Informacja wydaje się wręcz niewiarygodna, lecz pochodzi z poważnego źródła: „Prawie 2 mln Polaków leczy się na depresję. Szacujemy, że co najmniej drugie tyle choruje, ale nie korzysta z pomocy. depresja wciąż wiąże się ze stygmatyzacją i poczuciem wstydu”.

Taką informację podaje na swojej stronie internetowej Fundacja „Twarze depresji”. Fundacja wie, o czym mówi. Należy bowiem do najstarszych i najaktywniejszych organizacji pozarządowych w zakresie promocji zdrowia psychicznego, przy czym jej główne cele to burzenie stereotypów i destygmatyzacja leczenia depresji. składa się na to zapewnienie bezpłatnej pomocy osobom, które tego potrzebują, ale także edukacja społeczeństwa na temat zdrowia psychicznego, by zmieniać błędne myślenie o depresji.

Pomówmy o konkretach

Fundacja prowadzi sześć programów bezpłatnej, zdalnej pomocy:

psychologicznej i psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży, rodziców/opiekunów – program realizowany dzięki marce OSHEE, biegaczom akcji „biegam dobrze” Fundacji „maraton Warszawski” i darczyńcom;

psychologicznej dla osób chorych na raka, ich rodzin i osób, które potrzebują konsultacji z psychoonkologiem z powodów profilaktycznych – partnerem jest Nationale-Nederlanden;

 psychologicznej i psychiatrycznej osób w stanie kryzysu psychicznego: Polaków i Ukraińców – program realizowany dzięki Narodowemu Instytutowi Wolności;

psychologicznej dla osób dorosłych w stanie kryzysu psychicznego – program realizowany dzięki prywatnym darczyńcom;

psychologicznej dla kobiet w ciąży i po porodzie – program realizowany jest dzięki prywatnym darczyńcom;

psychologicznej i psychiatrycznej dla obywateli Ukrainy – partner programu: Nationale-Nederlanden.

Jak w każdym tego typu przedsięwzięciu, największą wartością są zaangażowani w projekt ludzie. Prezeską Fundacji „Twarze depresji” jest Anna morawska-Borowiec, która wyróżniona została przez redakcję tygodnika „Wprost” nagrodą ShEo Awards, za stworzenie fundacji i kampanii „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję”. Fundacja ma też swoich ambasadorów, wśród których znaleźć można nazwiska znanych z mediów ludzi, którzy sami doświadczyli, w taki czy inny sposób, choroby. Ponadto propagatorami i pomocnikami w trudnej pracy są specjaliści, beneficjenci pomocy, osoby wspierające na co dzień i tacy, które robią to przy okazji większych wydarzeń. Fundacja organizuje dwie duże kampanie: „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję” i „emoC+JA” oraz charytatywny „bieg z Twarzami depresji”. Jedną z ambasadorek Fundacji „Twarze depresji” jest Barbara Tukendorf.

„Występy, bieganie i niepoprawny optymizm”

Tak wyraziła się barbara Tukendorf, pytana o to, jak scharakteryzowałaby samą siebie. biorąc pod uwagę rozległość jej pasji, przytoczona charakterystyka jest naprawdę największym skrótem. opowiedzieć o tym, kim jest Basia, a przede wszystkim czym się zajmuje, nie jest łatwo. To kobieta szalona, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jest modelką, influencerką, biegaczką, epizodystką, występuje w teledyskach, na scenie teatralnej i kabaretowej itd., itp. mam prawo mówić o Barbarze Tukendorf z dużą poufałością, albowiem znam ją od kilku lat, choć i wcześniej znany mi był jej wizerunek. Barbara jest jednym z filarów grupy „Pora na kabarecik”, do której miałem przyjemność należeć. To całkowicie społeczna inicjatywa, działająca na warszawskim Mokotowie. Członkowie grupy, w tym Basia, w dużej części sami piszą teksty skeczów, monologów i piosenek, potem nad nimi pracują aktorsko pod kierunkiem profesjonalnej reżyserki (też wolontariuszki), by wyjść z tym na scenę. Tym sposobem bawią się sami, ale też bawią publiczność, na co dowodem jest cała masa obserwujących.

