Przez lata nauczyciele oraz psychologowie postrzegali ADHD jako przypadłość tzw. szkolnego łobuza. ADHD mógł mieć chłopiec: rozbrykany, niespokojny, taki który biega między ławkami i zaczepia koleżanki i kolegów. kto by jednak przypuszczał, że spokojna dziewczynka – ta, która ma bardzo dobre oceny z zachowania, same piątki, i tylko często „buja w obłokach” – również ma ADHD?

Wiele zmieniło się w diagnostyce i społecznym rozumieniu ADHD, ale echa „starego” podejścia wciąż są widoczne.

– Jeszcze w latach 90. mało kogo interesowało, dlaczego Kasia czy Adam nie mogą skupić się na nauce – o ile nie sprawiali problemów wychowawczych. Dorośli zauważali, że w klasach są dzieci „zdolne, ale leniwe”, ale myślano, że niewystarczająco się starają. Psychiatrzy i psychologowie mieli mało okazji do zauważenia, że ADHD to nie tylko wyrzucanie ławek przez okno czy bieganie po korytarzu, ponieważ do gabinetów trafiały głównie dzieci z zachowaniami, które były trudne dla otoczenia – tłumaczy Ignacy Maliszewski, psycholog współpracujący z Fundacją Jim.

Objawy ADHD pojawiające się u mężczyzn często różnią się od tych u kobiet. Przez to ADHD u kobiet i dziewczynek często pozostaje niezauważone, zaklasyfikowane przez otoczenie jako: „roztrzepanie”, „lenistwo”, „trudny charakter” lub ukrywane pod maską perfekcjonizmu. Nie jest to regułą – wiele kobiet doświadcza również tzw. typowego ADHD, charakteryzującego się nadmierną ruchliwością czy impulsywnością.

Bądź miła, uprzejma i się uśmiechaj

Jak podkreśla Ignacy Maliszewski, gdy zastanawiamy się nad różnicami w obrazie klinicznym ADHD między kobietami a mężczyznami, musimy pamiętać o roli socjalizacji. Kobiety od dzieciństwa słyszą, że powinny być miłe, poukładane, empatyczne. Jeśli nie wpisują się w ten schemat, często spotykają się z niechęcią ze strony otoczenia. Dlatego wiele z nich staje się mistrzyniami w maskowaniu swojego ADHD.

– Chłopcy częściej mają społeczne przyzwolenie na chaotyczne ruchy czy impulsywność. Gdy dziewczynka wierci się, siedzi powyginana lub wtrąca się w rozmowę, zazwyczaj słyszy komunikat, że „tak nie wypada” – tłumaczy Ignacy Maliszewski. – Bardzo szybko uczy się więc maskować swoje objawy, dostosowując się do oczekiwań rodziców i nauczycieli, by uniknąć nieprzyjemności.

Współcześnie w diagnostyce wyróżniono trzy podtypy zespołu: ADHD z przewagą zaburzeń koncentracji uwagi, ADHD z przewagą nadruchliwości i impulsywności oraz typ mieszany. ADHD u kobiet i dziewczynek często ujawnia się w sposób trudniejszy do wychwycenia: dominuje podtyp mieszany lub z przewagą zaburzeń koncentracji uwagi.

 – Obraz kliniczny ADHD u dziewcząt to często trudności z utrzymaniem uwagi, podążaniem za instrukcjami lub przebiegiem rozmowy i kończeniem rozpoczętych zadań. Często słyszą, że są „zapominalskie”, „zdezorganizowane” i „roztrzepane”. Zamiast biegać po klasie, dziewczynka z ADHD częściej „odpływa” myślami, gubi rzeczy i popełnia błędy wynikające z niedostrzeżenia szczegółów, np. pominięcie drugiej strony rozwiązywanego testu – mówi Ignacy Maliszewski.

– Nadruchliwość u dziewcząt często ulega internalizacji, czyli skierowaniu do wewnątrz, zamienia się w przewlekłe poczucie niepokoju i wewnętrznego napięcia. ADHD u dziewcząt bywa zrzucane na karb „ich urody” lub temperamentu, ponieważ koszty tych trudności ponosi przede wszystkim sama kobieta, a nie jej otoczenie – dodaje. 

Wiele dziewczynek, które nie otrzymało diagnozy ADHD w dzieciństwie, trafia już jako dorosłe kobiety do gabinetu psychiatry z całkiem innego powodu. Przyczyny mogą być różne: depresja, stany lękowe, nadmierny perfekcjonizm. Dopiero później okazuje się, że ich problemy mają również inną przyczynę, która dotychczas była całkowicie pomijana.

