Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Tokio za niecałe dwa lata. Czy będą medale?

02.01.2019
Autor: Ilona Berezowska, fot. Robert Szaj/www.paraolimpijski.pl, na zdjęciu polscy paraolimpijczycy wchodzą na stadion podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Paraolimpijskich w Rio de Janeiro 2016
Reprezentacja Polski wmaszerowuje na płytę stadionu podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Paraolimpijskich w Rio. Z przodu na wózku z flagą Rafał Wilk

Grad medali Polaków na mistrzostwach Europy m.in. w lekkiej atletyce, pływaniu, łucznictwie, parabadmintonie, a także sukcesy podczas mistrzostw świata w tenisie stołowym czy parakolarstwie to znakomity prognostyk przed Igrzyskami Paraolimpijskimi w Tokio. Rzeczywiście, stan polskiego sportu osób z niepełnosprawnością napawa optymizmem. Czy to jednak wystarczy na rywali, którzy z całego świata zjadą do stolicy Japonii?

Rok 2018 w sportach letnich należał do polskich lekkoatletów. Z sierpniowych lekkoatletycznych mistrzostw Europy przywieźli 61 medali i udowodnili, że na Starym Kontynencie są potęgą. Nie próżnowali też reprezentanci innych dyscyplin. Bartłomiej Mróz został podwójnym mistrzem Europy w parabadmintonie. Pływacy z mistrzostw Europy przywieźli 13 medali, w tym cztery złote.

W mijającym roku cieszyliśmy się również m.in. z sukcesów tenisistów stołowych (siedem medali, w tym złote Natalii Partyki i Patryka Chojnowskiego), łuczników (cztery krążki, w tym złote Mileny Olszewskiej i Ireneusza Kapusty), a także z tego, że Szabla Kilińskiego trafiła w ręce Polaka, Grzegorza Pluty.

Minione 12 miesięcy to także brązowe medale mistrzostw świata w parakolarstwie w wykonaniu Iwony Podkościelnej i Aleksandry Tecław oraz Rafała Wilka, który do brązu dorzucił jeszcze srebro w wyścigu ze startu wspólnego. Jeśli dołożyć do tego medale Polaków na mistrzostwach świata w wioślarstwie i znakomite wyniki Małgorzaty Hałas-Koralewskiej w sztandze, to można przypuszczać, że Igrzyska Paraolimpijskie w Tokio w 2020 roku będą pasmem sukcesów reprezentacji Polski.

Czy tak rzeczywiście będzie?

Optymizm przed Tokio

Większość sportowców rozpoczęła już treningi do nowego sezonu. Są na półmetku przygotowań do paraolimpiady w Tokio w 2020 r. Teraz najważniejsze dla nich zawody będą się już zbliżać wielkimi krokami, o czym w połowie roku przypominał Andrew Parsons, zapewniając, że będzie to największe przeżycie i dla sportowców, i dla kibiców.

- Nie mam wątpliwości, że podczas ceremonii otwarcia będę mógł powiedzieć, że to najlepsze igrzyska paraolimpijskie w historii – mówił szef Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego (IPC) podczas uroczystości w Tokio.

Optymizm dominował również w wypowiedziach innych przedstawicieli IPC.

- Ja naprawdę nie mogę się już doczekać Tokio 2020. Jestem przekonany, że to będą wyjątkowe zawody – mówił nam Craig Spence, odpowiedzialny w IPC za kontakty z mediami.

Jego zdaniem, już teraz widać w Japonii duże zainteresowanie sportem paraolimpijskim wśród kibiców.

- Cieszy mnie, że kibice mogą tam coraz częściej oglądać sport paraolimpijski w telewizji – mówił Craig Spence. – Zawdzięczamy to temu, że poziom rywalizacji stale się podnosi. Ludzie oglądają zawody paraolimpijczyków i zdają sobie sprawę, na jak wysokim poziomie stoi ten sport i jak wspaniałe wzbudza emocje.

Zalecany spokój

Rosnący poziom rywalizacji to jednocześnie wyzwanie, któremu muszą sprostać polscy paraolimpijczycy. Patrząc na liczbę medali i rekordów polskich sportowców można pomyśleć, że o wyniki w Tokio możemy być spokojni. Jednak trenerzy i działacze studzą emocje.

- Nie zachłystuję się tymi wynikami – zaznaczył w rozmowie z nami Łukasz Szeliga, prezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego (PKPar). – To, że jest dobrze, nie znaczy, że czegoś nie można poprawić, a teraz jest właśnie czas na modyfikacje. Dwa lata to bezpieczny czas na to, żeby coś wypracować. Wszystko idzie w dobrym kierunku, ale z największą radością myślę o młodych zawodnikach, debiutantach. Oni będą nas zaskakiwać nie tylko za dwa lata, ale także za sześć lat.

Łukasz Szeliga szans na sukces w Tokio upatruje w większych środkach finansowych przeznaczanych na szkolenie.

- Dzięki rosnącemu budżetowi możemy współpracować z fizjoterapeutami i psychologami – dodał.

Zdolna młodzież

Według prezesa PKPar lekkoatletyka i pływanie są strategicznymi dyscyplinami. Mogą stanowić konkurencję docelową dla zawodników, ale mogą stać się również bazą pod mniej popularne dyscypliny.

- Pozwalają przyciągać nowych zawodników, rozwijać nowe dyscypliny, np. triathlon, w którym już mamy zawodników przygotowujących się do Tokio. Ważna jest także popularyzacja sportu powszechnego. Dzięki niemu pojawiają się nowi zawodnicy – dodał Łukasz Szeliga.

