Był piękny, słoneczny poranek, usiedliśmy w festiwalowej kawiarence, podczas jednego z wielu przeglądów filmowych. Była kawa, dobre ciastko i głównie mój monolog. Rozmówca uśmiechał się, czasem dodał kilka słów, ale głównie słuchał. Z piękną uważnością. „Nie zrobię klasycznego wywiadu – pomyślałam – to się nie uda”. Odpowiedzi na moje złożone pytania nie będą możliwe. Krzysztof nie udaje, że choroby nie ma, że udar mózgu nie pozostawił śladu. Ma problemy z płynnym mówieniem, ale nadal jest wspaniałym aktorem, używa tylko do tego innych środków. W tym artykule spiszę po prostu moje refleksje o najciekawszym i dla mnie osobiście najbardziej charyzmatycznym polskim aktorze – Krzysztofie Globiszu. Będzie to opowieść o człowieku, który nigdy się nie poddał.
Na dole artykułu znajduje się jego wersja w tekście łatwym do czytania (ETR)
Krzysztof Globisz ma teraz swój język, swój sposób przekazywania emocji, słów, rozumieją go najbliżsi i ludzie, z którymi przebywa od dłuższego czasu... przyjaciele. Ja wielokrotnie widziałam i słuchałam Krzysztofa podczas spotkań festiwalowych, gdy zawsze jego wystąpieniom towarzyszy wiele emocji i serdeczności ze strony widzów. Nie zapomnę Festiwalu Sztuki Filmowej „Prowincjonalia” w 2023 r., gdy dużą grupą twórców i przyjaciół siedzieliśmy w ogródku przy kinie, a w pewnym momencie podjechał Krzysztof z żoną. Kiedy wysiedli z samochodu, na powitanie wszyscy wstaliśmy, klaszcząc. To było niesamowite: szacunek, podziw i sympatia wyrażone w tak spontanicznym i solidarnym geście.
Na tym festiwalu Krzysztof otrzymał nagrodę specjalną w kategorii największe wydarzenie – „Za Obecność na Festiwalu”. Publiczność miała okazję zobaczyć film Prawdziwe życie aniołów z Krzysztofem Globiszem i Kingą Preis w rolach głównych. Dodatkową nagrodę specjalną otrzymali państwo Globiszowie razem – laudacja brzmiała: „Nagroda dla Agnieszki i Krzysztofa Globiszów za naświetlenie taśmy filmu przełamującego granicę między życiem i fikcją swoim doświadczeniem”.
Dziewięć lat wstecz od tamtej chwili świat tego znakomitego aktora uległ diametralnej zmianie.
W 2014 r. podczas nagrywania audiobooka w Programie 2 Polskiego Radia Krzysztof doznał rozległego udaru mózgu, który spowodował paraliż jednej strony ciała i afazję. Aktor rozpoczął długotrwałą rehabilitację, która trwa do dziś. Co ciekawe, lekarze nie dawali mu wielkich szans na powrót do zdrowia. A jednak siła i determinacja, a także, śmiem twierdzić: miłość do zawodu wygrały. Równie ważne okazało się wsparcie rodziny. Afazja nie jest łatwą towarzyszką, nie pozwala płynnie wyrazić się słowami, sprawia trudność w ich wymawianiu, miesza w nich niczym w puzzlach. Tym większy podziw budzi fakt, że Krzysztof Globisz praktycznie od razu po chorobie wrócił do pracy. Wydawałoby się, że dla aktora najważniejszym narzędziem pracy jest słowo..., a jednak po udarze okazało się, że dużo ważniejsze jest bycie aktorem. Coś, co nie musi zostać wyrażone mową, czyli emocje i niezwykła energia, którą ma w sobie. Wyjątkowa forma jego afazji pozwala grać w spektaklach, gorzej jest ze spontaniczną mową na co dzień, ale do scen, w których deklamuje, wrócił praktycznie od razu. Krzysztofa Globisza można oglądać w trzech przedstawieniach Narodowego Teatru Starego, w którym jest zatrudniony na etacie. Są to spektakle: Królestwo w reżyserii Remigiusza Brzyka, Szewcy w reżyserii Justyny Sobczyk i Straszny Dwór w reżyserii Anny Obszańskiej. Polecam wszystkie trzy.
Myślę, że przez swój szybki powrót do pracy zawodowej aktor stał się inspiracją dla wielu osób zmagających się nie tylko ze skutkami udaru mózgu, ale także z innymi niesprawnościami.
U Krzysztofa wszystko, czego było trzeba, by wrócić do pracy, to akceptacja sytuacji i znalezienie w sobie siły do walki. Teatr był w jego życiu nieprzerwanie, z małym wyjątkiem na pobyt w szpitalu. A potem przyszła pora na film i pojawili się reżyserzy, którzy potrafili wykorzystać inne narzędzia niż słowa..., a na skomplikowane zadania znaleźli sposób. Jak Dorota Kędzierzawska w filmie fabularnym Sny pełne dymu. Krzysztof gra główną rolę. Jak oswojono słowa? Pięknie. Stary Lis, czyli postać grana przez naszego bohatera, pisze je własnoręcznie na ekranie, to zawijasy z graficznymi ozdobnikami, które wprowadzają słowa... Reszta jest zagrana, dialogi są proste, a z ust Krzysztofa pada słowo na k...
Film jest lekki i żartobliwy, a w pewnym momencie pada zdanie: „Nikt tak pięknie nie mówi k… jak Ty”.
