Dostępność filmów, spektakli, ale też festiwali i innych wydarzeń kulturalnych staje się powoli, ale sukcesywnie standardem. Podobnie jest z obecnością osób z niepełnosprawnością w kulturze – zarówno jako jej twórców, ale też bohaterów m.in. popularnych filmów i seriali. O działaniach na rzecz inkluzywności kultury opowiada „Integracji” Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska. 


Na dole artykułu znajduje się jego wersja w tekście łatwym do czytania (ETR)

Mateusz Różański: Moje pierwsze pytanie będzie proste. Ministerstwo od lat podejmuje działania na rzecz dostępności kultury, możliwości korzystania z niej przez osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności, w czym pomaga rozwój technologii, audiodeskrypcja, napisy et cetera… Proszę powiedzieć, co w ostatnim czasie Ministerstwo robi dla zwiększenia dostępności kultury?  

Marta Cienkowska, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego: Bardzo intensywnie współpracujemy z Polskim Instytutem Sztuki Filmowej (PISF-em), prowadzimy kampanię na rzecz dostępności „Kino – idę w ciemno”. Temat dostępności kin i kinematografii jest dla PISF-u i dyrektor Kamili Dorbach bardzo ważny. PISF inwestuje w dostępność kin, ma też aplikację „Kino dostępne”. Można ją ściągnąć na telefon i np. słuchać lektora podczas oglądania filmu. Stawiamy na modernizację kin, tak żeby były dostępne także dla osób z niepełnosprawnością ruchową. Przy Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej jest Rada Dostępności, w której aktywnie uczestniczymy. Jako wiceministra byłam członkinią tej Rady, obecnie zastępuje mnie w niej wiceminister Marek Krawczyk, pracując na rzecz zmian w ustawie o kinematografii, współpracując z organizacjami pozarządowymi, m.in. z Fundacją Kultury bez Barier. Porozmawiajmy też o dostępności polskich zabytków, bo to jest jeden z trudniejszych tematów, zwłaszcza że Polska zabytkami stoi. I często właśnie instytucje kultury mieszczą się w budynkach zabytkowych, i są z nimi silnie związane. Tak, to niełatwy temat. Byłam niedawno w Muzeum Zamkowym w Sandomierzu i dowiedziałam się, że nie da się tego zabytku tak dostosować, żeby był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami. Nie możemy tam dobudować windy – takie są uwarunkowania budynku i nie ma zgody konserwatora zabytków. Jedyne, co jesteśmy w stanie zrobić, to nakładki na schody. Wiemy jednak, że nie jest to optymalne rozwiązanie. To trudne wyzwania dla konserwatorów zabytków i dla instytucji kultury – jak działać na rzecz dostępności, na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową, kiedy blokadą jest chroniona przez prawo tkanka budynku.  

To prawda, z drugiej jednak strony z odsieczą idzie technologia. Istnieją rozwiązania typu FlexStep (mój ulubiony) i różnego rodzaju windy czy podnośniki, które kryją się w podłodze bądź przyjmują formy schodów. Mamy w Polsce kilka budynków, m.in. Muzeum Kinematografii w Łodzi, w których pokazano, że się da.  

Tyle tylko, że nie wszędzie możemy takie rozwiązania wdrożyć ze względu choćby na stropy, konstrukcję budynku czy niewymiarowe schody. Pracujemy jednak nad dostępnością kultury również w innych rejonach. W Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej ministerstwo sfinansowało serial dla dzieci pt. Baczne oczka. Jest tak zrobiony, że mogą go oglądać dzieci niedowidzące lub słabowidzące. Zbiera nagrody, został dostrzeżony na festiwalach europejskich i światowych. Jest dostępny na kanale dla dzieci MiniMini+.  

Musiałbym sprawdzić ramówkę.  

Zachęcam. Na końcu tego programu zazwyczaj jest taka śpiąca rybka. To ten program.  