– Kobiety, których trudności wynikające z ADHD nie zostały w porę zaopiekowane, są grupą znacznie bardziej narażoną na rozwój wtórnych problemów zdrowotnych – tłumaczy Ignacy Maliszewski. – Często pacjentki zmagają się ze współwystępującymi zaburzeniami nastroju, zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami odżywiania, zaburzeniami osobowości i PTSD/C-PTSD. Jeśli chodzi o wsparcie, to kluczem jest przede wszystkim psychoterapia i opieka lekarza psychiatry, które powinny być indywidualnie dopasowane do konkretnych i indywidualnych trudności pacjentki.

Głosy kobiet

Poprosiłam pięć kobiet o to, by opowiedziały o swoich doświadczeniach związanych z ADHD. To bardzo intymny temat, dlatego część bohaterek poprosiła o zanonimizowanie ich wypowiedzi. Część zgodziła się mówić pod nazwiskiem.

Gdy zapytałam, jakie objawy ADHD najbardziej utrudniają im codzienne funkcjonowanie, odpowiedzi były podobne: nuda, nadmierna emocjonalność, prokrastynacja, ciągłe spóźnienia. Dodatkowo gubienie kluczy, przekładanie torebki, trudności z koordynowaniem czasu i przytłaczające uczucie, że powinno się to wszystko „ogarnąć”, tylko nie wiadomo jak.

– Nudzenie się jest problematyczne w zawoalowany sposób. Nie jestem w stanie mieć pracy, w której wykorzystuje się tylko 2/3 swoich możliwości, a przez resztę czasu nie robi się nic produktywnego – opowiada Ania.

Kiedy w twojej głowie pędzi kilkadziesiąt myśli na minutę, bardzo trudno skupić uwagę. Dokładne sprawdzanie dokumentów, patrzenie czy przypadkiem nie zaznaczyło się złej kratki we wniosku lub czy nie wpisało się nieodpowiedniej cyfry, to katorga. Pamiętanie o kwestiach, które dla osób neurotypowych są bardzo proste, takich jak np. wstawienie prania, przygotowanie obiadu czy wyjście na zakupy, również bywa trudne. Problemem są też ciągłe spóźnienia.

– Jakie objawy są dla mnie najtrudniejsze? Myślę, że te najbardziej codzienne – czyli ogólne „bycie ofermą”, nieumiejętność określania czasu (ciągłe spóźnianie się na wszystko) i gubienie rzeczy – mówi Olga Załęska. – Ile to razy spędziłam pół godziny w domu przed jakimś ważnym wydarzeniem, bo szukałam telefonu/kluczy. To jest najbardziej stresujące i najbardziej permanentne. Jak masz trudności z tym, żeby pracować, to może jakoś tam się zmusisz, ale kluczy zgubionych, no, nagle nie wyczarujesz – dodaje.

– U mnie to problemy z czasem, bo go zawsze ,,mam’’ i prawie zawsze się spóźniam – śmieje się Paulina. – Często też popełniam głupie błędy, zapominam (ale tylko o błahych rzeczach!). Odtworzenie czyjejś historii jest dla mnie niemal niemożliwe (przynajmniej cudze sekrety są bezpieczne). Trudne jest też szybkie przebodźcowanie i epizody depresyjne, które są chyba nieuniknione – wtedy znikam i nie podejmuję prawie żadnej aktywności.

Większość osób z ADHD ma również problemy z prokrastynacją: robieniem wszystkiego na ostatnią chwilę. Powody mogą być różne. Często jest to silna potrzeba adrenaliny. Jeśli nieprzekraczalny deadline na napisanie konkretnego artykułu to kolejny dzień, osoba z ADHD będzie pisać przez całą noc i go ukończy. Ale zapłaci za to nieprzespaną nocą i gigantycznym zmęczeniem. Jeśli na napisanie pracy ma dwa miesiące – zabierze się za nią i tak kilka dni przed deadline’em. Czasem prokrastynacja pojawia się również jako przejaw perfekcjonizmu i strach przed porażką.

– Nie miałam nigdy problemów z nauką, byłam kujonem. Do pewnego momentu nie miałam kłopotów z pracą. Z wiekiem pojawił się problem z motywacją do rozpoczęcia czynności. Może zawsze tak było, ale wcześniej umiałam się zmusić. Teraz albo nie potrafię, albo nie chcę – nie wiem, czy to wiek, czy inne okoliczności. Mam teraz duży problem z rozpoczynaniem zadań i organizacją. Z drugiej strony, jeśli coś mnie interesuje, rozpracowuję skomplikowany temat w jedną noc – nawet jeśli inni nie chcą się do tego brać. To jak maszyna losująca – nie mam nad tym kontroli. Chciałabym włączać to na zawołanie przy trudnych zadaniach, ale się nie da – tłumaczy Monika.

