Przejdź do treści głównej
Lewy panel

Wersja do druku

Praca bez snu i bez sensu. Poradnik pacjenta

17.09.2021
Autor: Ada Mazurek, konsultacja: Marta Bogucka, fot. pexels.com
Źródło: Integracja 4/2021
kobieta siedzi na łóżku w ciemności, pisze na komputerze, jest zmęczona

Karoshi to japońskie słowo oznaczające dosłownie śmierć z przepracowania. Jest odzwierciedleniem sytuacji w Japonii, gdzie ludzie uczeni szacunku do pracy są w stanie poświęcić jej wszystko.

Praca po wiele godzin dziennie, strach przed jej utratą czy nawet zawiedzeniem oczekiwań przełożonego sprawia, że u wielu ludzi pojawiają się zaburzenia psychiczne. Nierzadko wyczerpany organizm odmawia posłuszeństwa – mogą pojawić się ataki panicznego lęku, kołatania serca, omdlenia czy migreny. Na końcu jest karoshi.

Japoński wyścig

Pierwszy przypadek śmierci z przepracowania odnotowano w 1969 r. u 29-letniego pracownika magazynu. Od tamtej pory prowadzone są w Kraju Kwitnącej Wiśni statystyki – obecnie z powodu przepracowania umiera około 10 tys. Japończyków rocznie. W Japonii karoshi wynika ze specyficznego stylu życia, czyli dążenia do bycia najlepszym, perfekcjonizmu, wpajania potrzeby przynależności i odpowiedzialności za ogół. Bardzo często dzieciom powtarza się, że największym wstydem jest bycie bezużytecznym społecznie.

Japończycy przykładają się do pracy, pną się po szczeblach kariery, ale przypłacają to zdrowiem. Pracują więcej, unikają urlopów, zwolnień, nie zwracają uwagi na swoje potrzeby, ignorują sygnały ostrzegawcze wysyłane przez organizm. W efekcie czują się coraz gorzej. Nie tylko jednak oni pracują ponad siły – w Europie także znane są przypadki karoshi. W Japonii do tej pory nie udało się ustalić, kto najczęściej pada ofiarą karoshi – śmierć z przepracowania może dotknąć bowiem wszystkich – zarówno osoby na kierowniczych stanowiskach, jak i te niemające wpływu na wykonywaną pracę. Co więcej, umrzeć z przepracowania mogą i ci zadowoleni z pracy, i ci, którym nie do końca ona odpowiada. Problemem jest bowiem nie kwestia „fajnej pracy”, a nieumiejętności zachowania równowagi między pracą a życiem prywatnym.

Z czego wynika pracoholizm?

To trudny i złożony problem. Ludzie uciekają w pracę z wielu powodów, często indywidualnych. Mogą mieć obniżone poczucie własnej wartości, potrzebę udowodnienia, że są kimś lepszym, często chcą się bogacić lub zarządzać innymi. Jeszcze inni uciekają w pracę z powodu nieudanych relacji społecznych.

- Nie jest łatwo zdiagnozować pracoholizm, czasami chorzy uważają, że się rozwijają, budują biznes i dlatego tak dużo pracują. Takie sytuacje mogą się zdarzać, ale nadmiar pracy powinien być okresem, powinien się zakończyć – mówi psycholog Marta Bogucka. – Pracoholizm to zaburzenie między wszystkimi sferami życiowymi. Na rzecz pracy pomijane są inne sfery, odchodzą na dalszy plan. Zaniedbujemy rodzinę, kolegów, dzieci czy nawet sport. Tak właśnie diagnozuje się pracoholika - po braku równowagi między sferami życia, a także po tym, że obsesyjnie myśli o pracy, wszystko ma jej podporządkowane. Pojawia się wewnętrzna potrzeba wykonywania pracy, ludzie nie potrafią zrobić sobie przerwy, bo wydaje im się, że są w 100 proc. odpowiedzialni za to, co robią, i nikt nie zrobi tego lepiej. Biorą na siebie za dużo pracy, często pracują, gdy inni mają wolne, czyli np. w święta – dodaje.

Dlaczego ludzie pracują za dużo? Czy rzeczywiście mogą się zapracować na śmierć? Osoba uzależniona od pracy jest zadowolona, że ma jej coraz więcej. Pojawia się wtedy adrenalina, ekscytacja, nie potrafią powiedzieć sobie: stop. Normalnie osoba zmuszana do pracy szybko się wypali i wpadnie w depresję. Pracoholik w nią nie wpadnie – będzie w takiej euforii, z tak wysokim poziomem adrenaliny i pod wpływem kortyzolu, że nie odczuje innych potrzeb.

Praca bez snu

Problem śmierci z przepracowania opisał po raz pierwszy Tetsunojo Uehata w 1978 r. Terminu użył w odniesieniu nie tylko do śmierci, ale i trwałej niezdolności do pracy ze względu na rodzaj schorzenia, np. udar mózgu czy niewydolność mięśnia sercowego.

Najsłynniejsze przypadki karoshi w Japonii to m.in. Kenichi Uchino, 30-letni kierownik kontroli jakości w Toyocie. Zmarł w pracy o 4.00 – miał atak serca w trakcie nadgodzin. To sytuacja z 2002 r.

Jednym z głośniejszych przypadków karoshi w Europie jest historia z 2013 r, kiedy to zmarł 21-letni stażysta w Merrill Lynch, części Bank of America w Londynie. Wcześniej pracował 72 godziny bez przerwy na sen.