To już wiem, o co chodzi: rybka śpi, śpij i ty.  

Dokładnie tak.  

Świetnie, że udało się w wyjątkowej dla polskiej historii wytwórni w Bielsku-Białej stworzyć coś z myślą o dzieciach niedowidzących, które często z różnych przyczyn są poza obiegiem i nie mają o czym rozmawiać z kolegami na przerwach. Przy okazji polecam książkę Królowie bajek o historii studia, które dało nam Bolka i Lolka oraz Reksia.  

Studio Filmów Rysunkowych wyszło naprzeciw potrzebom dzieci z niepełnosprawnościami i stworzyło niezwykle ciekawy projekt. Przy okazji dodam, że Bolek i Lolek oraz Reksio będą miały już niebawem wznowienia, gdyż w końcu udało się uregulować kwestię praw autorskich.  

I będą miały audiodeskrypcję i napisy?  

Oczywiście.  

To już nie mogę się doczekać dostępnego Bolka i Lolka, dzięki czemu kolejne pokolenia dzieciaków, również te z niepełnosprawnością, odkryją piękno polskiej tradycji animacji.  

Uważam, że to powinien być standard, szczególnie w narodowych instytucjach kultury. My, dofinansowując różne projekty, czy z funduszy europejskich na kulturę, funduszy norweskich, czy programów własnych instytucji kultury, zawsze wpisujemy warunek dostępności, uczulamy na potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Kultura powinna być włączająca, to ważne zadanie centralnych instytucji kultury. Powinniśmy świecić przykładem, pokazywać, w jaki sposób to robić, uczyć i inspirować innych. Narodowe Centrum Kultury ma programy szkoleniowe dotyczące dostępności kultury – uczą tego, jak dostosowywać projekty do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Jest taki program „Pracuj w kulturze”, który ma elementy edukacji włączającej, jeśli chodzi o instytucje kultury. Mamy program „Kultura dostępna”, mamy Instytut Przemysłów Kreatywnych, który dostępność ma w swoich założeniach. Staramy się objąć właściwym myśleniem wszystkie instytucje kultury.  

Zwłaszcza że kultura jest przestrzenią, w której od zawsze dokonywała się integracja społeczna. Kultura, która nie jest włączająca, nie jest dobrą kulturą.  

Zgadzam się.  

Do tego wśród twórców kultury jest duża grupa osób z niepełnosprawnością, które nierzadko przewyższają osiągnięciami resztę populacji.  

Dlatego staramy się w każdym naszym projekcie czy programie myśleć i działać w sposób włączający. Odbyliśmy na ten temat wiele rozmów z obecnym Pełnomocnikiem Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych Łukaszem Krasoniem. Minister Krasoń wskazał nam sporo rzeczy, które moglibyśmy naprawić. On jest swego rodzaju naszym testerem.  

Rząd ma testera.  

Ja się czasem nawet boję, gdy on zapowiada, że wybiera się do jakiejś instytucji kultury. Mam duszę na ramieniu, bo wiem, że zadzwoni i powie: to jest źle, tamto jest źle, to powinniście zrobić w inny sposób. Ale on rzeczywiście pozwala nam bardzo wyraźnie zobaczyć ten... nie chciałabym tego nazywać problemem...  

Wyzwanie.  

Intensywnie oświetla nam sytuację z własnej perspektywy – osoby, która porusza się na wózku. Celnie i fachowo wskazuje, co wymaga naprawy.  

Z mojego doświadczenia wynika, że takie rozmowy mogą być na początku niekomfortowe. Ale właśnie feedback od odbiorców z niepełnosprawnością często jest bardzo ożywczy dla instytucji kultury, bo odkrywa nowe pole działania. Kiedyś w muzeach były gabloty i zakazy: nie dotykać, nie ruszać. Człowiek czuł się onieśmielony, a obecnie mamy możliwość dotknięcia obiektu, mamy odwzorowanie obrazu w formie dotykowej. Jakiś czas temu była wystawa w Muzeum Etnograficznym Afrotopie, na której można było dotknąć dzieła, co nawet dla osoby widzącej jest kapitalne. 

