Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Podbić świat na wózku

29.04.2008
Autor: Damian Szymczak
logo dodatku Praca
zdjęcie: Tomasz Tasiemski To historia człowieka, którego wypadek na zawsze przykuł do wózka. Takich osób prezentowaliśmy już jednak wiele. Za to bohater tego artykułu jak mało kto pokazał, że mimo niepełnosprawności można zrobić karierę. I to na całym świecie.

To Tomasz Tasiemski. Rocznik 1965, po maturze wyprowadził się z rodzinnych Wadowic do Poznania. Studiować na tamtejszej Akademii Wychowania Fizycznego. Szybko okazało się, że należy do najlepszych studentów. W nagrodę, gdy studia kończył, zaproponowano mu, aby został i pracował na uczelni. Pracował przez rok. Aż do lata 1990 roku.

- Przypadek jakich wiele, upał, wypad ze znajomymi nad jezioro, potem skok w miejscu, którego nie znałem – wspomina. – Głuche uderzenie, poczułem, że unoszę się bezwładnie na wodzie. Nie straciłem przytomności, więc wiedziałem, że nie jest dobrze. O takich wypadkach uczyłem się przecież na studiach.

Nie mógł jednak jeszcze wiedzieć jak bardzo z nim źle. W tym momencie całe jego życie uległo zmianie. Szpitalna diagnoza nie dała żadnych nadziei – uszkodzenie rdzenia kręgowego, na zawsze miał zostać na wózku. Szczęściem w nieszczęściu dla niego okazał się system Aktywnej Rehabilitacji. Wdrażano go w Polsce dopiero od dwóch lat, wzorując się na wzorach szwedzkich. Była to wówczas nowatorska próba intensywnego usprawniania osób niepełnosprawnych po urazach kręgosłupa.

Przepisy nie pozwalały, by pracował
- Za długo by opisywać na czym to wszystko polega – stwierdza. – Wziąłem udział w kilku obozach rehabilitacyjnych, poznałem wiele ćwiczeń, uczyłem się funkcjonować na wózku. Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Odzyskałem samodzielność, wykonywałem większość czynności życiowych.

zdjęcie: Tomasz Tasiemski

Chciał znów pracować na uczelni. W ówczesnych realiach nie było to takie proste. Choćby ze względu na zapis prawny, na podstawie którego osoba z pierwszą grupą inwalidzką nie mogła być nigdzie zatrudniona. Inna sprawa, to stworzenie dla niego na AWF odpowiedniego stanowiska pracy.

Na szczęście profesorowie uczelni od początku go wspierali. Ich opinia przekonała też komisję ds. orzekania o stopniu niepełnosprawności do zmiany stanowiska w jego sprawie. Problemy prawne zostały rozwiązane. W 1992 roku wrócił do pracy w Zakładzie Kinezyterapii, gdzie uczył studentów rehabilitacji. Od tego czasu cała jego działalność naukowa, badawcza, dydaktyczna, koncentruje się wokół zagadnień rehabilitacji, sportu i podnoszenia jakości życia osób po urazach kręgosłupa.

W 1997 obronił doktorat. Wkrótce zaszła jeszcze jedna zmiana w jego zawodowym życiu. Na uczelni uznano, że przedmiot który stworzył i wykłada (Aktywna Rehabilitacja) jest bliższy sportowi niż kinezyterapii. Więc włączono go do Katedry Kultury Fizycznej Osób Niepełnosprawnych, gdzie pracuje do dziś.

Międzynarodowy ekspert
To zresztą sprawy techniczne. Najważniejszy jest dorobek i osiągnięcia Tomasza Tasiemskiego. Jest autorem 31 prac naukowych, 25 z nich opublikował już po obronie stopnia doktora nauk o kulturze fizycznej. Z tego 10 napisał na podstawie oryginalnych prac badawczych. Pięć z nich opublikowano w czasopismach zagranicznych.

Jest też autorem podręcznika dotyczącego usprawniania osób z urazami kręgosłupa oraz jazdy na wózku. Podręcznik przetłumaczono w Stanach Zjednoczonych (gdzie jeszcze przed doktoratem był dwukrotnie na stażach), a następnie z angielskiego został przetłumaczony na wietnamski i wydany w tym kraju.

zdjęcie: Tomasz Tasiemski

Po uzyskaniu stopnia doktora przygotował wnioski o cztery granty na indywidualne badania. W tym o dofinansowanie z Unii Europejskiej oraz z The British Council. W efekcie, najpierw pół roku, a później aż dwa lata spędził w Wielkiej Brytanii. Co więcej, w uznaniu jego osiągnięć naukowo-badawczych Komisja Europejska w Brukseli powołała go czterokrotnie do pełnienia roli eksperta, oceniającego wnioski o granty badawcze. Uczestniczył w sumie w sześciu kilkudniowych sesjach wyjazdowych w belgijskiej stolicy.

Należy do trzech krajowych i dwóch międzynarodowych towarzystw naukowych, związanych z zagadnieniami leczenia i rehabilitacji osób niepełnosprawnych. W tym w największym takim towarzystwie na świecie - „International Spinal Cord Society”.

- Funkcjonuję w nim nieformalnie jako międzynarodowy ekspert w zakresie aktywnej rehabilitacji osób po urazie kręgosłupa – mówi. – W efekcie - ciągle jestem zapraszany do prowadzenia na całym świecie wykładów dla pracowników służby zdrowia i rehabilitantów. Prowadzę też obozy dla osób po urazach kręgosłupa.

