Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Hanna Pasterny: niewidomi a koronawirus

24.03.2020
Autor: Hanna Pasterny, fot. Wojciech Olszanka (Zwierciadło)/ Lista Mocy. 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością
Hanna Pasterny w czarnych okularach z rozłożonymi zamaszyście rękami, w jednej z nich trzyma białą laskę

W tym okresie zwiększonej ostrożności, momentami również paniki, spotkałam się z opinią, że osoby niewidome są bardziej narażone na zakażenie koronawirusem, bo muszą wszystkiego dotykać. Nie słyszałam jednak, by wśród chorych był ktoś niewidomy. To zagrożenie jest więc faktem czy mitem? Co mogą zrobić niewidomi, by zmniejszyć ryzyko zachorowania? – pisze Hanna Pasterny.

Koronawirus to temat numer jeden już nie tylko w mediach. Zdominował także codzienne rozmowy, bo większość z nas doświadcza związanych z nim ograniczeń: mniej autobusów, zmieniające się wytyczne w zakładzie pracy, konieczność wyprowadzenia się z akademika itd. Na ulicach jest mało ludzi, więc czasem nie ma kogo zapytać np. o numer nadjeżdżającego autobusu.

Dotyk

Oczywiste jest, że osoby niewidome z dotyku korzystają częściej niż widzące. Dotyk jest dla nas ważnym źródłem informacji. Przed laty próbowałam zmywać naczynia w rękawiczkach. Jednak szybko zrezygnowałam, bo nie czułam, czy robię to dobrze i po zdjęciu rękawiczek znajdowałam niedomyte miejsca. W autobusie, zanim usiądę, dotykam siedzenia. Kiedyś dotykałam tylko oparcia, by sprawdzić, czy miejsce jest wolne. Taktykę zmieniłam po tym, gdy usiadłam na czymś mokrym i musiałam iść przez miasto z plamą na spodniach. Nadal więc dotykam siedzenia.

Wyzwaniem jest dla mnie odnalezienie się w pociągowych toaletach. Niestety, nie ma standardów w tym zakresie – przyciski, pedały, mydło i papier są umieszczane w różnych miejscach. Gdy częściej zaczęłam samodzielnie podróżować, poprosiłam o podpowiedź niewidomych znajomych. Dostałam dwie rady – nie korzystać z toalety lub po wejściu do niej zlokalizować wszystko w gumowej rękawiczce, co również nie jest idealnym rozwiązaniem, bo dochodzi szukanie i dotykanie kosza.

Dystans

Mamy też mniejsze możliwości zachowania odpowiedniej odległości od osób potencjalnie podejrzanych. Chcąc pomóc, ludzie nas dotykają, próbują ciągnąć lub przestawić w inne miejsce. Pomimo ryzyka zarażenia koronawirusem, do pracy czy sklepu nie pojedziemy samochodem ani rowerem, lecz nadal musimy korzystać z transportu publicznego. Nie wiemy, obok kogo siadamy w autobusie i które miejsce byłoby bezpieczniejsze.

Od dawna noszę w torebce żel antybakteryjny, nie tylko przy okazji podróżowania pociągiem. Wolę płyn niż chusteczki, bo nie muszę szukać kosza. Podczas ostatniego wyjazdu do Szkocji żelu używałam znacznie częściej niż zwykle. Jednak po powrocie zupełnie go odstawiłam, bo z powodu zawartych w nim substancji agresywnych dla skóry bardzo bolały mnie palce, szczególnie przy pisaniu na komputerze. Było mi też trudno czytać brajlem – dużo gorzej wyczuwałam punkty.

Rozsądek

Zawsze często myłam ręce, zwłaszcza po powrocie do domu i przed dotykaniem żywności, więc nie jest to dla mnie nowość. Od kilkunastu lat kartą płacę zdecydowanie częściej niż gotówką, bo tak jest szybciej i wygodniej, więc zalecenie, by unikać dotykania pieniędzy, nic nie zmienia.

W czasie epidemii nie poszłabym na przeznaczoną dla osób niewidomych wystawę, gdzie wszyscy wszystkiego dotykają, ale nie rezygnuję z dotykania innych rzeczy, bo nie mam pomysłu, czego mogłabym nie dotykać. Unikam jedynie podawania ręki, ale nie ze strachu. Nigdy tego nie lubiłam, szczególnie przekazywania znaku pokoju podczas mszy, więc odpowiada mi, że jest to odradzane.

Nie wydaje się mi, by niewidomi chorowali częściej niż widzący. Nie znalazłam informacji, byśmy z powodu dotykania różnych przedmiotów częściej chorowali na grypę lub się przeziębiali, więc z koronawirusem chyba jest podobnie. Koronawirus nie przenika do organizmu przez skórę. Ważne jest, byśmy stosowali takie same środki ostrożności jak inni, nie wpadali w panikę i zachowali zdrowy rozsądek.


Hanna Pasterny – konsultantka ds. osób niepełnosprawnych w Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych CRIS w Rybniku, osoba niewidoma, finalistka Konkursu „Człowiek bez barier 2011”, autorka książek: „Jak z białą laską zdobywałam Belgię”, „Tandem w szkocką kratkę” i „Moje podróże w ciemno”. W 2017 r. znalazła się w Liście Mocy, publikacji wydanej przez Integrację, z sylwetkami 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością. Więcej: www.hannapasterny.pl.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Sonda

Czas pracy osoby z niepełnosprawnością nie może przekraczać 8 godzin na dobę, a przy stopniu znacznym lub umiarkowanym – 7 godzin. Czy słusznie nie stosuje się tych zasad m.in. do osób zatrudnionych w ochronie?

Biuletyn

Wspierają nas