Wanda Telakowska jest prekursorką projektowania uniwersalnego. Tworząc w 1950 r. w Warszawie Instytut Wzornictwa Przemysłowego (IWP), ukształtowała codzienność PRL-u. Dbała, by powstające w IWP nowoczesne produkty: meble, ubrania, ceramika i tkaniny, były demokratyczne i dostępne dla wszystkich. Przypomina o tym biografia Wandy Telakowskiej, o której mówi jej autorka Katarzyna Rzehak, krytyczka designu i dyrektorka ds. projektowania uniwersalnego w Integracji.
Katarzyna Figura: Zasługą Wandy Telakowskiej i Instytutu Wzornictwa Przemysłowego było projektowanie przedmiotów związanych ze specjalnymi potrzebami odbiorców – np. małych dzieci, pacjentów szpitali, sanatoriów, uczniów. To naprawdę były pionierskie projekty!
Katarzyna Rzehak: Tak, ale Telakowska była nie tylko pionierką, ale i wizjonerką, widziała dużo dalej niż jej współcześni. Ale też ówczesne władze oczekiwały od Instytutu rozwiązywania problemów społecznych. W stosunku do Polski przedwojennej, która nie miała programów społecznych, w której szczególne potrzeby zostawiono tak zwanej dobroczynności, Polska Ludowa miała wyraźny program: zdemokratyzować dobra. Tak, żeby każdy, bez względu na pochodzenie, miał dostęp do edukacji, opieki zdrowotnej, ale też dobrze zaprojektowanych przedmiotów, do wygody życia codziennego. I estetyki, bo estetykę Wanda Telakowska uważała za dobro wyjątkowej wagi.
Żeby tworzyć projekty demokratyczne, trzeba było rozpoznać to, kim będą ich odbiorcy – i tu znów pojawia się geniusz Telakowskiej. Jako pierwsza w Polsce robiła badania dla „grup o specjalnych potrzebach”: analizując możliwości motoryczne u dzieci w wieku przedszkolnym czy możliwości chwytu osób z zaburzeniem ruchomości dłoni. Gdy w IWP powstawał projekt naczyń dla pacjentów szpitali czy sanatoriów, to najpierw robiono badania – dokładnie tak, jak robi się to dziś z myślą o user experience – doświadczeniu użytkownika, czyli upraszczając: co ten użytkownik może, a czego nie może, jakie ma ograniczenia i najważniejsze: nie tylko jakie są jego obiektywne potrzeby, ale też czego oczekuje od produktu. Taki zakres zainteresowań i tak ustawione badania to było w latach 50. i 60. ubiegłego wieku absolutne novum i dowód wyjątkowej wrażliwości społecznej.
Instytut ma duże zasługi dla rozwoju ergonomii – dziedziny, bez której nie wyobrażamy sobie dzisiaj projektowania, szczególnie projektowania uniwersalnego.
Pierwszy w Polsce Zakład Badań Ergonomicznych został utworzony właśnie w IWP w 1964 r. Mamy kolejny dowód na nowoczesność i progresywność myślenia Telakowskiej. Lata 60. to czas kiedy Instytut zaczyna się zajmować przemysłem ciężkim, maszynami, pojazdami, tu ergonomia, czyli dopasowywanie narzędzi i otoczenia do człowieka, jest kluczowa.
W ergonomii chodzi o to, żeby to, czego używamy było wygodne, bezpieczne i nie szkodziło zdrowiu. W IWP zaczęto projektować pojazdy, w których bez ergonomii ani rusz. I tak Zakład Wzornictwa Środków Transportu wykonał projekt samochodu ciężarowego „Star”, samochodu osobowego „Warszawa”, motocykla „Junak”, projekty kolejki WKD i wagonów kolejowych, a na zlecenie zakładów pracy wykonywano badania ergonomii maszyn i urządzeń przemysłowych: koparek, obrabiarek czy aparatury elektronicznej i pomiarowej. Niezwykle istotne było włączenie ergonomistów do pracy nad projektami wnętrz mieszkalnych czy odzieży do pracy. No i w IWP powstał pierwszy w Polsce Atlas antropometryczny na potrzeby projektowania.
Wzory, które powstawały w Instytucie, odbiegały od masowej produkcji dostępnej na półkach sklepowych: niskiej jakości, zwyczajnie brzydkiej. Telakowska podjęła się ambitnego zadania: kształtowania gustu Polaków przez świetnie zaprojektowane przedmioty codziennego użytku. Czy jej się to udało?
I tak, i nie. Tak, bo jednak sporo ambitnych wdrożeń udało się Telakowskiej wcisnąć na taśmy produkcyjne. Mówię „wcisnąć”, bo fabryki opędzały się od projektantów z IWP, którzy mieli wysokie wymagania, proponowali rozwiązania trudniejsze w produkcji. Ale i tak sporo dobrych wzorów udało się wdrożyć. Można zaryzykować twierdzenie, że jeśli coś w PRL-u było dobrze zaprojektowane, funkcjonalne i ładne, to prawdopodobnie pochodziło albo w jakiś sposób było związane z IWP. Meble, ubrania, serwisy, naczynia do barów mlecznych, słynne figurki ćmielowskie, tkaniny, pojazdy. Rozwiązania do wnętrz, tak zwane zestawy asortymentowe: pasujące do siebie obrusy, zasłony, wykładziny. To się udało – i to bardzo. Ale powiedziałam na początku, że „i tak, i nie” – więc teraz będzie o tym, co się Telakowskiej nie udało.