– Jestem osobą aktywną społecznie. Mam bardzo dużo obowiązków, a do tego studia. Najgorsza dla mnie jest prokrastynacja, zostawianie wszystkiego na ostatnią chwilę, a później denerwowanie się na samą siebie. Kiedy już zacznę, często wpadam w taki hiperfokus, że mogę nie jeść ani nie pić przez kilka godzin – dodaje Paulina.

Moim rozmówczyniom dają się we znaki także trudne do opanowania emocje.

– Trudna jest dla mnie emocjonalność – mówi Monika – ADHD towarzyszy mi od zawsze, ale dopiero niedawno znalazłam język, by o tym mówić. Nadmierna emocjonalność jest ze mną od zawsze.

– Emocje odczuwam wyraźnie dłużej i mocniej niż inni. Stereotyp, że emocja upływa po 90 sekundach, jest dla mnie abstrakcją – dodaje Ania.

Droga do diagnozy

– Nie spotkałam się z kwestionowaniem mojej diagnozy przez otoczenie, ale może dlatego, że otrzymałam ją bardzo późno. Wydarzyło się to dwa lata temu, kiedy miałam 44 lata. Zaczęło się od tego, że syn, mający wówczas 12 lat, powiedział, że ma ADHD. Był wtedy w stanie bliskim depresji. Pamiętam wieczór, kiedy przyszedł nagle do sypialni mojej i męża i wykrzyczał nam, że ma ADHD. To było szokujące, bo wcześniej ten temat w ogóle się nie pojawiał – ani ja, ani mąż nie zastanawialiśmy się nad tym, czy my albo dzieci mamy ADHD – opowiada Monika.

– Syn był rozemocjonowany, widać było, że temat jest dla niego bardzo ważny – to nie był żart. Rozpoczęliśmy diagnostykę. Dostał wynik na poziomie 99 proc. podczas testu dotyczącego ADHD. Do dziś się śmieje, że to jedyny egzamin, z którego miał tak wysoki wynik – mówi z uśmiechem Monika. – Okazało się, że my, czyli ja i mąż, również mamy ADHD. Obydwoje otrzymaliśmy diagnozę. Nasza córka też ma ADHD, czyli ostatecznie – cała rodzina. To wcale nierzadkie, że w jednej rodzinie wiele osób ma ADHD. Do rzadkich nie należy również to, że kobieta otrzymuje diagnozę późno, dopiero w wieku średnim.

– W przypadku kobiet po 40. roku życia proces diagnostyczny często przypomina składanie skomplikowanej układanki, w której niezwykle pomocne są „puzzle” z przeszłości. Jeśli pacjentka korzystała wcześniej z pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej, dokumentacja z tych procesów jest dla nas bezcennym drogowskazem. Fundamentem jest jednak zawsze wnikliwy wywiad rozwojowy – tłumaczy Ignacy Maliszewski. – Musimy pamiętać, że ADHD jest zaburzeniem neurorozwojowym – nie pojawia się nagle po czterdziestce, ale towarzyszy człowiekowi od urodzenia. Dlatego w gabinecie wspólnie z pacjentką musimy cofnąć się w czasie i poszukać tej małej dziewczynki sprzed lat.

Maskowanie

Psycholog podkreśla, że duży wpływ na późne diagnozy ADHD u kobiet ma maskowanie.

– Kiedy tylko przestaję się kontrolować, czuję się jak idiotka. Więc trudno mi powiedzieć, jak bym funkcjonowała bez maskowania – to po prostu część życia. Jestem na etapie, że to jest ze mną ciągle i zużywa moją energię. Nie wiem, jak by było, gdybym była zupełnie swobodna – mówi Monika.