Do tej pory prowadził takie zajęcia w czterech krajach europejskich, w pięciu krajach Azji Południowo-Wschodniej, oraz dwóch afrykańskich. W niektórych wykładał wielokrotnie. Na przykład w Tajlandii i Wietnamie po trzy razy, w Wielkiej Brytanii - aż dziesięciokrotnie. Między innymi za to ambasador tego kraju uhonorował go tytułem „Stypendysty Królowej”.

- Miałem wtedy zaszczyt spotkać się z królową Elżbietą II w czasie przyjęcia w ogrodach pałacu Buckingham – wspomina.

Wykładowca i społecznik
„Aktywna Rehabilitacja” to przedmiot, który najbardziej skrótowo określić można jako program intensywnego usprawniania osób po urazach kręgosłupa. Bardziej szczegółowo pracy i publikacji doktora Tasiemskiego w jednym artykule opisać się nie da. Zakres tematów jakimi się zajmuje jest bowiem bardzo obszerny, dla przykładu: sposoby funkcjonowania na wózku oraz samoobsługi i poruszania się wózkiem; przekazywanie osobom niepełnosprawnych wiedzy na temat powikłań pourazowych; badania nad ich stanem emocjonalnym i życiem seksualnym, optymalizowanie efektów rehabilitacji w poszczególnych jej etapach.

Inna sprawa to wpływ sportu i aktywności fizycznej na rehabilitację oraz jakość życia. Znaczenie aktywności rekreacyjnej w czasie wolnym, utrudnienia w kontynuowaniu edukacji i podejmowaniu pracy zawodowej w przypadku osób niepełnosprawnych. Tak można by wymieniać jeszcze długo. Te i inne tematy opisywał w swoich książkach i opracowaniach.

zdjęcie: Tomasz Tasiemski

Jest laureatem wielu naukowych i państwowych odznaczeń. Prowadził dziesiątki gościnnych wykładów w Polsce i za granicą.

Koniecznie trzeba do tego dodać, że jest i działaczem społecznym. Między innymi w latach 2000-2004 wchodził w skład krajowej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie i wielokrotnie uczestniczył w badaniach antydopingowych sportowców niepełnosprawnych, przygotowujących się do Igrzysk Paraolimpijskich w Atenach.

W ogóle sport to jego wielka pasja. W roku 1997 we współpracy ze Sportowym Stowarzyszeniem Inwalidów „Start” w Poznaniu, zorganizował pierwszy w kraju obóz narciarstwa wodnego dla osób z urazami kręgosłupa. Współpraca ze „Startem” zaowocowała też projektem, który opracował „Rozwój narciarstwa zjazdowego osób po urazach rdzenia kręgowego w Polsce”. To pierwszy taki program w naszym państwie. Finansował go PFRON. Każdy kto zetknął się z narciarstwem niepełnosprawnych wie, że poznański „Start” to w tej dziedzinie krajowa potęga.

zdjęcie: Tomasz Tasiemski

Narciarstwo zjazdowe to także wielka pasja doktora Tasiemskiego. Na nartach jeździł od dziecka. Przed wypadkiem właśnie tego sportu uczył na poznańskiej AWF. Do dziś, gdy tylko znajdzie trochę wolnego czasu, lubi wyskoczyć w góry by pojeździć. Dla odmiany często też zanurza się otchłań wody, najlepiej w egzotycznych, ciepłych morzach.

zdjęcie: Tomasz Tasiemski

Dobrze wykorzystać swój czas
Od chwili wypadku Tomasza Tasiemskiego mija osiemnaście lat. O tamtym dniu nie zapomni nigdy, to się nie uda. Lecz stało się, nie cofnie czasu. Najważniejsze, że ten czas doskonale wykorzystuje. Wciąż rozwija się naukowo, właśnie otworzył przewód habilitacyjny na swej uczelni. Poukładał także swe życie prywatne.

- Po tym jak wróciłem do pracy na uczelni, w 1992 roku poprosiłem władze Poznania, by przydzieliły mi jakieś mieszkanie – wspomina. – Wniosek rozpatrzono pozytywnie. Dostałem je, w bloku. Dzięki temu już na stałe mogłem związać się z Poznaniem. A kilka lat temu wyprowadziłem się wraz z rodziną do własnego domu, który zbudowałem pod Poznaniem.

zdjęcie: Tomasz Tasiemski

Ożenił się po wypadku. Ma córkę i syna. Córkę, siedmioletnią, zaraża swoją sportową pasją i gdy tylko może - zabiera w świat. Z synem, który urodził się kilka tygodni temu, też tak będzie. Bo przecież świat stoi otworem. Można go zdobyć, nawet gdy siedzi się na wózku inwalidzkim. On o tym wie doskonale.

*****


Artykuł powstał w ramach projektu "Integracja - Praca. Wydawnicza kampania informacyjno-promocyjna"
współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Rozwój Zasobów Ludzkich.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Sonda

Czas pracy osoby z niepełnosprawnością nie może przekraczać 8 godzin na dobę, a przy stopniu znacznym lub umiarkowanym – 7 godzin. Czy słusznie nie stosuje się tych zasad m.in. do osób zatrudnionych w ochronie?

Biuletyn

Wspierają nas