Uważam, że rolą ministerstwa kultury jest też pokazywanie, że projekty, które są na poziomie światowym, mogą w jakiś sposób przełamywać barierę obaw przed osobami z niepełnosprawnościami.  

Chodzi Pani o uprzedzenia?  

Tak, mamy dużo uprzedzeń. W dzieciństwie miałam kontakt z osobą niewidomą i teraz dobrze sobie radzę w kontaktach z osobami, które mają niepełnosprawność wzroku. Ale nigdy dotąd nie znałam osoby z głęboką niepełnosprawnością ruchową, a od kiedy znam Łukasza Krasonia, nie czuję wobec takich osób dystansu. Taką niepisaną rolą kultury jest to, żeby mówić, iż niepełnosprawność po prostu jest. I dlatego cieszę się, że na przyszłoroczne Biennale do Wenecji jedzie projekt „Języki z wody”. To projekt artystyczny, który łączy sztuki wizualne z chórem g/Głuchych. Pokazuje, że język jest uniwersalny, że jest w tym coś ciekawego, innego. Do tego są jeszcze włączone dźwięki głosów wielorybów. Uważam, że to jest jeden z najlepszych wyborów, jakich ostatnio dokonaliśmy do Pawilonu Polskiego. Pokazuje, że możliwa jest współpraca z osobami g/Głuchymi, które mówią do nas innym językiem.  

To jest coś, co rzeczywiście wywołuje bardzo silne emocje. Przypomnę sukces wystawy Głusza w Muzeum Śląskim, która ściągnęła tłumy, a wydawałoby się, że kultura osób g/Głuchych to jest jakaś nisza wewnątrz niszy.  

Właśnie na tym polega rola kultury, która powinna być włączająca, edukująca, przełamująca bariery, które mamy w głowach.  

Pani Ministra wspomniała o Bacznych oczkach i przyznam, że bardzo ważnym dla mnie tematem jest sama obecność osób z niepełnosprawnością w kulturze, ale nie na zasadzie odbiorców, lecz twórców, bohaterów kultury. Zapytam więc o edukację artystyczną osób z niepełnosprawnościami. Czy tutaj coś się będzie działo? Czy mają Państwo plany dotyczące przejrzenia obecnego systemu i zmodyfikowania go?  

Pytanie, czy mówimy o edukacji na poziomie szkoły ogólnokształcącej, czy Uniwersytetu Warszawskiego?  

Zacznijmy od pierwszego etapu szkół.  

Generalnie nasze szkoły są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, podobnie jak cały system edukacji. Osoby z niepełnosprawnościami mają prawo i dostęp do edukacji. Jako ministerstwo kultury nie mamy jednak jeszcze zmapowanych problemów związanych ze szkolnictwem artystycznym. Nasi dyrektorzy szkół czy też Centrum Edukacji Artystycznej, które zajmuje się wsparciem nauczycieli, nie zgłaszali dotąd, że istnieje problem z dostępnością szkolnictwa artystycznego. Staramy się stworzyć bardzo dobre warunki dla każdego ucznia.  

A uczelnie artystyczne? 

Najbardziej chyba świadomościowo otwarte na osoby z niepełnosprawnością są nasze akademie sztuk pięknych. Z rektorami, którzy dysponują środkami na modernizację uczelni artystycznych z budżetu państwa, rozmawiamy głównie o kwestiach niepełnoprawności ruchowej. Bo w gmachach ASP, w większości zabytkowych, są oczywiste wyzwania. Ale mam poczucie, że jesteśmy już na końcu rozwiązywania tych spraw. Był swego czasu program „Uczelnia dostępna”. Nasze uczelnie korzystały z jego środków. My także „dosypujemy” środki na modernizację ich budynków i przestrzeni, żeby uczelnie artystyczne były dostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Niedawno widziałam świetne rozwiązania dla osób niewidomych i niedowidzących w łódzkiej ASP.  