Od sportu do teatru

Basię nie jest trudno namówić na zwierzenia, także o depresji. Przyznaje otwarcie, że od zawsze kochała się w gwiazdach, w Brigitte Bardot, Alainie Delonie, Belmondo, Claudii Cardinale i Sophii Loren. Miała też drugi obszar fascynacji: sport i jego gwiazdy z krajowego podwórka: Irenę Szewińską, Jerzego Kuleja i Feliksa Stamma. była wręcz rozkochana w boksie! Wie dosko nale, co to jest prawy sierpowy, lewy hak, unik itp. „Byłam już na emeryturze, wnuki odchowane, zaczęłam szukać miejsca dla siebie. była wtedy już Nasza klasa, ruszał Facebook. Zaczął się projekt Atlas Warszawy, przy udziale artystów z Portugalii i Francji. Ja tam wybiegałam z innymi ludźmi i wypowiedziałam swoją kwestię do kamery. Zaraz potem zaczęłam się odchudzać. schudłam 20 kilogramów, piękniałam, nabrałam wiatru w żagle” – mówiła w jednym z wywiadów.

Barbara Tukendorf uczestniczy w biegu i prezentuje zdobyy medal.

Podczas biegu z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego. 

Zaczęła biegać. Wystartowała od razu w półmaratonie. kiedy za metą zaczęła się dziwnie czuć, usłyszała diagnozę: zawał serca. Z bajpasami i po rekonwalescencji wraca do biegania. Staje na starcie Wings for Life World Run i... łamie nogę. Ale to jej absolutnie nie załamuje. Po ośmiu tygodniach gipsu i wyjęciu śrub – krótka rehabilitacja i znów zaczyna biegać. I tak do dziś. A żeby było ciekawiej, nie biega tylko po płaskim, ale jej ulubionym zajęciem jest pokonywanie schodów – im wyższy budynek, tym lepiej. W Polsce zdobyła chyba wszystkie dostępne wysokościowce. Swoją siedemdziesiątkę obchodziła w teatrze. Została stand-uperką po udziale w konkursie na ten rodzaj rozrywki. Jej występ tak się zaczynał: „No i co tak się, ku***a, gapicie? myśleliście, że wyjdzie tu taka „szesnastka” przed pierwszym razem. A tu wyszła „siedem- dziesiątka” i to po niejednym razie!”. Wykonanie się podobało i tak zaczęła się przygoda z teatrem, która trwa. Grała w etiudach studentów Warszawskiej Szkoły Filmowej, w teledysku Marii Peszek pokazała nagie piersi, nagrała teledysk z Matą, a ojciec rapera nawet wspomniał o niej w swojej książce. – Na paradzie seniorów, po serii nudnych wypowiedzi, ja po prostu zrobiłam szpagat. Do dziś to wszyscy pamiętają i pytają: Baśka, będzie dzisiaj szpagat? – wspomina.

