Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Pomoc czy przekupstwo?

04.11.2019
Autor: Sylwia Błach, fot. Marcin Matysiak – Kaskader Kadr
Źródło: Integracja 4/2019
Sylwia Błach

W internecie znowu wrze. Poruszenie na grupach dla osób z niepełnosprawnością wywołuje najgorętszy temat ostatniego półrocza: 500+. Pytanie goni pytanie: o wnioski, procedury i niesprawiedliwość. Niepełnosprawni Wojownicy Internetu spędzają godziny, pisząc o najważniejszym temacie sezonu. Nie dziwię się im, że nie mają potem sił i czasu pracować.

O roszczeniowej postawie osób z niepełnosprawnością powiedziano już wiele słów zarówno sprawiedliwych, jak i krzywdzących. Nic jednak mnie tak nie denerwuje jak ludzie, którzy żądają pieniędzy od państwa, nie robiąc nic w zamian. Wychowano mnie w poczuciu, że pieniądze NIE leżą na ulicy – wymagają pracy i zaangażowania. Dlatego od 18. roku życia pracuję, dlatego też od pewnego czasu nie pobieram renty – nie należy mi się, gdyż zarabiam za dużo. Nikogo nie obchodzi, że dziesiątki tysięcy wydam na nowy wózek, bo stary się zepsuł. Pracuję, zarabiam, radzę sobie sama. Żyję w kraju, w którym zaradność dyskryminuje człowieka.

Tymczasem codziennie spotykam ludzi z niepełnosprawnością, którzy nie pracują, bo nie chcą. Ludzi, którzy mówią mi wprost: im nie wolno pracować. Są niepełnosprawni. Jest im ciężko. Dlatego godzinami siedzą na Facebooku, wiedzą o wszystkim, co się dzieje u sąsiadów, wklejają memy i komentują, wszystko komentują: ten jest głupi, ten jest brzydki, a mnie jest tak źle, bo jestem niepełnosprawny. Czasem, z przekąsem, zazdroszczę im wolnego czasu, gdy zrywam się wcześniej z łóżka (bo wyjście z domu zajmuje mi więcej czasu niż osobie pełnosprawnej) i jadę godzinę do pracy.

Wiem, że w wielu miastach o pracę ciężko. Szanuję tych, którzy próbują ją dostać, ale coś nie wychodzi. Jednocześnie zbyt często widzę ludzi, którzy twierdzą, że nie mogą pracować. Nie mogę milczeć – jako osoba z rdzeniowym zanikiem mięśni codziennie walcząca ze swoimi słabościami. Nie umiem milczeć, gdy kolejny Wojownik Internetu tłumaczy mi, że nie jest w stanie pracować. Wybacz. Nawalasz w klawiaturę godzinami? To możesz pracować. Tylko ci się nie chce.

Prowadzenie mediów społecznościowych to jeden z pierwszych zawodów, jaki przychodzi mi do głowy. Wymaga wiedzy, którą można znaleźć w internecie, i odrobiny kreatywności. Poza tym copywriting – pisanie tekstów na zamówienie. Ja jestem programistką – o ile nauka języków programistycznych wymaga dużo nauki, by opanować je w stopniu potrzebnym do pracy, o tyle robienia stron internetowych w Wordpressie można nauczyć się w kilka miesięcy.

Niestety, system kuleje. Kuleje, bo zamiast wspierać ludzi, którzy działają, promuje niezaradność. Rzuca pieniędzmi w obywateli i mówi: „radźcie sobie!”. I choć to „pięćset” pomoże w niektórych przypadkach, to dla większości jest kroplą w morzu potrzeb. Celem dobrze funkcjonującego państwa nie powinno być rzucanie kasą, a dawanie możliwości. Szkoleń, asystentów, opiekunów, pielęgniarek. Sprzętu: pieluch, wózków, protez. Oprogramowania: tego, które czyta tekst na ekranie, i tego, które umożliwia pisanie przez dyktowanie. Przede wszystkim jednak dobrze funkcjonujące państwo powinno pokazywać obywatelom, jakie są możliwości. Informować o nowych zawodach, aktywizować, szkolić (piszę o tym w artykule „Zawody przyszłości”).

Czasami, w wolnej chwili, gdy zacznę rozmawiać z którymś z Wojowników Internetu, odkrywam, że niechęć nie zawsze bierze się z lenistwa. Czasami pochodzi z niewiedzy. Z braku świadomości, że istnieją nowoczesne zawody potrzebujące świeżych umysłów. Z braku wiedzy o nowych technologiach zmieniających stare branże. Może zatem zamiast znów rzucać w ludzi kwotami, które niewiele zmienią, warto spojrzeć na problem z szerszej perspektywy?

Stare porzekadło mówi o wędce i rybie.

