Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Jak odzyskać od gminy koszt dowozu dziecka do szkoły?

17.04.2018
Autor: Beata Dązbłaż, fot. Hugo Humberto Plácido da Silva/Freeimages.com
Wskazówka na tablicy rozdzielczej samochodu oznaczająca pusty bak

Bywa, że gmina nie chce zwrócić rodzicowi pełnych kosztów dowozu do szkoły dziecka z niepełnosprawnością. Jak walczyć o swoje? Radzi Angelika Suśniak, która wygrała ze swoją gminą.

14 lutego 2018 roku Angelika Suśniak wygrała dwuletnią batalię z Gminą Miejską Kraków ws. zwrotu kosztów za dowóz córki z niepełnosprawnością do szkoły. Krakowski Sąd Apelacyjny odrzucił odwołanie gminy i utrzymał wyrok pierwszej instancji. Wcześniej Sąd Rejonowy przyznał rację pani Angelice, która domagała się od gminy zwrotu kosztu dowozu córki do szkoły i z powrotem, ale też i za dwa kursy samochodem, które robi bez dziecka – gdy zostawi je w placówce, a potem po nie jedzie.

Zapytaliśmy panią Angelikę, jakie kroki należy podjąć, wstępując w podobnej sprawie na drogę sądową. Problem dotyczy bowiem wielu rodziców, którzy również mają problemy w tym obszarze w swoich gminach. Rocznie do Stowarzyszenia Nie-Grzeczne Dzieci wpływa kilkaset takich spraw.

Pismo do urzędu

Trzeba pamiętać, że większość sądów administracyjnych, które rozpatrują kwestię dowozu dzieci z niepełnosprawnością do szkoły, opowiada się za tym, że spory te należy rozwiązywać w sądach cywilnych, gdyż umowa jest czynnością cywilnoprawną.

Sprawa pani Angeliki rozpoczęła się, gdy podpisała ona umowę z gminą. W Krakowie obowiązywało wtedy Zarządzenie Prezydenta ZPMK 3805/2014, regulujące zasady zwrotu kosztów dowozu uczniów z niepełnosprawnością.

- Napisałam do urzędu, że kwota nie pokrywa kosztów dowozu (cztery kursy) i droga powrotna wynosi 4,6 km, a nie, jak do szkoły, 4 km – opowiada pani Angelika. – Po pół roku urząd zdecydował, że za drogę powrotną wyrównają te 600 metrów, ale obowiązuje zarządzenie prezydenta i nie negocjuje się warunków umowy. Znalazłam w internecie informację, że wojewoda lubuski zaskarżył zarządzenie wójta dotyczące zwrotu kosztów, więc zaskarżyłam do wojewody obowiązujące zarządzenie 14 września 2015 r. Wojewoda wydał rozstrzygnięcie nadzorcze 30 października 2015 r., uznając zarządzenie za niezgodne z prawem.

Gmina uchyla zarządzenie

Gmina Kraków odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA). 14 kwietnia 2016 r. WSA w Krakowie wyrokiem III SA/Kr 1623/15 przyznał rację wojewodzie i przestało obowiązywać zarządzenie ZPMK 3805/2014. Gmina stwierdziła, że w takim razie obowiązuje zarządzenie z 2008 roku 380/2008. Faktycznie więc stan był taki, że nadal było zarządzenie, ale nie było rozmów z rodzicami.

- Wezwałam urząd do usunięcia naruszenia prawa (jeśli zarządzenie z 2014 roku było niezgodne z prawem, to z 2008 r. również) – podkreśla Angelika Suśniak. – Urząd przyznał mi rację i uchylił zarządzenie z 2008 roku. Mając nadzieję na negocjacje, wysłałam wniosek o zwrot kosztów dowozu w wakacje 2016 r., niespodziewanie jednak okazało się, że gmina ma „Protokół z uzgodnień”, czyli dokument, w którym są zaproponowane zasady zwrotu kosztów dla rodzica. W pkt. 3 propozycja zwrotu za dwukrotność odległości dom – szkoła (kursy z dzieckiem) i stawki za kilometr przebiegu w wysokości 0,8358 zł razy liczba dni obecności ucznia w szkole w danym okresie rozliczeniowym.

Po przedstawieniu protokołu przez urząd, pani Angelika nie zaakceptowała tych warunków, gdyż oczekiwała zwrotu kosztu dojazdu za czterokrotność odległości dom – szkoła (dwa kursy z dzieckiem i dwa samodzielne). Sprawę przekazano do rozpatrzenia w wydziale edukacji urzędu miasta.