Ignacy Maliszewski dodaje:

– Maskowanie to świadome i nieświadome strategie, które mają jeden cel: ukryć objawy, by nie zostać odebraną jako „inna”, „głupia” czy „leniwa”. Nie ma jednego przepisu na maskowanie. Kobiety uczą się ich metodami prób i błędów w kolejnych etapach dojrzewania. Mogą nauczyć się np. siedzieć na dłoniach lub napinać mięśnie, by pozostać w bezruchu, lub mechanicznego potakiwania i utrzymywania kontaktu wzrokowego, nawet gdy ich myśli są zupełnie gdzie indziej. Maskowanie to także obsesyjny perfekcjonizm i nadmierne przygotowywanie się – sprawdzanie mejla pięć razy przed wysłaniem z lęku przed źle załączonym załącznikiem czy chodzenie ze spakowanymi wszystkimi podręcznikami, żeby uniknąć nieprzygotowania. To fasada „super zorganizowanej”, za którą kryje się chaos notatek, alarmów i panicznego lęku, że o czymś się zapomni. wiele kobiet wykształciło bardzo silne strategie obronne. Dopiero po latach orientują się, że zmęczenie i wypalenie, którego doświadczają od dawna, to nie „lenistwo” czy „brak odpowiednio silnego zaangażowania”, tylko właśnie niezdiagnozowane ADHD.

– Najczęstszą ceną maskowania jest chroniczne wyczerpanie, które wykracza poza zwykłe zmęczenie. Kobiety te często dają z siebie 150 proc. normy, by po powrocie do domu dosłownie opaść z sił, nie mając energii na podstawowe czynności czy rozmowę z bliskimi. Długofalowe skutki maskowania są poważne. Ciągłe udawanie kogoś, kim się nie jest, prowadzi do głębokiego poczucia bycia oszustem. Osoby z ADHD, w konsekwencji doświadczanych trudności, są grupą bardziej narażoną na pojawienie się dodatkowych problemów w zakresie zdrowia psychicznego, m.in. objawów depresji, zaburzeń lękowych, zaburzeń osobowości, zaburzeń odżywiania – wyjaśnia psycholog. widać to na przykładzie Pauliny Król, coacha ADHD, która diagnozę otrzymała przy okazji powtarzających się napadów lęku.

– Diagnozę dostałam jako dorosła kobieta, przy okazji, bo zgłosiłam się z napadami lęku, które kilka lat wcześniej były połączone z depresją. Psychiatra – przez moje zachowanie na wizytach – miał podejrzenia co do ADHD. Co ciekawe, jako dziecko trafiłam do poradni, bo pomimo bycia dobrą uczennicą miałam ogromne problemy z ortografią, choć znałam wszelkie zasady. Wtedy też usłyszałam, że jestem leniwa i nieuważna, bo dziewczynki ADHD nie mają – opowiada.

Droga do diagnozy czasem wygląda inaczej. Olga Załęska podkreśla, że w zasadzie od zawsze wiedziała o tym, że ma ADHD.

– Okazało się, że moi nauczyciele się domyślali i chcieli mnie wysłać na diagnozę. Tak jak ciocia, która ma syna z ADHD. Ale rodzice uznali, że jestem normalna, i nie zgodzili się. Zależało mi na diagnozie zwłaszcza w liceum, gdyż oznaczała ona wtedy przedłużony czas pisania matury. Ostatecznie zdiagnozowałam się dopiero na III roku studiów. Zależało mi na tym, żeby otrzymać leki, bo wiedziałam że mocno pomogą mi w skupieniu. Gdy otrzymałam diagnozę, to nikt z rodziny ani żadni znajomi nigdy jej nie podważali. Wszyscy byli tacy: „no tak, oczywiście”. Ja mam to „typowe” ADHD z przewagą nadruchliwości i impulsywności, więc nie mieszczę się w dyskursach, że „ADHD u kobiet wygląda inaczej”. Ja jestem tym „nadpobudliwym chłopcem”. Trudno podważyć diagnozę osoby, która w krótkich przerwach od nauki nagle zaczyna biegać po korytarzu, odbijając się od drzwi – kończy ze śmiechem.

Mocne strony ADHD

Kiedy zapytałam rozmówczynie o to, czy ADHD jest dla nich czasem pomocne, większość zadeklarowała, że tak.

– Jestem w stanie szybko osiągnąć efekty, sprawia mi radość uczenie się nowych rzeczy, miewam ciekawe pomysły, potrafię być tą osobą, która zorganizuje innych – mówi Ania. – Nie boję się zgłosić problemu, nie boję się bronić innych. Potrafię się postawić „autorytetom”, szczególnie niemądrym.

Również Monika, Paulina oraz Paulina Król podkreślają, że ADHD ma dla nich także pozytywne strony.

– Bardzo lubię w swoim ADHD tę ilość pomysłów, jakie generuję, oraz to, że myślę szybciej i poza schematami. Mam też duże pokłady empatii. Każdą z tych cech wykorzystuję w pracy, i to jest najlepsze! – podkreśla Paulina Król.