Ja wiele lat temu wybrałam wędkę. Mój kraj mnie za to każe, bo choć wydatki mam znacząco wyższe niż osoba pełnosprawna, to muszę sobie radzić. I uważam, że radzę sobie świetnie. Ale ciągle naiwnie wierzę, że wybory coś zmienią. I coraz więcej osób będzie dostawało wędkę. Z pełną instrukcją obsługi. I przede wszystkim z poczuciem, że ta wędka im się opłaca. Bo możemy sobie gadać o motywacji do zatrudnienia, ale w końcu każdy z nas trafia w miejsce, w którym motywacja zderza się z zimną kalkulacją.


Sylwia Błach – pisarka, blogerka, działaczka społeczna, modelka, ambasadorka kampanii Dotykam =Wygrywam, promującej samobadanie piersi. Wolontariuszka Fundacji Jedyna Taka, laureatka stypendium ministra za wybitne osiągnięcia. Wyróżniona przez markę Panache w konkursie Modelled by Role Models Nowy Wymiar Piękna jako „Wzór do Naśladowania”. Finalistka konkursu Mocne Strony Kobiety magazynu „Cosmopolitan”. Pracuje jako programistka i jest doktorantką na kierunku: informatyka. Choruje na rdzeniowy zanik mięśni, porusza się na wózku. Prowadzi blogi, jeden poświęcony literaturze, niepełnosprawności, programowaniu i podróżom, a drugi – modzie i urodzie. W 2017 r. znalazła się w I edycji Listy Mocy, publikacji wydanej przez Integrację, z sylwetkami 100 najbardziej wpływowych Polek i Polaków z niepełnosprawnością. Więcej: sylwiablach.pl.


Okładka magazynu Integracja. Na okładce tytuł Integracja LAB i zdjęcie architekta z rozłożonymi planami budynku, w tle wieżowceArtykuł pochodzi z numeru 4/2019 magazynu „Integracja”.

Zobacz, jak możesz otrzymać magazyn Integracja.

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach (w dostępnych PDF-ach).