- W praktyce nadal nie było rozmowy o warunkach umowy, tylko „Protokół” do akceptacji, brak podpisu oznaczał, że sprawa wraca do urzędu, tylko nikt w tej sprawie nie zadzwonił i nie kontaktował się ze mną. Po spotkaniu, które odbyło się na mój wniosek w wydziale edukacji, gdzie poinformowano mnie, że nie ma podstaw do zwrotu za cztery kursy, wniosłam pozew do sądu – opowiada Angelika Suśniak. – Moje zmagania trwały od września 2015 r. przez sąd administracyjny i cywilny do lutego 2018 r.

Patrząc na sprawę od początku, najpierw trzeba więc próbować zawrzeć umowę z gminą.

Próba zawarcia umowy – krok po kroku

  1. Jeśli mamy orzeczenie o niepełnosprawności dziecka, orzeczenie o kształceniu specjalnym dziecka i skierowanie do placówki edukacyjnej, piszemy do wójta lub burmistrza wniosek o zwrot kosztów dowozu dziecka do szkoły.
  2. Czekamy 30 dni na odpowiedź – co najmniej tyle, gdyż urząd może uznać sprawę za szczególnie skomplikowaną i wtedy czas oczekiwania może się wydłużyć.
  3. Jeśli odpowiedź urzędu jest pozytywna – podpisujemy umowę.
  4. Jeśli odpowiedzi brak, wzywamy urząd do podpisania umowy, pisząc następne pismo, w którym wnosimy o niezwłoczne podpisanie umowy do konkretnej daty (2-3 tygodnie od złożenia pisma) informując, że w przypadku braku działań skierujemy sprawę do sądu cywilnego.
  5. Jeśli otrzymujemy odpowiedź negatywną, kierujemy sprawę do sądu cywilnego rejonowego dla danej gminy. Należy zrobić to jak najszybciej, gdyż na rozpatrzenie pozwu trzeba czekać.

- Pozew złożyłam 29 grudnia 2016 r., pierwsza rozprawa była w lipcu 2017 r. i 12 lipca 2017 zapadł wyrok pierwszej instancji. Straciłam od września prawie cztery miesiące na próby porozumienia się z gminą, bo to ja do nich dzwoniłam i umawiałam się na spotkania. W tzw. międzyczasie zgłosiłam sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich, który podzielił moje stanowisko, mimo to gmina nie zmieniła swojego nastawienia. Rzecznik włączył się do postępowania sądowego – mówi Angelika Suśniak. – Uważam, że zwrócenie się do Rzecznika Praw Obywatelskich lub Rzecznika Praw Dziecka jest dobrą drogą przedsądową, bo gminy reagują na pisma od rzeczników i stosują się do zaleceń – dodaje.

Pozew do sądu o wydanie orzeczenia zastępującego oświadczenie woli

Gmina zaskarżyła wyrok sądu pierwszej instancji, sąd apelacyjny wydał wyrok 14 lutego 2018 r.

- Pozew o oświadczenie woli złożyłam 29 grudnia (najpierw usiłowałam „dogadać się” z gminą), jest to pozew o wyrok, który nakaże gminie zawarcie umowy o następującej treści: tu ja wpisałam swoje żądania, może to być dziennie np. rozliczenie czterech kursów razy odległość dom – szkoła razy stawka za km, by sąd stwierdził, że gmina ma zawrzeć umowę o konkretnej treści, tak jak np. w moim przypadku, że należy się zwrot za cztery przejazdy – mówi Angelika Suśniak.

- Ostatecznie 14 lutego br. sędzia zaznaczyła, że spory o dowóz są w gestii sądów cywilnych, wyrok dotyczy mojej sytuacji, gmina nie może się zasłaniać interesem majątkowym, bo i tak daje mi mniej (14 zł) niż taksówce (44 zł) – konkluduje Angelika Suśniak.

Komentarz

  • Gratulacje
    Teresa Pierniak
    17.04.2018, 12:28
    Mogę tylko złożyć gratulacje .My od pięciu lat staramy się uzyskać jakikolwiek zwrot .Sprawa była dwa razy w WSA w Gliwicach a teraz czekamy na rozpatrzenie przez NSA.Tak coś czuję że predzej syn skończy szkołę niż doczekam zwrotu.

Dodaj odpowiedź na komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin
Prawy panel

Wspierają nas