O tym, jak projektowanie przestrzeni wpływa na aktywność fizyczną, dlaczego sport zaczyna się od dobrze zaprojektowanego miasta i co wspólnego mają architektura, zdrowie oraz relacje społeczne, rozmawiamy z dr Moniką Wróbel, współkuratorką wystawy „Miasto w ruchu”.
Beata Poprawa: Skąd pomysł na wystawę „Miasto w ruchu”? Co było impulsem do jej stworzenia?
Monika Wróbel: Wystawa stała się okazją do podsumo wania ponad 15 lat działalności Skweru Sportów Miejskich. Początkowo był to nieformalny kolektyw architektów, sportowców, socjologów i osób zainteresowanych jakością przestrzeni miejskiej. Z czasem przekształcił się w fundację, którą prowadzimy wspólnie z Grzegorzem Gądkiem. Przez lata współpracowaliśmy z wieloma miejscami w Warszawie, wspierając miasto i architektów w tworzeniu przestrzeni publicznych tak, aby zachęcały mieszkańców do aktywności fizycznej. Obserwujemy, że w zmieniającej się rzeczywistości coraz większe znaczenie ma budowanie odporności – zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Ruch jest jednym z najprostszych narzędzi, jakie mamy do dyspozycji. Wpływa na zdrowie, samopoczucie, odporność na stres i jakość życia.
28 chcieliśmy też spojrzeć na aktywność fizyczną szerzej – nie tylko jako indywidualny wybór, ale także jako efekt tego, jak projektujemy nasze miasta.

Co było punktem wyjścia do takiego spojrzenia?
Hasło „Sport to zdrowie” funkcjonuje od ponad 100 lat. Mimo ogromnych nakładów na promocję aktywności fizycznej efekty są różne. Zaczęliśmy zastanawiać się, czego brakuje w tej dyskusji, i doszliśmy do wniosku, że jednym z najważniejszych, a często pomijanych elemen tów jest przestrzeń. Brak aktywności nie zawsze wynika z braku motywacji – czasem otoczenie po prostu nie sprzyja ruchowi. Dobrze zaprojektowane miasto może zachęcać do aktywności, a źle zaprojektowane – skutecznie ją ograniczać. Dlatego przyjrzeliśmy się Warszawie jako miastu, którego historia od dawna związana jest z ruchem. Współ pracowaliśmy z historykami sportu, socjologami i badacza mi, pokazując związki między aktywnością fizyczną, kulturą, architekturą i rozwojem miasta. Jednym z atutów wystawy jest szeroki kontekst historyczny i społeczny.
Dlaczego było to ważne?
Sport często przedstawiany jest przez pryzmat zawodo wego współzawodnictwa, rekordów i wielkich wydarzeń. Tymczasem z perspektywy mieszkańców miasta zawsze był także elementem codziennego życia społecznego.
Początki sportu miejskiego były mocno związane z poprawą jakości życia i budowaniem wspólnoty. Na wystawie przywołujemy między innymi słowa Bolesława Prusa, który już ponad 150 lat temu pisał o potrzebie tworzenia przestrzeni sprzyjających aktywności fizycznej. Pokazuje to, że wiele współczesnych wyzwań ma swoje źródła w dawnych pytaniach o to, jak powinno wyglądać dobre miasto.
Jednym z ważnych tematów wystawy jest dostęp do sportu i rekreacji. Jakie bariery są najbardziej widoczne?