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

  • Kara za aktywność
    osoba niewidoma
    13.11.2019, 15:43
    Nasze państwo niestety rzeczywiście karze osoby niepełnosprawne za aktywność. Długo było tak, że pracujący nie mieli szans na dofinansowanie do studiów czy komputera, bo za dużo zarabiali. Należałam do osób, które próbowały wyjaśnić PFRON-owi, że to powinny być programy dla aktywnych, nie dla ubogich, bo to nie jest domena pomocy społecznej. Dobrze, że od kilku lat kryterium dochodowe nie jest jedyne i punktuje się również pracę. Poza tym gdy przed laty wyrabiałam orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, poprosiłam lekarza orzecznika, by wpisał mi zdolność do pracy w warunkach chronionych. Bardzo się zdziwił. Powiedział, że to pierwszy taki przypadek w jego karierze. Wyjaśniłam, że zależy mi na takim zapisie, bo całkowita niezdolność odstrasza pracodawców. Wpisał mi to, co chciałam. Efekt jest taki, że nie przysługuje mi bezpłatna e-karta na przejazdy autobusowe dla przewodnika. Rybniccy radni uznali, że osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, które mają w orzeczeniu zdolność do pracy w warunkach chronionych, nie potrzebują wsparcia asystenta. Nie pomoże nawet legitymacja osoby niepełnosprawnej, bo rybnicki Zarząd Transportu Zbiorowego jej nie honoruje. Organizacje od lat walczą o zmianę tego przepisu, na razie bezskutecznie. Ostatnio znów zostałam ukarana za aktywność. Zgłosiłam się do programu usług asystenckich. Okazało się, że nie mogę z niego skorzystać, bo asystent przysługuje tylko osobom niepracującym. Obecny system sprzyja bierności. Najlepiej siedzieć w domu, nic nie robić, a ze względów towarzyskich pójść na dziesiąte szkolenie z pisania CV.
    odpowiedz na komentarz
  • Mit i fikcja dla chcących wierzyć....
    robson
    08.11.2019, 14:07
    Zanim Pani wrzuci wszystkich do jednego worka,niech Pani przemyśli co napisać .Niech się Pani cieszy,że jedzie Pani tylko godzinę do pracy a nie np 2 w 1 stronę .Pisze Pani,że pracuje od 18-go roku życia,ja pracuję od 14-go,już na praktykach i wiem co to ciężka praca fizyczna a nie pisanie na blogach.Oczywiście ci co chcą znajdują pracę,niestety nie znajdzie Pani wedle swoich różnych kwalifikacji tak jak to pięknie i cudownie opisane. Niech Pani pamięta,że do tego 18-roku ktoś Panią wykształcił,co Pani pomija,ktoś dał Pani wszystko czyli finanse ,czego ktoś inny mógł nie dostać,bardzo nie lubi Pani tego niemiłego zdania(są inni i słabi,co urodzili się w biedzie i na wsi i niemają nic).Pomija Pani np patologiczną rodzinę,miejsce zamieszkania,brak wykształcenia przez biedę.Chęcią i motywacją Pani nie załatwi wszystkiego,to mit i fikcja,którą Pani próbuje podtrzymywać,potrzebne są jeszcze inne podstawowe czynniki.Nie będę się też nad soba użalał,nie mam też 500+. Niech Pani przemyśli to co pisze,pozdrawiam i życzę zdrowia.
    odpowiedz na komentarz
  • Najmądrzejsza, Pani Sylwio Banach!
    Jadwiga
    07.11.2019, 22:35
    Tylko, po części się z Panią zgadzam. To super, że Pani ma takie umiejętności i osiągnięcia. Ale nim Pani te wszystkie umiejętności posiadła, to pewnie Ktoś (zapewne rodzice), o to zadbał i pilnował, żeby Pani niczego nie przegapiła. A jeśli by Pani rodzicom było obojętne jakie wykształcenie Pani zdobędzie i kim zostanie, to ciekawe, czy wtedy by Pani była tak mądra i krytykowała za brak chęci do pracy. Ze zdjęcia wnioskuję, że jest Pani młodą osobą. A co będzie, gdy Pani będzie zbliżała się do 70-tki lub dalej? Czy wtedy tylko same chęci wystarczą, by pracować? A co będzie, jeśli zdrowie nie pozwoli i nikt nie będzie mógł pomóc? Wtedy zapewne, przydał by się jakis zastrzyk gotówki. Nieprawdaż? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niech Pani nie potępia tych, którzy z takich pieniędzy chętnie korzystają. A tak prywatnie, to wszyscy, którzy otrzymują renty i emerytury w wysokości najnuiższej krajowej nie powinni odprowadzać podatku, to po pierwsze. Być niepełnosprawnym rencistą i niepełnosprawnym emerytem w Polsce oznacza większe wydatki na życie i utrzymanie. Po drugie, wszyscy Ci z najniższymi rentami i emeryturami, powinni mieć bezpłatny sprzęt typu: protezy, kule, wózki, balkoniki, obuwie ortopedyczne, etc., który jest dla nich niezbędny i konieczny do funkcjonowania w życiu. Czy Pani się ze mną zgadza? Pozdrawiam.
    odpowiedz na komentarz
  • Prawie sie zgadzam
    Mirka K.
    07.11.2019, 21:18