Na zakończenie mam pytanie o obraz osób z niepełnosprawnością w kulturze. W ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy, może nie rewolucję, ale ewolucję, jeśli chodzi o pokazywanie osób z niepełnosprawnością. Czy tutaj mają Państwo jakiś pomysł na projekt, serial lub film?  

Powstaje ich bardzo dużo. Wspieramy tego typu inicjatywy. W naszych programach są informacje o tym, że każdy projekt, który realizujemy, ma być włączający, dotyczyć osób i wyzwań związanych z osobami ze szczególnymi potrzebami. Oczywiście życzyłabym sobie, żeby tej tematyki było więcej, zwłaszcza w mainstreamie – mediach ogólnopolskich, w stacjach publicznych, prywatnych, bo tam jest jej zdecydowanie za mało. Jest pomysł na stworzenie specjalnego zespołu, który zajmowałby się w mediach publicznych tym wątkiem, mamy nadzieję, że uda się to zrobić. Z pewnością bardzo pomogłoby to w edukowaniu społeczeństwa.  

Super, bardzo Pani Ministrze dziękuję za rozmowę. Idealne zakończenie.  

Jest jeszcze coś, o czym muszę powiedzieć.  

Zamieniam się w słuch.  

Jest taki zespół, który się nazywa „Współgłosy”, który kocham nad życie. To zespół osób z niepełnosprawnościami, pod batutą Marcela Balińskiego. Oni zdobyli w tym roku Fryderyka. I to moim zdaniem połączenie kultury dostępnej i twórców, osób z niepełnosprawnością i mainstreamu. Ten zespół występował podczas gali Dorocznych Nagród Ministra Kultury i był to występ wybitny. O nich trzeba mówić, bo wyznaczają trend, który jest bardzo ważny w polskiej kulturze, a mianowicie taki, że znakomitym twórcą może być również osoba z niepełnosprawnością.  

Gdy ktoś ma talent, to niepełnosprawność nie ma znaczenia. Zakończę naszą rozmowę refleksją: czy ktoś pyta o Raj utracony Johna Miltona jako o książkę napisaną przez osobę niewidomą? Mało kto zresztą wie, że Milton był taką osobą... Jeszcze raz bardzo dziękuję za rozmowę. 

TEKST ŁATWY DO CZYTANIA [ETR] 

Rozmawiają dziennikarz Mateusz Różański i Marta Cienkowska, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  

Tematem rozmowy jest dostępność kultury dla osób z niepełnosprawnościami.  

Pani Minister mówi o współpracy z Polskim Instytutem Sztuki Filmowej i projekcie „Kino – idę w ciemno”, który pomaga osobom niewidomym i słabowidzącym.  

Pani Minister mówi, że w kinach i muzeach coraz częściej dostępne są audiodeskrypcje, czyli opowiadanie osobom niewidomym, czego te osoby nie widzą. 

Innymi ułatwieniami są napisy dla osób niesłyszących oraz udogodnienia dla osób na wózkach.  

Pani Minister opowiada też o trudnościach w dostosowaniu starych, zabytkowych budynków do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Powstają nowoczesne rozwiązania, na przykład ukryte windy.  

Pani Minister mówi też o serialu dla dzieci niedowidzących „Baczne oczka” i planach, by „Bolek i Lolek” mieli audiodeskrypcję, czyli opowiadanie, co się dzieje na ekranie dla osób niewidomych.  

Marta Cienkowska uważa, że kultura powinna być dostępna dla wszystkich. Pani Minister mówi o zespole „Współgłosy”, w którym śpiewają osoby z niepełnosprawnością.  

Zespół zdobył nagrodę Fryderyk i pokazuje, że każdy może być twórcą kultury. 

Artykuł pochodzi z numeru 5/2025 magazynu „Integracja”. 

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.