Jedną z najbardziej wyraźnych, choć często niedostrzega nych, jest bariera związana z płcią. Dane pokazują, że mężczyźni częściej korzystają z infrastruktury sportowej niż kobiety. Analizowaliśmy ten temat wspól nie z architektkami eweliną Jaskul ską, Marianną Waśniewską i Martą Kobecką, przyglądając się warszaw skim boiskom szkolnym. Warszawa może pochwalić się programem „Otwarte boiska”, dzięki któremu wiele szkolnych obiektów jest dziś dostępnych dla mieszkańców także po lekcjach. Pojawiły się jednak kolejne pytania: kto rzeczywiście korzysta z tych miejsc i dlaczego niektóre przestrzenie przyciągają mieszkań ców, a inne pozostają puste? Fot. Natalia Cichoń, archiwum prywatne Badania pokazują, że najczęstszy mi użytkownikami są chłopcy i młodzi mężczyźni grający w piłkę nożną. Dziewczęta pojawiają się tam znacznie rzadziej, a jeśli korzystają z tych przestrzeni, częściej robią to pod opieką dorosłych. Pokazuje to, że sam sposób projektowania może wpływać na to, kto czuje się w danym miejscu mile widziany. Przestrzenie sportowe powinny uwzględniać różne potrzeby użytkowników – nie tylko tych, którzy już są aktywni.

Na wystawie pojawiają się też wątki dotyczące osób z doświadczeniem migracji i osób z niepełnosprawnościa mi. Od początku zależało Wam na tak szerokim spojrzeniu?
Tak. Przygotowując wystawę, przyglądaliśmy się również temu, jak sport pomaga osobom, które przeprowadzają się do Warszawy – także z innych krajów – odnaleźć się w nowym miejscu i budować poczucie przynależności. Aktywność fizyczna często staje się wspólnym językiem, który ułatwia nawiązywanie relacji i poznawanie ludzi. Jednocześnie to obszar, który wciąż wymaga większej uwagi.
To bardzo inkluzywne spojrzenie na sport. na wystawie obecne są dzieci, młodzież, seniorzy i osoby z niepełno sprawnościami. nie dzielicie ich na osobne kategorie. To był świadomy wybór. Nie chcieliśmy tworzyć oddziel nych opowieści o sporcie osób starszych czy osób z niepeł nosprawnościami. Zależało nam na pokazaniu, że wszyscy jesteśmy częścią tej samej historii miasta i ruchu. Przestrzeń publiczna powinna umożliwiać spotkanie ludzi w różnym wieku, o różnych doświadczeniach i możli wościach. Właśnie ta różnorodność jest jej największą wartością.
Dobrym przykładem jest Warszawska Olimpiada Senio rów. To wydarzenie pokazuje, że aktywność w późniejszym wieku może być źródłem nie tylko sprawności, ale także kontaktów społecznych. Sport nie kończy się na samym ruchu – równie ważne jest bycie razem.
Czyli sport jest również narzędziem budowania relacji?
Zdecydowanie. często myślimy o infrastrukturze sporto wej przede wszystkim jako o miejscu poprawy kondycji, a równie ważna jest możliwość spotkania innych ludzi.
Ma to szczególne znaczenie wobec problemu samotno ści, zwłaszcza wśród osób starszych. Wspólna aktywność może pomagać budować więzi i poczucie przynależności.
Ruch coraz częściej wychodzi też poza tradycyjne obiekty sportowe. Organizują go muzea, biblioteki, domy kultury czy kluby seniora. Pojawiają się spacery, joga, zajęcia taneczne i ćwiczenia w parkach.
W pewnym sensie wracamy do początków miejskiego sportu. Pierwsze warszawskie towarzystwa sportowe były nie tylko miejscami uprawiania dyscyplin, ale przede wszystkim przestrzeniami spotkania i budowania wspólnoty.

Na wystawie znalazło się wiele archiwalnych fotografii i materiałów historycznych. Jak je pozyskiwaliście?
Przygotowania rozpoczęliśmy długo przed otwarciem wystawy. Pracę podzieliliśmy na kilka obszarów tematycz nych, za które odpowiadali zaproszeni eksperci.
Współpracowaliśmy między innymi z historykami sportu dr. Maciejem Frąckowiakiem i dr. Kamilem Potrzuskim, architektką eweliną Jaskulską, socjologiem Wojtkiem Kacperskim oraz pracownią centralą, którą tworzą Małgo rzata Kuciewicz i Simone De iacobis. Dzięki ich wiedzy udało się pokazać nie tylko historię sportu, ale także związki między architekturą, przyrodą i klimatem miasta.