    Masz duzo racji w tym co piszesz. Ale sana niechec do pracy ON czesto lezy z ich wychowania pod tzw. kloszem opiekunczosci. Rodzice probuja wynagradzac dziecku jego niepelnosprawnosci, wychowujac czesto nieudacznikow zyciowych. Wredne ale jak prawdziwe. Mialam i zakladam ze z tego co piszesz Ty tez ktorzy mieli swiadomosc ze musisz sobie poradzic gdy ich zabraknie. Moją siłę zawdzieczam tacie ktory traktowal mnie jak zdrową corkę, choc po latach dowiedzialam sie ze tez mial wiele obaw. Jesli rodxice glaskają i tylko przytulaja pokrzywdzone przez los swoje dziecko w zyciu doroslym zderzenie jest tak duze ze bezpieczniej siedzieć w pokoiku klikajac memy na FB i byc typem roszczeniowca. Te 500 plus dla ON jest ok ale abolutnie nie motywuje do pracy nad wlasnym losem. Ja "kulawa" zależna od innych marzaca o samodzielnosci potrzebuje ASYSTENTA i to wsztstko. Pracuje zdalnie, nie zarabiam kokosow. Wrecz mi sie to finansowo nie oplaca bo musialabym dostac podwyzke 1000zl aby zrezygniwac z renty. Limit dorobienia do renty takze demotywuje, nie zacheca do większej aktywnosci zawodowej.
    odpowiedz na komentarz
  • 500 plus dla niesamodzielnych to dobra pomoc państwa
    niepełnosprawna
    06.11.2019, 13:40
    Pani Sylwio ,ale przecież Pani też pobiera to 500 plus .Prawda?
    odpowiedz na komentarz
  • motywacja + system + dostosowanie = praca zarobkowa
    Janusz
    06.11.2019, 13:37
    Zgadzam się z p. Sylwią, że jeśli ktoś chce pracować, to znajdzie pracę. Ale czy będzie to taka praca, o jaką się zabiega? Niedawno odbyłem wędrówkę by zbadać pewną placówkę. I mam tam szansę na pracę! Jest tylko parę ale.... Blisko, tylko 7,5 km piechotą. Oświetlenie dopasowane, bylebym nie wpadł w autobus lub do rzeki. Praca tylko w wolontariacie. Dlaczego nie coś innego? Zmienicie otoczenie, a zmienicie mi stopień niepełnosprawności. Od braku do stopnia znacznego. Po dostosowaniu nowszego Windowsa system stracił prawie wszystką funkcjonalność. Zarówno lekarz medycyny pracy, jak i sklepy są dla mnie trudno dostępne. Pierwszy wymagany jest do podjęcia pracy zarobkowej, pozostałe do wydawania 500+, świadczenia socjalnego czy innych wsparć pieniężnych. Można się bez tego obejść, mając tylko rentę na podstawowe opłaty, załatwiane u listonosza, lub w tych sklepach, gdzie za 'dzień dobry' podadzą co niezbędne. A co z pracą? Rodzina wymaga bym był cały czas w pobliżu. Dopiero udane połączenie tych trzech elementów: chęci, pracodawcy i otoczenia pozwala się zatrudnić. P. Sylwia pisząc o zawodach skupiła się na motywacji, teraz wspomina też o systemie. Brak jeszcze dostosowania (nie Dostosowanie +, lecz kompromis między tym co mogę a tym co mam robić).
    odpowiedz na komentarz
  • Bodan w odpowiedzi
    Bogdan
    06.11.2019, 10:17
    Szanowni Państwo, a gdzież to ja napisałem, że niepełnosprawni to tylko pijacy? Ja dałem tylko przykład. Pani Matyldo, a skąd u Pani to uogólnienie, że jak 500+ to już patologia co pieniądze wyda na wódę? Ja też mam dzieci i otrzymujemy 500+. I za patologię się nie uważam. I skąd uwaga, że jak rodzina wielodzietna to patologia? A państwo Komorowscy, Wałęsa. Ostatecznie prezydenci. I co? Tez patologia czy może dobry przykład dla innych? I jak można stwierdzić, ze matka co ma wychowała 4 dzieci to tylko taki sukces w życiu odniosła? Czy idąc Pani tokiem rozumowania mam uznać, że jak niepełnosprawny to nikt inny jak roszczeniowy człowiek z problemem zdrowotnym? Dalej będzie Pani uważać mnie za PANAMĄDREGO ? A siebie za pełną cnót osobę o bezstronnych poglądach? Pai Jadwigo, także nie popieram rozdawnictwa i mam wiele szacunku dla tych, którzy próbowali, próbują ale nie odnoszą sukcesu. I też uważam, ze należy ich wspierać najbardziej. I absolutnie się zgadzam, że niestety wielu rodziców uczy swoje pociechy roszczeniowej postawy. Ale to nie jest domena tylko rodziców dzieci niepełnosprawnych. Niestety.
    odpowiedz na komentarz
  • ograniczone możliwości
    magdalenapytel77@gmail.com
    05.11.2019, 23:58
    Nie jestem ON, ale pracuję umysłowo i mam wrażenie, że najwięcej czasu w social mediach spędzam, jak jestem w domu na zwolnieniu - bo z grypą / gorączką / bólem brzucha można lajkować ładne kotki i gadać o błahostkach, ale ciężko się skupić na prawdziwej pracy i wyprodukować coś sensownego. Więc wierzę, że są osoby, które czują się dość dobrze, żeby siedzieć na fejsie, ale są zbyt chore żeby pracować.
    odpowiedz na komentarz
  • na niepełnosprawnych można liczyć!
    Bogdan
    05.11.2019, 11:41