Po pierwsze skala. Może pierwsze projekty ubranek dla dzieci z roku 1950, planowane na miliony sztuk, rzeczywiście były wdrożone masowo; może figurki ćmielowskie, które miały sukces międzynarodowy, były sprzedawane za granicę przez centralę Minex i osiągnęły wysoką sprzedaż i masowe dotarcie. Może meble dla klas szkolnych w szkołach tysiąclatkach czy naczynia do barów mlecznych – te rzeczywiście weszły masowo. Ale mnóstwo bardzo innowacyjnych i po prostu pięknych projektów IWP nie zostało wdrożonych do produkcji, bo były zbyt ambitne, zbyt trudne. To jest niestety los innowatorów i wizjonerów: są kilkadziesiąt lat do przodu, mało kto ich rozumie, mają zawsze pod górkę. A Telakowska jeszcze w dodatku była kobietą w czasach, kiedy od kobiet, nawet w życiu zawodowym, oczekiwano, że będą „paprotką”.
Wanda Telakowska kierowała Instytutem do 1968 r. I nie odchodziła w glorii chwały. Ostatnie lata w IWP były dla niej gorzkim doświadczeniem. Również dlatego, że mierzyła się z niepełnosprawnością.
Zwolniono ją z IWP po wydarzeniach marcowych 1968 r. Telakowska nie wytrzymała aresztowań studentów i antysemickiej nagonki i zainicjowała napisanie do władz listu, w którym sprzeciwiała się temu, co się działo. Zwolnienie z IWP udało się odkręcić i jeszcze przez 10 lat, do 1978 r., pracowała jako szefowa jednej z pracowni, ale nikt ważny.
W dodatku od lat 70. chorowała na zwyrodnienie plamki żółtej, polegające na jej stopniowym uszkadzaniu, co prowadzi do pogorszenia widzenia centralnego. Widzi się wtedy coraz bardziej zamazany obraz, linie proste są zniekształcone, pojawiają się trudności w widzeniu szczegółów. Telakowska mówiła o sobie wprost: ślepnę. Leczyła się w Lublinie u sławy polskiej okulistyki, prof. Tadeusza Krwawicza (1910–1988). Od początku lat 80. chodziła z białą laską. Dla artystki, osoby zajmującej się estetyką, pracującą okiem, utrata wzroku to katastrofa. I takie poczucie musiała mieć Telakowska. Mieszkała sama na warszawskiej Ochocie, na czwartym piętrze bez windy. Opiekowali się nią dobrze zorganizowani sąsiedzi, wpadała siostrzenica. Próbowała być aktywna, dyktowała artykuły, listy, próbowała nie tracić kontaktu ze swoim środowiskiem. Ale gasła.
Początek lat 80. był w Polsce straszny: stan wojenny, czołgi na ulicach, generał na czele władz. Telakowska zmarła w styczniu 1985 r. Na jej pogrzebie były tłumy żegnające nadzieję na piękno na co dzień dla wszystkich.
I tak tragicznie się to zakończyło, bez żadnej nadziei?
W 1985 r. wyglądało to smutno i beznadziejnie. Telakowska nie wiedziała, że komuna upadnie za cztery lata, że w 1989 r. Polska wróci do normalnego świata i cywilizacji zachodniej. I że idea piękna dla wszystkich znów stanie się nośna. Tym razem wbrew systemowi – bo jednak w kapitalizmie nie ma równości w dostępie do dóbr, nie każdego stać na piękne i funkcjonalne przedmioty. Może dlatego idee Telakowskiej tak się podobają – wydają się odświeżające, społecznie żywe i potrzebne. Wszyscy się zgadzamy, że piękno na co dzień dla wszystkich – to hasło także na dziś.
Pozostając z tym przesłaniem, dziękuję za rozmowę i zapraszam do lektury biografii Wandy Telakowskiej.
Katarzyna Rzehak – historyczka sztuki, badaczka i pasjonatka polskiego designu, przez 10 lat pracowała w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego, gdzie poznała archiwa i tajemnice tego miejsca. Wykładowczyni, kuratorka wystaw i konkursów projektowania przemysłowego. Absolwentka historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, stypendystka Joseph Conrad Scholarship. Kuratorka i autorka scenariuszy wystaw tworzonych wspólnie z Grynasz Studio: Stół polski na EXPO w Mediolanie, Rituals w pawilonie polskim na EXPO w Dubaju czy wystawy Centralnego Okręgu Przemysłowego w budynku Sejmu RP. Pracuje w Stowarzyszeniu Przyjaciół Integracji, gdzie jest dyrektorką ds. designu uniwersalnego i współprowadzi konkurs „SWITCH into universal design”.
Artykuł pochodzi z numeru 1/2026 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