Zdradził, że zanim zapłonie znicz paraolimpijski w Tokio, być może to właśnie w Polsce będziemy gościć najlepszych europejskich lekkoatletów.

- Trwają takie rozmowy i może faktycznie mistrzostwa Europy odbędą się w Polsce – potwierdził Marcel Jarosławski z Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych „Start”.

On także uważa, że na półmetku przygotowań wszystko idzie we właściwym kierunku.

- Wcześniej mówiło się, że mamy gwiazdy, na które zawsze można liczyć, ale nie widać młodych zawodników – powiedział nam Marcel Jarosławski. – To się zmieniło. W lekkoatletyce kilka osób weszło do kadry, m.in.: Łukasz Czarnecki, Krzysztof Ciuksza, Renata Śliwińska. Oni już odnoszą sukcesy i na pewno są zawodnikami, o których można myśleć zarówno w perspektywie Tokio, jak i dalszej. Wyszukiwanie uzdolnionej młodzieży to teraz nasz długoterminowy cel.

Dubaj prawdę powie

Przed oceną stanu przygotowań kadry lekkoatletycznej wzbraniają się trenerzy. Ich zdaniem, sukcesy na mistrzostwach Europy nie mówią wszystkiego o pozycji Polski w świecie.

- Jeszcze za wcześnie, żeby ocenić stan przygotowań, więcej będzie można powiedzieć po mistrzostwach świata (7-15 listopada 2019 r. w Dubaju – przyp. red.) – uważa trener Jacek Szczygieł. – To one będą imprezą docelową dla lekkoatletów. Tam będą musieli dać z siebie 100 procent.

Z tą opinią zgadzają się sami lekkoatleci, którzy w rozmowach z naszym serwisem podkreślali konieczność lepszych wyników w rywalizacji na mistrzostwach świata i w samym Tokio.

- Oczywiście, że marzę o medalach, co najmniej dwóch, ale prawda jest również taka, że pojawiają się coraz szybsze zawodniczki i regularnie rośnie poziom. W moim przypadku łatwiej będzie się skupić na dłuższym dystansie. Myślę, że moje wyniki na 400 m mogą już nie wystarczyć na medal paraolimpijski – analizowała Barbara Niewiedział, która mistrzostwa Europy opuszczała z dwoma złotymi medalami i jednym rekordem świata na koncie.

Z rosnących wymagań zdaje sobie również sprawę Piotr Kuczek. Trener lekkoatletyczny na mistrzostwach Europy w Berlinie cieszył się z sukcesów Polaków, ale przypominał także, że wyniki na poziomie mistrzostw Europy nie przekładają się wprost na paraolimpijskie szanse medalowe.

- Podnosi się poziom polskich lekkoatletów, ale też cały czas rośnie poziom światowy – zaznaczył. – Mam wrażenie, że to się dzieje coraz szybciej. Na szczęście mamy dobre warunki przygotowań i jeszcze niemal dwa lata przed sobą.

Brakuje zawodników

Przedstawiciele strategicznej dla Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego lekkoatletyki potwierdzają, że mają więcej funduszy i dobre warunki przygotowań. W Polskim Związku Taekwondo sytuacja nie wygląda już tak dobrze. A to właśnie parataekwondo będzie jedną z dyscyplin, które w Tokio pojawią się po raz pierwszy.

- Dwa lata przed Tokio nasza sytuacja nie jest najlepsza – mówi Michał Pawlak, zawodnik i jednocześnie trener parataekwondo. – Brakuje nam zawodników. W sekcji jest pięć osób. Realnie w kontekście paraolimpiady mówimy o trzech. Niestety, dwóch z nich jest na początku drogi. Dopiero się przecierają.

Michał Pawlak również marzy o Tokio. Z myślą o medalu leczy kontuzje i szlifuje formę.

- Każdy sportowiec o tym marzy – wyjaśnia. – Ja nie jestem tu wyjątkiem, jednak marzę też o zbudowaniu kadry na przyszłość. Niestety różne sytuacje losowe spowodowały, że dwa lata przed paraolimpiadą z treningów zrezygnował utytułowany zawodnik Przemysław Wieczorek. Na razie sprawy rodzinne trzymają również z dala od treningów Damiana Kubiaka.

Wycieczka nie interesuje

Sekcja parataekwondo, zanim zacznie poważnie myśleć o paraolimpiadzie, główny nacisk kładzie na pozyskanie zawodników, prezentując swoją dyscyplinę podczas różnych zawodów, dni otwartych i innych imprez.

Polski Związek Taekwondo widzi możliwość przygotowania nowych zawodników w ciągu dwóch lat, zwłaszcza że najważniejsze zawody odbędą się dopiero w 2019 roku. Będzie szansa na zdobycie punktów. Od tego zależy, czy Polacy będą startować w nowej dyscyplinie na igrzyskach w Tokio.

- Przed nami tylko i aż niecałe dwa lata. Trzeba ten czas wykorzystać jak najlepiej – podsumował stan przygotowań lekkoatletów Piotr Kuczek.

Z takim nastawieniem do przygotowań podchodzą zawodnicy, działacze i trenerzy.

- Jak już gdzieś jechać, to po medale – deklaruje Michał Pawlak. – Wycieczka nas nie interesuje.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

  • Waldek
    Waldek j
    30.03.2019, 16:54
    Mało się mówi o paraolimpiadzie w Tokio iniepełnosprawnych szkoda przynajmniej to co widzę zawsze gdzieś byli na końcu
    odpowiedz na komentarz
Prawy panel

Sonda

Czy Twoim zdaniem dzieci powinny wrócić do szkoły we wrześniu?

Biuletyn

Wspierają nas