    Jesteście Państwo niezawodni. Można się z Panią Sylwią zgadzać lub nie. Ale na tym portalu niezawodnie pojawią się wpisy :jak pani może! A ja jestem chory! a mnie ciężko! itp. A już stwierdzenie "Każdy niepełnosprawny powinien otrzymać, rekompensatę za to że tym niepełnosprawnym jest. W wysokości minimalnej pensji." jest szczytem roszczeniowej postawy. Jestem pełnosprawny. I nie chcę, aby z moich podatków płacić takie pieniądze pewnemu panu W., który całe życie się obijał i pił. Podczas jednej z pijackich burd stracił nogę. I ja mam teraz płacić podatki, żeby on miał minimalną pensję i więcej na picie? I tą minimalną pensję ma mieć kobieta, która samotnie wychowuje dziecko i pracuje jako sprzątaczka w miejscowości K.? No przecież tego Państwo chcecie! Bo niepełnosprawnym się należy!
    odpowiedz na komentarz
  • ?
    Ola
    04.11.2019, 22:43
    Pani niech się zajmie pracą a nie pisaniem bzdurnych artykułów o niepełnosprawności. Nie można wrzucać każdego do jednego worka. Widocznie nie jest Pani niepełnosprawna skoro może Pani pracować.
    odpowiedz na komentarz
  • Druga strona medalu
    Łukasz
    04.11.2019, 22:19
    Wspomina Pani o szkoleniach i aktywizacji, której brak. To tylko niewielki ułamek tego, czego nie ma. Pytanie, dlaczego Pani i niewielu innym osobom z niepełnosprawnościami się udało? Pytanie jaka część z tych, którym się udało staje się mentorami i przewodnikami dla osób z niepełnosprawnościami? Pytanie jak wygląda edukacja osób z niepełnosprawnościami? Czy pokazuje możliwości, o których Pani pisze? Czy osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności mogą się uczyć w dobrych, dostępnych szkołach wraz ze wszystkimi? A może ich edukacja wygląda inaczej? A może to otoczenie społeczne wychowuje nas, osoby z niepełnosprawnościami na biernych, niezdolnych do samodzielnej egzystencji, z litości rzucając czasem 500 zł? Ten kto ma szczęście i trafił na rodziców, którzy nie latali wokół nich jak helikopter, którzy mieli pieniądze i czas na rehabilitację to skarb. Przyjaciele, którzy wspierali także. Nie każdy tak ma. Wielu ma zupełnie odwrotnie, zniechęcenie do edukacji, wyzywanie na przemocy fizycznej, w tym gwałtach na kobietach kończąc. Szanuję Pani poglądy. Uważam jednak, że jest jeszcze druga, znacznie większa i szersza strona medalu niż ta, którą Pani opisała. Albo jako osoby z niepełnosprawnościami, którym się udało ją wspólnie zmienimy, albo nie zmieni się nic.
    odpowiedz na komentarz
  • Masz rację, po części...
    Adrian W
    04.11.2019, 21:27
    Cześć Sylwia, Dla czego po części masz rację? A no dla tego, że ciebie, mnie i wielu niepełnosprawnych szlak jasny trafia, kiedy jako osoba niepełnosprawna, która pracuje musisz się płaszczyć o takie rzucone ochłapy. Pracujesz, więc takie 500+ jak-najbardziej Ci się należy. Nie ma kryterium zarobków więc startuj i żądaj tego, bo w swoich podatkach odprowadzasz niedość że równowartość twojego świadczenia to i jeszcze przynajmniej jednej osoby, której pracować się nie chce. Nie ma wytłumaczenia, przecież sobie radzę, czy na prawdę jestem niezdolny do samodzielnej egzystencji? To nie powinno mieć znaczenia, bo sam fakt że coś w życiu robisz, powoduje że czynności w których wymagasz wsparcia osoby trzeciej jest wiele więcej od niepracujących. To nie jest kwestia tylko tego przysłowiowego umycia się, przebrania, czy zrobienia sobie jedzenia. To jest kwestia twojej, mojej i innych egzystencji, na którą każdego dnia ciężko pracujemy i która stawia przed nami wiele dodatkowych wymagań i przeszkód, o których wygodni, niepracujący niepełnosprawni nawet nie mają pojęcia, a jeszcze to ich bardziej miałoby uprawniać do otrzymania świadczenia pieniężnego? Dla czego ty pracując udowadniasz, że możesz egzystować, a tym czasem lepiej było by nic nie robić i udawać, że się jest tym niezdolnym do samodzielnej egzystencji? Jest tyle niesprawiedliwości, rzucanych marchewek, że wcale się nie dziwię nawet tym super zrehabilitowanym,, że starają się nawet takie drobne pieniądze otrzymać. Każdy niepełnosprawny powinien otrzymać, rekompensatę za to że tym niepełnosprawnym jest. W wysokości minimalnej pensji. Pozwoliło by to na pokrycie i zniwelowanie różnic oraz trudności wynikających z dysfunkcji organizmu. Taka kwota nie powinna w żaden sposób być obciążona ani zabierana, gdy niepełnosprawny zaczyna sobie lepiej radzić. Jednocześnie mam wrażenie, że wszystkie inne programy socjalne nie byłyby już wtedy potrzebne. Pozdrawiam serdecznie.
    odpowiedz na komentarz
  • System kuleje, ale nie tylko system, bo czasem zawodzi zwykłe zrozumienie...