Co ciekawe, firmy – zarówno te w Japonii, jak i Europie – starają się odwieść pracowników od długich godzin pracy i w efekcie od przepracowania. Prowadzona jest ewidencja czasu pracy, od pracowników oczekuje się wykorzystania urlopu. W Japonii w akcję zaangażował się rząd, oferując pracownikom „Premium Friday”, czyli możliwość wyjścia z pracy o 15.00. Jakie są tego efekty? Cóż, niewielkie – wolne godziny i tak są wykorzystywane na pracę.

Karoshi w Polsce

Czy Polakom grozi karoshi? W 2012 r. CBOS przeprowadziło badanie dotyczące naszej pracy. Wynikało z niego, że 25 proc. aktywnych zawodowo Polaków spędza w pracy między 41 a 50 godzin tygodniowo, 12 proc. pracujących Polaków pracuje powyżej 60 godzin na tydzień.

Wielu respondentów zaznaczało w tym badaniu, że pracują więcej z powodu stresu i lęku przed utratą zatrudnienia.

Kolejne badanie CBOS z 2018 r. pokazuje, że Polacy nie pracują wcale więcej – 47 proc. respondentów przyznało, że pracuje 40 godzin tygodniowo, 35 proc. pracuje więcej niż 40 godzin tygodniowo (są to głównie rolnicy i osoby prowadzące działalność gospodarczą), a 12 proc. pracuje mniej (głównie osoby na umowach zlecenie czy o dzieło).

- Ludzie w Polsce pracują dużo, nie da się tego ukryć. Pracodawcy często to wykorzystują - zwłaszcza przy pracy zdalnej, którą narzuciła pandemia. Pracownicy zdalni często sami uczą szefa, że może do nich zadzwonić o każdej porze dnia. To wstęp do braku równowagi między życiem prywatnym a pracą. Bardzo często w polskich korporacjach uczy się pracoholizmu młodych pracowników, np. tego, że nie jest w dobrym tonie wyjść z pracy punktualnie albo przed szefem. Bardzo często pojawiają się zaburzenia, np. ataki paniki, i wtedy pracownicy orientują się, że coś jest nie tak. Zwykle decydują się wtedy na terapię lub zmianę pracy – mówi psycholog.

Samobójstwo z przepracowania

Z Japonii pochodzi także inny termin, a mianowicie karojisatsu, oznaczający śmierć samobójczą z przepracowania. W Japonii samobójstwo jest akceptowane. Z powodu różnic kulturowych między Europą a Azją, albo z powodu innego wyznania nie ma tam napiętnowania samobójczej śmierci. Jest to raczej sposób na uporanie się z problemami. W Japonii samobójstwo z przepracowania popełniają głównie mężczyźni w sile wieku (oczywiście nie tylko oni), pracujący za dużo i w stresujących warunkach.

Leczenie pracoholizmu

Pracoholizm leczy się przez terapię. Odwołuje się ona do zachowań pacjenta, terapeuta zwraca uwagę na deficyty w regulowaniu emocji. To właśnie z tych deficytów często biorą się uzależnienia. Deficyty w regulowaniu emocji to bowiem nic innego jak zagłuszanie potrzeb, których nie można zaspokoić. Przykładowo osoba będąca singlem zamiast skupić się na tym, dlaczego jest sama, co może z tym zrobić, woli pójść do pracy i zagłuszyć potrzebę relacji.

- W terapii zwraca się uwagę na deficyty i perfekcjonizm oraz samokontrolę. Efekty można osiągnąć szybko, ale trzeba dobrze rozpoznać braki emocjonalne pacjenta. Pracoholicy uważają często, że bez pracy ich życie rozpadnie się, a oni nie będą mieli co robić. Uważają się za osoby omnipotentne (wszystko wiedzące), nie potrafią delegować zadań na innych, muszą wszystko kontrolować. Podczas terapii uczą się własnych emocji, poszukują przyjemności w innych obszarach społecznych, poza pracą jak np. wycieczka za miasto, wyjście z przyjaciółmi – mówi psycholog Marta Bogucka. – W terapii dążymy do osiągnięcia równowagi między byciem w pracy a innymi sferami. Równowaga jest najważniejsza. Jeśli dochodzi o aspekt finansowy, pracujemy nad wartością pieniędzy - czy ich potrzebujemy, czy to fanaberia, czy strach, że ich zabraknie – dodaje.


Autorka: Ada Mazurek – dziennikarka zajmująca się tematyką zdrowotną dzieci i młodzieży, a także innowacjami z zakresu medycyny

Konsultacja: Marta Bogucka – psycholog, psychoterapeuta, pracuje z młodzieżą i dorosłymi w gabinecie Przystań Po Wsparcie – Centrum Psychoterapii i Rozwoju w Warszawie

 


Partnerem cyklu poradników jest

logo Polpharma

 


okładka magazynu Integracji nr 4/2021. Na okładce Ilona Berezowska patrzy prosto w obiektyw, ma okulary, jest ubrana w kamizelkę korespondentki z Tokio, trzyma aparat w dłoniach, ma maskotkę na ramieniuArtykuł pochodzi z numeru 4/2021 magazynu „Integracja”.

Zobacz, jak możesz otrzymać magazyn Integracja.

Sprawdź, jakie tematy poruszaliśmy w poprzednich numerach.

Dodaj komentarz

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora | regulamin

Komentarze

brak komentarzy

Prawy panel

Sonda

Czy Kościół Katolicki jest otwarty na potrzeby osób z niepełnosprawnością?

Biuletyn

Wspierają nas