Są książki, które się czyta. Są też takie, które się przeżywa. „Niegrzeczne” Jacka Hołuba należą do tej drugiej kategorii. To nie jest łatwa lektura, bo nie opowiada historii wymyślonych – opowiada życie. Życie rodziców dzieci z autyzmem, ADHD i zespołem Aspergera, pełne bezwarunkowej miłości, ale także nieustannej walki, zmęczenia, rozczarowań i samotności.
Jacek Hołub od lat zajmuje się tematami społecznymi, oddając głos ludziom, których doświadczenia zbyt często pozostają niewidoczne. W swoich reportażach nie szuka sensacji ani prostych odpowiedzi. Interesuje go człowiek – jego codzienność, emocje i zmagania. Z reporterską uważnością pozwala swoim bohaterom opowiedzieć własne historie, dzięki czemu jego książki są autentyczne i głęboko poruszające.
„Niegrzeczne” doskonale wpisują się w ten sposób opowiadania. Hołub nie tworzy jednego wielkiego reportażu o neuroróżnorodności, lecz mozaikę indywidualnych historii. Każda z nich opowiedziana jest z innej perspektywy – rodziców, dzieci, specjalistów czy osób z najbliższego otoczenia. Często te same wydarzenia oglądamy oczami kilku bohaterów, co pozwala lepiej zrozumieć, jak bardzo złożone są relacje rodzinne i jak łatwo wydać pochopny osąd, nie znając całego kontekstu.
Choć każda opowieść jest inna, wszystkie łączy wspólny mianownik – bezsilność, bezradność i głęboki smutek. To historie ludzi, którzy każdego dnia wykonują ponadludzki wysiłek, by zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo, terapię, edukację i choć odrobinę spokoju. Wysiłek, którego najczęściej nie widać. Zamiast wsparcia rodzice często spotykają się z oceną, niezrozumieniem i społecznymi stereotypami. Ich dzieci bywają określane jako „niegrzeczne”, choć za ich zachowaniami kryją się trudności, których otoczenie nie potrafi lub nie chce dostrzec.
Najbardziej poruszające są jednak fragmenty dotyczące rozczarowania rodzicielstwem. Nie chodzi tu o rozczarowanie dzieckiem, lecz o utratę wyobrażeń o tym, jak miało wyglądać życie. Hołub odważnie oddaje głos rodzicom, którzy mówią o emocjach uznawanych za niewygodne – o wyczerpaniu, frustracji, poczuciu osamotnienia, lęku o przyszłość czy bezradności wobec niewydolnego systemu. Nie odbiera im przy tym miłości do dzieci. Wręcz przeciwnie – pokazuje, jak ogromna musi ona być, skoro potrafi przetrwać mimo codziennych trudności.
Siłą tej książki jest jej autentyczność. To historie do bólu prawdziwe. Nie ma w nich miejsca na tanie wzruszenie czy reporterską sensację. Są za to nieprzespane noce, miesiące oczekiwania na diagnozę, walka o odpowiednią edukację i terapię, nieustanne zmagania z biurokracją oraz konieczność tłumaczenia światu, że dziecko potrzebuje zrozumienia, a nie oceny. To opowieści o rodzicach, którzy każdego dnia muszą być silni, choć często sami nie mają już siły.
Nie sposób czytać „Niegrzecznych” w oderwaniu od wcześniejszej twórczości autora. W reportażu „Żeby umarło przede mną. Opowieści matek niepełnosprawnych dzieci” Hołub również oddał głos rodzicom dzieci z niepełnosprawnościami. Tamta książka była przejmującą opowieścią o miłości, ale także o wypaleniu, samotności i lęku o przyszłość swoich dzieci. „Niegrzeczne” można potraktować jako naturalną kontynuację tego reporterskiego zainteresowania – tym razem autor skupia się na rodzinach dzieci z autyzmem i ADHD, pokazując, jak łatwo społeczeństwo przypina im krzywdzące etykiety, zamiast próbować zrozumieć ich codzienność.
To właśnie konsekwencja Hołuba jako reportażysty zasługuje na szczególne uznanie. Nie opisuje niepełnosprawności czy neuroróżnorodności z perspektywy medycznej. Nie koncentruje się na diagnozach ani definicjach. Interesuje go człowiek – jego emocje, relacje i cena, jaką płaci za życie w świecie, który wciąż nie potrafi zaakceptować odmienności.
„Niegrzeczne” nie są książką wyłącznie dla rodziców dzieci neuroróżnorodnych. To lektura dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć świat osób z autyzmem i ADHD oraz ich rodzin. Uczy empatii, zmusza do refleksji i przypomina, że za każdym zachowaniem, które z zewnątrz wydaje się „niegrzeczne”, kryje się człowiek i historia, której najczęściej po prostu nie znamy.
To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na długo. Nie dlatego, że epatują dramatem, ale dlatego, że uczciwie pokazują rzeczywistość. Po jej lekturze znacznie trudniej oceniać innych. Znacznie łatwiej natomiast zrozumieć, że za każdym rodzicem walczącym o swoje dziecko kryje się historia, której nikt nie chciałby przeżyć, ale którą wielu przeżywa każdego dnia.