Młodzi badacze prowadzili kwerendy w archiwach, bibliotekach i zbiorach muzealnych, tworząc bazę materia łów wykorzystanych w ekspozycji. Szczególnie interesujące okazały się te dotyczące dawnych ślizgawek i łyżwiarstwa w Warszawie. Pokazują one, że aktywność fizyczna była kiedyś naturalnym elementem życia społecznego – okazją do spotkań i wspólnego spędzania czasu.
Czy podczas pracy nad wystawą pojawiły się odkrycia, które szczególnie Panią zaskoczyły?
Jedną z historii, która szczególnie mnie poruszyła, były zawody pływackie zorganizowane w 1926 r. w Porcie Praskim. Zachowały się niezwykle ciekawe fotografie prasowe pokazujące tę przestrzeń jako miejsce pełne ludzi i energii. Dziś patrzymy na Port Praski zupełnie inaczej, ale te zdjęcia przypominają, że rzeka i miejskie akweny kiedyś były naturalną częścią codziennego życia mieszkańców.
Wspomniała Pani już o tym, że istnieje silny związek między tym, jak projektujemy miasta, a tym, ile ruchu pojawia się w codziennym życiu mieszkańców.
Zdecydowanie tak. Oczywiście ważne są konkretne obiekty sportowe, ale w dużych miastach największym ograniczeniem jest często czas.
Każda okazja do ruchu ma znaczenie – spacer, jazda rowerem, korzystanie ze schodów zamiast windy. To, czy takie wybory są możliwe, zależy od tego, jak zaprojektowa na jest przestrzeń wokół nas.
Liczy się także dostępność miejsc aktywności. czy boisko znajduje się blisko domu? czy młoda osoba może samo dzielnie dojść do skateparku albo pumptracka w swojej okolicy? Zagęszczenie takich miejsc, ich jakość i powiąza nie z najbliższym sąsiedztwem mają ogromne znaczenie.
Dobrze zaprojektowane miasto nie tylko tworzy prze strzenie sportowe, ale też sprawia, że ruch staje się naturalną częścią codzienności. Miasto ma interaktywny charakter.

Czy tę ideę ruchu chcieliście przełożyć również na samą wystawę?
Tak. Jesteśmy ciekawi, jak zadziała przestrzeń przed ZODiAKieM, czyli dziedziniec przyległy do Pasażu Wiecha. To zielona kieszeń w centrum miasta, w której chcemy zachęcić do ruchu.
Umieszczamy tam stoły do ping-ponga – jednej z najbar dziej dostępnych i międzypokoleniowych form aktywności. To sport, w który mogą się zaangażować dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy. Nie musi chodzić o rywalizację – równie ważna jest wspólna zabawa i spędzanie czasu.
Zależało nam także, aby ruch był obecny nie tylko w temacie wystawy, ale również w doświadczeniu zwiedza jących. Wspólnie z architektką Aleksandrą Gryc, projektant ką grafiki Nicolą cholewą i pracownią Ferwor zastanawiali śmy się, jak poprzez gest, odkrywanie i interakcję zachęcić odbiorców do aktywnego poznawania ekspozycji.
Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na współpracę z zoDiakieM?
Od początku wydawało nam się to naturalne miejsce. ZODiAK łączy architekturę, przestrzeń miejską i rozmowę o tym, jak projektujemy Warszawę. To przestrzeń dostęp na, otwarta i związana ze środowiskiem architektonicz nym. chcieliśmy pokazać, że miejsca sportu i rekreacji są ważnym wyzwaniem projektowym – mogą być funkcjonalne, ale również przyjazne i piękne.
Zależało nam także na spotkaniu różnych odbiorców. Osoby zainteresowane sportem mogą dzięki wystawie spojrzeć inaczej na architekturę i miasto, a osoby zajmujące się projektowaniem mogą zobaczyć sport jako ważny element codziennego życia mieszkańców.
