Kolorowa gąsienica, małe nasionko próbujące przetrwać, krab poszukujący nowego domu czy myszka, która po prostu chciałaby znaleźć przyjaciela. Bohaterowie Erica Carle’a są mali, a ich historie nieskomplikowane. Mówią jednak o sprawach bardzo dużych: dorastaniu, zmianie, samotności, potrzebie bezpieczeństwa, przyjaźni, ciekawości świata i akceptacji. I być może dlatego książki Carle’a od dziesięcioleci trafiają do kolejnych pokoleń dzieci.
Eric Carle – autor, który pamiętał, jak to jest być dzieckiem
Eric Carle urodził się w 1929 roku w Syracuse w Stanach Zjednoczonych. Gdy miał sześć lat, jego rodzina przeniosła się do Niemiec. Tam ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Stuttgarcie, a w 1952 roku powrócił do Stanów Zjednoczonych. Pracował jako grafik w „The New York Times”, a później jako dyrektor artystyczny w agencji reklamowej.
Przełom nastąpił w latach 60., kiedy pisarz i pedagog Bill Martin Jr. zaprosił go do zilustrowania jednej ze swoich książek. Tak rozpoczęła się droga Carle’a w świecie literatury dziecięcej. Z czasem zaczął nie tylko ilustrować, ale także pisać własne książki. Stworzył lub zilustrował ich dziesiątki, a najbardziej znaną pozostaje wydana w 1969 roku „Bardzo głodna gąsienica”.
Charakterystycznych ilustracji Carle’a nie sposób pomylić z innymi. Artysta tworzył je metodą kolażu z ręcznie malowanych kawałków papieru. Intensywne kolory, wyraziste kształty i stosunkowo proste kompozycje sprawiają, że obraz jest w jego książkach równie ważny jak słowo.
Ale za ich popularnością stoi coś więcej niż oryginalna forma. Carle bardzo poważnie traktował dziecięce emocje. W swoich książkach chciał pomagać dzieciom oswajać to, co nowe i nieznane. Często wracał do tematów zmiany, dojrzewania, ciekawości świata i poczucia bezpieczeństwa. Podkreślał również, że każde dziecko jest indywidualnością i może uczyć się inaczej. To podejście sprawia, że warto spojrzeć na jego twórczość także z perspektywy dzieci z niepełnosprawnościami i różnymi potrzebami rozwojowymi.
„Bardzo głodna gąsienica” – każde dziecko ma własne tempo
To najbardziej rozpoznawalna książka Erica Carle’a. Mała gąsienica wykluwa się z jajeczka, jest bardzo głodna, je, rośnie, a w końcu przeobraża się w motyla.
Dziecko może przy okazji poznawać dni tygodnia, owoce, liczby czy następstwo zdarzeń. Ale pod tą prostą edukacyjną warstwą znajduje się opowieść o czymś znacznie ważniejszym – o rozwoju. Gąsienica nie staje się motylem od razu. Potrzebuje czasu. To szczególnie ważny przekaz w świecie, w którym dzieci bardzo łatwo zaczynają być ze sobą porównywane: kto wcześniej chodzi, mówi, czyta, liczy, rysuje, sam się ubiera. Tymczasem rozwój nie jest wyścigiem.
Dziecko z niepełnosprawnością może potrzebować więcej czasu na zdobycie pewnych umiejętności albo osiągać je w innej kolejności. Może też rozwijać się zupełnie inaczej niż jego rówieśnicy. Historia gąsienicy daje dobrą okazję, żeby powiedzieć: można rosnąć we własnym tempie. Nie trzeba być takim samym jak inni, aby się zmieniać, uczyć i odkrywać nowe możliwości.
„Miś patrzy”, „Miś słucha”, „Miś widzi” – świat można poznawać na wiele sposobów
Wśród książeczek ilustrowanych przez Erica Carle’a szczególne miejsce zajmują trzy niewielkie tytuły stworzone wspólnie z Billem Martinem Jr.: „Miś patrzy”, „Miś słucha” i „Miś widzi”. Autorem tekstów jest Bill Martin Jr., natomiast charakterystyczne ilustracje stworzył Eric Carle.
Ich siłą jest prostota. Krótkie, rytmiczne zdania, powtórzenia, wyraziste obrazy i przewidywalna konstrukcja pozwalają nawet bardzo małemu dziecku aktywnie uczestniczyć w czytaniu. Można wskazywać zwierzęta, naśladować dźwięki, szukać kolorów, powtarzać frazy, przewidywać, co pojawi się na następnej stronie. Nie trzeba przy tym podążać za rozbudowaną fabułą ani długo koncentrować uwagi. Każda z tych książeczek kieruje uwagę na nieco inny sposób odbierania świata.