    gg
    04.11.2019, 17:55
    Można zgodzić się z autorką, ale... myśląc "tylko" o swoich możliwościach i ograniczeniach trudno dojrzeć inną perspektywę... a ta bywa różna, indywidualna... i o tym trzeba pamiętać zanim autorytarnie wrzuci się wszystkich ON do worka z roszczeniowością, nieróbstwem itd. Dodatek dla niesamodzielnych został pomylony z dodatkiem od niepełnosprawności. To stąd tyle żalów, frustracji i niezrozumienia w całym środowisku. ON wzajemnie wbijają sobie szpile, oskarżają wszystko i wszystkich, brakuje zrozumienia podstawowego zapisu... by dostać wsparcie trzeba być niesamodzielnym... tylko tyle i aż tyle... O tej niesamodzielności ma orzec orzecznik ZUS. Jednak niesamodzielność niesamodzielności nie równa i tu koniecznym jest stworzenie nowego systemu kwalifikującego do określonej klasy/grupy. Wracając do felietonu i potępianiu autorki braku aktywizacji zawodowej ON i "przekupstwa" - zauważam inne zupełnie obszary. Czym innym jest niesprawność, czym innym niesamodzielność i tego autorka zdaje się nie zauważać. Osoba niesamodzielna nie poradzi sobie z tym wszystkim co innym ON, w tym i jej, sprawia trudności, wydłuża czas wykonania, wymusza doraźną pomoc itd. Osoba niesamodzielna bez stałej pomocy nie przeżyje. Jeśli zmagając się z totalną zależnością podejmie trud pracy to tylko podziwiać taką osobę i jej opiekunów, którzy w tej pracy muszą pomagać i uczestniczyć. Zastanawia mnie dlaczego Niemiec, Austriak, Szwed itd. nie mają problemów z systemem wsparcia dla różnych grup społecznych. Nikt nikogo nie potępia za to, że z tego systemu korzysta. Nikt nie wieszczy totalnej dezaktywizacji niepełnosprawnych. Nikt nie kojarzy systemu wsparcia słabszych z roszczeniowością. A wsparcie w większości krajów UE jest o wiele szersze i wyższe niż w Polsce. Sedno problemu tkwi właśnie w systemie. Gdyby ON poparli rządzących i zgodzili się na nowe orzecznictwo, a boją się tego szczególnie Ci, którzy mają zawyżone/lewe orzeczenia, w dziś kulejącym systemie, który nijak ma się do potrzeb i równego traktowania, można byłoby racjonalniej wspierać. Bez zmian w orzecznictwie rentowym i określaniu stopnia niesamodzielności nadal będzie łatanie jednych potrzeb i pomijanie innych. Tym samym nadal będzie rodzić się frustracja i oskarżenia zarówno ze strony ON, jak i ludzi póki, co sprawnych.
    odpowiedz na komentarz
  • Wstyd!
    Dynia
    04.11.2019, 16:21
    Potwierdza pani stereotyp, że niepełnosprawni, którym się "udało" kreują siebie na kogoś w rodzaju superbohatera. Jeee jestem taka dzielna bo potrafię sama wyjśc z domu, a ci co tego nie potrafią to takie ROSZCZENIOWE ofiary losu. Kupuję sobie sama drogie wózki inwalidzkie, na które nie stać innych - jestem taka cool. Za kogo się pani uważa, że obraża pani ludzi biednych, niewykształconych, z małych miejscowości czy wsi?! Straciłam pracę gdy siadł wzrok. Potem choroba posadziła mnie na wózek. Utrata pracy mnie podłamała, ale szybko się dźwignęłam i od 6 lat (!) szukam pracy. Wysłałam setki cv, wiele miejsc odwiedzałam osobiście żeby udowodnić, że dam radę do tej pracy dotrzeć. Mieszkam w bloku bez windy, więc gdy chcę wyjść muszę je pokonać na tyłku, zjeżdżając po nich. Zimą jestem uziemiona bo nikt nie odgarnia śniegu. Spółdzielnia uważa, że wystarczy posypanie piaskiem. Aby dotrzeć do pracy potrzebuję przewodnika, który kilka razy ze mną tam pojedzie, wszystko pokaże, a potem, gdy już będę znała drogę i rozkład pomieszczeń, poradzę sobie sama. Zaczęłam też szukać pracy, którą mogłabym wykonywać w domu. Nie mam samochodu bo nikt nie da prawa jazdy osobie słabowidzącej. Nie wyobrażam sobie także wyjść do pracy gdy jest ciemno. Pomyślała pani o tym w ogóle? Że taki niepelnosprawny na wózku, prawie ślepy jest znakomitym celem rabunku, napaści? Tramwaj niskopodlogowy jeździ u mnie 1x (!) na godzinę. I tak jestem w dobrej sytuacji bo u mnie jednak coś jeździ. Rzadko, bo rzadko ale jednak. Pamiętam gdy spędziłam kilka razy nawet 2h na przystanku i nie dojechałam na rehabilitację bo nie przyjechał żaden przystosowany tramwaj. Jak taką nagminną sytuację wytłumaczyć w pracy? Niestety nie znam się na programowaniu, w pracy wprawdzie edytowałam stronę internetową poradni, w której pracowałam 5 lat, ale nie potrafię stworzyć strony od podstaw, poza tym wtedy byłam osobą ze 100% wzrokiem, teraz mam 15% w jednym oku, w drugim 5%. Kilka razy próbowałam szczęścia w tworzeniu baz danych. Niestety to co zajmuje mi kilka minut osoby widzące zrobią w kilka