Olga Załęska prezentuje odmienne podejście.

– Żadne elementy ADHD nie są mi pomocne. Moim zdaniem takie podejście to trochę scam (oszustwo). Nie lubię, gdy ludzie mówią np., że ADHD nie jest problemem, tylko – załóżmy – kapitalizm. Nawet w idealnym systemie społecznym równie ważne by było to, aby konstruktorzy maszyn nie zapominali o ich krytycznych częściach, pamiętali o urodzinach swoich znajomych i przyjaciół oraz odpowiednio wykonywali swoje obowiązki.

Diagnoza: Krok do samopoznania

Często słychać głosy, że „kiedyś ADHD nie było” albo „teraz to każdy ma ADHD”, zwłaszcza w kontekście wzrostu liczby diagnoz u kobiet i dziewczynek. Czasem otoczenie reaguje niedowierzaniem, gdy okazuje się, że bliska osoba ma ADHD.

– Wzrost w ilości danego rozpoznania jest naturalny po zmianach w klasyfikacji ICD/DSM oraz dzięki zwiększonej świadomości społecznej dotyczącej danego zjawiska czy możliwości uzyskania pomocy. Proszę spojrzeć wstecz; podobne komentarze i obawy pojawiały się, gdy zaczęto szerzej diagnozować dysleksję, dysgrafię czy kiedy przestano stygmatyzować leworęczność. Gdy przestano zmuszać dzieci do pisania prawą ręką, statystyki osób leworęcznych nagle poszybowały; nie dlatego, że stało się to „modne”, ale dlatego, że przestaliśmy te osoby ukrywać i zmuszać do nienaturalnych dla nich zachowań – tłumaczy Ignacy Maliszewski.

Podstawowym celem diagnozy nie jest jednak „nadanie etykiety”, tylko wysłuchanie i zrozumienie, z jakimi wyzwaniami dana osoba mierzy się w swojej codzienności.

– Próbujemy wspólnie wyjaśnić, co leży u podstaw konkretnych trudności. Wielu pacjentów trafia do gabinetu, czując, że mimo wieloletniego leczenia wciąż brakuje im jakiegoś elementu układanki, który wyjaśniłby ich sposób funkcjonowania. Każdy ma prawo do takiego samopoznania. Czasami tym brakującym elementem okazuje się neuroatypowość, a czasami przyczyna leży gdzie indziej. Niezależnie od finalnego rozpoznania priorytetem jest zawsze znalezienie takich rozwiązań i form pomocy, które pozwolą danej osobie po prostu żyć pełnią życia.


Tekst łatwy do czytania (ETR)

Co to jest ADHD?

Dawniej ludzie myśleli, że ADHD mają tylko niegrzeczni chłopcy.

Uważano, że takie dzieci ciągle biegają i przeszkadzają.

To nieprawda. Spokojne dziewczynki też mogą mieć ADHD.

Jak wygląda ADHD u kobiet?

U dziewcząt i kobiet ADHD wygląda inaczej niż u chłopców.

Kobiety rzadziej niż mężczyźni są nadpobudliwe ruchowo, to znaczy nie mogą ciągle być w jednym miejscu.

Kobiety częściej mają problemy ze skupieniem uwagi. Często zamyślają się.

Gubią rzeczy, zapominają i spóźniają się.

Dziewczynki od małego uczą się, że muszą być grzeczne i miłe.

Dlatego ukrywają swoje objawy.

To nazywa się maskowaniem.

Kobiety udają, że są zorganizowane, ale w środku czują duży niepokój.

Udawanie zabiera im bardzo dużo siły i powoduje zmęczenie.

Wiele kobiet dowiaduje się o swoim ADHD, dopiero gdy są dorosłe.

Często idą do lekarza z powodu smutku, depresji lub lęku.

Dopiero potem okazuje się, że przyczyną jest ADHD.

Czasem kobiety badają się, dopiero gdy ich dzieci dostają taką diagnozę.

Życie z ADHD jest trudne.

Kobiety często odkładają zadania na ostatnią chwilę.

Mają też bardzo silne emocje.

Jednak ADHD ma też dobre strony.

Kobiety z ADHD często są sprytne, szybko myślą i mają ciekawe pomysły.


Artykuł pochodzi z numeru 1/2026 magazynu „Integracja”. 

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach i jak można otrzymać magazyn Integracja.

Okładki 1 numeru magazynu Integracja w 2026. Na jednej jest Barbara Tukendorf a na drugiej uczestnicy programu Autentyczni.