Jedną z rzeczy, których od dziecka zazdroszczę osobom widzącym, jest łatwy dostęp do książek. Księgozbiór brajlowski jest ograniczony, trudno też znaleźć w brajlu literaturę fachową. Ponadto niewidomi brajliści później niż wszyscy mają dostęp do nowości wydawniczych. Kojarzę tylko jedną sytuację z 2010 r., gdy brajlowska wersja książki Agaty Tuszyńskiej Oskarżona: Wiera Gran ukazała się w tym samym czasie co czarnodrukowa.
Częściowo ten problem można rozwiązać dzięki publikacjom w wersji elektronicznej, przynajmniej w przypadku osób obeznanych z nowymi technologiami. Istnieją różne możliwości. Niektórzy skanują książki. Jest to czasochłonne i nie zawsze skuteczne. Jeśli marginesy są wąskie, a książka gruba, trudno ją rozłożyć i docisnąć do szyby skanera. Może łatwo ulec zniszczeniu, a w każdej linijce zabraknie kilku liter. Trzeba również poprawiać tabele.
Nie wszystkie wydawnictwa decydują się na wydanie książki w formie e-booka. Problem jest szczególnie z pozycjami przetłumaczonymi na język polski, ponieważ prawa autorskie do e-booków są dużo droższe i nie każdy polski wydawca jest w stanie ponieść taki koszt. Poza tym książka w wersji elektronicznej, którą kupiliśmy, również może wymagać modyfikacji. Tak jest m.in. z podręcznikami do nauki języków obcych. Ze względu na mnogość ćwiczeń z wykorzystaniem obrazków wymagają one modyfikacji dla niewidomych. Nie kupuję książek w formacie EPUB, który chyba jest najbardziej popularny wśród wydawców. Aby przeczytać taką książkę na komputerze z czytnikiem ekranu, muszę przetworzyć ją do innego formatu. Pliki PDF otwieram bez problemu, ale nie oznacza to, że ich jakość zawsze jest idealna.
W e-bookach możemy spotkać błędy, które mają duży wpływ na ich dostępność. Czasem trudno poruszać się między tekstem i przypisami. Tytuły rozdziałów nie zawsze są linkami. Możemy natrafić na niezaetykietowane przyciski. Numery stron w spisie treści nie zgadzają się z numeracją w treści książki. Brakuje opisów wykresów, a tabele są niezrozumiałe. Powinny być rozpisane w taki sposób, by można było je odczytać w układzie poziomym. Niekiedy muszę się też przedzierać przez długie opisy zdjęć. Chciałabym, by były krótsze, bez zbędnych słów i by czytelnik mógł całkowicie je pominąć. Taki opis rzadko wnosi coś, co jest dla mnie przydatne, a rozprasza i utrudnia koncentrację na treści.
Pomocne byłoby, gdyby księgarnie internetowe zamieszczały na swoich stronach instrukcje, jak przeczytać książkę w danym formacie. Powinna uwzględniać także potrzeby użytkowników czytników ekranów, w tym informację – czym i jak przetworzyć plik. Ponad 20 lat temu w belgijskiej księgarni znalazłam słownik na CD. Na pudełku było napisane, że jest kompatybilny z czytnikiem ekranu Jaws. Nie miałam Jawsa, ale słownik kupiłam i dobrze działał też z moim Window-Eyesem. Trzeba uświadamiać dystrybutorom i sprzedawcom, że zamieszczanie informacji o dostępności to ogromna szansa na pozyskanie nowych klientów.
Obecnie Fundacja Polskich Niewidomych i Słabowidzących „Trakt” realizuje projekt, w którym bada praktyki czytelnicze osób niewidomych. Mam nadzieję, że pomoże on branży wydawniczej dostosować ofertę do potrzeb niewidomych czytelników. Z niecierpliwością czekam na realne wdrożenie Polskiego Aktu o Dostępności i wypracowanie standardów, dzięki którym książka elektroniczna będzie dostępna dla wszystkich, a inwestycja w jej zakup przestanie być wielką niewiadomą i ryzykiem, że okaże się dla mnie bezużyteczna i niezrozumiała lub że kupionej pozycji nie da się pobrać, ponieważ przycisk Pobierz jest niedostępny dla osób nieposługujących się myszą.
Artykuł pochodzi z numeru 5/2025 magazynu „Integracja”.
Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.