sekund. Nikogo nie obchodzi, że zrobię to samo, tylko potrzebuję na to więcej czasu. Nie mam facebooka, nie potrafię się na nim poruszać, mimo, że próbowałam - tak więc łamię stereotyp o facebookowych niepełnosprawnych klikaczach. W moim mieście oferty skierowane do niepełnosprawnych to sprzątanie i stróżowanie, przy czym wymaga się pełnej sprawności fizycznej. Pani artykuł jest krótkowzroczny i bardzo egocentryczny. Cieszę się, że się pani udało ale to nie powód aby poniewierać innych, którym się nie udało. Wózek elektryczny dostałam za co łaska z pewnej poznańskiej fundacji i nie wstydzę się tego, że sama na niego nie zarobiłam. Dałam tyle ile mogłam. Nie jest superwypasiony zapewne, jak pani wózek, niezbyt dostosowany do mojej choroby, ale cieszę się, że w ogóle go mam, bo wcześniej musiałam pełzać po domu, jak zwierzę. Nikomu się jednak nie żaliłam, jeśli jżu płakałam to w poduszkę - czy to już roszczeniowość, którą pani tak łatwo zarzuca innym? Gdyby było w Polsce tak cudownie z pracą, jak pani pisze, to niepełnosprawni nie musieliby żebrać pieniędzy na leczenie czy wózki. Dzięki temu 500+ będę mogła odłożyć pieniądze na nowoczesną soczewkę, która w Stanach kosztuje 4,5 tys dolarów. Nie jestem zachłanna, wystarczy mi jesli będę widziała lepiej chociaż na jedno oko. Pisze pani o dodatku 500+ tak jak niektórzy o dodatku na dzieci, że to zostanie przechlane, przechulane i że to rozdawnictwo. Uśmieje się pani, ale pierwsze co zrobiłam po dostaniu dodatku to kupno specjalnej piłki do rehabilitacji i maty do hydroterapii. Może pani obraca się w kręgu osób, które nie chcą pracować i są roszczeniowe. Prośby, czy nawet płacz przed kamerą, i błaganie o godne życie to nie jest roszczeniowość! Każdy, nie tylko niepełnosprawny, powinien GODNIE żyć. Nie wiem jak pani, ale ja, gdy widzę w tv, w programie intrwencyjnym płaczącą matkę bo dziecko pełza po domu i nie ma pieniędzy na wózek to po prostu, po ludzku WSPÓŁCZUJĘ. Pani widzi, że jest roszczeniowa. Współczuję zacietrzewienia bo ktoś dostał coś za darmo. Zazdrość to taka polska cecha narodowa.
    odpowiedz na komentarz
  • Z jednym nie mogę się zgodzić
    Robert Marchwiany
    04.11.2019, 15:59
    Pani postawa z jednej strony jest godna podziwu, natomiast z drugiej... myślę, że wymaga zrozumienia wszystkich stron. W tym Pani. Przepraszam, jeśli nie znam wystarczająco Pani twórczości, ale czy kiedyś poruszyła Pani problem, o którym tu nawet jest napisane - że po przekroczeniu określonego progu dochodowego rencista socjalny musi świadczenie zawiesić? I to nie na zasadzie "złotówka za złotówkę", tylko w pełnej wysokości? Mam po prostu wrażenie, że przyjęła Pani postawę typu "trzeba zacisnąć zęby i bezwzględnie dostosować się do świata, nawet jeśli jest on ewidentnie niesprawiedliwy". Na to mojej zgody nie będzie, bo jako społecznik wiem, że zmiany są możliwe. Nie od razu, nie w całości, ale są. A tzw. pułapka świadczeniowa naprawdę jest problemem, bo oznacza pozbawienie się w niektórych wypadkach nawet niemal tysiąca złotych miesięcznego dochodu. To nie jest mało. I dlatego trzeba tę niesprawiedliwość podkreślać walcząc o zmianę tego stanu rzeczy. A nie tylko przyjmować ją do wiadomości, bo w ten sposób niczego nie osiągniemy.
    odpowiedz na komentarz
  • Hipokryzja
    Koszoszko
    04.11.2019, 12:55
    Tak więc trzeba zmienić nomenklaturę orzeczeń. Jeśli Jest wyraźnie napisane "żadna praca", to oznacza dokładnie to: żadna praca. Jeśli osoba niepełnosprawna w stopniu znacznym, z orzeczeniem lekarskim zakazującym każdej pracy, jest przyjmowana do roboty, to oznacza jedno: hipokryzja i zakłamanie.
    odpowiedz na komentarz
  • Szanowna Koleżanko!
    Jadwiga
    04.11.2019, 12:54
    Ma Koleżanka świętą rację z potępianiem roszczeniowej postawy OzN. Ale na litość boską czemu to już kolejna wypowiedź jadąca po postawach samych OzN, a nie ich rodziców/opiekunów, którzy nauczyli dzieci takich postaw, a nawet gdy one same próbują coś z tym zrobić, to tamci "dla ich dobra" próbują je od tego odwieść?! O nie! Najczęściej "rodzice/opiekunowie nie wiedzieli, byli zagubieni na wieść o niepełnosprawności dziecka i dlatego są nadopiekuńczy i sfrustrowani", ale to sami niepełnosprawni są "roszczeniowi i wygodni"! A może nieraz to rodzice/opiekunowie nie uczą dziecka samodzielności, bo bardziej liczy się dla nich czas, bo " zanim się nauczy prać, zaświni mi proszkiem całą wannę"?! Mówię tu o przypadkach, kiedy mimo niepełnosprawności wykonywanie danej czynności nie jest niemożliwe. Polecam to przeczytać https://deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/lek-przed-kalekim-d zieckiem,179751 http://www.edukacja.edux.pl/p-22478-bledy-wychowawcze-rodzicow-niepelnosprawny ch.php?fbclid=IwAR0DfATvFEXdvw-8ZKjdtaVf-FTAawjGlznI7VgNELu9Mms8jQOl_ZV5Z4s