Jakie emocje i refleksje chcielibyście wywołać u osób odwiedzających wystawę?
Każdy przychodzi z własną historią ruchu. Ktoś może być bardzo aktywny, a ktoś inny dopiero szuka sposobu, aby wprowadzić więcej aktywności do swojej codzienności.
Chcemy pokazać, że Warszawa oferuje wiele możliwości ruchu – zarówno tych organizowanych przez instytucje, jak i oddolnych inicjatyw mieszkańców.
Na wystawie prezentujemy różne społeczności sportowe i zachęcamy, by zobaczyć aktywność fizyczną jako coś dostępnego dla każdego. Ważne są nie tylko inwestycje dla osób już aktywnych, ale także miejsca dla tych, którzy dopiero szukają swojej formy ruchu.
Czasem inkluzywność zaczyna się od prostych rzeczy – od przestrzeni, w której można usiąść, obserwować innych i poczuć, że to miejsce jest również dla nas.
Czy Warszawa jest dziś miastem sprzyjającym aktywności fizycznej?
Myślę, że tak. Byłam pozytywnie zaskoczona bogactwem inicjatyw i możliwości, jakie oferuje Warszawa.
Oczywiście zawsze można zrobić więcej, ale warto też zauważać to, co już działa. Miasto ma wiele powodów do dumy i może być przykładem dla innych.
W ostatniej dekadzie zmieniło się także nasze podejście do przestrzeni publicznych. Dobrym przykładem jest zmiana dotycząca korzystania z miejskich trawników – dziś parki są miejscem odpoczynku, ćwiczeń i spotkań, a nie tylko przestrzenią do oglądania jej z dystansu.
Jednocześnie pozostaje pewien paradoks: coraz więcej osób korzysta z różnych form ruchu, ale nadal wiele osób nie znajduje dla siebie odpowiedniej przestrzeni, motywa cji lub sposobu aktywności. Wyzwaniem jest również rewolucja cyfrowa i ograniczenie codziennego ruchu, szczególnie wśród dzieci i młodzieży.
Gdyby odwiedzający wystawę mieli zapamiętać jedną myśl, co chciałaby Pani, żeby nią było?
Chciałabym, żeby przekonali się do hasła „Ruch to moc”. To rozwinięcie dobrze znanego powiedzenia „Sport to zdrowie”. Aktywność fizyczna to nie tylko sposób na poprawę kondycji, ale także źródło energii, odporności i lepszego funkcjonowania na co dzień.
Jakie są dalsze plany Skweru Sportów Miejskich?
W najbliższych miesiącach chcemy rozwijać program wydarzeń wokół wystawy i zapraszać kolejne osoby do rozmowy o ruchu oraz przestrzeni miejskiej. Długofalowo zależy nam przede wszystkim na pracy eksperckiej – pokazywaniu projektantom, samorządom i osobom zajmującym się sportem, jak tworzyć miejsca, które naprawdę zachęcają ludzi do aktywności. Warszawa jest dziś bardzo ciekawym przykładem i chcielibyśmy dzielić się tym doświadczeniem z innymi miastami.
Monika Wróbel - dr inż. architektury, architektka i urbanistka specjalizująca się w przestrze niach publicznych. Autorka i redaktorka dokumentów programujących rozwój samorządów w obszarze przestrzeni publicznych. Współautorka książki Sztuka. Aktualizacja. Co widać w prze strzeni publicznej Warszawy? (Fundacja Puszka). Współzałoży cielka Fundacji Skwer Sportów Miejskich, wspierającej rozwój międzypokoleniowych przestrzeni sportu i rekreacji. Laureatka głównej nagrody w konkursie Dyplomy dla Warszawy za pracę doktorską poświęconą relacjom sztuki publicznej i przestrzeni miejskiej stolicy. członkini Miejskiej Komisji urbanistyczno-Architekto nicznej w Warszawie oraz Rady Doradczej międzynarodowego stowarzyszenia city Space Architecture.

Artykuł pochodzi z numeru 4/2026 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






