Boże Narodzenie. Kolejny raz pędzący do przodu świat zatrzymuje się, by zanurzyć się w historii i tradycji. Choć czyni to coraz bardziej komercyjnie, to jednak nie może ich zignorować, bo bez TEGO WYDARZENIA święta nie mają sensu.

Sięgnijmy do tradycji nieco ponad tysiąc lat późniejszej: oto średniowieczna Francja, Boże Narodzenie świętowane przez małego Bernarda, który potem przejdzie do historii jako św. Bernard z Clairvaux, odnowiciel zakonu cystersów, wielki mistyk, ale i duchowy autorytet ówczesnej Europy: 

Nadeszła ta święta noc Narodzenia Pana. Cała wspólnota – jak nakazywał dawny zwyczaj – przygotowywała się do uroczystych czuwań. Gdy zaś rozpoczęcie nocnego oficjum opóźniało się o kilka chwil, zdarzyło się, że Bernard, siedząc wśród innych i czekając w milczeniu, z pochyloną głową zapadł na moment w lekki sen.

Wtem nawiedziła go sama tajemnica narodzenia Jezusa – delikatna, świetlista, ukazująca się dziecku z łagodnością, która budzi wiarę i otwiera w nim pierwsze bramy kontemplacji[1].

Skąd my to znamy: uroczystości, obchody, długie celebracje, oczekiwania – i nasze zmęczenie – aż do momentu zaśnięcia, a potem wstydu…! A jednak w tej średniowiecznej historii sen staje się miejscem objawienia, doświadczenia sensu przemieniającego serce i życie! Jest to sens Bożego Narodzenia – ale i jego Tajemnica. Okazuje się, że skrywa się w nas: w fałdach naszej wyobraźni poruszonych zmęczeniem, ale przecież utkanych z tego, co chłonęliśmy z ust i serc rodziców, starszych, wychowawców. Strumień naszego spotkania z historią i tradycją płynie od początków naszego świadomego życia. I Boże Narodzenie ma tam swoje ważne miejsce – wraz z tym wszystkim, co z niego wynika: z naszym pragnieniem pokoju, szczęścia, miłości. Z naszymi też przyśnięciami – co jest znakiem czucia się bezpiecznie.

Nie bójmy się zanurzyć w falach tego snu! Mistyka to widzenie z zamkniętymi oczyma. Jest to powołanie dla wszystkich – jak poezja i kontemplacja. Niech tegoroczne Boże Narodzenie upłynie nam tak, by udało się odkryć Tajemnicę Sensu nas samych i naszych codziennych zmagań. By nasze sny i marzenia okazały się bardziej realne niż otaczająca zgrzebna rzeczywistość.



[1] Wilhelm z Saint-Thierry, Vita prima, I.4.12-19.