    odpowiedz na komentarz
  • Nie zgodzę się z Panią widać, że ma Pani troszkę zaburzony osąd rzeczywistości....
    M.Sz.
    04.11.2019, 12:18
    1. "Nie umiem milczeć, gdy kolejny Wojownik Internetu tłumaczy mi, że nie jest w stanie pracować. Wybacz. Nawalasz w klawiaturę godzinami? To możesz pracować. Tylko ci się nie chce." - Jak Pani widzi pisze komentarz, czyli "Walę w klawiaturę". Proszę teraz pzrejsc się do dowolnej firmy i zapytać, czy zatrudnią do pracy przy komputerze osobę nie(do)widzącą, czy zainwestują w dostosowanie stanowiska pracy, które pozwoli jej pracować z wydajnością 50% lub mniej osoby pełnosprawnej. Proszę popytać po Muzeach, archiwach, szkołach, urzędach, ja to zrobiłem i "pomyślimy jakby przeszedł Pan (przypadkiem) rekrutację". 2."Prowadzenie mediów społecznościowych to jeden z pierwszych zawodów, jaki przychodzi mi do głowy. Wymaga wiedzy, którą można znaleźć w internecie, i odrobiny kreatywności. Poza tym copywriting – pisanie tekstów na zamówienie. Ja jestem programistką – o ile nauka języków programistycznych wymaga dużo nauki, by opanować je w stopniu potrzebnym do pracy, o tyle robienia stron internetowych w Wordpressie można nauczyć się w kilka miesięcy." Do prowadzenia mediów społecznościowych nikt nie zatrudnia z ulicy, wymagane jest komercyjne doświadczenie. Stażu nikt nie zrobi zdalnie, trzeba więc dojechać na wózku do firmy, a dostosowanie tegoż stanowiska do nie(do)widzących bez wsparcia PFRON, które na dostosowanie stażu nie przysługuje? Copywriting, bez doświadczenia w agencji, jest o tyle bardziej dostępny, że są ogłoszenia i faktycznie można tak pracować. Tylko, czy ON ma być niewolnikiem? Nie wiem kiedy ostatnio Pani interesowała się stawkami, ale te przekraczające 1-2 złote za 1000 znaków są rzadkie. tysiąc znaków to jakieś pół strony. Są oczywiście i lepsze zlecenia, ale do publicznej oferty najczęściej trafiają tzw. masowe precle lub teksty blogowe niskiej jakości. Te lepsze zostają raczej w agencjach. Kolejnym strzałem w kolano jest mówienie o Wordpressie, to kwestia miesiąca. Tylko nikt nie zatrudni "|speca" od WP po takim kursie. Potrzebne jest tzw. portfolio a dodatkiem we wszystkich ogłoszeniach są JavaScript,HTML, czasem SQL lub programy graficzne (niezbędne do cięcia layoutów). Żeby nie nazwała mnie Pani "wojownikiem Internetu": zajmowałem się każdą z tych dziedzin, nigdy nie na umowę o pracę, stawka godzinowa (po przeliczeniu) wychodziła około 5zł. Powiem więcej: poza zamieszczaniem ogłoszeń, nawet i na tej stronie, które przyciągały najwięcej "Werbowników do programów aktywizacyjnych", rozsyłałem też CV do firm. Coś koło setki lub dwóch. Liczba odpowiedzi wyniosła koło 10, tylko z dwóch wynikła współpraca ze stawkami dającymi w sumie ułamek płacy minimalnej. Nie, nie żalę się, ja tylko stwierdzam fakt, że takie szarpanie się nie ma sensu. Szeroko pojęta administracja nie jest zainteresowana ON, co potwierdził NIK, a firmy prywatne nie są zainteresowane ON ze specjalnymi schorzeniami, polecam raport PIP z tego roku. Badania pokazują, że ON na wózku jako pracownik jest 5 do 10 razy bardziej akceptowana przez pracodawcę niż niewidomy, głuchy czy "ze schorzeniami umysłowymi". Tyle w temacie i proszę traktować innych z większym zrozumieniem, pewna ironia jest dopuszczalna, ale takie generalizowanie nie przystoi przyszłej Pani Doktor. Choćby dlatego, że wiele ON nie ma nawet sprawnego komputera (zapewne około 1/3-1/2). Wiem o czym mówię, bo doktorat obroniłem kilka lat temu i od tego czasu jestem postrachem PUPów czy MRPiPS itp., dla nich ON powinna właśnie zajmować się takim kreatywnym zawodem jak copywriting precelków lub sprzątanie w urzędzie. O tym, iż niewidomy mógłby być nauczycielem czy urzędnikiem nikt nie pomyślał w tym kraju. Bo tu nie chodzi o równość szans, nie o rozwój, a o pozyskanie niewolniczej siły roboczej, bo nasi pracownicy ze wschodu mogą wyemigrować po lepsze zarobki na zachód, a ON takiej możliwości najczęściej nie ma. Dlatego własnie trzeba ON "aktywizować", a nie wesprzeć tak jak potrzeba. :)
    odpowiedz na komentarz
Prawy panel

Sonda

Które działanie Integracji w czasie 25 lat jej istnienia było lub jest dla Ciebie najważniejsze?

Biuletyn

Wspierają nas