oderwać. To nie jest rzecz na złapanie tchu, czytając o Rudej i Pingwinie, czasem zapomnicie oddychać. (...) Było niesamowite patrzeć, jak w tym świecie, tak często nieprzyjaznym, [książka] znajduje swoje miejsce, wyróżnia się oryginalnością, świeci jasno, ale nie oślepia. Żyje niezwykłym pojedynczym życiem, w którym rozpoznało się tak wielu. Bo świat może wyglądać inaczej, niżeście się przyzwyczaili. Dziś wydaje się lepszy”.
Pisarka i literaturoznawczyni Inga Iwasiów napisała: „To z pewnością jest książka roku – odkrywcza, inspirująca, ważna. (...) [Byłam] przekonana, że Pingwin i Ruda poszybują, trafią do serc i ruszą z posad polszczyznę. Nike dla Wczoraj byłaś zła na zielono potwierdza i to, że kobiety mają głos, przekształcają literaturę, czerpiąc z doświadczenia, porzucają trakty banału. I wywołują dyskusje. W pisaniu Elizy Kąckiej można znaleźć najlepsze literackie patronaty, ale moim zdaniem jego istoty szukać trzeba w niezwykłym otwarciu na doświadczenie. Ruda, córka, reaguje na świat atypowo. Ma swój, niepodległy regułom, język; system i matka stopniowo sprowadzają ją na stronę efektywnej komunikacji. System czyni to szokowo i bezwzględnie. Matka, odbierając wszystkimi receptorami potrzeby i sygnały, współodczuwając z córką i szanując osobność jej świata. (...) Nie czytałam podobnego studium relacji. Zasysającego, otwierającego śluzy empatii i mowy”.
Cytuję te głosy z radością, bo sam przed ceremonią Nike napisałem, że Kąckiej (i jej córce) kibicuję. Książka Kąckiej jest świadectwem niestrudzonych prób porozumienia się z Niewiadomym. Pingwin czuje się „jak ktoś, kto odkrywa, że mieszka w sąsiedztwie nieznanego zwierzęcia, które bardzo chciałby oswoić, ale zwierzę umyka i nie pozostawia nic na domysły”. Pingwin uważnie analizuje spojrzenia Rudej – tak często wymierzone w nicość – pozycje ciała, słowa, potem krótkie zdania, zdania, które czasem są tajemnicą, jak wygłoszone w czasie oglądania przez okno gwiazd: „Niebo jest śmieszne. Udaje zwierzę”, jak tytułowe: „Wczoraj byłaś zła na zielono” albo jak taki dialog córki z matką: „Wkurzyłaś się. – Skąd wiesz? – Masz tarkę na płetwach”.
Miałem „tarkę na płetwach”, kiedy Ruda – dziś 20-letnia – dołączyła do mamy na scenie w chwili ich wspólnego triumfu. To (podobnie jak książka Wichy) jest więcej niż książka roku. Takie książki zdarzają się raz na dziesięć lat. Jeśli ktoś jeszcze ich nie przeczytał, zachęcam do tego serdecznie.
Artykuł pochodzi z numeru 5/2025 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