„Miś patrzy” zachęca przede wszystkim do obserwowania. Dziecko ogląda kolejne zwierzęta, kolory i kształty. To dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, że nie wszyscy widzimy świat tak samo. Jedna osoba zauważa przede wszystkim ruch, inna kolor, jeszcze inna szczegół. Są też osoby słabowidzące i niewidome, które poznają otoczenie za pomocą innych zmysłów.
„Miś słucha” przenosi uwagę na dźwięki. Zwierzęta nie tylko wyglądają inaczej – każde z nich wydaje charakterystyczne odgłosy. Lektura może więc zamienić się w zabawę w słuchanie, naśladowanie i zgadywanie.
Może być również okazją do rozmowy o tym, że każdy z nas inaczej odbiera dźwięki. Dla jednego dziecka gwar będzie czymś ekscytującym, dla innego może być męczący albo wręcz przytłaczający. Są również osoby Głuche i słabosłyszące, które komunikują się i poznają świat na inne sposoby.
„Miś widzi” prowadzi natomiast w stronę przyrody i różnorodności świata zwierząt. Dzieci poznają kolejne gatunki i mogą przy okazji odkrywać, jak bardzo różnorodna jest natura.
Wszystkie trzy książeczki można czytać bardzo elastycznie. Jedno dziecko będzie słuchało tekstu, inne skupi się głównie na obrazach. Kolejne będzie wskazywało, reagowało gestem, powtarzało pojedyncze słowa albo po prostu oglądało strony we własnym tempie. I właśnie w tym tkwi ich szczególna wartość.
Nie istnieje tylko jeden właściwy sposób uczestniczenia w lekturze. Można patrzeć. Można słuchać. Można wskazywać. Można powtarzać. Można zatrzymać się na jednym obrazku znacznie dłużej niż na pozostałych. Dla dzieci z różnymi potrzebami rozwojowymi taka otwartość może być szczególnie cenna.
„Małe nasionko” – rozwój nie zawsze jest prostą drogą
Małe nasionko wyrusza w świat razem z innymi nasionami. Nie wszystkie docierają do celu. Na ich drodze pojawiają się przeszkody, a rozwój wymaga czasu i odpowiednich warunków. Niewielkie nasionko ostatecznie jednak wyrasta na piękny kwiat. To historia o cierpliwości i wytrwałości, ale można odczytać ją również jako opowieść o warunkach, których potrzebujemy do rozwoju. Nie wystarczy powiedzieć komuś: „rośnij szybciej”. Roślina potrzebuje światła, wody, odpowiedniej temperatury i miejsca. Dziecko również potrzebuje środowiska, które wspiera jego możliwości.
W przypadku dziecka z niepełnosprawnością mogą to być dostępna szkoła, odpowiednio dobrana komunikacja, technologie wspomagające, rehabilitacja, pomoc asystenta, ale przede wszystkim ludzie, którzy potrafią dostrzec możliwości zamiast koncentrować się wyłącznie na ograniczeniach.
„Małe nasionko” może więc przypominać również dorosłym, że tempo rozwoju nie zależy wyłącznie od samego dziecka. Ogromne znaczenie ma środowisko, które wokół niego stworzymy.

„Tato, zdobądź dla mnie księżyc” – o rodzicielskiej obecności
Mała dziewczynka chce pobawić się księżycem. Prosi więc tatę, aby go dla niej zdobył. To oczywiście zadanie niemożliwe. A jednak ojciec nie bagatelizuje jej pragnienia. Szuka sposobu, wspina się wysoko i próbuje przybliżyć dziecku to, czego ono pragnie. Można tę opowieść czytać jako historię o ogromnej rodzicielskiej miłości, ale również o czymś bardziej subtelnym: o traktowaniu potrzeb dziecka poważnie. Rodzic nie jest w stanie „zdobyć każdego księżyca”. Nie może usunąć wszystkich trudności ani zabezpieczyć dziecka przed każdym rozczarowaniem. Może jednak być obok.
W przypadku rodzin dzieci z niepełnosprawnościami takie „zdobywanie księżyca” nierzadko przybiera bardzo konkretną postać: szukania lekarza, odpowiedniej szkoły, terapii, sprzętu, dostosowania, informacji czy sposobu na pokonanie kolejnej bariery. Warto jednak pamiętać, że najważniejszym komunikatem pozostaje nie „wszystko dla ciebie zrobię”, ale raczej: „widzę, że to jest dla ciebie ważne i będę obok”.