O czym jest film? Niech każdy sobie odpowie sam, ale wiem, że warto na niego pójść. Warto zobaczyć te emocje, tę siłę, namiętność i chemię między bohaterami. Doskonała jest partnerka Krzysztofa – Crazy, grana przez Żanetę Łabudzką. Jest tam wyjątkowa i spontaniczna scena pary w tańcu. Dorota Kędzierzawska, z którą rozmawiałam na Europejskim Festiwalu Integracja Ty i Ja w Koszalinie, powiedziała, że dla niej to bardzo ważny film. Został nakręcony w pandemii w specyficznych warunkach izolacji społecznej, a jest filmem intymnym i bardzo bliskim człowiekowi. Jego siła tkwi w prawdzie. Jest autentyczny siłą aktorów Krzysztofa Globisza i Żanety Łabudzkiej.
Krzysztof Globisz zawsze będzie aktorem, pomimo fizycznych ograniczeń. Warto wspomnieć o jego znakomitej roli w spektaklu Wieloryb The Globe w reżyserii Evy Rysovej, granym przez pięć lat w krakowskim Teatrze Łaźnia Nowa i Teatrze Starym w Lublinie. Sztuka została napisana przez Mateusza Pakułę specjalnie dla Krzysztofa. Wieloryb The Globe miał bardzo dobrą passę festiwalową, dzięki czemu można go było zobaczyć w teatrach w całej Polsce.
Na podstawie spektaklu powstał też film dokumentalny Pieśń wieloryba Michała Hytrosia. Jego reżyser przed uruchomieniem kamery spędził z Krzysztofem Globiszem prawie dwa lata. Regularnie przychodził nie tylko na próby spektaklu, ale też na zajęcia ze studentami w Krakowskiej Szkole Teatralnej. Krzysztof bowiem ani na chwilę nie zrezygnował też z pracy edukacyjnej, choroba nie zatrzymała jego pasji, jaką jest przekazywanie studentom wiedzy o aktorstwie.
Powstał film piękny i subtelny, dzięki któremu pełniej zrozumiemy sytuację aktora zmagającego się z niedoskonałością ciała. Film Pieśń wieloryba otrzymał w 2025 r. specjalne wyróżnienie na Europejskim Festiwalu Integracja Ty i Ja za „mistrzowską siłę wyrazu równą sile pieśni wieloryba, słyszalną z Krakowa do Reykjaviku”.
Krzysztof Globisz to człowiek wielu talentów, a jego najnowszą pasją jest rysunek. Coś, co zapoczątkowały szkice przy filmie Sny pełne dymu, poszło teraz swoją drogą. Krzysztof będzie miał w przyszłym roku indywidualne wystawy rysunków w Warszawie i Łodzi. Teraz jego prace można zobaczyć m.in. na stronie Fundacji Kultury i Sztuki TAKI JESTEM ! Katarzyny Kubackiej-Seweryn w zakładce JA WOLNY. Jestem pod wielkim wrażeniem tych dzieł. Printy z rysunkami Krzysztofa można nawet kupić, a dochód zostanie przeznaczony na rzecz podopiecznych fundacji, czyli dzieci z pieczy zastępczej.
Jest jeszcze jedna ciekawostka związana z rysunkami aktora, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że Globisz staje się kreatorem mody. O płaszczu Agnieszki HoIland ozdobionym pracą Krzysztofa mówiło się podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Gdyni. Wzbudził spore zainteresowanie, a właścicielka nie omieszkała pozdrowić Krzysztofa w przemówieniu podczas gali finałowej. Takie płaszcze są unikatem – z tego, co wiem, istnieją tylko trzy: dwa mają państwo Globiszowie, a jeden nasza znakomita reżyserka Agnieszka Holland.
W mojej pracy dziennikarskiej zajmuję się głównie tematyką społeczną, opowiadam historie o ludziach, którzy albo urodzili się z niepełnosprawnością, albo ją nabyli, ale doskonale oswoili swój los i czują się spełnieni. Krzysztof Globisz jest inspiracją także dla mnie – niejednokrotnie, kiedy mam gorszy dzień lub na chwilę przestaję wierzyć w siłę swego niełatwego zawodu, myślę o tym, jak walczy mój ulubiony aktor. Bo życie z niepełnosprawnością, z ograniczeniami ciała to walka o każdą lepszą chwilę, czasem o zrobienie kroku, wyjście z domu, w końcu to walka o marzenia. Także zawodowe.
Ja i mój bohater jesteśmy związani z miastem, którego nie da się nie kochać. Kraków sam wchodzi w serce. Co prawda aktor od 14 lat mieszka w wiosce położonej 30 km od Krakowa, ale w stolicy Małopolski nadal bywa i tu pracuje. Myśląc o tym duecie Globisz–Kraków, nie sposób zapomnieć o jego wspaniałych filmach Anioł w Krakowie, a także o niezwykle ważnym Prawdziwum życiu aniołów, w którym u boku Krzysztofa zagrała znakomita Kinga Preis. Myślę, że Kraków też kocha Globisza. Z całych sił.
Jakiś czas temu głos aktora można było nawet usłyszeć w krakowskich tramwajach. Miło było wysiadać na przystanku, który zapowiadał wspólnie z Anną Dymną i Grzegorzem Turnauem. Życzę sobie, by ten czas wrócił, a Krzysztofowi Globiszowi życzę nieustannego spełniania mniejszych i większych marzeń i oczywiście wielu kolejnych projektów filmowych, teatralnych, a także tych związanych ze sztuką malarską.
Naszym Czytelnikom całym sercem rekomenduję znakomity film Doroty Kędzierzawskiej Sny pełne dymu z piękną rolą Starego Lisa.
Wszystkiego dobrego, Panie Krzysztofie! Dziękuję za wspólną kawę.