Depresja w Warszawie

Historia Basi jest typowa dla wielu obecnych mieszkańców stolicy. W 1981 r. sprowadziła się z rodziną do Warszawy z Wałcza. Najpierw była sekretarką w kilku szkołach podstawowych, potem urzędniczką w Telewizji Polskiej. odbierała telefony i mówiła: „Halo, dzień dobry, tu Komitet do spraw Radia i Telewizji, Polskie radio i Telewizja, departament Inwestycji i rozwoju, sekretariat”. Pewnego dnia dowiedziała się, że jest miejsce w redakcji sportowej. A skoro sport był jej pasją, to szybko chwyciła się tej możliwości. Udało się. Pracowała z Edwardem Mikołajczykiem, Włodzimierzem Szaranowiczem, Dariuszem Szpakowskim i innymi tuzami telewizyjnego sportu. W życiorysie Basi pojawiła się również depresja. Pierwszy „atak” miała w 2012 r., kiedy jeszcze nie mówiło się otwarcie o tej chorobie. Po trzech latach był nawrót. kiedy w programie telewizyjnym powiedziała, że choruje na depresję, znajomi pytali, po co to zrobiła. „Przecież uznają cię za chorą psychicznie” – mówili. opowiada publicznie o tym, jak leżała w łóżku i było jej wszystko jedno. Z depresji wyciągnął ją w pewnym sensie – co brzmi zaskakująco – Lance Armstrong. Brała tabletki, przysypiała, aż pewnego dnia włączyła telewizor, a tam była relacja i komentarz z Tour de France. Tak ją to zaciekawiło, że obserwowała wyścig, emocjonując się walką o zwycięstwo, a potem kupiła książkę o przejściach tego wielkiego kolarza. Pod wpływem opisanych w książce jego przeżyć poszła na terapię.

– Od trzech lat jestem Ambasadorką Fundacji „Twarze Depresji” – opowiada. – Zmieniło się jej postrzeganie i wiadomo już, że choroba jest groźna, cierpi na nią bardzo dużo ludzi. To choroba śmiertelna, ale uleczalna. Jednak pomoc psychiatry, sesje z psychologiem i terapia lekowa są konieczne. Jako ambasadorka Fundacji „Twarze Depresji” biorę udział w spotkaniach – szczególnie seniorów, rozmawiam w programach telewizyjnych na temat depresji, gdyż jestem dowodem na to, że depresję można pokonać. Trzeba ją leczyć, ale też i uważać, żeby nie wróciła, bo to choroba podstępna. Uczestniczyła trzy razy w Charytatywnym biegu Twarze depresji, zbierała pieniądze na Półmaratonie Warszawskim. Wszystkie te wpłaty pozwalają na udzielanie osobom potrzebującym darmowych porad psychologicznych. – Byłam przy powstawaniu muralu odnoszącego się do zdrowia psychicznego. Mural, który znajduje się na Ursynowie przy urzędzie dzielnicy, zaprojektował i wykonał Wojciech Brewka. Wystąpiłam też z Waksami (kanał na YouTubie), by mówić o depresji u młodzieży.

Dla siebie i innych

Jakie ma przesłanie dla młodych? – Niech się zastanowią, ile życia marnują w korporacjach. Dobrze jest mieć odbicie, swoją pasję. Trzeba też ograniczać potrzeby – nie tylko mieć, ale też żyć, trzeba się trochę mniej otaczać różnego rodzaju gadżetami. To samo z przesadnym utrzymywaniem porządku i z przesadną modą na różne jedzenie. Czego życzy sobie? – Żeby być zdrowym, bo to ważne. By szybko zakończyła się wojna w Ukrainie. Może jeszcze przebiegnę maraton. Marzy mi się też, żeby zagrać babę – taką pijaną kobitę, starą babę z meliny! Żałuje, że w Oscarach nie ma kategorii „Amatorka 70+”, bo byłaby gwarantowanym laureatem. Trochę zaskakujące są te marzenia i z jakże różnych obszarów, niemniej jednak życzymy basi, by wszystkie udało się spełnić. Dorobek Fundacji „Twarze depresji” jest imponujący: ponad 34 tys. bezpłatnych konsultacji, ponad 2,5 tys. nauczycieli objętych psychoedukacją i szkoleniem, ponad 70 ambasadorek i ambasadorów projektu. Jeśli wszyscy oni są choć w części tak aktywni jak Barbara Tukendorf, to należy tylko pogratulować i życzyć dalszego rozwoju dla dobra nas wszystkich.


Artykuł pochodzi z numeru 1/2026 magazynu „Integracja”. 

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.

Okładki 1 numeru magazynu Integracja w 2026. Na jednej jest Barbara Tukendorf a na drugiej uczestnicy programu Autentyczni.