„Dom dla kraba” – można wyrosnąć z tego, co kiedyś było dobre
Krab pustelnik wyrasta ze swojej muszli. Musi ją zostawić i znaleźć nową. Nowy dom początkowo jest pusty i obcy, ale bohater stopniowo go oswaja i tworzy przestrzeń odpowiadającą jego potrzebom. To piękna metafora zmiany.
Dzieci mierzą się z nią nieustannie: nowa grupa, szkoła, mieszkanie, nauczyciel, rehabilitant, sprzęt, sposób komunikowania się czy coraz większa samodzielność. Zmiana może wywoływać lęk nawet wtedy, kiedy prowadzi do czegoś dobrego. Krab pokazuje, że nie trzeba oswoić wszystkiego jednego dnia. Można urządzać swój nowy świat powoli.
Jest w tej historii również ważna myśl dotycząca samostanowienia: bohater aktywnie tworzy przestrzeń odpowiadającą jego potrzebom. To niezwykle ważne także w myśleniu o osobach z niepełnosprawnościami. Dostępność nie powinna oznaczać wyłącznie dopasowywania człowieka do istniejącego świata. To także zmienianie otoczenia tak, aby różni ludzie mogli w nim funkcjonować po swojemu.

„Czy chcesz być moim przyjacielem?” – bardzo proste pytanie o bardzo ważnej potrzebie
Mała myszka szuka przyjaciela. Podchodzi do kolejnych zwierząt i próbuje nawiązać relację. Historia jest niemal całkowicie opowiedziana obrazami, a jej sednem pozostaje jedno pytanie: czy chcesz być moim przyjacielem? Potrzeba przynależności jest uniwersalna.
Jednocześnie dzieci z niepełnosprawnościami wciąż mogą doświadczać samotności i wykluczenia z grupy rówieśniczej. Czasem powodem jest bariera komunikacyjna czy architektoniczna. Czasem lęk innych dzieci przed czymś, czego nie znają. A czasem dorosły organizuje świat w taki sposób, że wspólna zabawa właściwie nie ma szans się wydarzyć.
Dlatego warto po przeczytaniu książki odwrócić tytułowe pytanie. Nie tylko: „Czy ktoś będzie chciał zostać moim przyjacielem?”. Także: „Czy ja potrafię zaprosić do zabawy kogoś, kto robi pewne rzeczy inaczej niż ja?”.

Książka, którą można czytać na wiele sposobów
Jedną z największych zalet książek Erica Carle’a jest to, że nie wymagają jednego sposobu uczestnictwa. Jedno dziecko będzie uważnie słuchało tekstu. Inne przede wszystkim oglądało ilustracje. Kolejne będzie wskazywało obrazki, przewracało strony, powtarzało pojedyncze słowa albo reagowało gestem. I każda z tych form może być prawdziwym spotkaniem z książką. Nie zawsze trzeba przeczytać wszystkie zdania. Nie zawsze trzeba odpowiedzieć na pytanie słowami. Nie zawsze trzeba siedzieć spokojnie do ostatniej strony. Można patrzeć. Słuchać. Dotykać. Wskazywać. Przewidywać. Śmiać się. Wracać kilka razy do tego samego obrazka. A przede wszystkim – być razem.
Małe historie o uniwersalnych potrzebach
W świecie Erica Carle’a gąsienica ma prawo rosnąć w swoim tempie. Nasionko potrzebuje odpowiednich warunków. Krab może szukać przestrzeni, która będzie dla niego dobra. Myszka chce mieć przyjaciela, a dziecko chce, by rodzic potraktował jego marzenie poważnie.
Także trzy książeczki o misiu przypominają, że świat można poznawać na wiele sposobów – poprzez obraz, dźwięk, rytm, powtarzalność i własną ciekawość. To niezwykle proste historie. A jednak mówią o wartościach, które pozostają równie ważne niezależnie od wieku i sprawności: bezpieczeństwie, autonomii, przyjaźni, ciekawości, cierpliwości, akceptacji i poczuciu, że ma się swoje miejsce w świecie. Być może właśnie dlatego książki Erica Carle’a tak dobrze się nie starzeją. Nie próbują nauczyć dziecka, jakie powinno być. Raczej mówią mu: świat jest ogromny i różnorodny. Możesz poznawać go po swojemu.





